Dydaktyka | ||||||
| Emilia MłyńskaNauczanie języka polskiego | |||||
|
Przybywają do Islandii również Polacy, którzy w ostatnich latach stali się najliczniejszą mniejszością narodową w tym kraju i wyprzedzili, zajmujących dotychczas pierwsze miejsce, Duńczyków |
W pierwszym roku naszej działalności dzieci w zasadzie nie dostawały ocen, a współpraca z ich macierzystymi szkołami jeszcze nie istniała. Dzisiaj mamy już pewne osiągnięcia w tym zakresie. Moi uczniowie w ubiegłym roku szkolnym po raz pierwszy mieli wystawione oceny z języka polskiego i pojawiły się one na szkolnych świadectwach otrzymywanych przez uczniów w ich macierzystych szkołach. Jest to duży sukces zarówno mój osobisty, jak i rodziców, którzy wspierali mnie w dążeniach do uznania zajęć z języka polskiego za trwały element programu szkolnego ucznia, dzięki temu też dzieci mają teraz motywację do jak najlepszej pracy. Nie muszę dodawać, że oceny są bardzo dobre.
Od samego początku spotykamy się raz w tygodniu, na dwugodzinnych zajęciach lekcyjnych, które oczywiście nie zawsze przypominają tradycyjną lekcję w szkole. Zajęcia nieobowiązkowe, odbywające się w sobotnie przedpołudnie, nie-koniecznie wzbudzały entuzjazm wśród moich uczniów. Należało więc często korzystać z formy zabawy, konkursów, sięgać do tematów dla dzieci interesujących, nawiązywać do różnych wydarzeń z ich życia, takich jak urodziny czy np. przyjazd Babci. Na tym początkowym etapie uczyłam się tak samo dużo jak i moi uczniowie, a każde zajęcia przynosiły nowe, bardzo cenne i ciekawe doświadczenia. Dużą pomoc okazała nam wówczas również Ambasada Polska w Oslo, która przysłała sporą ilość podręczników i zeszytów ćwiczeń oraz Towarzystwo Przyjaźni Islandzko-Polskiej, od trzech lat działające w Reykjaviku, którego również jestem członkiem. Pragnęłabym ponownie zaznaczać, że nauczyciele pracujący w Centrum Kultury dla Imigrantów nie są wolontariuszami, chociaż oczywiście wykonujemy wiele prac społecznie. Liczba przydzielonych godzin zależy w pewnym zakresie od liczebności uczniów w danej grupie językowej, a nie od liczby nauczycieli. W tym roku szkolnym mamy 15 uczniów i do dyspozycji 16 godzin lekcyjnych na miesiąc, w tym wliczony jest czas nauczyciela na przygotowanie się do zajęć. Uczniowie podzieleni są na dwie grupy wiekowe, a ponadto prowadzę zajęcia indywidualne z 14-letnią uczennicą, która przyjechała do Islandii dopiero kilka miesięcy temu. Centrum wynajmuje dla nas sale w jednym z miejskich ośrodków dokształcania. Początkowo mieliśmy przydzielone jedno pomieszczenie, teraz mamy już dwie klasy, które staramy się w pewien sposób "oswoić" i przystosować do zajęć z dziećmi, ponieważ w zasadzie nie były one wyposażane i projektowane z myślą o tak młodych użytkownikach. W tym roku (trzecim roku nauczania) po raz pierwszy można było podzielić naszych uczniów na grupy, w zależności od umiejętności, a także wieku. Stało się to dzięki zatrudnieniu drugiej nauczycielki, która już wcześniej miała okazję prowadzić kilkakrotnie zajęcia z naszymi dziećmi. Zwiększa się też grupa polskich rodziców, świadomych ważności języka ojczystego dla przyszłego rozwoju dziecka, bo to oni - rodzice - decydują w dużej mierze o wyborze zajęć przez dzieci. Ich pozytywny stosunek do języka polskiego i Polski jako kraju pochodzenia zachęca dzieci do uczestnictwa w tych zajęciach. Dzieci dobrze mówiące po polsku chodzą chętnie, z łatwością nawiązują nowe kontakty i nie mają problemów ze znalezieniem swego miejsca w grupie. Często spotykają się po lekcjach, chodzą wspólnie na basen czy na zajęcia sportowe. W tym miejscu muszę jeszcze raz zwrócić uwagę na ogromną rolę, jaką mają do spełnienia rodzice. Zdarza się niestety często, że dzieci urodzone w Polsce, po kilku latach pobytu w Islandii mówią bardzo słabo po polsku, pomimo że niektóre z nich rozpoczynały swoją szkolną edukację w kraju ojczystym. Na szczęście takie sytuacje zdarzają się już co raz rzadziej, a rodzice w większości są jednak świadomi roli, jaką mają do spełnienia w rodzącym się na naszych oczach wielokulturowym społeczeństwie islandzkim. Nasi uczniowie to zarówno dzieci urodzone w Polsce, jak i w Islandii. Niektóre z nich przyjechały tutaj niedawno i dopiero uczą się islandzkiego, inne mieszkają tu już od wielu lat i czasem mówią po islandzku lepiej niż po polsku. Są też dzieci z rodzin mieszanych, ze słabszą znajomością języka polskiego.
