Odeszli 

 
 

Następna strona
 
Strona główna nru 4
 
Poprzednia strona
 
 

 

Marian Śnieżyński

Ksiądz profesor Józef Tischner
- nauczyciel i wychowawca

 

"Kiedy myślę nad swoim losem, dochodzę do wniosku, że powinienem być Mikołajem Rejem polskiego katolicyzmu. On pierwszy zaczął dla Polaków pisać po polsku. I ja w polskim katolicyzmie powinienem stawiać polskie problemy, budzić katolików z poobiedniej drzemki, krytykować, kiedy z katolicyzmu robią sobie poduszki pod siedzenie".

Ks. Prof. Józef Tischner  

 

28 czerwca 2000 roku odszedł do Pana wyjątkowy kapłan, filozof i nauczyciel. Odszedł wolny człowiek, a Jego ciało przyjęła ulubiona ziemia łopuszańska. Z naszą Uczelnią był szczególnie związany m.in. poprzez nadany Mu przez Senat tytuł doktora honoris causa. Ta uroczysta promocja odbyła się 14 października 1996 roku.

Ks. prof. J.Tischner

Ksiądz Profesor wywodził się z rodziny nauczycielskiej. Jego ojciec przez wiele lat był kierownikiem szkoły w Jurgowie, a w czasie okupacji w Rogoźniku. On sam lubił spotykać się z nauczycielami, lubił z nimi dyskutować, a ulubionym miejscem tych spotkań była szkoła w Łopusznej.

Krajobraz fundamentalny Józefa Tischnera - jak sam powiadał - brał się z gór i trochę z szumu Dunajca. Krajobraz intelektualny - z husserlowskiej redukcji trascendentalnej, tzn. z tego horyzontu, w którym można zawiesić wszelkie przekonania i raz jeszcze je rewidować. Natomiast horyzont religijny - z drewnianych kościółków wśród których wzrastał, i tego w Jurgowie i tego w Łopusznej.

Obok krytyki totalitaryzmu i jego destrukcyjnych skutków, które ujawniły się w gospodarce, polityce, kulturze, życiu społecznym i sposobie myślenia dorosłych Polaków, uwadze Księdza Profesora nie uszło to wszystko, co działo się w edukacji. Dał temu wyraz w swoich publikacjach, a nade wszystko w licznych, bezpośrednich spotkaniach z nauczycielami. Szkoła była dla niego częścią ogólnego systemu kultury. To w szkole, jak w soczewce odbijały się zarówno wielkie, jak i słabe momenty współczesnej kultury. W polskiej szkole, o czym często mówił, rozgrywa się dziś istotny dramat. Dramat ten jest tym bardziej bolesny, że szkoła jakby nie zdaje sobie sprawy z tego, w jakiej grze bierze udział, jakich przeobrażeń musi dokonać.

Ksiądz Profesor starał się nam uświadomić trzy płaszczyzny, trzy obszary totalitaryzmu, które nadal ciążą na naszych duszach i ciałach. Jest to obszar wychowania, obszar języka i obszar władzy. W wychowaniu człowiek sprowadzony został do materii, będącej tworzywem dla formy. Zatem z tego tworzywa można było zrobić wszystko. Człowieka można przepuścić przez system wychowawczy, głównie przez system pracy, który uczyni z niego tzw. istotę społeczną, a to oznaczało, że człowiek może być cząstką komuny, cząstką kolektywu. Ponieważ człowiek osiąga swoją pełnię, swoją istotę we wspólnocie i poprzez wspólnotę - człowiek, a więc i uczeń jest własnością wspólnoty i stąd wychowanie jest naciskiem wspólnoty na człowieka.

W społeczeństwach totalitarnych w zasadzie jedynym uprawnionym językiem był język monologu, obowiązywał system komunikacji z góry w dół, język był tylko zbędnym, niepotrzebnym komentarzem do decyzji, albo wyłącznie potakiwaniem. Szkoła stała się w ten sposób szkołą monologu, szkołą jednokierunkowego przekazu informacji.

