Galeria Konspektu 

 

Następny artykuł

Strona główna

Poprzedni artykuł



Artykuły z poprzednich numerów:

Dzieła sztuki rodzące dzieła

Źródła sztuki

Nie wszystko na sprzedaż...

Radość iluzji malarskiej

Malarstwo poza czasem

 
Rozmiar: 3498 bajtów

R. Oramus
Romuald Oramus

Kruchy mit awangardy

 
 
 

Dwudziestowieczna krytyka artystyczna podkreśla szczególne zasługi twórców tego czasu na określanie się nowej sztuki. Współczesny artysta przypisuje sobie prawo pierwszeństwa odkrywania autonomii języka form wizualnych. On pierwszy odkrył matematyczny porządek rysunku, jakby nie uczynił tego wcześniej antyk, gotyk i renesans

Zrozumiał właściwe relacje pomiędzy tzw. formą i kolorem, zapominając, że tworzą one jedność, czego dowiodły pozostałe wielkie style między XVII i XIX wiekiem, wyzwolił materię od naturalistycznego przedstawiania realności, kierując zainteresowanie na coś, co eufemistycznie nazywano abstrakcją, określił strukturalność tej rzeczywistości i zbudował nową przestrzeń symultaniczną, przypisując tu naiwnie pierwszeństwo kubizmowi, z pominięciem hellenistycznego i średniowiecznego malarstwa (geometryzacja form i wielość ujęć przestrzennych). Artysta współczesny był i jest pierwszy. Mało tego - wytyczył i wytycza nowe szlaki wciąż niedouczonej publiczności!

W r. 1989 odwiedziłem po raz wtóry Pompeje. Jako stypendysta Ministerstwa Spraw Zagranicznych Włoch miałem znacznie więcej czasu, aby zwiedzić źródła kultury europejskiej (pierwszy wyjazd miał miejsce w r. 1975). Rzeczywiście pilnie zwiedzałem i doszedłem po miesiącu podróży do kresu percepcji. Zmęczony i zobojętniały w wyniku nadmiaru wrażeń dotarłem do Villa dei Misteri w Pompejach. Domu Tajemnic - znanego z reprodukcji, przewodników i akademickich podręczników. Byłem przygotowany oraz pewny wpojonego porządku współczesnej hierarchii sztuki. Antyk to antyk - daleka przeszłość, nie warta zachodów artysty lat 70., lat konceptualizmu, czkawki koloryzmu, dominacji co najwyżej abstrakcjonizmu.

Zbałamucony artystycznie przodującymi w tym czasie mistrzami tzw. awangardy, i pewny siebie, zmęczony niemożliwością szybkiego dotarcia do celu wędrówki, znalazłem w końcu Villę. Niczym zaradny Japończyk z aparatem - marki Zenit - przygotowanym do zdjęć, wkroczyłem do niej krokiem zblazowanego kowboja. Przejęty tym co tam zobaczyłem wypuściłem z rąk aparat. Świat szufladek "muzeum wyobraźni", poukładanych wnikliwie przez teoretyków sztuki nagle tam się przede mną zawalił. Runęły podręcznikowe klocki moich akademickich mistrzów, czy ambitnych rówieśników. Zniknął podział na abstrakcje i figurację, realizm i kubizm, koloryzm i ekspresjonizm, przeszłość i teraźniejszość. Sztukę nową i starą.

W czasie wielości przejawów sztuki, nadmiaru tendencji - obecnie trudnych do zweryfikowania pod względem rzeczywistych i trwałych wartości - posilmy się na podanie prostego a wielce sprawdzalnego klucza - sposobu uzyskania przez artystę dzieła - obrazu gwarantującego mu automatyczne zainteresowanie krytyki artystycznej, a co za tym idzie - pewny medialnie sukces artystyczny.

Obraz musi być duży. Kolorystyka na ogół nie jest jednoznacznie określona, ale wiadomo, że pracom o żywych i intensywnych barwach łatwiej się przebić przez konkurencję. Jeśli jednak artysta zdecyduje się na wąską gamę, konieczne jest pokazanie ich w złożonych układach ekspozycyjnych. Dyptykach, tryptykach, multiplikacjach. Najlepiej, żeby niewiele się one między sobą różniły, tworząc przykład tak bardzo cenionej konsekwencji w tworzeniu. Jeszcze lepiej jednak jest wtedy, kiedy coś, co nazywa się obrazem, kompletnie nie przypomina obrazu w klasycznych kategoriach. Świetnym i sprawdzonym sposobem jest zastosowanie produktów gotowych. Technika kolażu bezapelacyjnie uświęcona, pozwala stosować wszelakie możliwości formalne. Ślady gestu, nieskrępowanej inwencji otwierają przecież wrota do najgłębszej tajemnicy tworzenia. Ale bądź czujny - nie daj się zwieść wciąż odkurzanej tradycji. Unikaj jak zarazy figuracji. Przyszłość świetlana cały czas jest w geometrii i dekoracji, czystej konstrukcji, a najlepiej dekonstrukcji, w piktogramach, szyldach i strzępach masowej poligrafii. Postaw na paski, kwadraty i trójkąty. Znajdziesz dla nich uzasadnienie w rytmach natury, w wielkich systemach liczbowych, kanonach porządku kosmicznego.

