Dydaktyka 

 

Następny artykuł
 
Strona główna
 
Poprzedni artykuł
 
 

 

Katarzyna Pławecka

"Obym dobrze cudze dzieci uczył"
Punkt widzenia nauczycieli

 

Nie miałbym tego, co umiem
(jeśli w ogóle coś umiem), gdybym nie uczył
innych - ucząc nauczyłem się formułować to,
co sam mam do powiedzenia


Władysław Tatarkiewicz

Czasopisma pedagogiczne
w procesie edukacyjnym

Dużą rolę w kreowaniu obrazu współczesnej szkoły odgrywają czasopisma pedagogiczne. Nauczyciele mogą je traktować zarówno jako element warsztatu pracy, jak też jako środek służący własnemu doskonaleniu. Potwierdzają tę opinię wyniki badań zamieszczonych w "Edukacji i Dialogu" z 1997 r1. Okazuje się, że ponad 70% nauczycieli korzysta przede wszystkim z czasopism o charakterze przedmiotowo-metodycznym, odpowiadających specjalnościom, które reprezentują. Znacznie mniejsza część (30%) wykazuje natomiast zainteresowanie czasopismami ogólnopedagogicznymi, spośród których "Życie Szkoły", "Nowa Szkoła", "Hejnał Oświatowy", "Wychowanie", "Głos Nauczycielski", "Kwartalnik Pedagogiczny" oraz "Edukacja i Dialog" - cieszą się największą poczytnością. Tylko 2% nauczycieli przyznaje się do braku zainteresowania czytelnictwem pedagogicznym2.

Warto wykorzystać te informacje po to, by mieć świadomość, jakiego typu materiał prasowy przeznacza się dla nauczycieli. Z drugiej strony czytelnictwo prasy pedagogicznej należy potraktować jako element doskonalenia zawodowego nauczycieli, którzy w ten sposób uczestniczą w szeroko rozumianych działaniach na rzecz przemian edukacyjnych. "Dużą aktywność w tym zakresie odnotowuje się wśród nauczycieli przedmiotów humanistycznych, w tym szczególnie języka polskiego i historii" - zauważają pracownicy Wojewódzkiego Ośrodka Metodycznego w Krakowie3. Z kolei, biorąc pod uwagę poziom kształcenia, warto zaznaczyć, że nauczyciele szkół podstawowych podejmują zdecydowanie więcej inicjatyw w zakresie poszukiwania nowych, własnych ścieżek edukacyjnych, niż nauczyciele szkół ponadpodstawowych.

Pedagodzy żywią wiele obaw w związku ze współczesną sytuacją edukacyjną i wynikającymi z niej zadaniami dla nauczycieli. Warto więc przyjrzeć się rozmaitym wyzwaniom, które podejmuje, bądź których z różnych względów nie może podjąć współczesny nauczyciel. Szczególną zachętę do kontaktu z prasą fachową powinno stanowić bogactwo zawartych w niej informacji o społecznych i zawodowych problemach nauczycieli oraz propozycje ich rozwiązywania. Na uwagę zasługują również artykuły, w których nauczyciele wyrażają opinię o swoich wychowankach, a ponadto szukają sposobu na tzw. "udane z nimi relacje". Niezwykle interesująco przedstawia się punkt widzenia nauczycieli polonistów.

 
Uczniowie w opiniach nauczycieli

Z bogatego zestawu relacji wynikających ze struktury organizacyjnej szkoły, układ nauczyciel - wychowanek uznano za najważniejszy. Inne relacje np. nauczyciele - rodzice, środowisko, czy nauczyciel - nauczyciel, bądź nauczyciel - własna rodzina, mieszczą się w "machinie" szkolnej, trzeba mieć świadomość ich istnienia, jednakże kontakty nauczyciele - uczniowie stanowią oś, wokół której ustawiają się pozostałe interakcje.

