Dydaktyka |
|||
| Renata KrólWspółpraca z Kamieńcem PodolskimW 1994 roku z inicjatywy prof. Feliksa Kiryka, ówczesnego rektora WSP w Krakowie, została nawiązana współpraca z Kamieńcem Podolskim. Od tego czasu co roku przyjeżdżają do tego miasta ludzie, którzy głęboko zaangażowali się w sprawę przywrócenia staremu grodowi dawnej świetności. Głównym celem prowadzonych od kilku lat przez polskich i ukraińskich naukowców prac badawczych jest wpisanie przez UNESCO Kamieńca Podolskiego na listę światowego dziedzictwa kulturowego. Zarówno jego unikatowe położenie w przepięknym zakolu Smotrycza jak i bogata historia tego wielokulturowego miasta uchodzącego przez tyle stuleci za antemurale christianitatis, której odbicie znajdujemy w licznie zachowanych pamiątkach architektury, w zupełności predestynuje go do starania się o ten tytuł. W prace zapoczątkowane przez prof. Feliksa Kiryka i Instytut Historii AP w Krakowie włączył się Instytut Geografii AP, a także Instytut Historii Architektury i Konserwacji Zabytków Politechniki Krakowskiej. Ze strony ukraińskiej naszymi partnerami są Uniwersytet Pedagogiczny w Kamieńcu Podolskim, tamtejszy Rezerwat Architektoniczno-Historyczny, oraz kolejni merowie miasta.
Przez ostatnie cztery lata główny ciężar pracy wzięła na siebie Politechnika Krakowska, której studenci co roku odbywają praktyki naukowe w Kamieńcu Podolskim. Tegoroczny wyjazd był związany z projektem naukowym realizowanym w ramach grantu KBN, który otrzymała PK. Jego głównym celem było przeprowadzenie kompleksowych badań pod kątem różnych dziedzin nauki, których wspólnie opracowane wyniki pozwolą na odtworzenie pełnego obrazu dziejów miasta i najbliższej okolicy. Prowadzone przez naszą grupę prace są włączone we wspólnie realizowany przez stronę polską i ukraińską projekt wpisania Kamieńca na listę zabytków światowego dziedzictwa kultury UNESCO. 2 lipca 2001 roku nasz uczelniany autokar zabrał na ,,zieloną Ukrainę'' pięćdziesięcioosobową grupę pasjonatów. Problemy pojawiły się już przy pakowaniu, albowiem nie mogliśmy pomieścić swoich rzeczy ze względu na to, że jedną część bagażnika zajmowały dary wiezione przez nas dla Polaków mieszkających w Kamieńcu, natomiast drugą bezcenny i drogi sprzęt należący do naszych geografów. Część rzeczy upchaliśmy wewnątrz autokaru - ponieważ drzwi nie wytrzymały takiego przeciążenia, już po najbliższych ośmiuset metrach udało nam się niektóre z nich pogubić. Sytuacja powtórzyła się jeszcze dwukrotnie, ale w końcu została opanowana przez naszego nieocenionego kierowcę pana Józefa Zatorskiego. Nasza trasa podróży do Kamieńca wiodła przez Sambor, Stryj, Drohobycz, Stanisławów, Buczacz. W Drohobyczu zatrzymaliśmy się na krótki postój w celu zwiedzenia przepięknego kościoła, w którym zachowały się tablice upamiętniające fundacje i dotacje otrzymane od poszczególnych królów polskich, oraz ruin jednej z największych na tym terenie synagog. Natomiast mimo usilnych starań nie wszystkim udało się zlokalizować Schulzowskie "sklepy cynamonowe". Po krótkim nocnym błądzeniu po Stanisławowie (tak bywa, kiedy zbyt wiele osób zaczyna analizować mapę), dotarliśmy o drugiej w nocy na miejsce przeznaczenia. Tam zostaliśmy serdecznie powitani przez dr. Jacka