Dyskurs akademicki III 

 

Następny artykuł
 
Strona główna
 
Poprzedni artykuł
 
 

 
M. Kawka

Maciej Kawka

Witamy na naszym serwerze WWW!

 
 

W ten stereotypowy sposób instytucje, szkoły i uczelnie na "swoich stronach" i "serwerach" witają internautów i miłośników komputerów "serfujących" po sieci. Jak zatem widać, nie sposób pisać o "światowej pajęczynie" (WWW), nie używając słownictwa komputerowego, ale także postępująca inwazja obcej terminologii komputerowej na mowę codzienną stała się faktem, z którego żaden purysta językowy nie mógłby się cieszyć. Wszelkie formy obrony polszczyzny przed tą nieuchronną falą terminologii z reguły pochodzenia angielskiego są z góry skazane na niepowodzenie, a może też niecelowe. Ale też nie znaczy to, by sprawę tę lekceważyć lub - co gorsza - nie przedstawiać jej choćby tylko skrótowo w Dyskursie akademickim.

Oto więc pierwsze i najważniejsze chyba oprócz samego Internetu słowo komputerowe: serwer. Słowo wdzierające się do zasobu leksykalnego języka polskiego, mimo że poznanie jego znaczenia, a zwłaszcza odnalezienie go w dostępnych słownikach języka polskiego, nawet wydanych tylko parę lat temu, jest znacznie utrudnione lub w ogóle niemożliwe. Mamy więc cała rodzinę wyrazów: serwer uczelniany, serwer archiwizacyjny, serwer autonomiczny, serwer drukowania, serwer faksowania, serwer FTP, serwer grup dyskusyjnych, serwer lustrzany, serwer plików, serwer pocztowy, serwer sieciowy, serwer startowy... itp. Zajrzyjmy jednak do źródeł leksykografii komputerowej. Serwer to, według Słownika terminów komputerowych (Warszawa 1998, s. 275): "W sieci typu klient-serwer komputer lub program przeznaczony do udostępniania informacji w odpowiedzi na żądania zewnętrzne". Aby jednak zrozumieć o co tu chodzi trzeba mieć dodatkową wiedzę na temat "sieci typu klient-serwer". W drugim przypadku ta wiedza potrzebna jest także do zrozumienia zdania definiującego serwer jako program udostępniający "informacje w odpowiedzi na żądania zewnętrzne". Za całe to zamieszanie terminologiczne winien jest zapewne przekład haseł, bowiem Słownik ten to w całości tłumaczenie z języka angielskiego (!). Intuicyjnie jednak wszystko jest chyba jasne: serwer najczęściej kojarzony jest z komputerem, który w połączeniu z innymi tego typu urządzeniami spełnia rolę odpowiedzialną za ich funkcjonowanie w sieci internetowej. Jednakże sprawa się skomplikuje, gdy przeanalizujemy użycie tego słowa w komputerowym slangu.

Jeśli bowiem można "wejść na serwer", to także można i trzeba: "witać (kogoś) na serwerze WWW". Ale chyba w tekście powitania nie chodzi tylko o "komputer w sieci typu klient-serwer", bo sprawa dotyczy przede wszystkim Internetu. Natomiast magiczne trzy litery: WWW to angielskie World Wide Web, ale każda próba przetłumaczenia tych trzech słów na język polski spotka się z nieprzychylną oceną, bowiem nie przyjął się wśród użytkowników Internetu dosłowny przekład WWW: "World - światowa, Wide - szeroka, bezmierna, rozległa, Web - pajęczyna lub sieć", jak i "światowa pajęczyna" lub też "światowa sieć pajęcza". Raczej upowszechnia się samo WWW tak zapisywane, ale często pisane i wymawiane jako "WuWuWu". Karierę robi także spolszczony przymiotnik: webowy, (np. postawić stronę webową - dosłownie: pajęczą lub sieciową) od jego angielskiego odpowiednika "web" - pajęczyna, sieć. Tu wyrażenie "strona webowa" to synonim popularnej "strony WWW", a ta chyba skutecznie konkuruje z "serwerem WWW". Widoczne jest to zwłaszcza w formułach powitalnych wielu stron internetowych uczelni wyższych oraz innych instytucji edukacyjnych, kiedy "Witamy na naszym serwerze WWW" oznacza ni mniej ni więcej tylko "Witamy na naszych stronach WWW. Bo przecież ten witany i potencjalny "internauta" ma niewielkie szanse dostania się na serwer i "surfowania" (czy też "serfowania") na nim - może co najwyżej "wejść na strony WWW", które ów serwer jest mu w stanie udostępnić "zgodnie z protokołem transmisji hipertekstu" (cyt. za Słownik, s. 277).

Pojęcie strony internetowej zasługuje tu na odrębną uwagę i analizę, (być może w kolejnym Dyskursie akademickim), albowiem nie tylko jesteśmy "witani na stronach i serwerach", ale także na nie "wchodzimy", a samą stronę "stawiamy" lub "wieszamy na serwerze".

To tylko mała część negatywnie inwazyjnego słownictwa komputerowego. Jak bardzo jest to słownictwo agresywne, zdają sobie sprawę także redaktorzy pism komputerowych. Oto na łamach profesjonalnego czasopisma "Internet" (2000, nr 12, s. 5) pojawił się "wstępniak (!) świąteczny" (tu święci tryumfy - jakże szerzący się - warszawski przyrostek -ak, widoczny choćby w nazwie mieszkańca Warszawy - warszawiak - i w wielu innych) redaktora naczelnego, w którym w konwencji "krążącej w sieci" bajki o Czerwonym Kapturku zaprezentowano, do czego może służyć mało zrozumiały dla nieprofesjonalistów język internetowy. Oto więc fragment znanego wszystkim dialogu między Czerwonym Kapturkiem a babcią, w którym zmieniono nieco realia:
"Po chwili zalogował się K@pturek. ZaTALKował do babci i zapytał:
  - Babciu, a dlaczego masz taka wielką quotę na dysku?
  - Żeby lepiej pomieścić twoje pliki.
  - Babciu, a dlaczego masz taki wielki nowoczesny interfejs graficzny.
  - Żeby skatalogować twoje pliki.
  - Babciu, a dlaczego masz prawo ROOTa?
  - Żeby cię lepiej skrakować!!!"

W tym żarcie językowym - trzeba przyznać niezwykle sprawnie skonstruowanym - wykorzystano konwencję stylistyczną bajki (zapewne styl ten można by przystosować do tworzenia gier słownych dla wielu innych systemów terminologicznych) w celu przybliżenia w dowcipny sposób funkcjonowania słownictwa komputerowego nie tylko w świecie Internetu. Internet ma przecież zbliżać ludzi i ułatwiać komunikację językową, ale czy temu celowi służą również dziwolągi słowne i zapożyczenia angielskie używane w tzw. sieci? Co zatem oznacza i w jakim celu przygotowano ten zabawny tekst? Po to, żeby rozpropagować wśród użytkowników Internetu trudną terminologię komputerową, czy też po to, aby ten szerzący się, np. na "czatach" (ang. chat - pogawędka), żargon ośmieszyć? Skłaniałbym się raczej do zaakceptowania tezy drugiej. Z drugiej jednak strony, w tego typu przedsięwzięciach, jakim jest Internet, zwroty językowe budowane z przymrużeniem oka mogą wnieść wiele świeżości do skostniałego języka nauki.

Maciej Kawka  

 
Rozmiar: 5333 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 5333 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 5333 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 5333 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 5333 bajtów

Początek strony

Kraków, maj 2001
Statystyka