Notes teatralny |
||||
| Teatr de L'Entr'ActeRok 2001 rozpoczęliśmy pracowicie podejmując na nowo próby dwóch spektakli: Mniszek E. Maneta i Pożądania schwytanego za ogon P. Picassa w nieco zmienionej obsadzie. w lutym zagraliśmy Pożądanie podczas wieczoru w klubie AP "Bakałarz", wieczoru, który zakończył się balem romanistów.
W marcu i kwietniu pracowaliśmy nad nowymi spektaklami. Tym razem sięgnęliśmy po niewielkie, dawne utwory sceniczne - osiemnastowieczne Parady Jana Potockiego. Napisane, jak całość jego spuścizny literackiej, w języku francuskim, dzisiaj nadal są pełne uroku, a ich język wydaje się być całkowicie współczesny. Wybraliśmy dwie: Kassander literatem oraz Zakochany Gil. Oprócz tego sięgnęliśmy po teksty z Cyganów z Andaluzyji, świetnej komedii z arietkami, na podstawie których powstały utwory muzyczne autorstwa Małgorzaty i Roberta Michniewskich oraz Rainera Schindlera. Polskie teksty tłumacza Cyganów Jerzego Zagórskiego pozwoliły nam stworzyć polską wersję miniparady, czyli "zabawkę sceniczną" o Józiu i Małgosi. To nowość w naszym repertuarze, ponieważ jest wykonywana w języku ojczystym. Parady nawiązują do komedii dell'arte, w ruchu scenicznym, formie, w wykorzystaniu masek i elementów kostiumów, jednak jako całość próbują przełamać tę tradycję. Dla wykonawców są bardzo dobrą zabawą jako próba zmierzenia się z nowym skądinąd sposobem gry. Przyszłość pokaże, co powie na nasze Parady publiczność. Pierwszym sprawdzianem miał być występ podczas X Festiwalu Teatrów Francuskojęzycznych w Krakowie...
A oto relacja spisana na gorąco przez trzy jurorki tegorocznego festiwalu, który odbył się w dniach 24-27 kwietnia w salach PWST w Krakowie: "Studenci krakowskiej PWST odetchnęli z ulgą... X Międzynarodowy Festiwal Teatrów Francuskojęzycznych dobiegł końca. Przez cztery dni na scenach tej uczelni zespoły polskie i zagraniczne zaprezentowały w sumie piętnaście spektakli. Studenci AP już po raz trzeci uczestniczyli w tym spotkaniu i to nie tylko jako aktorzy czy widzowie, ale także jako członkowie festiwalowego jury. Pięciu studentów Nauczycielskiego Kolegium Języka Francuskiego mogło obejrzeć i ocenić dokonania zagranicznych i polskich zespołów. a było na co popatrzeć. Uwagę przyciągała nietuzikowa scenografia, ciekawa muzyka, niebanalny temat. Na szczególną uwagę zasługiwały: Wolność w Bremie wystawiona przez studentów z Metzu, Wystąpienie przed akademią teatru z Liège oraz Mniszki teatru Entr'Acte. Nie zabrakło również spektakli pełnych humoru. Grupa Węgierek w przezabawny i wdzięczny sposób opowiedziała o pierwszych miłościach oraz związanych z nimi oczekiwaniach i rozczarowaniach. Pogodny nastrój utrzymywał się również za sprawą teatru Entr'Acte i wystawionych przez niego Parad Jana Potockiego. Należy także wspomnieć o studentach z Brukseli, którzy w rozgrywającym się we współczesnych realiach spektaklu Skąpiec II, nawiązali do tradycji molierowskich. Ale wróćmy do konkursu. Nasze zadanie nie należało do najprostszych. Zespoły zaprezentowały w miarę wyrównany poziom, a to nie ułatwiało nam pracy. Ostatecznie nie przyznaliśmy nagrody głównej, ale wyróżniliśmy najlepszych wykonawców. Na letni staż do Avignonu lub na festiwal w Pau wyjadą najlepsze aktorki i aktorzy wybrani ze wszystkich pięciu zespołów. Przyznana została również nagroda ufundowana przez rektora AP prof. Michała Śliwę dla grupy reprezentującej najlepszy poziom językowy (nagrodę odebrali studenci zespołu UJ). Dzień festiwalowy nie kończył się z chwilą opadnięcia kurtyny. Po ostatnim spektaklu kto żyw i na siłach czym prędzej zmierzał do studenckiego klubu "Bakałarz", a tam tańce, hulanki..." (A.M.E.) Tak przebiegał dziesiąty, jubileuszowy festiwal zorganizowany przez Instytut Francuski w Krakowie, Ambasadę Francji i krakowską Akademię Pedagogiczną. Patronat medialny sprawowały "Gazeta Wyborcza" i TV 3. Konsul Francji pan Roland Blatmann patronował całości przedsięwzięcia. Dyrektorem artystycznym Festiwalu był jak zwykle Krzysztof Błoński, przewodniczącą jury Chantale Cantin z Instytutu Francuskiego, w przygotowaniach do festiwalu pomagali też Pierre Faulet, Wojciech Nowicki, K. Karaś, członkowie Théâtre de L'Entr'Acte i studenci Kolegium. Serwis fotograficzny zapewnili festiwalowi M. Cichocka i M. Sapiński. Trzeba przyznać, że należą się im słowa uznania.