|
Wydaje się, że coraz więcej rodziców zdaje sobie sprawę z ważności podtrzymywania kontaktów z krajem pochodzenia, również poprzez naukę języka polskiego. Niestety, nie wszystkie dzieci, które potrzebują takiego kontaktu i pomocy mogą ją otrzymać |
Wydaje się, że coraz więcej rodziców zdaje sobie sprawę z ważności podtrzymywania kontaktów z krajem pochodzenia, również poprzez naukę języka polskiego. Niestety, nie wszystkie dzieci, które potrzebują takiego kontaktu i pomocy mogą ją otrzymać.
Przybywa też dzieci urodzonych w Islandii, o czym wspomniałam powyżej, w rodzinach polskich lub mieszanych. Wymagają one od nauczyciela odrębnego podejścia, ponieważ często odbierają siebie jako Islandczyków i w wielu przypadkach mówienie o języku polskim jako ojczystym nie odpowiada ich sytuacji społecznej i kulturowej. Należałoby się zastanowić, czy tak obficie występujące w podręcznikach do języka polskiego elementy wychowania patriotycznego (o których się też dużo mówi i pisze) są w tym przypadku rzeczywiście niezbędne, i czy podręczniki te odpowiadają potrzebom dzieci uczących się języka polskiego za granicą? W Polsce pojawiło się w ostatnich latach wiele nowych podręczników, zarówno do języka polskiego jak i historii czy geografii. Niewątpliwie jest to zjawisko pozytywne. Wiele z nich z powodzeniem można wykorzystać w naszej pracy nauczyciela polonijnego, szczególnie na poziomie nauczania początkowego. Brakuje natomiast podręczników, które byłyby adresowane do ucznia, dla którego język polski nie jest językiem ojczystym. Pod wieloma względami spełniają te wymagania podręczniki wydane przez Fundację Pomocy Szkołom Polskim na Wschodzie, autorstwa Heleny Metery. Były one jednak pisane z myślą o konkretnym środowisku wschodnioeuropejskim i w związku z tym nie zawsze są zrozumiałe dla ucznia z Europy Zachodniej. Ponadto Polska, tak jak obecnie Islandia, a wcześniej inne kraje europejskie, stanie prawdopodobnie wkrótce przed problemem napływu ludności z innych, często odległych kulturowo krajów. Może warto już teraz zastanowić się nad tym zagadnieniem, by w przyszłości nie popełniać błędów już raz przez innych popełnionych.
|
Przeciętny obywatel islandzki raczej wypowiada się pozytywnie o nauczaniu języków ojczystych. Pozytywnie też odnoszą się Islandczycy do inicjatyw społecznych, wypływających od rodziców czy towarzystw kulturalnych |
Nauczyciel pracujący z dziećmi polskimi zamieszkałymi za granicą musi uwzględnić obcojęzyczne środowisko ucznia, a także jego podwójną identyfikację kulturową, już zaistniałą jako fakt kulturowy lub też dopiero tworzącą się. Musi on nauczyć się tolerancji i akceptacji poglądów samego ucznia i jego, zarówno rodzinnego jak i rówieśniczego środowiska. Grupa rówieśnicza stanowi część środowiska uczniowskiego i w pracy dydaktycznej należy to uwzględniać. Łatwiejszy kontakt z Polską, poprzez rozwój komunikacji, Internetu, telewizji satelitarnej, bankowości stwarza nowe możliwości w kontaktach pomiędzy tak geograficznie odległymi krajami. Nie jest już dzisiaj problemem prenumerata prasy polskiej, czy zakup książek w księgarni internetowej. Polska jest dzisiaj bliżej, a gdy wejdzie do Unii Europejskiej, przybliży się jeszcze bardziej do zamieszkałych w Islandii Polaków.
Na zakończenie należałoby wspomnieć o stosunku Islandczyków i nauczycieli islandzkich do nauczania języków ojczystych. Przeciętny obywatel islandzki raczej wypowiada się pozytywnie o nauczaniu języków ojczystych. Pozytywnie też odnoszą się Islandczycy do inicjatyw społecznych, wypływających od rodziców czy towarzystw kulturalnych. Natomiast zarówno kręgi polityczne jak i szeroka opinia publiczna raczej mniej chętnie widziałaby nauczanie języków ojczystych w ramach systemu szkolnego, obligującego szkoły do wyjścia naprzeciw potrzebom uczniów obcego pochodzenia. Szkołom i samorządom lokalnym pozostawia się dużą swobodę działania i podejmowania decyzji. Dlatego też tak ważne jest, aby Polacy zamieszkali w Islandii sami występowali z inicjatywą organizowania zajęć z języka polskiego, a z pewnością reakcja odpowiednich władz będzie pozytywna, tak jak to miało miejsce w Reykjaviku czy w kilku innych miejscowościach Islandii.
Emilia Młyńska





Kraków, styczeń 2001
Statystyka