Czubińskiego, który z osiemdziesięcioosobową grupą swoich podopiecznych z Politechniki Krakowskiej już cały dzień przygotowywał wszystko na nasz przyjazd. Zamieszkaliśmy w stosunkowo niewielkim hotelu "Ukraina", który przez okres naszego pobytu mógłby równie dobrze nazywać się ,,Polonia'' biorąc pod uwagę fakt, że stanowiliśmy 85% jego mieszkańców. Dzięki temu, iż stosunkowo szybko udało nam się nawiązać dobre kontakty z gospodarzami, mogliśmy poczuć się w Kamieńcu jak we własnym domu. Mimo wspaniałej, iście południowej pogody, jaką przywitał nas Kamieniec (przez cały okres naszego pobytu temperatura nie spadała poniżej 35 stopni), nie zapomnieliśmy, że głównym celem naszego przyjazdu jest praca. Podział obowiązków nastąpił zgodnie z reprezentowanymi przez nas profesjami. I tak dr Jolanta Sroczyńska, dr Jacek Czubiński, dr Marta Urbańska, dr Zbigniew Wikłacz i prof. Ewa Gołogórska-Kucia sprawowali opiekę nad licznym gronem studentów architektury, którzy pod ich kierunkiem sporządzali plany miasta, projekty zagospodarowania różnych obiektów i ich renowacji. Grupa geografów: prof. Wacław Cabaj, dr Władysław Nowak, dr Eligiusz Brzeźniak i dr Piotr Lewik, wsparci dodatkowymi siłami w osobie pracownika Wydziału Geografii Uniwersytetu w Czerniowcach, dr. Mirosława Proskurniaka, zajęła się pracą w terenie, mierząc, kopiąc, rysując mapy terenu i biorąc próbki do dalszych szczegółowych badań. W zakres geograficznych badań wchodziło wykonanie mapy środowiska geograficznego Kamieńca. Uwzględniono w nich zróżnicowanie warunków dla zabudowy i zagospodarowania. W dolinie Smotrycza zabudowa i uprawy są zagrożone powodziami. Skalne jary Smotrycza doskonale pełniły rolę naturalnego muru obronnego. Na wierzchowinach są wprawdzie pola uprawne i dobre miejsce pod zabudowę, jednak kłopot sprawia brak łatwego dostępu do wody, występuje ona bowiem kilkadziesiąt metrów od powierzchni terenu. Dla jej pozyskania trzeba było wykuć w skale głębokie studnie. W czasie prac w Kamieńcu zrobiono mapę środowiska geograficznego starej części miasta, uwzględniając wspomniane zróżnicowanie terenu. W trakcie prac terenowych wiele uwagi poświęcono intrygującemu zwężeniu - szyi meandru Smotrycza zwanej Mostem Tureckim, łączącej Stare Miasto z fortecą. Geografowie starali się znaleźć odpowiedź na pytanie, jak to miejsce wyglądało zanim zaczęto tam robić nasypy i drogę. Czy Most jest tylko mostem? Klimatolodzy i hydrolodzy zbadali źródła i studnie, starając się odtworzyć poziom wód gruntowych, a w dnie jaru zasięgi powodzi. Wykonali pomiary zróżnicowania mikroklimatycznego między dnem doliny a wierzchowiną, oraz między ścianami skalnymi o różnej ekspozycji. Ponadto dla potrzeb kompleksowej dokumentacji geografowie wykonali inwentaryzację interesujących obiektów przyrodniczych: źródeł, ciekawych odsłonięć z nagromadzeniem skamielin, zjawisk tektonicznych; różnych typów ścian skalnych, zbiorowisk muraw skalnych. Natomiast grupa historyczna kierowana przez prof. Feliksa Kiryka, w składzie: mgr Renata Król, Monika Sroka i Marta Pawlik (studentki III roku historii) rozpoczęła w tamtejszym archiwum mozolną, ale jakże pasjonującą kwerendę źródłową. Przy naprawdę wielkiej pomocy ze strony dyrektora archiwum Sergieja