Wspomnienia jubileuszowe | |||||
| Czesława PtaszykowaMój "Parnas"Na początku 1955 roku krakowskie Kuratorium Oświaty przekazało na rzecz Wyższej Szkoły Pedagogicznej dwa jednopiętrowe budynki dawnej szkoły podstawowej przy ulicy Mazowieckiej 61 (obecnie 43), które zostały zaadaptowane na dom studencki. W tym domu objęłam funkcję kierownika i wychowawcy rozpoczynając wieloletnią pracę z młodzieżą. Do akademika przy ul. Mazowieckiej kierowani byli studenci lat pierwszych. Dziewczęta zajmowały budynek nr 1 przy ulicy, chłopcy budynek nr 2 w głębi posesji. Początkowo warunki mieszkaniowe były ciężkie: duże, wieloosobowe pokoje, piętrowe łóżka, ogrzewanie piecami węglowymi, stare urządzenia sanitarne. Dlatego starałam się stworzyć studentom klimat ciepły, serdeczny, trochę rodzinny, więc zaczęto nazywać mnie "mamusią". Dużą pomocą była dla mnie w tym czasie Rada Mieszkańców i oddany młodzieży personel administracyjny. Z roku na rok było coraz lepiej: centralne ogrzewanie, gaz, łazienki, parkiet w pokojach. Był pokój do cichej nauki i duża świetlica, a na zapleczu drugiego budynku urządzono boisko do siatkówki zamieniane zimą na lodowisko. Rozwijało się życie kulturalne studentów. Organizowaliśmy spotkania z władzami Uczelni, opiekunami lat, kursy gotowania i szycia dla dziewcząt, wykłady prelegentów z różnych towarzystw, kursy tańca prowadzone przez sławnego profesora Wieczystego. Odbywały się też spotkania ze sławnymi aktorami (np. z Danutą Michałowską).
W karnawale były tańce i spotkania przy muzyce. W czasie Juwenaliów odbywały się wybory najmilszej studentki WSP pod patronatem J.M. Rektora, a z Mazowieckiej wyruszały na Rynek Główny barwne pochody przebierańców. To właśnie podczas - nie pamiętam już których - Juwenaliów odbył się chrzest naszego DS., któremu nadano wybrane drogą konkursu imię "Parnas". Funkcję rodziców chrzestnych pełnili Bolesław Faron i Maria Schabowska. Były też przykre zdarzenia w historii "Parnasu", o których trudno dzisiaj mówić. Przyjemniej jest wracać myślą do jasnych chwil, a z życzliwością i sercem wspominać dawnych mieszkańców akademika. Dzisiaj wielu z nich to profesorowie i administratorzy naszej uczelni, znani redaktorzy i zasłużeni nauczyciele. Wszyscy byli wpisani do prowadzonej przeze mnie kroniki, która niestety zaginęła podczas remontu. Z wdzięcznością wspominam dyrektorów administracyjnych WSP, szczególnie nie żyjącego już Stanisława Jędrychowskiego i Andrzeja Ziemińskiego, którzy pomagali mi w załatwianiu wielu trudnych spraw związanych z funkcjonowaniem domu studenckiego, aż do jego likwidacji w 1977 roku, kiedy to oba budynki przekazano Zakładowi Wychowania Plastycznego (dzisiaj Instytut Sztuki). Ja, mimo emerytury pracuję nadal na pół etatu. Jestem teraz administratorem budynków dawnego "Parnasu" - a może "strażnikiem pamięci" o początkach naszej uczelni. Spisał Michał Zięba
Po rozwiązaniu Instytutu przez ponad 10 lat (1982-1993) pracowała w sekretariacie Rektora za kadencji profesorów: Zenona Mosznera, Mieczysława Rozmusa i Zenona Urygi. Pracę przerwaną urlopem wychowawczym podjęła w dziekanacie Wydziału Humanistycznego, a od 1 kwietnia 1994 roku do dziś kieruje dziekanatem Wydziału Matematyczno-Fizyczno-Technicznego. Wysoko ceni sobie współpracę z przełożonymi, dziekanami Wydziału - prof. dr hab. Jackiem Migdałkiem i prof. dr hab. Eugeniuszem Wachnickim. Pani Urszula niechętnie mówi o sobie. Zawsze pogodna i otwarta na sprawy innych, skromnie przemilcza wyróżnienia w pracy. Z mądrym dystansem spogląda na lata poświęcone Uczelni, które "nie wiadomo kiedy minęły". *
Pani Janina w niezwykły sposób łączy pogodę ducha z rzetelnością i odpowiedzialnością pracownika, co wynika z opinii jej przełożonych - mgr Wojciecha Biernata i mgr Tadeusza Trzaski. Otrzymała wiele nagród rektorskich i jubileuszowych oraz została odznaczona Brązowym Krzyżem Zasługi. Opracował Michał Zięba | ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() | |||
Kraków, styczeń 2001 | |||||