Przegląd opinii nauczycieli o uczniach zacznijmy od refleksji nad tym, w jaki sposób nauczyciele patrzą na swoich uczniów, jaką stosują perspektywę? Do dyskusji na ten temat włącza się Andrzej Janowski w pracy Uczeń w teatrze życia szkolnego4. Autor rozbudowuje swoje spostrzeżenia, opierając się na uwagach nauczycieli angielskich i amerykańskich. Powołuje się m. in. na opinię S. Delamonta: "Określając ucznia nauczyciel posługuje się dwiema, jeśli tak rzec można, podstawami: jedna to wiedza teoretyczna nabyta podczas przygotowania do zawodu, druga - to własne doświadczenie gromadzone w toku praktyki, z tym ostatnim często wiąże się pewna ogólna wiedza potoczna"5. Ciekawe jest również zdanie D. Hargreavesa, który sądzi, że "dochodzenie do wiedzy o uczniu odbywa się etapami. Zaczyna się od licznych spostrzeżeń i spekulacji myślowych, głównie zresztą związanych ze sprawami łatwo rzucającymi się w oczy, a więc takimi, jak: grzeczność, podporządkowanie, posłuszeństwo, pilność, stosunki z kolegami. Czasem już na tym etapie można się zorientować, czy uczeń daje się lubić. Potem, powoli, w miarę jak wiedza narasta, pojawia się etap "rozpracowania" - teraz nauczyciel stara się przewidzieć zachowanie ucznia, [...] stara się zarazem sklasyfikować ucznia w obrębie jakiegoś typu ogólnego - w zależności od tego, jaki podział na typy uznaje. Jednocześnie wraz z poszukiwaniem przynależności do typu pojawia się "obraz" ucznia jako niepowtarzalnej jednostki"6.

Poznanie mechanizmu powstawania obrazu ucznia w oczach pedagoga umożliwia analizę konkretnych wypowiedzi na temat: "Co pani sądzi o uczniach?", zawartych w "Edukacji i Dialogu" z 1997 r.7 Nauczyciele szkoły podstawowej formułowali takie oto ogólne poglądy. Polonistka porównywała uczniów do ogrodu: "W ogrodzie rośnie wiele roślin, jest tu całe morze barw, kształtów, zapachów. Oto klomby róż. Jakie dostojne, królewskie, ale delikatnie zawracają uwagę swoimi kolcami. Lilie są pachnące, wiernie zaglądają w oczy, chcą być chwalone. Małe stokrotki wdzięczą się "roztrzepanymi" główkami - są milutkie [...] a oto oset. Lepiej się do niego nie zbliżać, nie dotykać..." Pochlebną opinię wystawiła uczniom matematyczka: "Uczniów, którzy sprawiają kłopoty nauczycielom jest znacznie mniej niż tych, którzy dają nam radość z pracy". Podobnie uważa nauczycielka muzyki: "Nie ma złych uczniów. Do każdego można znaleźć właściwą drogę, a wtedy uczeń zyskuje naszą sympatię i to niezależnie od wyników nauczania, które dość często nie są zależne od dziecka". Inny nauczyciel wskazuje na to, że: "każdy uczeń jest niepowtarzalny i uzdolniony, ale w różnych dziedzinach i zakresach. Uczniowie nie lubią języka poleceń w rodzaju: "musisz", "powinieneś". Nie lubię uczniów, którym bardziej zależy na dobrych stopniach, niż na zdobyciu wiedzy. Poza tym mogę potwierdzić, że są doskonałymi obserwatorami, którym często udaje się sprawiedliwie ocenić dorosłych". Padały również sformułowania sarkastyczne: "Są [...] uczniowie, którzy szkołę traktują jak arenę cyrkową: można tu spędzić czas na wspólnych zabawach: kopnąć kogoś, przyłożyć w oko, postrzelać po ścianach plasteliną... a nauczyciele tylko nudzą i czepiają się. Wszystko się zmienia pod koniec semestru: z bohaterów stają się potulnymi barankami. [...] I wówczas ten nudny nauczyciel staje się przyjacielem i potrafią z nim znaleźć wspólny język"8.

Trudno oceniać wypowiedzi nauczycieli, warto jednak zauważyć, że opinie zawarte w czasopismach pedagogicznych urozmaicają materiał teoretyczny i mogą stanowić dla potencjalnego czytelnika - nauczyciela okazję do konfrontacji z własnymi odczuciami i doświadczeniami.

Kolejna grupa artykułów przedstawiających punkt widzenia nauczycieli skupia się wokół skarg i pretensji, kierowanych do wychowanków. Wśród kadry nauczycielskiej dominuje przeświadczenie, że uczniowie są leniwi:

"Chwilami mam wrażenie, że nic, ale to absolutnie nic nie jest w stanie ich zainteresować. Mają tak małą wiedzę o świecie, tak mało własnych przemyśleń, a jednocześnie mają odwagę powiedzieć, że coś jest "głupie" czy "bez sensu". Oczywiście, chyba nie muszę dodawać, że nie potrafią zaproponować niczego w zamian".