Borysewicza i jego pracowników na czele z Aleksandrem Kaczkowskim (z działu informacji i wykorzystania dokumentów), udało się spenetrować część zasobów archiwum miejskiego. Znajdują się w nim dokumenty datowane od 1795 roku, wśród których możemy znaleźć i pojedyncze ekscerpty starszych. Główny trzon zbiorów stanowią jednak źródła XIX-wieczne, które zawierają mnóstwo informacji dotyczących stosunków politycznych (np. echa polskich powstań narodowowyzwoleńczych) i narodowościowych na tym terenie. Księgi metrykalne i wizytacje tamtejszych kościołów stanowią istną kopalnię wiadomości o żywiole polskim na terenie guberni podolskiej i samego Kamieńca. Z bogatych w różne dane tzw. akt gubernatorskich, historycy architektury mogą czerpać pełną garścią informacje o prowadzonych w Kamieńcu pracach budowlanych, przebudowach poszczególnych obiektów i postępujących zmianach w urbanizacji miejskiej. Niestety, ogromna ilość materiałów oraz brak czasu nie pozwoliły nawet na zapoznanie się z jedną trzecią zasobów archiwalnych. Pozostaje jednak głęboka nadzieja, że wkrótce do kamienieckiego archiwum ściągną badacze, którzy kontynuować będą zapoczątkowaną przez nas pracę. Życzliwość i ofiarna pomoc, jaką nam okazywano, widoczne były nie tylko ze strony pracowników archiwum i tych, którzy współpracowali z nami w realizacji projektu badawczego, ale także i zwykłych mieszkańców Kamieńca. Część z nich, mająca polskie korzenie, tak jak Wiktor Jaworski - uznany architekt i malarz, Aleksander Karbowski - pracownik Rezerwatu Architektoniczno-Historycznego, czy Wiktoria Liczkiewicz służyli nam informacjami, pomocą w załatwianiu różnych formalności, a także typowo słowiańską gościnnością. Słowa uznania należą się także rektorowi tamtejszego Uniwersytetu Pedagogicznego prof. Anatolemu Kopyłowowi i władzom uczelnianym: prorektorowi Anatolemu Filiniukowi i dziekanowi Wydziału Historycznego Aleksandrowi Zawalniukowi, który zgotował miłe powitanie na cześć naszych historyków. Dzięki tym kontaktom powinna jeszcze intensywniej rozwinąć się współpraca pomiędzy środowiskiem naukowym, a także studenckim, do czego intensywnie dążą obie strony. Ważną rolę w czasie naszego pobytu w Kamieńcu odegrały jeszcze dwie osoby: Borys Nehoda - artysta malarz i grafik, prof. Uniwersytetu Pedagogicznego, który pokazał nam, że na Kamieniec można spojrzeć z wielu różnych stron, oraz Wasyl Fencur - dyrektor Rezerwatu Architektoniczno-Historycznego, który swoją pomocą służył głównie architektom i geografom. Obowiązkowo w programie naszego pobytu znalazło się spotkanie z arcybiskupem Janem Olszańskim i polskimi paulinami, którzy ofiarnie pracują przy odbudowie prawie całkowicie zniszczonego kościoła Dominikanów. Swój pobyt w mieście nad Smotryczem umilaliśmy sobie wycieczkami, piknikami i wspólną integrującą zabawą. Dla niektórych była to jedyna okazja, by zobaczyć słynącą nie tylko z pamiątek historycznych, ale i z bogatej, różnorodnej przyrody i rzeźby terenu najbliższą okolicę. I tak 6 lipca udaliśmy się na wycieczkę do Czerniowiec. Tam zwiedzaliśmy przede wszystkim zabudowania przepięknego uniwersytetu, którego główny korpus zbudowany jest w stylu orientalnym, współgrającym z austriacką secesją. Opuściwszy Czerniowce