Galeria Konspektu 

 

Następny artykuł
 
Strona główna
 
Poprzedni artykuł
 

Przeczytaj:
wiersze Józefa Barana

Artykuły z poprzednich numerów:

Zdanie długie jak oddech

Liryczne podróżopisanie

 

 

Henryk Czubała

pOdGLĄDANIE ŚWIATA

 

Wydawało się, że autor Naszych najszczerszych rozmów (1974), Na tyłach świata (1977), W błysku zapałki (1979) znalazł już swoje miejsce i styl. Józefowi Baranowi sukces przyniosły oryginalne "adaptacje" wzorów sowizdrzalskich i pikarejskich, i to że pięknie i wzruszająco umiał idealizować uporządkowany świat wartości rodzinnych oraz marzenia oryginalnej i wrażliwej jednostki, której życiem rządzi optymistyczna ciekawość świata.

Tymczasem dzisiaj nowe wiersze Józefa Barana wypełnia przede wszystkim niecierpliwe pragnienie odświeżenia wrażliwości lirycznej, a nawet - kolekcjonowania wrażeń. Jego ciekawość świata nabrała tego intelektualnego i erudycyjnego wyrafinowania, które ze sztuki poetyckiej czyni zwykle rozrywkę umysłową czytelnika spragnionego intertekstualnych gier i zabaw. Baran szuka dzisiaj inspiracji, a ciekawość świata, która nadawała kiedyś tej twórczości pogodny styl i chłopięcy urok, traci swą pierwotną spontaniczność. Lektura najnowszych wierszy Barana prowadzi bowiem do wniosku, że poeta przeżywa to, co czujemy niemal wszyscy - że tradycyjne wzory kultury, ideologie literackie oraz formy estetycznego przeżywania sztuki tracą swą atrakcyjność. Niepokój widoczny w poszukiwaniach Barana nie jest tylko często spotykanym skutkiem doświadczania upływu czasu oraz nieuchronności podsumowania życia.

Najnowszy tomik wierszy Józefa Barana ujawnia pragnienie ożywienia wyobraźni, a jednocześnie jest wyrazem tendencji przeciwnej: dążenia do zachowania tradycyjnego sensu poezji, który niegdyś przyniósł jej autentyczne i szerokie czytelnicze powodzenie. Tytuł tomiku: Dom z otwartymi ścianami (Warszawa 2001) wydaje mi się zatem poetycką figurą nieprzezwyciężalnej ambiwalencji, będącej dziś głównym twórczym i psychologicznym problemem poety, który przeżywa upływ czasu i doświadcza skutków konfrontacji kultur. Dodajmy, że doświadcza ich często z perspektywy turystycznej, a więc z punktu widzenia kogoś, kto opuszcza dom - "otwierając" jego ściany - w poszukiwaniu "wakacyjnych" wrażeń. Ta "urlopowa" sytuacja skłania z kolei do refleksji i porównań, którym zwykło sprzyjać oddalenie, podróżowanie, i które traktuje się jako przejawy uczuć metafizycznych.

Czy postawa podmiotu lirycznego w nowych wierszach Barana ma już wspomniane postmodernistyczne cechy? Czy świat wartości rzeczywiście staje się w nich nieokreślony i słabo oznaczony? Czy styl jest w nich raczej sprawą "intertekstualnej" gry wyobraźni niż problemem kształtu i niepowtarzalności poetyckiej osobowości? A zatem - czy w wierszach Barana znajdziemy również potwierdzenie przekonania postmodernistów, iż dawne modele, a także funkcje literatury stają się dzisiaj "nieprzydatne", albowiem "nikt już nie jest posiadaczem tego rodzaju niepowtarzalnego, prywatnego świata i stylu pozwalającego ów świat wyrazić"? (Fredric Jameson). Czyż wspomniane rozterki twórcze Barana i zaznaczająca się w jego wierszach ambiwalencja lirycznej postawy nie są tylko przejawami tych tendencji, którym nie sposób ulec, lecz tym bardziej - przeciwstawić się?!

Czy to prawda, że w świecie, który nas otacza, twórczość nie może już być sprawą osobowości oraz uczuć metafizycznych? Albo: czy musimy się z tym pogodzić, że potrzebny do niej talent to umiejętności kombinatoryczne i konsumpcyjne oraz "analgetyczna", rzekłbym, sprawność serfowania po obrazach, stylach i tekstach...

Czytelnik tych utworów łatwo zauważy, że podmiot liryczny najnowszych wierszy Barana jest podróżnikiem - bardziej otwartym na odmienne poetyckie światy niż ciekawskim globtroterem. Poeta chętnie więc podgląda cudzą twórczość. Celowo wchodzi w cudzy poetycki świat. Oczywiście, Baran w ten sposób jest też pisarzem-postmodernistą, dołączającym czasem do galerii szlacheckich zuchów, których przedrzeźnianie jest swojską formą nowoczesnej ironii. Baran, który "swojość" ogłosił zasadą swej poezji, próbuje postmodernistycznego pastiszu podglądając uznane i podziwiane wzory rymowania, czucia i wyobrażania świata. W ten sposób jego wiersze stają się ludyczną formą komitywy, poufałości i tykania...

Pastisze Barana okazują się rymami i próbami stylów oraz wyobraźni: erudycji Czesława Miłosza, wizyjnej siły wyobraźni Juliana Przybosia, celnej metafory Małgorzaty Rudowicz, językowej wynalazczości Bolesława Leśmiana. Miejsce picara zajmuje w jego twórczości podmiot liryczny - podpatrywacz i turysta, który tak często prowokacyjnie intelektualizuje dziś swoje wiersze naśladując poetykę cudzych utworów.

W obcy świat Baran wchodzi odważnie i bezceremonialnie. Bliska jest mu więc postmodernistyczna poetyka faux-pas oraz intelektualnych mezaliansów. Już w parafrazach Małej kosmogonii drzemał ów frantowski śmiech i dowcip, iskrzyła pełna uroku zawadiackość, a w rymach i wersach tętniły chłopackie fanfaronady.

Ów pastisz, który dla Prousta był poważną "krytyką w działaniu", świadczy o tym, że poeta coraz częściej żywi się cudzymi głosami. I cóż ja na te wiersze?

Chwalę je, bo sprawiają mi radość, i chwalę... apetyt Józefa Barana!

Henryk Czubała
  

1 kwietnia 2001

 
Rozmiar: 5333 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 5333 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 5333 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 5333 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 5333 bajtów

Początek strony

Kraków, maj 2001
Statystyka