|

Marek Karwala
Małgorzata Olkuska
- lekkość monumentu
Małgorzata Olkuska urodziła się w 1953 r. w Krakowie. Studiowała na Wydziale Rzeźby krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych w pracowni prof. Mariana Koniecznego; uzyskała dyplom z wyróżnieniem oraz medalem (1977 r.). Jest profesorem w Instytucie Sztuki Akademii Pedagogicznej. Obecnie pełni funkcję prodziekana Wydziału Pedagogicznego AP. Posługuje się głównie ceramiką i kamieniem, zajmuje się także medalierstwem. Ma w dorobku kilkanaście wystaw indywidualnych oraz udział w ponad 60 ekspozycjach zbiorowych. Swoje prace prezentowała m. in. w Krakowie, Warszawie, Poznaniu, Gdańsku, Radomiu, Wrocławiu, Lublinie, Częstochowie, ale też w Ravennie (Włochy), Wielkim Tyrnowie, Sofii (Bułgaria), Norymberdze, Bonn, Lipsku, Eltville (Niemcy), Szeged, Budapeszcie (Węgry), Ronneby (Szwecja), Arhus (Dania), Kijowie (Ukraina)... Jej rzeźby posiadają renomowane muzea krajowe i zagraniczne oraz kolekcjonerzy prywatni. Otrzymała liczne nagrody i wyróżnienia, a kilka jej prac doczekało się realizacji: rzeźba plenerowa w Szograszpark, Villany (Węgry) - 1985; rzeźba plenerowa w Budduso (Włochy) - 1991; mała forma, Csongrad (Węgry) - 1994; popiersie prof. Jerzego Szablowskiego dla Zamku Królewskiego na Wawelu - 1994; pomnik wybitnego matematyka, prof. Stefana Banacha - Kraków 1999.

