Inauguracja 

 
 

Następna strona
 
Rozmiar: 811 bajtów
 
Poprzednia strona
 

Prof. dr hab. Andrzej Kastory urodził się w 1939 r. w Raciborowicach w powiecie hrubieszowskim. Ukończył studia historyczne na UJ (1962), pisząc pracę magisterską pod kierunkiem prof. dr hab. Henryka Batowskiego. Doktoryzował się w WSP w Krakowie (1971) u prof. dr hab. Mariana Tyrowicza, na podstawie rozprawy Sprawa granic czechosłowacko-niemieckich po I wojnie światowej 1918-1921. Ukończył Instytut Wyższych Studiów Europejskich w Strasburgu, przedsatwiając pracę Les réglements de la paix avec la Roumanie, la Hongrie et la Bulgarie dans le politiques américaine et britannique 1944-1947 (1974). W 1982 Rada Wydziału Filozoficzno-Historycznego UJ nadała mu stopień doktora habilitowanego nauk humanistycznych w zakresie powszechnej historii nowożytnej i najnowszej na podstawie rozprawy Pokój z Rumunią, Bułgarią i Węgrami w poltyce wielkich mocarstw 1944-1947. Od 1986 r. związany zawodowo z WSP w Krakowie. Prodziekan (1987-1990) oraz dwukrotnie dziekan (1990-1996) Wydziału Humanistycznego. Profesor tytularny (1997). Współpracownik Komisji Środkowoeuropejskiej PAU, członek Komisji Historycznej PAN w Krakowie oraz Komisji I i II wojny światowej w Warszawie. Autor książek: Nie tylko Jałta (1987; "w drugim obiegu"); Finlandia w polityce wielkich mocarstw 1939-1940 (1993); Rewanż za Monachium. Z dziejów czechosłowackiej polityki wobec sąsiadów w latach 1945-1947 (1996); Złowrogie sąsiedztwo. Rosyjska polityka wobec europejskich państw ościennych w latach 1939-1940 (1998).

 
 

 

Andrzej Kastory

Europa Środkowa u progu nowego stulecia

Wykład inauguracyjny wygłoszony 16 października 2000 roku w dniu Święta Uczelni
 

W styczniu 1943 r. profesor Stanisław Stroński, minister informacji w rządzie Władysława Sikorskiego, zamieścił na łamach "Polish Fortnightly Review" swoje rozważania o Europie Środkowej. Obejmuje ona, pisał, państwa położone między Niemcami na zachodzie, Rosją na wschodzie, Morzem Bałtyckim na północy, Adriatykiem, Morzem Egejskim i Morzem Czarnym na południu. Poczynając od północy widzimy trzy małe państwa bałtyckie: Estonię, Łotwę i Litwę. Centrum tego bloku stanowią Polska, Czechosłowacja, Węgry, Jugosławia i Rumunia. Na południu mamy Grecję, Bułgarię i europejską część Turcji. Wszystkie te kraje stanowią oczywistą całość geograficzną położoną pomiędzy dwoma morzami: Bałtykiem i Morzem Śródziemnym. Korzyści gospodarcze i militarne wynikające z takiego położenia są trudne do przecenienia, a potencjał nie do zlekceważenia: 1 milion km2 i ponad 100 milionów mieszkańców.

Stroński uzasadniał w ten sposób dominującą w polskim środowisku na uchodźstwie doktrynę, zakładającą konieczność utworzenia szerszego związku państw, zdolnego przeciwstawić się zagrożeniu zarówno ze strony Niemiec jak i Rosji. Doświadczenia z lat 1938-1941 nakazywały poddać gruntownej rewizji dotychczasową politykę. Przecież spośród państw Europy Środkowej, które pojawiły się na mapie Europy po I wojnie światowej żadne nie zdołało przetrwać kryzysu z lat 1938-1941 bez utraty suwerenności lub części swego terytorium. Ani Pakt Ligi Narodów, ani gwarancje mocarstw zachodnich nie zdołały ich uchronić przed katastrofą.

Gdy w styczniu 1942 r. rządy Polski i Czechosłowacji oraz Grecji i Jugosławii podpisały układy o przyszłej konfederacji, wielu chciało w nich widzieć zarys powojennego ładu na terenie Europy Środkowej. Wielu miało nadzieję, że poczucie wspólnoty interesów weźmie górę nad animozjami tradycyjnie dzielącymi narody tej części Europy.

