


|
Marian Śnieżyński
O potrzebie dialogu nauczycieli
akademickich ze studentami
Całe nasze życie ze swej natury jest dialogowe. Żyć, to znaczy uczestniczyć w dialogu; pytać, słuchać i odpowiadać. Każda prawdziwa rozmowa musi oznaczać akceptację inności. Głównym warunkiem dialogu jest to, by każdy człowiek uważał innego człowieka za partnera, postrzegał go w wymiarze indywidualności i niepowtarzalności, co nie znaczy, że powinien zawsze zgadzać się i akceptować jego punkt widzenia. Dialog jest najlepszym sposobem na pełne, prawdziwie ludzkie, personalne spotkanie człowieka z człowiekiem, nauczyciela z uczniem, nauczyciela akademickiego ze studentem Wyniki badań, jakie w latach 1995-1999 przeprowadziłem w szkołach podstawowych i średnich, wskazują, iż zarówno rodzice ze swoimi dziećmi, jak i nauczyciele ze swoimi uczniami, rozmawiają coraz rzadziej. W domu rozmowę zastępuje telewizor i komputer, a w szkole - pomimo reformy, nadal dominuje monolog. Pozostaje zatem pytanie - dlaczego? Niewątpliwie dialog jest trudnym stylem pracy. Trud ten obok złożonych uwarunkowań dydaktyczno-merytorycznych, wynika także z uwarunkowań charakterologiczno-osobowościowych.
Autentyczny dialog wymaga wzajemnej otwartości, skromności i pokory wiążącej się z gotowością skorygowania tego, co w dyskusji okazało się błędne. Dialog wymaga uczciwości, której przeciwieństwem jest brak rzetelności w prezentowaniu własnego stanowiska, a także wykorzystywanie słabości rozmówcy. W dialogu niezbędna jest cierpliwość, ponieważ wbrew pozorom, nie mówimy zazwyczaj tym samym językiem i nie od razu potrafimy wczuć się w świat znaczeń partnera rozmowy. Dialog wymaga zaufania wobec drugiego człowieka, a także systematycznego korygowania siebie w świetle jego myśli. Wreszcie dialog wymaga szacunku wobec osoby, taktu i kultury, tolerancji i pluralizmu.
Na trud dialogu, a zarazem na jego istotę wskazuje bardzo dobitnie ks. Józef. Tischner, który uważa, iż pierwszym warunkiem dialogu jest zdolność do wczuwania się w punkt widzenia drugiej osoby, uznanie, że ta osoba może mieć choć trochę racji. Ale w ślad za tym musi iść stwierdzenie, że z pewnością i ja nie całkiem mam rację. Wyznaniami tymi obie strony wznoszą się jakby ponad siebie, dążąc ku wspólnocie widzenia spraw i rzeczy. Podejmując dialog, jestem tym samym gotów osobistą prawdę drugiego uczynić częścią mojej prawdy o nim, a prawdę o sobie uczynić częścią jego prawdy.
Jak widzimy, podjęcie decyzji o prowadzeniu dialogu wymagać będzie od nas nieustannej pracy nad sobą, systematycznego kształcenia naszego charakteru. Warto jednak to zadanie podjąć, gdyż przecież całe nasze życie ze swej natury jest dialogowe. Skoro tak, warto w tym kontekście postawić kilka pytań:
Czy w naszej Uczelni ta postawa dialogu wśród nas, pracowników jest obecna? Czy istnieje dialog pomiędzy pracownikami a władzą rektorską i dziekańską, dyrektorem instytutu czy kierownikiem katedry? Na te pytania, jak sądzę, każdy z nas jest w stanie udzielić wyczerpującej wypowiedzi, a być może i coś na ten temat napisać. Ja natomiast w tym artykule pragnę zastanowić się nad możliwościami dialogu pomiędzy nauczycielami akademickimi a studentami. Uważam, iż jest to ważny problem, gdyż młodzi ludzie sposobiący się do zawodu nauczycielskiego, muszą mieć takie wzory relacji dialogicznych, które będzie można, po ukończeniu studiów, przenieść do swojego miejsca pracy.
Znikomy pożytek przyniosą nawet najlepiej i najgłębiej rozważane teoretyczne założenia dialogu, jeżeli w ślad za tym nie pójdzie praktyka, jeżeli nauczyciel akademicki lansował będzie monologiczny czy autorytarny styl pracy. W pięcioletnim okresie studiów można wyróżnić wiele obszarów, które są szczególnie predestynowane do prowadzenia dialogu. Są to m.in. dyżury pracownicze, obozy naukowe czy wycieczki przedmiotowe. Ale są i takie obszary, które stanowią codzienność życia akademickiego, a mam tu na uwadze głównie zajęcia dydaktyczne. Jestem przekonany, że jeżeli student w toku procesu dydaktycznego będzie często uczestniczył w dialogu edukacyjnym, to w przyszłości, już jako nauczyciel, będzie również preferował ten styl pracy ze swoimi uczniami. Tymczasem to, że w szkołach podstawowych, gimnazjalnych i liceach panuje wszechwładny duch monologu, każe nam przypuszczać, iż uczelnie wyższe także w znikomym stopniu przygotowują swoich studentów do relacji dialogicznych. Najmniej możliwości do dialogu odnajdujemy w wykładzie, bowiem do jego istoty należy jednokierunkowy przekaz informacji. Ale i w tej metodzie, szczególnie w jej końcowej części, przy dobrej woli, można znaleźć miejsce i okazję do wspólnej rozmowy, do wymiany zdań, do zadawania pytań związanych z przedstawioną treścią wykładu. Także w toku samego wykładu, jeżeli pozwalają na to omawiane zagadnienia, można zachęcać studentów do włączania się w prezentowanie treści poprzez podawanie przykładów ilustrujących analizowany temat, czy też dopełnianie prezentowanych treści własnymi uwagami czy komentarzami, zgłaszaniem uwag czy pytań.