"Nie mam żalu o ucieczki z lekcji. Nie mam żalu o wymyślanie najdziwniejszych powodów, dla których uczeń nie mógł przygotować się do zajęć. [...] Mam natomiast ogromny żal, że uczniowie są leniwi. Leniwi w sensie bardziej uniwersalnym. Że nie chcą korzystać z wiedzy, z czasu, który mają, a którego już nigdy tyle nie będą mieć. Mam żal, że programowo nie chcą się rozwijać intelektualnie, że zamiast wartościowych rozrywek - dobre kino, dobra książka, dobry teatr - wolą marne dyskoteki i filmy w stylu zabili go i uciekł"9.

Kłamstwa również nie podobają się pedagogom: "Jeżeli uczeń kłamie, mam z nim na pieńku. Kłamstwo nie prowadzi do niczego, chyba tylko do upodlenia drugiego człowieka. W semestrze każdy ma prawo być dwa razy nieprzygotowany. Nie znoszę, gdy ktoś mi wmawia, że nie brał jeszcze np. kiedy dobrze wiem, że brał"10.

Zdaniem nauczycieli sytuacje zagrożenia mogą stanowić motywację dla uczniów:
"Staram się zawsze dobrze odnosić do wychowanków, bo uważam, że każdy człowiek jest cudem natury i zasługuje na uznanie i szacunek. Niestety młodzież czasami potrafi zachowywać się tak po "luzacku", że bez kilku jedynek czy z "premedytacją" złośliwych uwag nic nie jest w stanie zmusić jej do skupienia się czy chwilowej choćby uwagi".

"Uczę matematyki. To wy, uczniowie, zrobiliście ze mnie sadystę"11.

Pod adresem młodych ludzi padają nieraz ciężkie zarzuty: "Dawniej gdy ktoś zachorował, od razu odwiedzało go kilka osób. Tymczasem dziś gdy zapytałam w mojej klasie, co się dzieje z chłopakiem chorym od miesiąca, usłyszałam: "Nie wiemy".

"Młodzież z pompą angażuje się w różne akcje na rzecz innych, ale dalekich - vide akcja Jurka Owsiaka - a nie dostrzega, że kolega nigdy nie je drugiego śniadania"12.

Nauczyciele mają żal do wychowanków, że ci pielęgnują stereotyp nauczyciela - wroga:
"Uczniowie przechowują i starannie pielęgnują stereotyp nauczyciela - belfra, który istnieje tylko po to, żeby gnębić biedne, niewinne dziatki sprawdzianami, kartkówkami, pytaniami".

"Nie jestem człowiekiem. - Jestem nauczycielem. Wyśmiany jest mój strój, wygląd, sposób mówienia. Życzy mi się złamania nogi, choroby dziecka itp. Okazuje mi się niechęć i lekceważenie".

"Proszę, napiszcie, że nauczyciele też są ludźmi".

Sytuację w szkole ilustrują również artykuły przedstawiające oczekiwania nauczycieli w stosunku do uczniów. Na pytanie: Czego pedagodzy oczekują od wychowanków, padają odpowiedzi:

"Chcę trochę szacunku ze strony uczniów. Nie chodzi mi o kłanianie się w pas, ale o kulturę wypowiedzi, gatunek żartu, czasami nawet ton głosu. Jak inaczej niż lekceważenie potraktować usprawiedliwienie prawie pełnoletniego mężczyzny: przepraszam panią profesor za spóźnienie, ale zasiedziałem się w ubikacji".

"Kochani uczniowie! Miejcie więcej wyrozumiałości dla swoich nauczycieli! Pamiętajcie, że są to ludzie często już w tym wieku, w którym nie tak łatwo przyjmuje się zmiany"13.

Bywają przypadki, że "cudowni" nauczyciele zmieniają się w wymagających belfrów. Kto temu winien? - zastanawia się młoda nauczycielka. "Bardzo ucieszyłam się na wiadomość, że będę uczyć [...] w liceum ogólnokształcącym. Pomyślałam, że będę miała świetny kontakt z uczniami, bo przecież sama co dopiero skończyłam studia. Jestem młoda, będziemy mieć wspólny język i świetny kontakt. Już pierwsza lekcja w trzeciej klasie dała mi dużo do myślenia. Chłopcy głośno komentowali moją figurę. [...] Dziewczyny wrogo milczały. [...] Kolejne dni potwierdzały moje obawy. Nie mogłam spokojnie prowadzić lekcji, bo ciągle słyszałam jak nie rubaszne dowcipy, to pytania o moje życie prywatne. [...] Chcieli mieć we mnie koleżankę, która nie będzie wymagać, a jedynie piątki stawiać. [...] Po pierwszej kartkówce niektórzy przestali mi się kłaniać. Dużo wysiłku kosztowało mnie wprowadzenie porządku na lekcji. Musiałam być twarda. [...] Dziś nie jestem już taką zwolenniczką poufałych stosunków z uczniami"14.