Te animozje w okresie międzywojennym stanowiły główną przeszkodę utrudniającą współpracę regionalną. Litwini nie umieli się pogodzić z polskim charakterem Wilna i jego okolic, Serbowie z narastającą albanizacją Kosowa, Węgrzy z pozostawieniem w Rumunii madziarskiej enklawy w Siedmiogrodzie i utratą "południowej Słowacji"; Polacy i Czesi nie umieli rozwiązać problemu Zaolzia; wielu Niemców odczuwało jako niewybaczalną krzywdę pozostawienie około 10 milionów niemieckojęzycznej ludności poza granicami Republiki Weimarskiej, w dodatku w bezpośrednim sąsiedztwie jej granic.

Spory terytorialne uniemożliwiały przyjazną współpracę Rumunii i Bułgarii, Bułgarii i Grecji, wreszcie Bułgarii i Jugosławii. W samej Jugosławii nie zdołano aż do wybuchu wojny przezwyciężyć konfliktów dzielących Serbów i Chorwatów, a w Polsce ułożyć poprawnie stosunków z Ukraińcami.

Powstające wówczas ugrupowania regionalne wbrew pozorom nie torowały drogi do szerszej integracji. Mała Entente'a (1933) połączyła Czechosłowację, Rumunię i Jugosławię przeciwko Węgrom; Entente'a Bałkańska (1934) - Grecję, Jugosławię, Rumunię i Turcję, przeciwko Bułgarii; zaś Entente'a Bałtycka (1934) inspirowana była lękiem Estończyków i Łotyszy przed Rosjanami, a Litwinów przed Niemcami i Polską.

Jedyne realne zabezpieczenie przed zagrożeniem ze strony Niemiec lub Rosji, a więc ze strony państw, dla których niepodległość państw bałtyckich czy Polski była oczywistym wyzwaniem, widziano w potędze Francji i Wielkiej Brytanii. Jednakże układ sił ulegał przeobrażeniom, a w Londynie i w Paryżu dojrzewało przekonanie o konieczności znalezienia z pokonanymi Niemcami jakiegoś modus vivendi. To ułatwiło Niemcom wchłonięcie w 1938 r. Austrii oraz niemieckojęzycznych części Czech. Zmuszono też rząd praski do odstąpienia Węgrom madziarskich regionów Słowacji i Rusi Podkarpackiej, a Polska skorzystała z okazji, by zająć Zaolzie. Likwidacji kadłubowej Czechosłowacji w marcu 1939 r. towarzyszyło umiejętne wykorzystanie przez Niemców lokalnych animozji. Kreowano bowiem niepodległą Słowację, co część miejscowych elit przyjęła z widocznym zadowoleniem.

Likwidacja Polski była sprawą poważniejszą. Należało się bowiem liczyć z oporem zbrojnym, a może nawet z wystąpieniem po jej stronie Francji i Anglii. Niemcy zaproponowały więc współpracę Rosji. Stalin ofertę przyjął. Współpraca z Niemcami doraźnie zapewniała Rosji rozległą strefę wpływów obejmującą Finlandię, Estonię, Łotwę, Litwę, połowę terytorium Rzeczypospolitej oraz rumuńską Besarabię. Stalin zdawał sobie sprawę, że układ z Niemcami otwiera drogę do wojny powszechnej. Był nią zainteresowany. Na gruzach wykrwawionej Europy mógłby bowiem łatwiej rozbudowywać sowieckie imperium.

Zgodnie z przewidywaniami dyktatorów, Francja i Anglia przystąpiły do wojny, jednakże tylko przeciwko Niemcom. Nawet gdy Rosja zaatakowała Finlandię, ograniczono się jedynie do aktu symbolicznego - wydalono ją z Ligi Narodów.