Więcej możliwości tworzenia sytuacji dialogowych daje wykład problemowo-programowy, który niejako ze swej natury wymusza na słuchaczach - po analizie każdego problemu szczegółowego - zgłoszenie własnych opinii, sygnalizowanie wszelkich niejasności i wątpliwości.
Drugą, szczególnie przydatną metodą inicjowania dialogu są ćwiczenia. Choć trudno sobie wyobrazić ćwiczenia, na których nie jest obecny dialog, to jednak warto pamiętać, że może on przybrać czasem postać dialogu pozornego. Ma to miejsce wtedy, gdy prowadząca je osoba trzyma się sztywno poleconych do przygotowania zagadnień, żąda ich mechanicznej niemal prezentacji, nie dopuszcza w tym zakresie odmiennych opinii, skonfrontowania z praktyką edukacyjną itp. Taki sposób prowadzenia ćwiczeń staje się ukrytym monologiem skazanym na nudę i monotonię.
Wreszcie wyjątkowym miejscem na zaistnienie dialogu w jego najszerszym wymiarze sa zajęcia seminaryjne. Tu okazji do dialogu na tematy ściśle merytoryczne, ale i na tematy nazwijmy to ogólnoegzystencjalne, jest bardzo dużo.
O tym jak ów dialog się rozwinie, jaką przybierze postać, jaki będzie jego wymiar, w znacznym stopniu decyduje już pierwsze spotkanie z magistrantami. Stwarza ono wiele naturalnych okazji do bliższego wzajemnego poznania się, podzielenia się uwagami na temat motywacji wyboru studiów, wyrażenia opinii o dotychczasowych doświadczeniach studenckich, przedstawienia swoich zainteresowań, swojego hobby, itp. Tak oto często anonimowe osoby mają szansę stać się podmiotami oddziaływań edukacyjnych, osobami znanymi nie tylko z imienia i nazwiska, jedynymi i niepowtarzalnymi, które mają prawo do godności i szacunku jako jednostki myślące i czujące.
Rodzi się wówczas nadzieja, że 150 godzin, jakie wspólnie przyjdzie nam spędzić, będzie czasem, kiedy wszyscy będą się czuć dobrze, kiedy nie będzie ani drętwo, ani smętnie, ani nudno. Podczas tego pierwszego spotkania mogą się także zrodzić ciekawe propozycje tematów prac magisterskich, które będą być może wychodzić poza obszar preferencji promotorskich. Ostatnio miałem kilka takich przypadków. Jeden ze studentów opowiadał o swoim zaangażowaniu w działalność wspólnoty Teizé, zaproponowałem mu napisanie rozprawy o formach i metodach pracy tej wspólnoty i jej wpływie na postawy młodych ludzi. Inna osoba mówiła o pracy w ruchu Światło - Życie, o animatorach tego ruchu i ich członkach. Zdecydowała się pisać pracę na temat dialogu w ruchu oazowym. Bez dialogu wchodzącego w obszary zainteresowań poza proces dydaktyczny, takie tematy byłyby chyba niemożliwe.
Kolejne spotkania koncentrują się już na dyskusji wokół orientacyjnych tematów prac magisterskich oraz na przedstawieniu przez promotora projektów planów pracy. Projekty dotyczą z jednej strony ogólnego planu pracy na okres 2,5 lat z wyszczególnieniem 5 semestrów - 5 etapów, po których następują zaliczenia zajęć za wypełnienie wcześniej ustalonych zobowiązań. Z drugiej - planu szczegółowego obejmującego wykaz celów i zadań przypadających na każde spotkanie w najbliższym semestrze. Po wspólnym przedyskutowaniu, naniesieniu ewentualnych poprawek i uzupełnień, plany te stają się dla obu stron obowiązujące.
Decydując się i otwierając na dialog już na pierwszych spotkaniach, należy ten styl pracy preferować na wszystkich zajęciach, pamiętając, że odkrywanie prawdy dokonuje się we wspólnocie, w dochodzeniu do niej z różnych stron, z uwzględnieniem różnych punktów widzenia. Promotor nie może rościć sobie prawa do nieomylności i wszechwiedzy, musi być otwarty na uwagi i opinie swoich magistrantów. Wówczas istnieje szansa, że mądrość płynąca ze wszystkich i z każdego z osobna będzie wypadkową wspólnoty osób dążących do zgłębiania prawdy.
Na zajęciach seminaryjnych warto także znaleźć czas na tzw. szczególne spotkania. Dotyczyć to będzie głównie zbliżających się świąt Bożego Narodzenia czy Wielkiej Nocy. Nic tak nie cementuje grupy, nie tworzy mocnego fundamentu do dialogu jak indywidualne składanie sobie życzeń, łamanie się opłatkiem, wspólne zaśpiewanie kolędy, czy toczenie swobodnych rozmów przy kawie lub herbacie.
Dla zaistnienia i podtrzymywania dialogu nie jest obojętna ogólna atmosfera zajęć. Pogodny nastrój, zwracanie się do studentów po imieniu, znalezienie czasu na żart, na chwilę odprężenia, na uśmiech, który otwiera drogę człowieka do człowieka, daje zazwyczaj dobre efekty.
Szukanie sposobów na prawdziwie personalne spotkanie człowieka z człowiekiem to zadanie szczególne dla wszystkich nauczycieli. To poprzez dialog ma się w pełni urzeczywistnić idea personalizmu, która stanowi afirmację tego wszystkiego, co dotyczy godności osoby ludzkiej, zarówno w wymiarze indywidualnym jak i społecznym.
Marian Śnieżyński | 



 |