Galeria Konspektu 

 

Następny artykuł
 
Strona główna
 
Poprzedni artykuł
 

Przeczytaj wybrane wiersze Andrzeja Dróżdża

Artykuły H. Czubały z poprzednich numerów:

Liryczne podróżopisanie

Przeczytaj wywiad z prof. Grabowskim, pt. Istotne w nauce

 

 

Henryk Czubała

Zdanie długie jak oddech

 

Dezalienacyjnej i transcendującej mocy poetyckiego marzenia dają świadectwo szczególnie wyraźne wiersze publikowane obok, w Galerii Konspektu, w których protokolarne zdania przekształcają się w zapis pragnienia bliskości i współodczuwania. W wierszach Andrzeja Dróżdża dominuje sytuacja komunikacji niespełnionej, niemożliwość uzyskania satysfakcjonującej odpowiedzi emocjonalnej bez względu na to, czy jest to kobieta, uczeń czy... ziemniak.

Obfitym źródłem lirycznych przeżyć jest tu często groteskowe lub humorystyczne odczucie nieprzenikalności świata, niewspółmierności bytów, uczuć, zdarzeń i zachowań. Przeżycia te wyrażane są w prozaicznych w swej budowie, obfitych i soczystych zdaniach, które nawet nie są metaforami, lecz ich sugestiami: jednocześnie paralelizmami i kalamburami zdarzeń słownych i życiowych. To nie metafora i nie porównanie są tu podstawowymi środkami poetyckimi, lecz - dowcipna syntagma prozaicznego wypowiedzenia lub wersu. Albowiem w swoich utworach Dróżdż demonstruje epicki dystans wobec świata, a owo oddalenie, podglądanie i zjadliwe opowiadanie jest prawie reżyserowaniem zdarzeń. Nieustanne szukanie metafizycznego sensu w czynnościach codziennych jest równie naturalną skłonnością wyobraźni tego poety i funkcją jego poetyckich technik.

Zdanie długie jak oddech - ta miara wyznacza rytm, w którym pracuje wyobraźnia Dróżdża. Pojawiają się w nim rozświetlone i uwznioślone przedmioty i zdarzenia peryferyjne, często kostyczne obserwacje i lokalne szczegóły, których uroda polega na tym, iż wolne są od jakiejkolwiek programowej intencji - od skłonności do moralizatorskich uogólnień. Poeta opanował świetnie sztukę doboru i wykorzystania symboli codzienności. W swoich wierszach dba o konkrety, które czasem poetycko uwzniośla i uniwersalizuje tworząc piękne malarskie obrazy. I naprawdę nie wiem, czy jest to dziedzictwo Walta Whitmana - jego upodobania do codzienności i "prostego" człowieka - czy bardziej wpływ Williama Carlosa Williamsa. A może jest to "szkocki" dar obserwacji i stylistyka autora Terry Street - Douglasa Dunna, kronikarza biednych ulic w Hull?

Utwory Dródża ku poezji Williamsa zbliża zapewne ironiczna metamorfoza konkretu, jako wynik zastosowania tej amerykańskiej techniki powiększenia... Williams powiadał bowiem: to co lokalne jest uniwersalne. W swoich lirycznych stop-klatkach i migawkach nawiązujących do poetyki scenariusza filmowego, korzysta z zasady pars pro toto bez jakiejkolwiek megalomanii, jego żywiołem jest raczej smętna i sardoniczna fabulacja, czasem - barokowy żart wyobraźni, jak w wierszu Mucha.

Dróżdż jednak rzeczywistość akceptuje - duch jego poezji jest afirmatywny, a nie kontestatorski. Nowofalowa skłonność do instrumentalnego traktowania realiów i obserwacji społecznych jako symboli - rekwizytów poetyckich służących do wyrażenia politycznego zaangażowania - nie znajduje w poezji Dróżdża uznania; jego wiersze wolne są też od retorycznej lub metaforycznej ozdobności.

