20 lat Studium Dziennikarskiego |
|||
| Jak nie wiesz jak się zachować, to na wszelki wypadek zachowaj się przyzwoicie- radzili młodym dziennikarzom starsi koledzy"Pracownicy środków masowego przekazu to już nie grupa zawodowa, ale wręcz klasa społeczna - <<media class>>" - mówił Ryszard Kapuściński, jeden z najwybitniejszych współczesnych pisarzy, gość jubileuszu istniejącego od 1981 roku Studium Dziennikarskiego Akademii Pedagogicznej w Krakowie
Uroczystości rozpoczęły się 18 maja wystąpieniem JM Rektora AP, prof. dr hab. Michała Śliwy. Po nim głos zabrał prof. dr hab. Bolesław Faron, dyrektor IFP AP, który podkreślił znaczenie dwudziestoletniego dziś Studium, gratulował pomysłodawcom i kontynuatorom tego dzieła. Oświadczył także, iż liczy na dalszą współpracę zarówno wykładowców jak i słuchaczy Studium Dziennikarskiego, które jest ważną jednostką, działającą w ramach Instytutu Filologii Polskiej AP. Słowa uznania dla działalności Studium przekazała również dr Teresa Starmach, wiceprezydent m. Krakowa. Okolicznościowe adresy nadesłali m.in. prezydent RP Aleksander Kwaśniewski i wojewoda małopolski dr Ryszard Masłowski. List z gratulacjami od marszałka Sejmiku Małopolskiego Marka Nawary odczytał Adam Leszkiewicz, dyrektor biura Marszałka, absolwent Studium Dziennikarskiego AP. Nim jednak doszło do zapowiadanej wcześniej dyskusji panelowej, usłyszeliśmy pochwały pod adresem pomysłodawcy i założyciela Studium - dr. Edwarda Chudzińskiego, a także, współpracującego z nim od wielu lat, dr. Zbigniewa Bauera. Kierowali je przede wszystkim medioznawcy, teoretycy środków masowego przekazu oraz związani ze Studium dziennikarze.
Kształcący młodych ludzi, którzy w przyszłości pragną pracować w tym zawodzie, najlepiej znają postawę i zaangażowanie wieloletniego kierownika, a przed laty także czynnego dziennikarza - Edwarda Chudzińskiego. Nie byliśmy więc zaskoczeni, kiedy zdecydowanie przerwał falę pochwał, by jako moderator rozpocząć dyskusję, której przedmiotem stała się kondycja dzisiejszych mediów i próba odpowiedzi na pytanie: Jak kształcić dziennikarzy?
Już samo postawienie problemu zapowiadało burzliwą debatę, tym bardziej, że na zaproszenie odpowiedzieli znawcy mediów - dr hab. Teresa Sasińska-Klas (dyr. Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ), prof. dr hab. Janusz Adamowski (dyr. Instytutu Dziennikarstwa UW), red. Michał Maliszewski (dyr. Telewizyjnej Agencji Informacyjnej), red. Jacek Stawiski (dyr. Informacji RMF FM), oraz wspomniany już Ryszard Kapuściński. Znany na całym świecie pisarz w czasie swego krótkiego wystąpienia akcentował formalne i osobiste związki z krakowską placówką przygotowującą młodych ludzi do pięknego, ale i, co wyraźnie zaakcentował, trudnego zawodu. Zaznaczył, że aby mówić o miejscu dziennikarstwa we współczesnym świecie, należy poddać je pewnej kategoryzacji. Należy odróżnić dziedzinę informacji od sprawozdawczej funkcji mediów. Podkreślił, że dziennikarz końca XX i początku XXI wieku wchodzi w rolę "dziewiętnastowiecznego inteligenta". Na koniec zwrócił uwagę na fakt, że coraz częściej dziennikarze wpływają na kształtowanie opinii publicznej i w związku z tym winni zdawać sobie sprawę z ogromu odpowiedzialności. Przemówienie, które stało się przyczynkiem do szerszej debaty, podsumował zdaniem: "Wszyscy kształcą warsztat, ale nie ma instytucji, która w tym zawodzie uczy etyki. Tego może nauczyć tylko życie". Do wystąpienia Ryszarda Kapuścińskiego nawiązał prof. Tomasz Goban-Klas, kierownik Katedry Komunikowania i Mediów Społecznych UJ. Stwierdził, że aby dziennikarstwo spełniało swe zadania, umiejętności zawodowe należy łączyć z kształceniem kulturowym, a nawet filozoficznym. Dopiero takie kompendium wiedzy jest gwarancją profesjonalizmu. Dostrzegł też zjawisko swego rodzaju schizofrenii w kształceniu przyszłych adeptów dziennikarstwa: "Studentom mówi się o uczciwości i etyce, a gdy przychodzi czas praktyki zawodowej słyszą w niektórych redakcjach: Pisz, jak musisz!" Jako znawca współczesnych mediów z pewną obawą wskazywał też na szerzące się zjawisko "tabloidalnego", czy inaczej mówiąc - modułowego dziennikarstwa, nastawionego wyłącznie na szybki przekaz informacji pozbawionej jakiejkolwiek analizy. Inną ważną kwestię poruszył dr Zbigniew Bajka z Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UJ. Na podstawie licznych obserwacji dostrzegł, że w latach poprzednich młodzi dziennikarze wkraczający do świata mediów za priorytety uznawali solidne informowanie, działania interwencyjne, pomoc innym, osobisty rozwój. Najnowsze badania wykazują natomiast, że nad te wyżej stawia się obecnie: chęć bycia blisko istotnych zdarzeń oraz wpływania na opinię. Zgromadzeni dość zgodnie twierdzili, że taki stan rzeczy może rodzić pewne niebezpieczeństwa, szczególnie w przypadku początkujących, którym brak jeszcze warsztatu i doświadczenia. W dalszej części dyskutanci zajęli się tematem zaproponowanym przez red. Jana Pieszczachowicza - krytyka literackiego, a w przeszłości także zastępcę redaktora naczelnego "Przekroju" - który zwrócił uwagę na korupcję w środkach masowego przekazu. Rozmawiano też o współzależności świata polityki i mediów, której niebezpieczeństwa podkreślał Ryszard Niemiec, redaktor naczelny "Gazety Krakowskiej". Ponieważ wśród zebranych przeważali humaniści, a przede wszystkim poloniści, nie zaskoczył zebranych postulat jeszcze większego ufilologicznienia zawodu.
