Reportaż | ||
| | Krzysztof UrbańskiO stworzenie równych szansKażda pora roku ma w Izraelu inną barwę. Najpiękniejsza jest wiosna, gdy wszystko zakwita, a soczysta zieleń od Eliatu po Hajfę pokrywa kraj. Zawsze zachwycało mnie serce tej ziemi. Dla jednych jest to Jerozolima, dla innych Al-Qods. Miasto osiemnaście razy burzone, pozostało po trzykroć święte, walczą o nie dwa nacjonalizmy i przynajmniej trzy religie. Gdy się przemierza wąskie uliczki starego miasta, pełne różnojęzycznego gwaru, ma się wrażenie, że czas stanął w miejscu, że oto człowiek znalazł się w kolebce naszej cywilizacji. W tym mieście, jak w żadnym innym, widać wyraźnie trwającą walkę, nie tylko o przyszły status Jerozolimy, ale także o kształt Izraela, walkę, w której wychowanie młodzieży ma odgrywać kolosalną rolę. To nie tylko wycieczki do Yad Vashem. Jedną z metod uświadomienia znaczenia Ojczyzny i konieczności poświecenia za nią ma być zapoznanie młodzieży żydowskiej z Holocaustem. Nie z Polską, Czechami, historią i wielowiekowym dorobkiem Żydów w tych krajach, a wydarzeniami, jakie miały miejsce na tych ziemiach w latach 1939-1946. Jak pisze izraelska gazeta "Nowiny Kurier" z 1999 r., małżonka prezydenta Ezera Weizmana Reuma po pobycie w Polsce stwierdziła: "Każdy Izraelczyk i każdy Żyd winien moim zdaniem, odwiedzić tereny byłych obozów śmierci"1. Dotyczy to jednak obozów głównie w Polsce i Czechach, Niemcy w tym wypadku są skrupulatnie pomijane. Ciekawa jest wypowiedź dr Nili Keren, przewodniczącej Wydziału Nauczania Holocaustu w Seminarium Kibucowym: "Nie ulega wątpliwości, że nic nie jest bardziej efektywne od systemu nauczania posługującego się elementami głębokiego doznania emocjonalnego. Gdy system oświaty podejmuje decyzje o charakterze ideologicznym, powinien on obejmować każdego ucznia".
Te wyjazdy rozpoczęły się 14 lat temu. Rocznie przybywa do Polski i Czech około 10 tys. izraelskich uczniów z klas 11 i 12. Jedna trzecia wyjeżdża w ramach oficjalnych delegacji organizowanych i dotowanych przez Ministerstwo Edukacji. Wyznaczona pierwotnie trasa nie ulega w zasadzie zmianie: "Obejmuje ona wyjazdy do ośrodków żydowskich i zwiedzenie trzech obozów: Treblinki, Majdanka i Oświęcimia-Brzezinki. Między jednym obozem a drugim młodzież uczestniczy w odwiedzaniu różnych innych miejsc związanych z martyrologią narodu żydowskiego"2. Na przykład miasta, w których miały miejsce pogromy. W Czechach odwiedza się obóz w Theresinstad. Większość społeczeństwa polskiego odnosi się z sympatią do przyjeżdżających grup, a prasa regionalna odnotowuje te wizyty, co pozwala prześledzić, z czym zapoznaje się młodzież żydowska. Oto notatka w "Słowie Ludu" z 6 listopada 2000 r.: "Kielce zwiedzili uczniowie High School z miasta Kiriat Gat. Młodych ludzi oprowadzał Shimon Haram, Polak z pochodzenia, od 1957 roku mieszkający w Izraelu. Oprócz tablic na kamienicy na Plantach, upamiętniających pogrom żydowski, młodzi Izraelczycy zwiedzili byłą synagogę i cmentarz żydowski"3. Również przewodnik grupy z kibucu Iftach, leżącego w dolinie Haehula u stóp Golan, Dawid Efreimowicz stwierdza: "Planty, synagoga, kirkut to miejsca, o których nie można zapomnieć"4. A więc tylko te miejsca, gdzie rozegrała się tragedia. Tragedia okupacji i tragedia pogromu 1946 roku. Nie odwiedza się jednak licznych zabytków architektury związanych ze środowiskiem żydowskich, czy zbiorów Muzeum Narodowego. Co ciekawe, w realizacji zakreślonych zamierzeń możemy zauważyć wiele luk. Przewodnicy boleją nad tym, że w byłej synagodze jest dziś archiwum. Nikt nie wspomina jednak, że w czasie okupacji synagoga została spalona, a odnowiło ją państwo polskie. Zwiedzanie tylko miejsc zagłady budzi pewne obawy, że skupienie się wyłącznie na "Zagładzie" może wypaczać obraz Polski. I nie jest to tylko zdanie Polaków, którzy uważają, że powinno się pokazać wielowiekowy dorobek środowiska żydowskiego: "W podobnym duchu wypowiadają się również niektórzy izraelscy nauczyciele i wychowawcy. Ale zdecydowana większość uważa, że najważniejszym, a może jedynym celem wyjazdów do Polski winno być nauczenie młodego pokolenia o tym, co stało się z narodem żydowskim w okresie Zagłady"5. Oddajmy tu jeszcze głos Beli Federman, nauczycielce z Tel Awiwu: "Wyjazdy do