Esej 

 

Następny artykuł

Strona główna

Poprzedni artykuł



Prof. I.O. Wakarczuk

Profesor Iwan Oleksandrowicz Wakarczuk urodził się 6 marca 1947 r. w Starej Bratuszni w Republice Mołdawskiej. W 1970 r. ukończył Lwowski Państwowy Uniwersytet im. Iwana Franki. Pracę doktorską obronił w 1974, habilitacyjną w 1980 r. Autor ponad 200 prac naukowych. Od 1990 r. rektor Lwowskiego Narodowego Uniwersytetu im. I. Franki.

Uznany autorytet w zakresie fizyki teoretycznej, a jednocześnie uczony o szerokim spojrzeniu na współczesny świat nauki, kultury, oświaty. Główny nurt jego pracy naukowej obejmuje problemy teorii kwantowej, teorii przejść fazowych oraz fizyki nieuporządkowanych układów. W kręgu jego zainteresowań mieszczą się także zagadnienia astrofizyki, geofizyki, kosmologii oraz filozofii nauki. Jest jednocześnie wielkim humanistą z pasją działacza politycznego i oświatowego. Sprawuje wiele funkcji, m.in. w Radzie Naukowo-Technicznej przy Prezydencie Ukrainy, Konferencji Rektorów Szkół Wyższych Ukrainy oraz przewodniczy Kolegium Rektorów Szkół Wyższych Lwowa, Lwowskiej Radzie Pokoju.

Promotor wieloletniej współpracy naukowo-badawczej i dydaktycznej naszych uczelni, a także innych środowisk naukowych Polski i Ukrainy. Pierwszy laureat Nagrody Polsko-Ukraińskiego Pojednania, którą wręczono mu w obecności Ojca Świętego Jana Pawła II. 24 września 2001 r. uchwałą Senatu otrzymał tytuł doktora honoris causa Akademii Pedagogicznej w Krakowie.

 
Iwan Oleksandrowicz Wakarczuk

Uniwersytet a problem dwóch kultur

 

Uniwersytet łączy ludzi, pragnących
poznania naukowego i życia duchowego

Karl Jaspers

Każdy kto wie, że różni się od innych ludzi, pragnie znaleźć miarę tej "inności". Każdy uczony zdaje sobie sprawę, że jego twórczość i działalność intelektualna jest odmienna od twórczości na przykład pisarza lub aktora. Jest to fakt ogólnie znany, od dawna intuicyjnie uświadomiony przez wszystkich. Bardzo trafnie sformułował tę myśl jeszcze w połowie ubiegłego stulecia znany pisarz i fizyk angielski Charles Snow. To właśnie on wprowadził termin "dwie kultury", rozumiejąc pod tym, z jednej strony, kulturę ludzi - jak oni sami twierdzą - zajmujących się twórczością i których działalność jest związana z myśleniem obrazowym, z drugiej zaś strony - kulturę ludzi pracujących w dziedzinie nauk ścisłych i przyrodniczych

 

Rzeczywiście, istnieje ogromna różnica między twórczością i działalnością intelektualną w fizyce, w wysuwaniu hipotez i dokonywaniu wynalazków a twórczością artystyczną, np. na scenie teatralnej lub w poezji. Dążąc do bardziej precyzyjnego sformułowania tego, co kryje się pod nazwą "dwóch kultur", moglibyśmy podzielić ludzi na tych, którzy znają matematykę i tych, którzy znają "coś innego".

Uniwersytet jako zjawisko kultury, według Karla Jaspersa, "łączy ludzi pragnących poznania naukowego i życia duchowego". Główną cechą środowiska uniwersyteckiego jest atmosfera mnogości kultur oraz interdyscyplinarności. Na uniwersytecie, gdzie różne barwy i odcienie nauk humanistycznych, ścisłych oraz przyrodniczych nakładają się na siebie, każdy człowiek, w większym lub mniejszym stopniu, nosi w sobie swą własną koncepcję "problemu dwóch kultur" i na swój sposób te dwie kultury rozumie.

Prof. I.O. Wakarczuk

Bardzo często ludzie obdarzeni możliwościami intuicyjno-twórczymi oraz logiczno-intelektualnymi nie potrafią ich w pełni zrealizować, a to powoduje wewnętrzne dramaty i tragedie. Człowiek wszechstronnie utalentowany musi czynić w celu samorealizacji pewne wysiłki. Aby nie zmarnować talentu, nie wystarczy go mieć, trzeba go wyzwolić. Dla wyzwolenia i rozwinięcia talentu potrzebne są celowe działania. Powstaje pytanie: jakie to mają być działania?

Pomińmy to, w jaki sposób z punktu widzenia fizjologii i genetyki kształtują się zdolności człowieka. Niewykluczone, że mechanizmy intelektualne i twórcze są dziedziczne, chociaż ich realizacja zależy od wielu czynników wpływających na człowieka przed urodzeniem i po urodzeniu, w tym czynników społecznych.