Najważniejszą zmianą w tegorocznej edycji była zmiana miejsca odbywania się festiwalu. Pożegnaliśmy Rotundę - nieodparcie przywołującą na myśl lata studenckich imprez, zabaw, festiwali i występów, lata zmagania się z prowizorką, niedogodnościami, ale i przypominającą najciekawsze rozwiązania teatralne, znakomitą atmosferę wspólnego tworzenia, improwizacji, zrozumienia kłopotów i potrzebę nieustannego próbowania, poszukiwań, rzecz tak ciekawą w przypadku teatrów nieprofesjonalnych. Występy dwunastu zespołów teatralnych odbywały się w dwóch salach PWST przy ul. Straszewskiego. Zespoły miały do dyspozycji sprzęt wysokiej jakości, obsługiwany przez profesjonalnych techników i pracowników Szkoły, garderoby, bogate zaplecze i rekwizytornię. Skupienie całej działalności w jednym miejscu pozwoliło znacznie usprawnić organizację.
Jury, w którym zasiedli Agnieszka Dudek, Marta Dżuła, Paweł Miedziński, Edyta Ocytko i Agata Telega, oceniało podstawy warsztatu aktora francuskojęzycznego, czyli sprawność językową i dobrą dykcję, oraz naturalność, pomysłowość, umiejętność budowania wyrazistej postaci, humor i swobodę bycia na scenie. To właśnie te elementy pozwalają aktorom nieprofesjonalnym zaistnieć w kreowanej przez nich roli. Zaprezentowane w tym roku spektakle były mocno osadzone we współczesności, odzwierciedlały w dużym stopniu uwarunkowania istniejące w grupach, wspólnotach, sprzeczności między jednostką a rodziną (Cuisines et dépendances); sprawę wyborów jednostkowych w imię prawdy, czy też zgodnie z własnym interesem i własną wizją moralnego porządku (Voyageur sans bagages). Mieliśmy też problem odrzucenia, powiązań i zależności w ramach wspólnoty (Clowns), sprawę kodeksu grupy, sprawę tworzenia się związków i ich trwałości (Gauche uppercut); i w sławnej La Leçon straszny układ prowadzący do śmierci, gdzie śmieszny staruszek wykończył swą uczennicę w okrutnych naukowo-metodycznych zapasach. Do tego dużo tekstu, a mniej pomysłów inscenizacyjnych. Jednak Klauni podobali się, nie nudzili, a wręcz przeciwnie - zasłużyli na wyróżnienie dzięki żywiołowości i dobremu aktorstwu. Gliwicki Podróżny bez bagażu miał za to dobre kostiumy, a Lewy sierpowy mocny był językowo..., w czasie Lekcji poczuliśmy się jak na męczącym sprawdzianie językowym, a do smakowania banalnie przyrządzanych potraw w rodzinnym sosie zniechęciły nas kuchenne Machinacje i zależności... Są i tacy, dla których Wizyta starszej pani F. Dürrenmatta była najciekawszym wydarzeniem festiwalu. Przygotowali ją Rumuni, zespół nieznany, a przyciągnął tak wielu widzów, że zabrakło miejsc na widowni... Wielu zafascynowała Wolność w Bremie, spektakl Actor's Café, zespołu z Metzu, opowieść o zbrodniarce, ascetyczna historia rozgrywająca się na tle białych zasłon, gdzie taniec i śpiew tworzyły ramy dla obrazów śmierci. Kilka słów należy się zespołowi warszawskiemu (Grand Prix 2000), który przedstawił Chorego z urojenia Moliera. Odważnie podjął wyzwanie i zagrał w manierze klasycznej. Role męskie zabawnie i uroczo odtwarzały kobiety, a jednak rola tytułowa przypadła mężczyźnie ... Festiwal zamknął Kafka w wykonaniu Belgów. To oni przypomnieli nam, kim jesteśmy w świetle reflektorów, przykuci do krzeseł, podłączeni do mikrofonów, za stołem, z plikiem kartek..., z bananem w ręce, małpa i człowiek. No cóż, każdy tu może się odnaleźć, i aktor i widz.