Najbardziej poruszają wyobraźnię czytelnika te utwory, w których dochodzi do głosu talent poety jako bezwzględnego i autoironicznego fabulatora, o czym czytelnik może przekonać się czytając tomik Dzicy lokatorzy (1984). I zapewne dzisiaj jest to ich najlepsza rekomendacja.

Henryk Czubała

 

Mariana Grabowskiego Fenomenologia banału naukowego

 

Istotne i nieistotne w nauce (Toruń 1998) to książka o dużych walorach poznawczych i literackich, poruszająca siłą perswazji i sugestii, wnikliwością, a przede wszystkim niezwykle interesująca jako próba podjęcia problematyki aksjologicznej o zasadniczym dla środowiska naukowego znaczeniu.

Autor, któremu bliska jest chrześcijańska antropologia, w nauce widzi - jak sądzę - przede wszystkim dziedzinę samorealizacji człowieka jako osoby, a więc także obszar jego wolności. Za istotne w aktywności naukowej uważa to wszystko, co ma znaczenie i przekracza empiryczne uwarunkowania poznania. Przedstawiając transcendentalia poznania naukowego, a także sens etyczny zachowań uczonego, Grabowski nawiązuje wprost do platońskiej wizji Erosa jako uosobienia ludzkich dążeń do doskonałości, piękna i prawdy, a więc - jako personifikacji twórczej pracy człowieka. Owa "namiętność do idei", pasja, miłość ku czemuś, osobiste zaangażowanie - to wartości - dodajmy - sprzeczne z pozytywistycznym wyobrażeniem o logice odkrycia naukowego, mechanizmach poznania i obiektywnej, chłodnej postawie scjentyficznej człowieka wobec przedmiotu badań.

Grabowskiemu bliska jest - jak sądzę - antropologia i aksjologia Nicolai Hartmanna, a zwłaszcza Maxa Schelera koncepcja miłości jako inicjacji procesów poznawczych.

"Cenny sam w sobie jest ludzki akt poznawczy i to, co on przynosi" - pisze autor, którego celem jest przede wszystkim ukazanie autonomicznych wartości istotnego poznania naukowego, które decydują o etycznym sensie zachowań uczonego.

Grabowski w swojej książce jest jednak przede wszystkim ostrym krytykiem aksjologicznej i emocjonalnej obojętności oraz różnorodnych postaci konformizmu, jakie dostrzega w środowisku uczonych. Właśnie owa niewrażliwość w zasadniczy sposób określa kształt nauki we współczesnym społeczeństwie masowym.

Budując coś, co właściwie określić by można podstawami etyki zawodowej uczonego, Grabowski nie waha się mówić: "Współcześni humaniści (...) powinni mniej pisać, a bardziej kochać to, czym się zajmują". Podobnie jak Scheler i Hartmann filozof wskazuje na istotne - z punktu widzenia aksjologicznego - cechy poznania i sytuacji odkrycia naukowego. Ten, kto jest uczonym, pozostaje pod wpływem platońskiego Erosa i przejawia namiętność do idei - zdolny do głębokich przeżyć aksjologicznych jest "zawładnięty przez ideę"; marzy, by stanąć wobec samego bytu i podjąć trud jego "uwidaczniania", pragnie uzyskać wynik doniosły poznawczo. Według Grabowskiego, uczonego powinno cechować "sokratyczne podejście do swojej niewiedzy". Pisze o tym akcentując również wartość czystego poznania oraz rolę czynnika moralnego, czyli dążenia "do tworzenia dla kogoś". Uczony jako osoba podporządkowuje swoją twórczość imperatywowi "rzetelności i uczciwości w myśleniu i działaniu" - w poznaniu naukowym "nie wolno ci chałturzyć" - podkreśla z naciskiem.

