|
Jerzy Waligóra
Wokół dorobku naukowego
Profesora Jana Nowakowskiego
Szkic ten będzie nie tyle analizą dorobku naukowego Profesora Jana Nowakowskiego, szczegółową eksplikacją jego myśli badawczej, ile - zgodnie z sugestią tytułu - osnutą wokół tego dorobku garścią dość luźnych refleksji, raczej subiektywnych i ujmowanych z perspektywy moich osobistych kontaktów z Profesorem jako uczonym i moim nauczycielem - przewodnikiem
Z Profesorem zetknąłem się dopiero na czwartym roku studiów, stając się członkiem prowadzonego przez niego seminarium magisterskiego. Trafiłem nań dość przypadkowo, mojemu rocznikowi bowiem nie zaoferowano żadnego seminarium dotyczącego literatury romantycznej, która mnie wówczas interesowała. Wcześniej, na trzecim roku, na studiach zawodowych, pisałem pracę dyplomową z romantyzmu krajowego u Pani doktor Teresy Nowackiej. Wiedziałem, że Profesor również zajmuje się romantyzmem krajowym, mógłbym więc kontynuować zainteresowania, ale akurat w owym roku rytm stosowanego przez Profesora - jak to sam określał - "płodozmianu" wyznaczył młodopolski temat seminarium magisterskiego. Koledzy pocieszali mnie, że przecież Młoda Polska to prawie jak romantyzm, tyle że w nieco gorszym wydaniu.
I jak to nieraz w życiu bywa, obawy okazały się całkowicie bezzasadne, a decyzja wstąpienia na seminarium Profesora - jedną z najważniejszych w moim życiu. Od pierwszych zajęć byliśmy pod wrażeniem fascynującej osobowości Profesora, który niezwykle umiejętnie i z imponującym znawstwem wprowadzał nas w tajniki literatury, w tym zwłaszcza w specyfikę dramatu, którego mieliśmy się stać początkującymi badaczami. Właśnie - początkującymi. Uderzył mnie niezwykle poważny, pełen tolerancji i szacunku stosunek Profesora do naszych, często przecież naiwnie "rewolucyjnych" i przewrotnych idei interpretacyjnych. w ten sposób Profesor postępował zawsze; miałem okazję przekonać się o tym, uczestnicząc przez kilka lat - już jako stażysta, a potem asystent - w seminarium Profesora. Przypominam tę cechę Mistrza - bo tak właśnie nazywaliśmy Profesora - gdyż charakteryzuje ona także jego prace naukowe. Szacunek dla cudzych poglądów, uważne i lojalne odnotowywanie cudzych ustaleń, kultura polemiki - zresztą tak wysubtelnionej, że sporu trzeba się było niemal domyślać - to cechy znaczące, z których osoby preferujące badaczy o silnym temperamencie polemicznym mogłyby uczynić zarzut. Kiedy później miałem szczęście spotykać się często z Profesorem na płaszczyźnie kontaktów czysto prywatnych, zrozumiałem, iż omawiana teraz właściwość warsztatu badawczego najściślej łączy się z typem osobowości Profesora, człowieka o niezwykłej kulturze osobistej, której istotnymi formantami były właśnie takt i delikatność.
Ściśle splecione z osobowością Profesora wydają mi się również jego fascynacje naukowe. Pierwszy krąg zainteresowań stanowiła literatura i kultura francuska, pod których urokiem pozostawał, będąc - sam tak to właśnie ujmował - pół-Francuzem. Wyniesiona z domu rodzinnego biegłość w języku, pogłębiona studiami romanistycznymi gruntowna znajomość francuskiej historii i kultury - pozwalały mu na wnikliwą interpretację utworów Honoriusza Balzaka (Ojciec Goriot i Eugenia Grandet), Romain Rollanda (Colas Breugnon) oraz Franciszka Rabelais'go (m.in. Gargantua i Pantagruel). Szczególne miejsce zajął tu Emil Zola i zjawisko naturalizmu. Przypomnijmy, że w 1951 roku Jan Nowakowski doktoryzował się na Uniwersytecie Jagiellońskim na podstawie rozprawy Spór o naturalizm w Polsce (tytuł opublikowanej w 1951 roku pracy Spór o Zolę w Polsce. z dziejów pozytywistycznej recepcji naturalizmu francuskiego). w tych właśnie - przecież nie sprzyjających tematom badawczym z literatury obcej - wczesnych latach pięćdziesiątych opublikował też Profesor studium o Germinalu. Do powieści tej powrócił w latach siedemdziesiątych, przygotowując jej wydanie w Bibliotece Narodowej (1978). Warto dodać, że w pracach tych nie pojawia się rozpowszechniony wówczas żargon uproszczonej metodologii marksistowskiej, a i pewne kategorie poddane przez Nowakowskiego oglądowi (np. śmiech) nie były tymi, które wtedy preferowano.
