Galeria Konspektu 

 

Następny artykuł

Strona główna

Poprzedni artykuł



Przeczytaj także:

Henryk Czubała, Piosenka - siostra Hita co na topie

 
Aneta Ryncarz

Wiersze i piosenki

 

A. Ryncarz

Aneta Ryncarz urodziła się w Bielsku-Białej 23 grudnia 1975. Ukończyła pedagogikę opiekuńczo-wychowawczą w AP w Krakowie. Jest autorką wielu wierszy, komponuje też muzykę do własnych piosenek. Na krakowskiej scenie artystycznej od listopada 1995 r.; związana z grupą artystyczną "Zielone Szkiełko". Jest laureatką wielu lokalnych i ogólnopolskich konkursów i festiwali m.in. "Śpiewać Każdy Może" (I 96' i III 96'); Ślimak 96' - Katowice; "Śpiewać Każdy Może" Finał Finałów (VI 96'); FAMA (VII 96'); Olsztyńskie Spotkania Zamkowe (VII 96'); "Festiwal Piosenki Artystycznej" Rybnik (II 97'); Studencki Festiwal Piosenki - Kraków (V 98'); konkurs prozy i poezji "O złoty kałamarz i złamane pióro" (X 2001, poezja - III nagroda, proza - wyróżnienie).

Współpracowała z TV Kraków i programem Zbigniewa Książka "Życiorysy z refrenem".

Piosenki prezentowane w ramach autorskich recitali wykonywane są z akompaniamentem gitary i pianina bądź w rozszerzonym składzie muzycznym (instrumenty perkusyjne, kontrabas, kwartet smyczkowy, druga gitara).

 

* * *

moja matka
jest małą dziewczynką
ciągle chyba wiąże
kucyki biegnie do szkoły
dróżką z zakrętem
obok domu państwa X
moja matka
nadal jest młodą
dziewczyną
instruktorką harcerstwa
wyjeżdża na
obóz pierwsza
stoi na warcie
czuwa dzielnie
moja matka
ciągle tańczy
pije ze mną kawę
rozmawia do rana
odgarnia kosmyk
włosów
z czoła

Oczy mojej matki
Są smutne...

* * *

moja matka
ma twarz zmęczoną
lecz jasną
dzwoni tęskni
nie zatrzymuje
na dłużej
moja matka
chce dać mi przestrzeń
i boi się gdzie teraz
będzie jej miejsce
moja matka
chciałaby coś zacząć
skończyć
zmienić na lepsze
przygarnąć obolałą
część świata
moja matka wie dobrze
jak trzymać się dzielnie
jak zatrzymać
w sobie
spłoszone serce

 

LIPIEC

czas na śmiech
czas w którym
krew krąży szybciej
serce myśli
nareszcie
więcej tlenu
powietrza
siedzimy na
trawie jest
lipiec i ciepłe
są nasze
ręce splecione
w śmiechu
widelce

 

HISTORIE MILENY

Stała sama na balkonie
W tym szlafroku z aksamitnie miękkiej sierści
Pod powieką się ukryło dziesiąt wiosen
I tysiące wymyślonych opowieści

O tej wielkiej co gdy przyszła
To zabrała ją o świcie
O podróży co się dłuży
Którą nazywają życiem

I o stole w tamtym domu
Gdy pisała po kryjomu
Tamten bardzo ważny list
Gdy zamknięte było okno
Głupie serce mogło zmoknąć
A on mówił że na pewno może przyjść

Opowieści snuła senne z przędzy losu tkała jedne
Oraz takie co się zdarzyć mogły pewnie
Gdyby tylko się zdążyło
Na ten pociąg gdyby miłość
Nie uciekła nazbyt zwiewnie

I paciorki od różańca
Muszą starczyć zamiast walca
Na tym balu gdzie
Orkiestra poszła spać

List do syna i Szczęść Boże
Nic się nie martw bywa gorzej
Niech prowadzi cię przez życie
Dobry Bóg

A gdy chwila przyjdzie jedna
Krótki uścisk to na pewno
Przyjdzie po mnie
Użyteczny anioł stróż

Biały śnieg ukoi myśli
Kiedy będzie już po wszystkim
To pojadę przez krainę
Wiecznych wzgórz

Ale póki co to słuchaj
Opowieści o złych duchach
Co przychodzą do mnie w każdą noc

Na balkonie schowam wszystko
Rozognione rany przyschną
Więc wysłuchaj tych historii
Gdybyś mógł...

 

Przestrzeń

To miejsce wyznaczam
Oswajam przestrzeń
Pies, łóżko, szafa mówią, że jestem
I pesel mam własny, na koncie pieniądze
Więc chyba to miejsce jest własne
Jak sądzę

Nie dzwoni telefon, listonosz nie puka
Więc czytam powieści o zjawach i duchach
Przed lustrem poprawiam niedbale makijaż
Na którejś ulicy na pewno mnie mijasz

A tu miejsce moje, zachłannie strzegę
Poduszka i lustro żyją bez ciebie
Wypijam kawę wyrzucam śmieci
A na podwórku bawią się dzieci

To miejsce moje, ślad moich wierszy
Byłeś w tym domu
Ostatni - pierwszy
Nic nie pamiętam, nie liczę dni
Może to wcale nie byłeś ty

Nie leczę migreny, nie czytam ulotek
Z teatru pamiętam klub pseudo-idiotek
I tłum w pierwszym rzędzie
Westchnął i zasnął
Skończony teatrzyk
Zrobiło się jasno

To miejsce wyznaczam
Przestrzeń zbyt własna
Zamykam oczy
Trochę za ciasno
Gdzie schować myśli
Gdzie schować listy
Żeby nad ranem znowu nie przyszły

  

 
Rozmiar: 4333 bajtów

Początek strony

Copyright © "Konspekt". Kraków, grudzień 2001
Statystyka