Galeria Konspektu | ||||||||
| Marek KarwalaStanisław Sobolewski - poszukiwanie prawdy
Relacje pomiędzy elementarnym imperatywem artysty - niezależnością a uwikłaniem w chwilowe mody, w chęć podobania się lub w zwykły komercjalizm, pozostają w opozycji do relacji między tymże imperatywem a pragnieniem mówienia o tzw. "swoim" czasie przy równoczesnym twórczym przywoływaniu dokonań przeszłości. Biorąc pod uwagę pierwszy punkt widzenia, Sobolewski jawi się jako artysta absolutnie niezależny, z drugiej zaś perspektywy stara się on świadomie czerpać pożywkę z otaczającej go rzeczywistości, dopowiadając własne kwestie do tego, co uniwersalne i rudymentarne. Niewątpliwie pomocna jest mu w tej mierze rozległa świadomość kulturowa (filozoficzna, plastyczna, literacka), w dużym stopniu ugruntowana studiami filologicznymi. Owa świadomość tradycji wyraża się różnorako, np. charakterystycznymi tytułami (Et in Arcadia ego, Demeter, Narcyz, Przy drodze do Kolonos, Bramy I, II, III - wg Piekła, Czyśćca i Raju Dantego), czytelnymi aluzjami do twórców minionych epok - Artura Grottgera, Caspara D. Friedricha i in. Sobolewski szczególnie ceni Friedricha; wydaje się, że współczesnemu malarzowi bliska jest koncepcja tworzenia wyznawana przez tego romantyka-symbolistę, a zakładająca potrzebę filtracji rzeczywistości "okiem ducha". Poszukiwanie universum prowadzi w konsekwencji do spotkania z prawdą, którą to wartość twórca ceni szczególnie. Mówi on: "Każdy utwór artystyczny (...) ma szansę uczestniczyć w odwiecznym dyskursie człowieka z samym sobą, gdy niesie choćby najskromniejsze pytanie, gdy wyraża wątpliwość lub charyzmatyczną pewność autora co do głoszonej przezeń idei, dostrzeżonego sensu, słowem, gdy jest emanacją prawdy. Prawdy zapewne subiektywnej i cząstkowej, ale właśnie tej jedynej, której głoszeniu warto poświęcić swe życie. Prawdy, dodajmy również, a może przede wszystkim, w stosunku do samego siebie. Pozostaną po nas malowidła, rzeźby, wytwory naszych rąk, by w samotności świadczyć o ludziach i sprawach, świadczyć o nas"1. Debiut Stanisława Sobolewskiego przypadł na przełom lat 70. i 80., a więc na czas rozbudzonej nadziei zakończonej - niestety - dramatycznym poczuciem zawodu i niespełnienia. W latach 80. artysta przeciwstawiał się - jako twórca i aktywny uczestnik Ruchu Kultury Niezależnej - "porządkowi" stanu wojennego. Malowane wtedy cykle: Krajobrazy szpitalne, Pocztówki z domu obłąkanych, Wesołe miasteczko zawierają liczne aluzje do otaczającej rzeczywistości - szpital jawi się jako miejsce odosobnienia, klimatem przypomina atmosferę tzw. "internatów", w których więzieni byli ludzie antykomunistycznej opozycji. Prezentowana wówczas przestrzeń jest zestawem miejsc zdegradowanych - pustka, bierność, wrażenie osaczenia emanują niemal z każdej pracy. Straszy kikut zniszczonej, bezużytecznej zjeżdżalni dziecięcej; siodełko huśtawki-szubienicy okazuje się kratą kanalizacyjną; schody wiodące na karuzelę kojarzą się z tymi, które prowadzą skazańca na szafot, a dramatyczne pozy marionetek, w które wymierzone są lufy karabinów na strzelnicy "wesołego miasteczka" przypominają nieco nastrój grozy ze znanego obrazu Goyi Rozstrzelanie powstańców. Nie jest chyba sprawą obojętną, że w obrazach powstałych w latach 80. dominuje motyw kraty (sprężyny szpitalnych łóżek, prostopadle