Francuskie ślady odnaleźć łatwo w zapleczu interpretacyjnym i podstawie metodologicznej wielu prac Profesora. Tworzą je m.in. wypowiedzi programowe symbolistów francuskich (cytowane i tłumaczone z oryginału), liczne odwołania do prac francuskich historyków literatury czy metodologicznych propozycji Francuzów, np. Gastona Bachelarda. Nić francuską dostrzegam także w stylistyce prac Profesora, w stylu lekkim i klarownym, a niezwykle przy tym wyrafinowanym, błyskotliwym, finezyjnym.
Drugi obszar zainteresowań Jana Nowakowskiego tworzy wspominany już romantyzm krajowy - szczególnie zaś twórczość Teofila Lenartowicza. Myślę, że obok inspirującego wpływu Kazimierza Wyki, o czym wspominał Profesor w szkicu poświęconym pamięci autora Rzeczy wyobraźni - znaczącą rolę w zwrocie ku poezji "lirnika mazowieckiego" odegrało zauroczenie Profesora rodzimą przyrodą, o której ochronę - jeszcze przed wojną - głośno się upominał. Zapewne - co zresztą wyraźnie wynika ze sposobu interpretowania tej liryki - ujęły Profesora Lenartowiczowskie obrazy natury, pełne autentyzmu, szczerości i mistrzowskiej prostoty. Wśród prac poświęconych biografii i warsztatowi poetyckiemu Lenartowicza (np. O poezji Lenartowicza - 1954; O prawdziwą twarz "Lirnika" - 1972; Pod urokiem Czarnolasu. Jan Kochanowski Teofila Lenartowicza - 1981; czy opracowania zdążające ku syntezie: Teofil Lenartowicz i jego poezja (1970) oraz "A ślad po mnie - pieśń złota" - Teofil Lenartowicz - 1973) znajdą się takie, które wskazywać będą na związki tego romantyka z Kraszewskim i Konopnicką (np. ogłoszony wspólnie z Wincentym Dankiem artykuł Kraszewski i Lenartowicz. Dzieje przyjaźni - 1961; Nurt ludowy w poezji Lenartowicza i Konopnickiej - 1970, publ. 1972; Spotkania nad Arnem. Konopnicka o Lenartowiczu - 1970).
Znaczące są dokonania Profesora jako edytora tekstów Lenartowicza. w Bibliotece Narodowej ukazał się Wybór poezji (1956, 1972), w PIW-ie Poezje (1968), w LSW Poezje wybrane (1974). Dla Ossolineum przygotował Profesor również Korespondencję Marii Konopnickiej z Teofilem Lenartowiczem (1971), a dla PWN wykłady bolońskie Lenartowicza pt. O charakterze poezji polsko - słowiańskiej (1978). Spośród fenomenów romantycznej literatury krajowej zajęły Nowakowskiego także: recepcja poezji Juliusza Słowackiego w literaturze krajowej (Poetycka lekcja Juliusza Słowackiego w kraju - 1959) oraz Cyganeria warszawska - 1960.