Jeśli jednak zapomnisz się i posłużysz figuracją, broń Boże nie rób wszystkiego sam. Zleć komuś zrobienie odlewów z materiałów syntetycznych. Zmierzaj w kierunku tzw. obiektów. Posłuż się atrakcyjną polichromią zastosowanych powierzchni - to całkowicie zastąpi niepotrzebne już malarstwo.

Niezależnie od kryteriów i wartości w sztuce, jej oblicze będzie różne dopóty, dopóki autor twórczych poczynań będzie wierny swej wrażliwości. Są twórcy, którzy pomimo wielu już zmian w obszarze sztuki, wciąż widzą sens posługiwania się formami przedstawiającymi widzialną rzeczywistość. I niezależnie od tego, czy w danym sezonie "coś się nosi" na rynku skomercjonalizowanej sztuki, trwać będą w swym wyborze czyniąc dzieła, które wciąż mają szansę nawiązać kontakt z szerszą publicznością, bardziej niż zaklęty krąg znawców, "rodziny i przyjaciół królika" skupionych wokół wystawiającego artysty z grona obecnej postawangardy.

Wielu artystów sięga i sięgać będzie do prezentacji i ukrytych praw porządku. Wierzą, że mimo widzialnego wokół chaosu, istnieje możliwość ukazania czegoś takiego jak absolutna miara tego porządku, absolutna harmonia, wyrażona z pomocą stosowanych pomiarów i proporcji. Są idealistami. Głęboko i często bezwzględnie wierzą w swe racje, całkowicie dystansując się od sensu ukazywania teraz jakichkolwiek form odwzorywujących zewnętrzność form widzialnych.

Są wreszcie twórcy, dla których jakikolwiek sens zajmowania się sztuką wiąże się z podążaniem nowymi dla nich szlakami. Marzą o rewolucjach artystycznych i najczęściej zostają ich aktywistami. Szczytne cele, do których zmierzają, dają im - w ich mniemaniu - całkowite prawo wyrokowania o tym co było, jest i będzie dobre oraz wartościowe w sztuce. Są skutkiem szumu, jaki wokół czynią, dobrze znani w danym okresie. Siłą rzeczy poprzez to nagłośnienie pozostają w obszarze dokumentacji medialnej na długo lub na zawsze. To później w sposób istotny wpływa na wszelkie zabiegi krytyczne a zmierzające do monograficznych podsumowań i publikacji. Twórcy ci, jak by nie było, stwarzają fakty wypełniające życie artystyczne w danym miejscu i czasie.

Obecnie wciąż dominuje kryterium nowości i oryginalności formy jako podstawa osądu wartości dzieła. Struktura, jakość zastosowanych środków decydują ostatecznie o jego poziomie. Rzecz jednak w tym, że nie zawsze w przypadku wartościowanych prac kryteria te są jednoznaczne i takie same dla artystów oraz krytyków sztuki. Nie zawsze też tzw. dzieło sztuki jest wyrazicielem szczególnych umiejętności ich autora; często wręcz nie posiada żadnych znamion kunsztu, wyróżniających je w stosunku do innych przeciętnych.

Nie należy jednak zapominać, że forma - choć tak ważna - nie jest jedyną wartością dzieła, gdyż jego sens nie jest wyłącznie w strukturze formy, ale również w znaczeniu, w sensach pozaformalnych, treściach i możliwych skojarzeniach odbiorcy. Wartościując dzieło, ma on prawo do odniesień zarówno literackich, jak również, w miarę swych możliwości - do doświadczeń estetycznych, wolnych od jakichkolwiek utylitarnych znaczeń, dodatkowo narzuconych przez teoretyków sztuki. Odbiorca ma także prawo zadać prezenterom sztuki pytanie: ile lansowanych kierunków i dzieł zaliczanych do awangardy lub postawangardy wytrzymuje próbę czasu, nie stając się z czasem przewrotną formą skostniałego akademizmu?

Romuals Oramus  

 
Rozmiar: 4333 bajtów

Początek strony

Copyright © "Konspekt". Kraków, grudzień 2001
Statystyka