Powinniśmy głębiej poznawać siebie we wszystkich dziedzinach działalności. Jest to nie tylko ciekawe, ale nadzwyczaj ważne ze względu na to, że żyjemy w zglobalizowanym społeczeństwie o wysokim stopniu korelacji, w którym los każdego człowieka zależy od każdego innego człowieka

By przybliżyć istotę "problemu dwóch kultur" chciałbym odwołać się do jednego z możliwych jego opisów, opartych na zasadach mechaniki kwantowej. Mam na myśli pewną analogię, pozwalającą na wyciągnięcie jakościowych wniosków i objaśnienie niektórych faktów obecnych w naszym życiu. Być może nie jest to tylko wyłącznie analogia.

Fakt, że siatkówka naszego oka, będąca częścią składową mózgu ma zdolność rejestrowania kilku kwantów energii świetlnej - fotonów, świadczy o tym, że mechanizmy naszego myślenia mają naturę kwantowo-mechaniczną. To znaczy, że czułość naszego oka jest większa, niż tego można by się było spodziewać. Jego progiem fizjologicznym jest jeden foton; aby pobudzić receptor, wystarczy jeden foton. Jednak żeby mózg odebrał "zawiadomienie", trzeba od 5 do 8 fotonów. Próg czułości jest więc równy kilku fotonom, chociaż niewykluczone, że istnieje też percepcja poniżej tego progu. Otóż nasz mózg jest pobudzany przez pojedyncze kwanty energii świetlnej, a więc pracuje właściwie jako mózg już na poziomie atomów, gdzie prawa i mechanizmy mechaniki kwantowej działają w pełni.

Można też przytoczyć inne przykłady działania zasad mechaniki kwantowej w skali makroskopowej, do której jesteśmy przyzwyczajeni: są to takie zjawiska jak nadpłynność, nadprzewodność; jeszcze bardziej sugestywnym przykładem tego zjawiska jest laser.

Można stąd wnioskować, że mózg jako struktura makroskopowa może w swoim funkcjonowaniu wykorzystywać prawa mechaniki kwantowej, a mianowicie wielokanałową interferencyjną zasadę kwantowomechaniczną "i-i", a nie tylko logikę klasyczną "albo-albo".

Porozmawiajmy o tych, którzy potrafią łączyć te dwie kultury. Spróbujmy stworzyć model ich stanu na podstawie wyobrażenia kwantowo-mechanicznego o tak zwanym kocie "żywo-martwym" Schrödingera.

Degresja. W celu zilustrowania rzekomej absurdalności fundamentalnych zasad mechaniki kwantowej wymyślono szereg tak zwanych paradoksów. Paradoks zaproponowany przez jednego z twórców mechaniki kwantowej Erwina Schrödingera, polega na tym, że niedeterminacja stanu cząstki kwantowej (fotonu), przechodzącej z prawdopodobieństwem "1/2" przez na półposrebrzone lustro i z prawdopodobieństwem "1/2" odbija się od niego, przekazuje się na kota, który znajduje się w zamkniętym pudle. Jeżeli cząstka przechodzi przez lustro, wówczas uruchamia się mechanizm, który zabija kota, a jeżeli nie przechodzi, to kot pozostaje żywy. Ponieważ cząstka znajduje się w stanie superpozycyjnym, kot przebywa w takim samym, jak już się wyraziłem, "żywo-martwym" stanie.

Zaproponujemy teraz kilka twierdzeń. Różne sposoby myślenia przyczyniają się do kształtowania wielokulturowości. Te sposoby myślenia mają dwie postacie: myślenia intuicyjno-twórczego, czyli obrazowego, i myślenia heurystyczno-logicznego - nazwijmy je myśleniem intelektualnym. W dalszym ciągu do opisu działalności intelektualno-twórczej wykorzystajmy pojęcie amplitudy stanu. Jest to taka wielkość, która podniesiona do kwadratu, daje prawdopodobieństwo przebywania w tym stanie. Uważamy więc, że istnieją tylko dwa podstawowe stany - nazwijmy je "stanem myślenia obrazowego" i "stanem myślenia logicznego". Każdy z nich jest opisywany za pomocą swojej amplitudy. Jest to nasz pierwszy postulat. Otóż wielokulturowość można przedstawić jako nałożenie się w różnych proporcjach tylko tych dwóch składowych. Przypomina to ogólnie znany fakt, że każdą barwę można rozłożyć na trzy składowe - czerwoną, zieloną i niebieską. Matematycy w takim wypadku mówią, że jakikolwiek wektor da się rozłożyć na trzy wektory podstawowe (w przestrzeni trójwymiarowej). Uważamy, że przestrzeń wielokulturowa jest dwuwymiarowa.

Kolejne twierdzenie brzmi: pełna amplituda wielokulturowa stanu jest równa sumie lub superpozycji dwóch amplitud stanów podstawowych. Między stanami podstawowymi, opisującymi dwie główne kultury, możliwe są przejścia z pewną częstotliwością. Częstotliwość ta jest charakterystyczna dla każdego człowieka. Reprezentatywnymi przedstawicielami tych dwóch kultur są Albert Einstein oraz Pablo Picasso.