I wreszcie trzeci - oczywiście tylko spośród bardziej znaczących - nurt badawczych "zatrudnień" Profesora: dramaturgia Stanisława Wyspiańskiego; z jednej strony mocno zrośnięta z Krakowem, a miasto to stało się również bliskie sercu Profesora, z drugiej zaś powiązana z symbolizmem, którego główne korzenie tkwiły we Francji, co z kolei dawało Profesorowi sposobność stałych do niej powrotów. Eksplikację dorobku dramaturgicznego Wyspiańskiego, nowatorską, wszechstronną, niezwykle wnikliwą, otwierają studia z początku lat sześćdziesiątych: O niektórych cechach struktury dzieła Wyspiańskiego - 1961 i Symbolizm i dramaturgia Wyspiańskiego -1962. To właśnie profesor Nowakowski, bodaj jako pierwszy, tak wyraźnie i w sposób udokumentowany wpisał dramaty autora Wesela w obszar literatury symbolistycznej. Twórcze wyzyskanie dorobku strukturalizmu, krytyki archetypiczno-mitograficznej i krytyki wyobraźni, a także teatralnej teorii dramatu - pozwoliło Profesorowi na szczegółowe oświetlenie skomplikowanych sensów zawartych w utworach Wyspiańskiego. Za jedno z naczelnych zagadnień tej twórczości, za swoisty "gest semantyczny" uznał Nowakowski koegzystencję mitu i historii. Problem ten ujmował na szerokim tle historiozofii epoki (w kontekście europejskim) i ówczesnych tendencji w historiografii. Chodzi tu zwłaszcza o prace: Pod znakiem mitu i historii. Kilka uwag o konstrukcji czasu i przestrzeni w "Nocy listopadowej" - 1965, Historia w dramatach Stanisława Wyspiańskiego - 1968, Historia i mit w dramatach Bolesławowskich Wyspiańskiego - 1969, wreszcie - poszerzająca materiał egzemplifikacyjny o dorobek innych pisarzy Młodej Polski - rozprawa na temat funkcjonowania mitu eleuzyńskiego Persefona i Charon. z młodopolskich dziejów motywów mitycznych - 1977. Wizjom teatru Wyspiańskiego i problemom światopoglądu twórcy poświęcił takie prace, jak: Stanisława Wyspiańskiego "Teatr ogromny" - imaginacji - 1980 i Między ironią a tragizmem (Prawo ironii tragicznej w dziejach u Wyspiańskiego) - 1990. Niektóre z wymienionych rozpraw znalazły się w książce Wyspiański. Studia o dramatach (1972).
Imponujący jest wkład Jana Nowakowskiego w edycje utworów dramatycznych Wyspiańskiego w Serii i Biblioteki Narodowej. Ogłosił dziewięć sztuk: dramaty Bolesławowskie (Bolesław Śmiały, Skałka), dramaty listopadowe (Warszawianka, Lelewel, Noc listopadowa), oraz Wesele, Achilleis, Powrót Odysa i Legion. Krótko przed śmiercią ukończył opracowanie Wyzwolenia, które - mimo obietnic redakcji - niestety, do dzisiaj się nie ukazało.
Bolesław Faron we wspomnieniu o profesorze Nowakowskim opublikowanym w "Pamiętniku Literackim" (1991, z. 4) zauważył, że kolejna lektura Studiów o dramatach Wyspiańskiego uświadomiła mu niezwykłą skromność autora, stojącą w sprzeczności z erudycją i rozległością horyzontów badawczych. Ja również miałem podobne odczucie, kiedy - w związku z doktoratem na temat dramaturgii historycznej - czytałem uważnie prace Profesora. Rozmawiałem z nim nawet na ten temat i Profesor wówczas przyznał, że być może, gdyby pisał te rozprawy powtórnie, inaczej ukształtowałby ich oblicze, aby - pamiętam, jak to ujął - "o mnie nie zapomniano; obawiam się bowiem, że ta skromność spowoduje, iż zniknę bez śladu". Sądzę, że to gorzkie zwątpienie było pewnym rodzajem przekory, Profesor wiedział dobrze, iż inna metoda wykładu kłóciłaby się z przyjętą przezeń postawą - wobec przedmiotu badań, ale i wobec ludzi, świata... Jestem też przekonany, że przez kolejne generacje polonistów skromność Profesora będzie odbierana jako walor, a rzeczywisty wkład Nowakowskiego w rozwój literaturoznawstwa - w pełni doceniony.
Jerzy Waligóra
| 



 |