Nie obyło się bez wspomnień. Przypomnienie kilku "kaczek dziennikarskich" wskazuje, że pracownicy szczególnie mediów elektronicznych nie zawsze pamiętają o intencji znaczeniowej znaku. Za nie pozbawiony sensu pomysł uznano powrót do czasów, gdy dziennikarze poddawani byli egzaminom z gramatyki opisowej. Wypowiedź red. Michała Maliszewskiego na temat konieczności kształcenia kompetencji zawodowej ściśle korespondowała z tezą dr. Zbigniewa Bauera, który mówił o potrzebie zmian w sposobie patrzenia na pracę dziennikarza na szczeblu mediów lokalnych i regionalnych. Zanik indywidualności powodowany jest faktem, iż takie małe gazety w coraz większym stopniu upodabniają się do siebie, w efekcie tworzy się coś na kształt McDonald'sa. Autor wielu artykułów i esejów poświęconych zagadnieniom literatury i mediów, a także obszernej rozprawy o twórczości Ryszarda Kapuścińskiego, odwołał się także do jednego z "Lapidariów", gdy mówił o kondycji wielkich koncernów wydających prasę na świecie i tendencji do wyręczania się pracą "dyletantów" w miejsce prawdziwych dziennikarzy. Takie zabiegi zdają się świadczyć o coraz większej sile dziennikarstwa masowego i nastawieniu wielu środków społecznego przekazu na komercyjny zysk. W podsumowaniu dr Jerzy S. Ossowski (pracownik naukowy Instytutu Bibliotekoznawstwa AP), skwitował te obawy zdaniem: "W zawodzie tym jest zarówno skrzydło etyki, jak i profesjonalizmu. Oba są równie niezbędne. Dziennikarz może tumanić, ale i oświecać". Poważną debatę ubarwił kilkoma anegdotami, znany ze swych gawędziarskich zdolności, red. Witold Ślusarski z "Radia Kraków Małopolska", by w końcu swej wypowiedzi jeszcze raz podkreślić konieczność poszukiwania autorytetów i umacniania kośćca etycznego wśród debiutantów. Nawiązał do tego Bogusław Litwiniec, twórca kontrkulturowego teatru "Kalambur", obecnie senator, wiceprzewodniczący Senackiej Komisji Kultury i Środków Masowego Przekazu - mówiąc, że naczelną misją dziennikarską nie jest manipulowanie świadomością odbiorcy, ale przede wszystkim szeroko rozumiana edukacja. Dyskusję podsumował dr Edward Chudziński podkreślając, że po jubileuszowym spotkaniu jeszcze bardziej zdaje sobie sprawę z konieczności mówienia studentom o etyce, która odwodzi dziennikarza od instrumentalnego traktowania własnej profesji. Dodał też: "Mam nadzieję, że dziennikarstwo jako rzemiosło i jako etos przetrwa. Informuję zatem, że nie ogłaszamy Ťśmierciť tego zawodu". Jednym z wydarzeń wieńczących uroczystość była promocja książki Zarys historii i rozwoju mediów Tomasza Gobana-Klasa, napisanej w roku 1985, teraz zmodyfikowanej i uaktualnionej, wydanej dzięki inicjatywie E. Chudzińskiego i Z. Bauera. Autor podkreślał, że publikacja ta nie jest, jak mógłby to sugerować tytuł, historią prasy, radia i telewizji, ale raczej odwołuje się pierwotnego, podstawowego znaczenia wyrazu i medium traktuje jako instrument służący do przekazu, wszelaką substancję pośredniczącą. Zakończył skromnie: "Mam nadzieję, że ta książka będzie przydatna do tego, by ktoś stworzył jeszcze lepszą".
A ja mam nadzieję, że skorzystają z niej obecni i przyszli studenci Studium Dziennikarskiego i że, tak jak dla mnie, spędzone tam dwa lat będą wspaniałą, pod względem intelektualnym i towarzyskim, przygodą. Tym ostatnim stwierdzeniem pozwoliłam sobie na drobną prywatę. Czy to jest profesjonalizm? - pytam sama siebie. Beata Klaudia Sosin | ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() | |
Kraków, czerwiec 2001 | |||