W poznaniu naukowym ważna jest zatem ciekawość poznawcza i umiejętność rozpoznawania problematyczności. Ta naukowa nowość jest przy tym poza logiką odkrycia, jest nieprzewidywalna. "Nauka dzieje się na kresach znanego" - twierdzi Grabowski. "Odnowić ciekawość poznawczą, przywrócić proporcje pomiędzy empirią i spekulacją, wypłoszyć zbędne fantazje może tylko kontakt ze światem, jaki jest". Jest to już ocena współczesnej nauki, która zawiera się w apelu o przywrócenie poznaniu naukowemu jego siły napędowej - jak ją określił: stawiania i generowania pytań. "Nauka jest rozpoznawaniem nieznanego", "odkrycie naukowe jest zawsze odsłonięciem" - powtarza Grabowski ukazując ów błysk emocji oraz epifanii jako nieodłączne od sytuacji odkrycia naukowego - ma ona bowiem również swój wymiar estetyczny, nie tylko etyczny. Dla Grabowskiego wartościowe jest już samo doświadczenie trudności poznawczych, a także pokora, umożliwiająca partycypację w świecie wartości.

Wszystko to składa się na obraz ekskluzywności i elitaryzmu poznania naukowego. Trudno w sposób jednoznaczny odpowiedzieć, czy Grabowski jest tradycyjnym arystokratycznym krytykiem masowości w nauce. Łatwo jednak dostrzec, że najzupełniej obce jest mu myślenie o uczonym jako wyłącznie producencie i użytkowniku wiedzy. Chciałby w nim widzieć poszukiwacza i "miłośnika". Uważa też, że wiedzy naukowej nie można redukować do informacji: "Ostatecznym sensem nauki - pisze - jest poznanie, a jej kierowniczą i naczelną ideą prawda".

Ale najbardziej sugestywny (co nie zawsze oznacza - w pełni przekonywający) jest Grabowski jako krytyk "wiedzy bez znaczenia". W znakomitym stylu opisuje patologie poznania naukowego (korzystając zresztą - chcąc nie chcąc?! - z najlepszych wzorów postmodernistycznego dyskursu naukowego...) i ukazuje mechanizmy degradacji nauki - to co zagraża ludzkiemu poznaniu. Interesująca jest zatem krytyka obojętności, a nawet arogancji wobec rzeczywistości, którą przejawia współczesna "machina nauki"; krytyka nauki tworzącej pseudoproblemy, przejawiającej skłonność do detalizacji i "fragmentaryzacji pola naukowego" (fetysz faktu), której grozi "miałkość myślenia", naukowa szmira oraz uczony żargon. Jest więc też Grabowski krytykiem wciąż dominującego pozytywistycznego koherencyjnego modelu wiedzy naukowej, w którym przejawia się przede wszystkim troskę o zgodność z istniejącym systemem, a zapomina się o kryterium korespondencji i o... przedmiocie poznania - o bycie:

"W tym gąszczu odesłań, zależności, nadbudowywania jednego sensu nad drugim bez pytania o ich reprezentację w świecie zewnętrznym przepada nie tylko idea prawdy w sensie średniowiecznych transcendentaliów, ale nawet korespondencyjne pojęcie prawdy. Gdzieś zniknęło samo odesłanie sądu do rzeczywistości". W tym myśleniu o nauce prawda jest bowiem regulatywnym ideałem i jakością aktu poznawczego.

Autor rozprawy surowo osądza to wszystko w nauce, co niszczy jej odkrywczość. Odsłania negatywne następstwa mechanizmów rynkowych, specjalizacji, dominacji dyskursu wspólnoty ekspertów oraz konsensualnych teorii prawdy. Jego krytyczne uwagi budzi również najczęściej dziś spotykana rola uczonego jako producenta wiedzy, który prawdę konstruuje i wytwarza, a nie - odsłania, odkrywa i odczytuje.

Książka Grabowskiego jest więc także studium fenomenologicznym banału, krytyką wiedzy nieistotnej i nudy naukowej. Można ją uznać za niezwykle sugestywne studium patologii nauki i umieścić wśród modnych rozpraw na temat źródeł i form ograniczenia wolności oraz deformacji w poznaniu naukowym. Jest pouczającą, fascynującą, a nierzadko także - bulwersującą lekturą.

Henryk Czubała  

 
Rozmiar: 5333 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 5333 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 5333 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 5333 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 5333 bajtów

Początek strony

Kraków, styczeń 2001
Statystyka