Wspomniany przykład nie jest odosobniony. W prasie pojawia się mnóstwo artykułów o podobnej treści, w szkole uczniowie przekazują sobie historie o najwredniejszych belfrach, którzy nienawidzą dzieci. O tym, jak kilka lat temu młoda i piękna kadra nauczycielska podejmowała przyjemną pracę z młodzieżą, a potem...

"Nikt kto nie pracował w szkole, nie zrozumie tego: koncentracji, stresu, totalnego zmęczenia po pięciu godzinach tłumaczenia co roku tego samego. Na każdej lekcji pracuje się pod kontrolą trzydziestu osób, pod obstrzałem trzydziestu par oczu. Plama na ubraniu - tego ci nie darują. Nie wypada się spóźnić, nie można skompromitować się niewiedzą. Ustąpisz uczniom - powiedzą, że jesteś mało wymagająca. Nie ustąpisz - że siekiera bez podejścia pedagogicznego"15.

Inni może załamaliby się, uciekli z "placu boju". Nasi nauczyciele mają swoje sposoby na uczniów. Polonistka z Warszawy proponuje wyjście do kina jako formę nawiązania przyjaznych stosunków z uczniami. Inna nauczycielka znalazła sposób, aby wychowankowie zachowywali się w sposób godny licealisty: "Kiedy uczniów się szanuje, oni też nas szanują. Mówiłam do licealistów pani, pan, byli tym zszokowani. Nie wypadało "paniom" i "panom" się wygłupiać. Wiedzieli też, że dopóki porządnie nie zaliczą materiału, nie dostaną pozytywnej oceny"16. Bardziej radykalne propozycje podaje matematyk:

"Od uczniów trzeba dużo wymagać, w przeciwnym wypadku się nie uczą. Nie wolno też zawyżać im ocen. Trzeba wymyślać wciąż nowe, trudne i ciekawe zadania"17. Polonistka z Warszawy radzi w jaki sposób odeprzeć ataki "ciekawskich" uczniów: "Czasami uczniowie wyciągali mnie na zwierzenia: to pani ma wnuczkę?, jak było, kiedy pani chodziła do szkoły?, ale odpowiadałam im oględnie: "byłam taka sama, jak inne dzieci w czasach, kiedy chodziłam do szkoły", "mam wnuczkę, tak jak wasze babcie"18.

Sumując powyższe rozważania warto zastanowić się, czemu służą artykuły, w których krytykuje się uczniów, przedstawia oczekiwania w stosunku do nich, wreszcie podaje się rozwiązania kłopotów wychowawczych. Niewątpliwie jest to ważny krok w kierunku uświadamiania sobie antropocentrycznego charakteru działań pedagogicznych. Oto uczeń został potraktowany jako partner, z którym trzeba się liczyć. Arsenał rozmaitych zarzutów wobec młodzieży może świadczyć o tym, iż nauczyciele z pewną dozą krytycyzmu oceniają układy z uczniami. Krytycyzm przejawia się, m. in. w ten sposób, że szuka się sposobów na przyjazne relacje nauczycieli z uczniami, dzięki którym możliwa jest realizacja działań edukacyjnych pod koniec XX wieku.

Katarzyna Pławecka  

 

1 M. Feiner, W. Went, Nowe zadania nauczycieli, "Edukacja i Dialog" 1997 nr 9, s. 3-9.
2 Tamże, s. 7-8.
3 Tamże, s. 8.
4 A. Janowski, Uczeń w teatrze życia szkolnego, Warszawa 1995.
5 Tamże, s. 71.
6 Tamże, s. 71-72.
7 Co pani sądzi o uczniach?, "Edukacja i Dialog" 1997, nr 8, s. 50-51.
8 Tamże
9 Nie jestem człowiekiem. Jestem nauczycielem, "Filipinka" 1995, nr 19, s. 18.
10 Tamże.
11 Tamże, s. 19.
12 Tamże.
13 Punkt widzenia, "Filipinka" 1990, nr 3, s. 11.
14 O. Siewko, Dlaczego belfer bywa wredny, "Cogito" 1998, nr 5, s. 12.
15 Obyś cudze dzieci uczył, "Cogito" 1997, nr 5, s. 8.
16 Tamże
17 Tamże
18 Tamże.

 
Rozmiar: 5333 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 5333 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 5333 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 5333 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 5333 bajtów

Początek strony

Kraków, styczeń 2001
Statystyka