usytuowane względem siebie parawany, za którymi czają się choroba i śmierć; nawet na białym blacie stołu cieniem kładą się kraty altany), której symbolika jest wystarczająco czytelna. W niektórych pracach z tego okresu pojawiają się już jednak zapowiedzi przełomu, niekiedy nawet zaprawione dyskretnym humorem. Tak jest np. w obrazie Przedwiośnie, gdzie lód przekształcił się w kałużę, która rozlała się w konturach Polski... W cyklach malowanych w latach 90. (Sielanki, Mity) artysta często nawiązuje do toposu arkadyjskiego. Idylliczny ogród zawiera jednak zwykle znaki swojej degradacji - mogą to być np. kubły na śmieci, złowrogi barak; źródłem zostaje ironicznie nazwany w tytule jednego z płócien zwyczajny kran, umieszczony w centrum pejzażu z kratownic i szkła, nad którym zawisły ołowiane chmury. Zdegradowana Arkadia zdaje się funkcjonować jako symbol zła, którego tak wiele pojawiło się w mijającym stuleciu. To, co bodaj najistotniejsze w twórczości Sobolewskiego zauważył trafnie znany warszawski malarz Łukasz Korolkiewicz: "Malarstwo jego w sposób bezkompromisowy pokazuje od lat niepokojący, wymykający się potocznej obserwacji głębszy wymiar rzeczywistości. Zdaje się przestrzegać przed metafizyczną pustką i upadkiem ducha - skąd przesącza się demoniczne zło"2. Stanisław Sobolewski najchętniej posługuje się techniką olejną, ale niektóre prace wykonuje również pastelami (np. cykl Złom żelazny, nawiązujący do wydarzeń II wojny światowej); z kolei ostatnia seria Apokryfy i przypowieści - rozpoczęta w 1997 roku - jest realizowana w technice gwaszu. Co charakterystyczne, artysta nie maluje z natury, jego świat jest przede wszystkim projekcją wyobraźni. Owszem, widz rozpoznaje liczne ślady figuratywności, ale są to z reguły najbardziej znaczące cechy przedmiotów, które twórca umiejętnie wydobywa i dostosowuje do swojej koncepcji myślowej. Tak powstające efekty Korolkiewicz nazywa "modelami rzeczywistości": "Sobolewski tworzy modele rzeczywistości. Malowane płasko, z chłodną precyzją, bez egzaltacji i patosu. Pojawiający się w jego obrazach cień marzenia czy ironii jest z reguły powściągliwy, podporządkowany wewnętrznej logice kompozycji. Są to modele rzeczywistości symbolicznej, której tradycje w naszej sztuce są wyjątkowo świetne"3. Inną znamienną cechą tych obrazów jest brak w nich postaci ludzkiej. Artysta pragnie bowiem uczynić bohaterem swoich prac samego widza. Mówi: "Maluję dla widza otoczenie, jemu natomiast pozwalam >>znaleźć się<< w tak kreowanej przestrzeni i bezpośrednio, a nie >>zza szyby<< odczuwać stres, czekać, doświadczać prezentowanej sytuacji"4. Warto zwrócić uwagę, że Stanisław Sobolewski stosuje bogatą gamę kolorystyczną, wykorzystuje kontrapunkt - zarówno barw, jak i kreowanej przestrzeni - łączy "twarde" kształty geometryczne z "miękkością" obłoków, śniegu, roślinności. Zaskakując odbiorcę koncentruje zarazem jego uwagę na wymiarze estetycznym i intelektualnym swojej twórczości. Marek Karwala 1. S. Sobolewski, Doświadczanie czasu - gawęda dydaktyczna, "Folia Mazoviana" 1995, nr 1, s. 4-5, passim. 2. Ł. Korolkiewicz, Wstęp (do:) S. Sobolewski, Malarstwo, Kraków 1999, s. 8. 3. Tamże, s. 5-6. 4. Fragment rozmowy, jaką odbyłem (M. K.) ze Stanisławem Sobolewskim.
| ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() | ||||||
Kraków, grudzień 2000 | ||||||||