Trzecie fatum, na które tak trafnie zwracał uwagę Ksiądz Profesor, to władza. Władza totalitarna twierdziła, że jest jedyną władzą, która wniknęła w tajemnice historii i w imię tych praw mogła władać całymi społeczeństwami. Istniała więc uprzywilejowana partia i nieomylny przywódca, który narzucał wolę innym, kwestionując prawo człowieka do wolności. Dopóki szkoła nie zrozumie wypaczeń w zakresie władzy, języka i wychowania, dopóki w tych wymiarach nie dokona się gruntowna przebudowa, dotąd szkoła przeżywać będzie swój dramat.

Ksiądz Profesor mocno uświadamiał nam, od czego odchodzimy i ku czemu mamy zmierzać. Odchodzimy od systemu, w którego tryby wciągnięta była cała szkoła. Odchodzimy od systemu, gdzie człowiek został sprowadzony do materii. Odchodzimy od systemu, w którym jedynym kierunkiem komunikacji była komunikacja z góry do dołu. Odchodzimy od systemu monologu i uprzedmiotowienia jednostki.

W tym miejscu Ks. Józef Tischner stawiał przed nauczycielami dwa podstawowe pytania. Co robić, by człowiek zaczął być bardziej sobą? Jak wydobyć z jednostki ludzkiej jej człowieczeństwo? Odpowiedź na te pytania winna być uwarunkowana takimi działaniami pedagogicznymi, które zmierzać będą do postrzegania każdej jednostki jako podmiotu. Należy przejść od szkoły monologu do szkoły dialogu, należy wspólnie z uczniami odkrywać prawdę, którą każdy z nas nosi w sobie, należy uczyć się wzajemnie od siebie, należy stworzyć taki system komunikacji interpersonalnej, który będzie posiadał charakter sprzężenia zwrotnego. Dialog w szkole zdaniem ks. Profesora jest niezbędny, ponieważ każda rzecz i każda sprawa wygląda inaczej z wielu punktów widzenia, a respekt dla cudzego punktu widzenia jest warunkiem dojścia do prawdy.

Ks. prof. J. Tischner w auli Akademii Pedagogicznej

Zresztą wielość dróg prowadzących do prawdy nie zaprzecza wcale jej jedności. Przeciwnie, istnieje konwergencja, którą Hans von Balthasar charakteryzował mówiąc, iż prawda jest jak symfonia: wielu muzyków na wielu instrumentach gra to samo dzieło. Myślę, że to porównanie najlepiej oddaje filozofię prawdy Księdza Profesora.

Absolutna wyjątkowość Ks. Prof. Józefa Tischnera polegała na tym, że on jako jeden z nielicznych stworzył program alternatywnego myślenia o polskiej rzeczywistości i jako jedyny wyartykułował program alternatywnego myślenia o Kościele. By tego dokonać, trzeba było mieć za sobą środowisko Łopusznej i środowisko "Tygodnika Powszechnego", ale także zaplecze wielkiej filozofii, odpowiedni język, niezwykły dar nawiązywania kontaktu ze słuchaczami, a przy tym ogromny autorytet i nieugięty charakter człowieka z gór.

Ksiądz Profesor Józef Tischner był jednym z najwybitniejszych współczesnych filozofów i teologów, autentycznych mędrców, czyli miłośników dobra, prawdy i piękna. Mędrzec i teolog w jednej osobie. Mędrzec i teolog będący wyrazicielem prymatu prawdy i jej racji nad prymatem siły - jej racji we wszelkich relacjach międzyludzkich.

Na zakończenie oddajmy jeszcze raz głos Księdzu Profesorowi, który m.in. tak mówił o sobie: "Chciałbym żeby mnie postrzegano jako kogoś, kto proponuje pewien typ myślenia. Nawet wolałbym, żeby najpierw widziano mnie jako myśliciela, a dopiero w drugim miejscu jako księdza, duszpasterza, który składa ofiarę. Chciałbym przede wszystkim reprezentować szeroki horyzont myślenia chrześcijańskiego".

Marian Śnieżyński  

 
Rozmiar: 15726 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 15726 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 15726 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 15726 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 15726 bajtów

Początek strony


Kraków, grudzień 2000
Statystyka