Polski winny mieć (...) jeden, jedyny cel: winny zapoznawać naszą młodzież z tym co było najtragiczniejszym okresem w wielotysięcznej historii narodu żydowskiego. Wszystko inne nie jest ważne. Można spotkać się z młodzieżą polską, lub zwiedzić Polskę przy innej okazji". I tu dochodzimy do pewnej ważnej sprawy - "tej innej okazji do zwiedzenia Polski". Otóż jak wynika z oficjalnych danych wyjazd do Polski kosztuje w granicach 1000-1500 dolarów i dla wielu rodzin jest wydatkiem olbrzymim. Suma ta nie obejmuje kieszonkowego i wydatków poza programem. Wielu młodych może sobie pozwolić na wyjazd tylko dlatego, że w wyjazdach partycypuje państwo. Dyrektor szkoły w Jerozolimie mówi: "To drogo, to bardzo drogo". Potwierdza to Init Gerstein, nauczycielka ze szkoły Ironi Tet w Jad Eliahu: "W naszej szkole uczy się młodzież, która nie może pozwolić sobie na kupno podręczników szkolnych. Dla niej wydatek 7 tys. szekli jest po prostu zupełnie nierealny". A więc druga podróż celem poznania historii Żydów polskich czy czeskich jest raczej niemożliwa. Co prawda Ministerstwo Edukacji Izraela wydało okólnik, że: "Jednym z głównych celów systemu edukacyjno-oświatowego jest przekazanie młodemu pokoleniu tradycyjnych wartości żydowskich, bogatej spuścizny naszego narodu i zapoznanie go z historia i tradycją", to jednak obserwując na bieżąco trasę wycieczek można stwierdzić, że niewiele się zmieniło. Martyrologia zostaje głównym tematem. W 1998 roku Janusz Pelc, który odszedł z armii izraelskiej w stopniu generała, zaprosił do Liceum im. Żeromskiego w Kielcach, do którego sam przed wojną chodził, klasę swojego wnuka. Chciał im pokazać miasto i dać polskiej i izraelskiej młodzieży możliwość wzajemnego poznania się. Młodzi ludzie szybko nawiązali kontakt, co nie zachwyciło kierownictwa wycieczki: "nie przyjechano tu aby się fratenizować". Tymczasem na spotkaniu we wrześniu 2000 r. zarówno światowej sławy profesor Sinai Leichter z Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie, dr Georg Sivroni, jak i Rafał Blumenfeld, jeden z dyrektorów Światowego Stowarzyszenia Kultury Jidisz, zgodnie podkreślali, że przyszłość należy głównie do młodzieży, która nie jest obciążona różnymi negatywnymi stereotypami. Potwierdziło to m.in. spotkanie w salach Liceum im. Żeromskiego. Wszystko co dotyczy Żydów polskich budzi ostatnio spore zainteresowanie młodzieży szkolnej i studentów. Po pierwsze jest to reakcja na fakt, że przez wiele lat mówiło się na ten temat półgębkiem. Ponadto mówiąc o historii świata czy Polski, nie można nie zauważyć wkładu środowiska żydowskiego. Aszkelon, Cezarea, Jerozolima, Betlejem, Nazaret, Akko to w dużej mierze kolebka cywilizacji światowej i miejsca te powinno się odwiedzić. Czy polską młodzież na to stać? Jeżeli na wyjazdy do Polski wielu Izraelczyków stać tylko dlatego, że są dotowani przez państwo, mimo że poziom życia w Izraelu jest zdecydowanie wyższy niż w Polsce, to wydanie jednorazowo 5-6 tys. zł. przekracza możliwości większości rodzin polskich. Nie ma też co liczyć na dotacje państwa, które nie jest zainteresowane "rewizytami" w Izraelu. Warto by więc rozważyć możliwości wysyłania do Izraela najzdolniejszych studentów w ramach wymiany między uczelniami. Uczelnie o profilu humanistycznym powinny rozważyć także powołanie lektoratów języka hebrajskiego, bo chociaż można się w Izraelu porozumieć znakomicie w angielskim, rosyjskim i polskim, to hebrajski daje możliwości korzystania z bogatych archiwów i ułatwia dotarcie do środowiska. Póki nie pójdziemy w tym kierunku młodzież polska nie będzie miała równych szans z młodzieżą żydowską, a szkoda, bo jest wielu Izraelczyków nam życzliwych.
Pragnieniem nawiązania bliższych kontaktów naukowych kierowano się między innymi zapraszając do Krakowa na sesję Kontakty i konflikty etniczne w Europie Środkowej prof. dr. Mordechaia Arielego ze School of Education w Tel Awiwie, który wygłosił niezwykle ciekawy referat Polish Identities of Jewish Immigrants of Palestine (Israel) before and after World War Two. Miejmy nadzieję, że te pierwsze kontakty zaowocują szerszą wymianą naukową. Krzysztof Urbański
1. Biznes szlakiem Holocaustu, "Nowiny Kurier" 1999 | ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
Kraków, maj 2001 | ||