Pełne prawdopodobieństwo przebywania w stanie "dwukulturowym" równa się kwadratowi sumy dwóch amplitud. Jeżeli z tym pełnym prawdopodobieństwem obliczyć dorobek integracyjny (to, co zostało stworzone przez człowieka w ciągu jego życia twórczego) od intelektualnej i twórczej mocy człowieka, to otrzymamy następujący wynik (świadomie nie przytaczamy tu odpowiednich formuł i obliczeń): maksymalnie możliwe "wyczerpania" człowieka twórczego równa się połowie sumy tego, co pochodzi od każdego z dwu podstawowych stanów (czyli intelektualnego i twórczego) plus interferencyjny składnik naprzemianległy. Ten składnik naprzemianległy, którego możliwość wyklucza logika klasyczna, powstaje od iloczynu podwójnego podczas wyciągania pierwiastka kwadratowego z sumy dwu składników przy obliczeniu prawdopodobieństwa.

Ten interferencyjny wkład do iloczynu zależy od dwu parametrów: częstości przeskoków z jednego rodzaju działalności na inny oraz takiego pojęcia jak różnica faz między dwoma stanami - pojęcia subtelnego, powiedziałbym, transcendentalnego.

Ten efekt krzyżowy może zwiększać i zmniejszać potencjalne możliwości człowieka w zależności od tych parametrów. W celu maksymalnego wyzwolenia swego talentu trzeba, po pierwsze, zharmonizować częstość przeskoków z długością życia twórczego (iloczyn częstości na okres życia twórczego jest równy wielkości stałej), a po drugie, dopasować różnicę faz w taki sposób, by wynosiła ona Đ/2. Wtedy wkład "dwukulturowości" do integralnego dorobku twórczego będzie nie tylko maksymalny, ale również będzie miał znak dodatni.

W takim wypadku możemy mówić nie tylko o wielkich zdolnościach, lecz nawet o geniuszu. Przykładem człowieka, który maksymalnie wyzwolił swój talent dzięki interferencji między dwoma stanami, jest Leonardo da Vinci.

Jeżeli faza jest równa zeru albo częstość przeskoków jest wielka, utalentowany człowiek nie przejawia swoich zdolności i pozostaje zwykłym człowiekiem. Gdyż różnica faz równa się 3Đ/2, mamy przeciwny znak od dwukulturowości, i wtedy to nie tylko zmarnowany talent, lecz i tragedia, ponieważ utalentowana jednostka nie stworzyła nawet tego, co stwarza przeciętny człowiek.

Otóż w celu samorealizacji i zapewnienia wewnętrznej harmonii, satysfakcji intelektualnej oraz estetycznej potrzebne są wysiłki skierowane na tworzenie parametrów wyjściowych, które charakteryzują twórczą intelektualną działalność człowieka.

Wydaje się, że każdy z nas niesie w sobie małą tragedię "dwóch kultur". Artysta lub uczony często tworzy, ostatecznie nie zdając sobie sprawy z tego, że krzyżowanie się kultur przechodzi przez niego. To nie jest ani dobrze, ani źle. Po prostu tak jest. Taki paradoksalny splot generuje coś całkiem nowego, co nie da się do czegoś sprowadzić, ani rozłożyć na składowe, lecz jest efektem interferencyjnym

Chciałbym na koniec zauważyć, że wnioski te mogą dotyczyć nie tylko poszczególnych osób, które przebywają w obu tych stanach, ale też społeczności, która na skutek okoliczności historycznych zmuszona jest do życia i działania w warunkach krzyżowania się dwu kultur.

Wydaje się, że każdy z nas niesie w sobie małą tragedię "dwóch kultur". Artysta lub uczony często tworzy, ostatecznie nie zdając sobie sprawy z tego, że krzyżowanie się kultur przechodzi przez niego. To nie jest ani dobrze, ani źle. Po prostu tak jest. Taki paradoksalny splot generuje coś całkiem nowego, co nie da się do czegoś sprowadzić, ani rozłożyć na składowe, lecz jest efektem interferencyjnym.

Sprzyja temu atmosfera Uniwersytetu, gdzie, odpowiednio do jego przeznaczenia, generuje się nowe idee, tworzy się nową wiedzę, przekazywaną następnie nowym pokoleniom. Powinniśmy głębiej poznawać siebie we wszystkich dziedzinach działalności. Jest to nie tylko ciekawe, ale nadzwyczaj ważne ze względu na to, że żyjemy w zglobalizowanym społeczeństwie o wysokim stopniu korelacji, w którym los każdego człowieka zależy od każdego innego człowieka.

Na zakończenie chciałbym przytoczyć słowa wybitnego ukraińskiego myśliciela i filozofa Hryhorija Skoworody: "Jeżeli chcemy zmierzyć niebo, ziemię i morza, powinniśmy przede wszystkim zmierzyć siebie".

Iwan Oleksandrowicz Wakarczuk  

 
Rozmiar: 4333 bajtów

Początek strony

Copyright © "Konspekt". Kraków, grudzień 2001
Statystyka