Co festiwal oznaczał dla nas, dla zespołu teatru Entr'Acte? Jeszcze raz mogliśmy zagrać i to w bardzo dobrych warunkach Mniszki i to na dużej scenie. Pokazaliśmy Parady J. Potockiego w holu głównym, na podeście, aranżując sytuację, w jakiej grane były przed wiekami okazjonalnie przedstawienia. Pierwszego dnia pokazaliśmy Kassandra literatem z piosenką L'amour dans mon âme w wykonaniu Małgorzaty i z akompaniamentem Roberta Michniewskich, w drugim Zakochanego Gila, którego wprowadził zabawnym kupletem Venez, madame Rainer Schindler. Każdą paradę zapowiadał Jacek Sonik odziany w strój Arlekina, ten sam kostium, w którym przed laty Arlekin z Kramu Karoliny M. de Ghelderode'a prowadził swoją małą trupę*. Przez trzy dni członkinie i członkowie naszej trupy prowadzili wieczory taneczne w klubie "Bakałarz". Na owych "hulankach" można było spotkać wszystkich uczestników festiwalu, którzy dopiero tutaj, po całym dniu pracy, mogli naprawdę poznać się i porozmawiać. Dzień czwarty: ryży osobnik odziany w skórę, ktoś znany i nieznany pojawia się na scenie podczas ostatniego spektaklu naszych przyjaciół z Liège, włącza się w akcję: to ucharakteryzowany Krzysztof Błoński. Robert, Alban, Vincent i Christophe zamykają X Festiwal.
a zespół Théatre de L'Entr'Acte pakuje kostiumy i dekoracje. Wyrusza do Brukseli. Tu w Królewskim Konserwatorium ma zagrać Mniszki (1 maja) i to przed bardzo wymagającą publicznością: na widowni zasiądzie grono profesorskie i studenci - w większości dobrzy znajomi, bowiem od kilku lat gościmy brukselską szkołę teatralną na naszym festiwalu - adepci sztuki dramatycznej, przedstawiciele belgijskiej Polonii. Pierwsze wrażenie jest niesamowite - sala ma charakter sali tzw. szekspirowskiej: bez wydzielonej sceny, pomieszczenie okalają balkony. Jak tu grać Mniszki? Liny wiązane do kolumn piętrowej konstrukcji, zjazdy z gzymsów, podwieszenia do balustrady i rampy oświetleniowej. Adaptacja scenografii wymaga wytężonej pracy całego zespołu (stronę techniczną przejęli Katarzyna, Małgorzata i Robert). Kassander literatem rozpoczął nasze występy w przedsionku, gdzie ogromne lustro, schowki i schody dopełniły dekoracji. Tym razem Mniszki zagrały na dwóch planach, gdyż wszelkie dźwięki, światła i powietrze dochodziły z wysokości. Czy był to klasztor, lochy, czy też statek na morzu? Po dwóch dniach byliśmy już na festiwalu w Metzu (3-5 maja). Świetna sala, znakomite warunki, wygodne garderoby, obsługa techniczna na medal. Parada tym razem zagrana we wnętrzu nowoczesnym, jakby mimochodem wpisała się w formułę festiwalu, na którym co chwilę coś się dzieje, w przeróżnych miejscach, o dziwnym czasie (np. podczas południowego posiłku można tu wysłuchać niesamowitego koncertu saksofonicznego, a nocną porą stary kościół zamienia się w salę koncertową). Mniszki miały do dyspozycji ogromną przestrzeń i sam spektakl poszedł sprawnie, choć chyba jednak doświadczenia z Brukseli wydają się ciekawsze.
Albin Jura * Spektakl wystawiony przez Fakultatywne Studium Teatralne WSP w 1989 r. Repertuar teatru Entr'Acte
Le désir attrapé par la queue P. Picasso
Les Nonnes E. Manet
obsada: Janina Błońska, Sebastian Kubica,
Parades J. Potocki
Cassandre homme de lettres
Gile Amoureux | ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() | ||
Kraków, lipiec 2001 | ||||