Obecnie nazbyt często odbiorcy sztuki, ale też niekiedy krytycy, przy próbie wartościowania określonego zjawiska artystycznego posługują się szablonem: "współczesne - niewspółczesne", gdzie "współczesne" ma rodzić konotacje pozytywne, zaś "niewspółczesne" oznacza ni mniej ni więcej tylko epigońskie. Małgorzata Olkuska zdecydowanie sprzeciwia się takim podziałom; twierdzi, że w sytuacji, gdy sztuka odwołuje się do tradycji w sposób twórczy, a nie na zasadzie kopii czy rekonstrukcji, to i tak przynależy do czasu, w którym powstaje, a zatem jest współczesna. Ją samą fascynują pradzieje, spuścizna ludzkiej kultury i wszystko, co zasługuje na miano ponadczasowego. Dlatego nie wyraża zdziwienia wobec niektórych stwierdzeń archeologów, na przykład takich, że liczne znaleziska są niezwykle... nowoczesne w formie lub temacie.
Wydaje się, że bardzo trafnie rozpoznał relacje pomiędzy sztuką artystki a tradycją Stanisław Rodziński:
"Małgorzata Olkuska w pewnym momencie swej twórczej działalności postanowiła, jak sądzę, podjąć polemikę z określoną tradycją w rzeźbie, postanowiła określoną tradycję konsekwentnie kontynuować. Dokonując wyboru postanowiła również, co naturalne, podejmować w swych pracach motywy i tematy, które są jej bliskie. w ten sposób odszukała swój świat wartości. (...) Krąg spraw, nastrojów i ludzi, którym od lat swą pracę w przedziwny sposób dedykuje"*.
Można odnieść wrażenie, że rzeźbiarka - przywołując wykreowane niegdyś wartości - stara się poprzez nie interpretować współczesność. Szczególnie inspirujący okazuje się dla niej krąg kultury śródziemnomorskiej, mity, legendy, Biblia, ale też przeszłość i genius loci jej ukochanego Krakowa. Szerokie spektrum zainteresowań Małgorzaty Olkuskiej zyskało odzwierciedlenie w jej pracach układających się w cykle, przy czym trzeba zaznaczyć, że artystka nie przechodzi rewolucyjnie od tematu do tematu, całkowicie rezygnując z poprzednich dociekań, lecz czyni to stopniowo: nowe wątki nie eliminują starych, ale - obrazując proces myślowy autorki - zdają się być ich konsekwencją i dopełnieniem. Wszystkie zaś razem komponują się w spójny system, w określony zestaw zasad i wartości.
*
Przez kilka pierwszych lat po uzyskaniu dyplomu realizowała Olkuska cykl Kobieta, oparty na akcie i torsie kobiecym. Interesowała ją wówczas zarówno zewnętrzność, fizyczność kobiecego ciała, jak i pierwiastek duchowy. Najbardziej adekwatną materią dla tej tematyki okazał się różowy i biały marmur. Operowanie tak trwałym materiałem, jakim jest marmur dawało młodej artystce poczucie utrwalania swych prac "na dłużej".
Kolejnym cyklem, który trwał przez dłuższy czas, a i dzisiaj widoczne są jeszcze jego echa, były Epitafia. Pierwszą pracą tego rodzaju stało się Epitafium dla Stańczyka, bardzo dobrze przyjęte, dwukrotnie nagrodzone, a następnie zakupione przez Muzeum Rzeźby Współczesnej w Orońsku. Już we wczesnej młodości artystka zafascynowała się sarkofagami królewskimi na Wawelu, zaś odbyte później podróże utrwaliły to oczarowanie, zdała sobie bowiem sprawę, że wawelskie grobowce nie ustępują w niczym, a wręcz niekiedy przewyższają, podobne rzeźby w kościołach Italii czy Francji. Część epitafiów zrealizowała Małgorzata Olkuska w terakocie. Może jest to kolejny dowód zwrotu ku tradycji, bo przecież już sarkofagi etruskie zostały wykonane właśnie w tym tworzywie. Cykl ten zawiera i epitafia poświęcone postaciom historycznym (np. Bolesławowi Śmiałemu, Kazimierzowi Wielkiemu), i żyjącym w XX wieku (np. prof. Karolowi Estreicherowi), ale też bardzo prywatne, poświęcone rodzicom artystki. Na jej drogę twórczą wpłynął szczególnie ojciec, który również był rzeźbiarzem. Wszystkie epitafia cechuje kameralność rozmiarów, ale - co ciekawe - nie tracą one mimo tego nic ze swej bodaj najistotniejszej cechy - monumentalności.
Następny cykl nosi ogólny tytuł Problemat Wieży Babel i wyrasta z zainteresowań rzeźbiarki pradziejami. Widać tu aluzje do zigguratów; przewija się motyw ręki ludzkiej wyrażającej dążność do konstruowania, ale u szczytu ręce mieszają się, wypadają z nich elementy konstrukcji i budowla ulega rozpadowi. Czytelne są tu także nawiązania do malarstwa Brueghla (na Wieży Babel pojawiają się Brueghlowskie drabinki, symbolizujące ludzkie zamiary sięgania nieustannie wyżej i wyżej...).
Ważnym nurtem w dorobku rzeźbiarskim Małgorzaty Olkuskiej są portrety osób zarówno żyjących, jak i nieżyjących, najczęściej związanych z Krakowem, chociaż nie wyłącznie. Są wśród nich konterfekty prof. Jerzego Szablowskiego, Andrzeja Wajdy i Krystyny Zachwatowicz (wspólny), Jerzego Bińczyckiego, Wisławy Szymborskiej, Ewy Demarczyk, Piotra Skrzyneckiego, Tadeusza Kantora, Sławomira Mrożka, ks. prof. Józefa Tischnera, Matki Teresy z Kalkuty i in. Artystka troszczy się głównie o rozpoznanie charakteru osoby portretowanej, stąd jej wizerunki bywają słusznie określane jako "psychologiczne".
*
Omawiane tu rzeźby cechuje szczególna wrażliwość i liryzm. Nie są one "rozkrzyczane", jako że Olkuska programowo rezygnuje z dramatycznych gestów i póz, chętniej zaś ufa wyciszeniu, kameralności i harmonii. Jej prace sytuują się pomiędzy realnością a symbolizmem; będąc na wskroś nowoczesnymi i świeżymi czerpią obficie z tradycji; są realizowane - o czym była mowa - w różnorodnej materii. Materiałem, po który artystka sięga szczególnie chętnie w ostatnich latach jest terakota. Chociaż z pozoru prostym, jest ona w istocie tworzywem bardzo szlachetnym; daje szansę pracy nie tylko przy użyciu narzędzia, ale bezpośrednio dłońmi, ma w sobie swoiste "ciepło", którego - mimo wielu zalet - nie posiada marmur.
Marek Karwala
* S. Rodziński, Wstęp (do:) Krakowskie... i nie tylko. Portrety Małgorzaty Olkuskiej, Kraków 1999, s. 5, passim.
| 



 |