udaliśmy się w dalszą podróż do Zaleszczyk, modnego w okresie międzywojennym ośrodka wypoczynkowego, a następnie przez malownicze ujście Tupy do Smotrycza, Borszczów i Skałę Podolską powróciliśmy do Kamieńca. W tym dniu szczególnych wrażeń dostarczyli wszystkim geografowie, którzy swoimi wykładami dotyczącymi "meandrów", "kopułek", "lejków" i "wędrujących skał" potrafili wzbudzić głębokie zainteresowanie u studentów architektury. Jednak dla żeńskiej części grupy główną atrakcją tego dnia, a raczej wieczoru, była noc Kupały, na którą wszyscy z niecierpliwością oczekiwaliśmy, ciekawi, jakich to przeżyć dostarczą nam w tym względzie miejscowi. Impreza okazała się być z gatunku "sięgania do korzeni" i mieliśmy okazję zobaczyć całą gamę lokalnych zwyczajów i obrzędów. Pełni wrażeń udaliśmy się następnego dnia na wycieczkę, tym razem o mocnym akcencie historycznym: Chocim, Żwaniec, Skała Podolska. Szczególnie wielkie wrażenie zrobiła twierdza chocimska, zwłaszcza na tych, którzy ujrzeli ją po raz pierwszy. Wieczorem studenci architektury zorganizowali tradycyjne już od kilku lat ognisko, w miejscu ujścia Zbrucza do Dniestru. W niedzielę 8 lipca - dzień całkowicie wolny od pracy - zostaliśmy zaproszeni przez rektora Anatola Kopyłowa na piknik do Satanowa. Po drodze podziwialiśmy zmieniający się na każdym kroku krajobraz (włącznie z formacją stepową), którego bogactwo szczególnie urzeka na Podolu. Zwiedziliśmy też Gródek, uchodzący za wysepkę polskości na tym terenie. Prace remontowe w kościele polskim w zasadzie są już na ukończeniu, natomiast pełną parą idzie budowa szkoły polskiej. Uczestnicząc we mszy świętej mogliśmy wysłuchać pieśni religijnych, które w Polsce śpiewane były przed wojną, a które obecnie nigdzie w Polsce nie są już znane. I z całą pewnością można stwierdzić, że najwymowniej świadczy to o trwałości naszej kultury na tych terenach. Ostatnią noc w Kamieńcu chcieliśmy spędzić w ruinach nowego zamku na wspólnym ognisku, lecz niestety pogoda sprzysięgła się przeciw nam i po raz pierwszy od chwili naszego przyjazdu rozpętała się straszliwa nawałnica. Było to z korzyścią dla pana kierowcy, który chociaż raz doczekał się punktualności z naszej strony. 11 lipca o godzinie siódmej rano czasu ukraińskiego nasza ekspedycja opuściła gościnny Kamieniec żegnana przez prof. F. Kiryka i mgr R. Król. Pozostali oni w mieście, oczekując na delegację z naszej uczelni (w składzie prof. Henryk Żaliński, prorektor ds. nauki, i mgr Jan Kałużny, kierownik Działu Nauki i Współpracy z Zagranicą), mającą przyjechać na jubileusz 65. urodzin rektora A. Kopyłowa. W dniu głównych uroczystości jubileuszowych tj. 14 lipca, w których uczestniczyliśmy jako honorowi goście, udało nam się nawiązać wiele korzystnych dla obu stron kontaktów. Mamy nadzieję, że zaowocują one w najbliższym czasie nie tylko wymianą informacji naukowych, ale również i personalną. Mimo stosunkowo krótkiego pobytu udało nam się zebrać bogate materiały, które pozwolą nie tylko na opracowanie projektu dla UNESCO, ale także zaowocują wartościowymi publikacjami wzbogacającymi drugi tom wydawanej przez AP monografii miasta Kamieńca Podolskiego. Renata Król | ![]() | |
Copyright © "Konspekt". Kraków, listopad 2001 | |||