Niemieckie sukcesy w kampaniach 1940 r. uniemożliwiły Rosjanom penetrację basenu naddunajskiego i Bałkanów. Wyjąwszy Grecję obszar ten zdominowany został przez Niemców wykorzystujących i tu lokalne napięcia. Rumunia pozbawiona w czerwcu 1940 r. przez Rosjan Besarabii i północnej Bukowiny, musiała zwrócić Węgrom część Siedmiogrodu, a Bułgarii południową Dobrudżę. Bułgaria, pragnąc uzyskać dostęp do Morza Egejskiego kosztem Grecji i aspirując do jugosłowiańskiej Macedonii, była gotowa podjąć ścisłą współpracę z Niemcami byle uzyskać poparcie swych roszczeń. Najdłużej opierała się Jugosławia, a akt przystąpienia do sojuszu z Niemcami podpisany w marcu 1941 r. wywołał, nie bez zachęty ze strony brytyjskiej, pucz wojskowy. Reakcja Niemiec była gwałtowna. 6 kwietnia 1941 r. nastąpił atak. Po tygodniu kapitulowała armia jugosłowiańska, a po trzech tygodniach kontynentalna Grecja znajdowała się pod niemiecką kontrolą. Jugosławię podzielono wykorzystując konflikty dzielące Serbów i Chorwatów. Czystki etniczne podejmowane przez Chorwatów na terenie Bośni wywoływały antychorwackie represje ze strony Serbów. W wojnie domowej setki tysięcy ludzi utraciły życie.

"Powersalska" Europa Środkowa przestała istnieć, rozparcelowana pomiędzy Niemcy, Rosję i Włochy. Przebywający na emigracji politycy, reprezentujący państwa dotknięte katastrofą, mieli powody by wątpić, czy powrót do status quo ante bellum może wchodzić w rachubę. Dopóki Rosja współpracowała z Niemcami, jedyną rozsądną alternatywą wydawało się utworzenie związku państw, zdolnego przeciwstawić się naciskom, czy zagrożeniu zewnętrznemu. Po wejściu Rosji w skład antyniemieckiej koalicji zarysowała się teoretycznie możliwość odbudowy niepodległości przy jej poparciu. Nieufność do Rosji panująca wśród jej sąsiadów sprawiała, że tę możliwość poważnie traktowano jedynie w środowisku czesko-słowackim.

Plany federalizacji Europy Środkowej były wprawdzie wspierane od 1940 r. przez Wielką Brytanię, niemniej zarówno Chamberlain, jak i Churchill stali na stanowisku, że przywrócenie przedwojennego status quo w Europie Środkowej nie jest celem, dla którego Wielka Brytania przystąpiła do wojny. Dla odciągnięcia Rosji od współpracy z Niemcami Winston Churchill gotów był do daleko idących ustępstw zarówno w rejonie Bałtyku jak i na Bałkanach. Współpracę ze Stalinem umożliwił jednak dopiero niemiecki atak z 22 czerwca 1941 r. Churchill natychmiast i bez jakichkolwiek warunków zaoferował Rosji daleko idącą pomoc. Dla Wielkiej Brytanii kończył się okres samotnej walki przeciwko Niemcom. Dla utrzymania Rosji w koalicji gotowa była uczynić bardzo wiele.

Stalin natomiast nie zmieniał swych celów, zmieniał jedynie sojusznika. Jego wizja z 1939 r. zdawała się wreszcie sprawdzać. Francja została pokonana, Wielka Brytania osłabiona, a perspektywa klęski Niemiec mogła otworzyć dla rosyjskich wpływów całą Europę. Na razie domagał się jedynie uznania zachodnich granic Związku Sowieckiego, ustalonych we współpracy z Niemcami oraz zarzucenia planów środkowoeuropejskiej federacji. Cel ten Rosjanie osiągnęli w 1943 r. Obydwa mocarstwa anglosaskie ze zrozumieniem traktowały dążenie Rosji do tzw. bezpiecznych granic, czyli granic przez nią pożądanych. Pomiędzy październikiem 1944 a czerwcem 1945 r. zostały zawarte porozumienia, które w praktyce pozostawiały całą niemal Europę Środkową w rosyjskiej strefie wpływów. Finlandia, stawiając raz jeszcze zdecydowany opór armii sowieckiej zdołała, mimo całkowitej izolacji, obronić swą suwerenność, a Grecja uchroniła się przed komunistycznym puczem jedynie dzięki brytyjskiej interwencji. Litwa, Łotwa i Estonia zostały wchłonięte przez Rosję. Pozostałe państwa Europy Środkowej, zachowując formalną niepodległość, poddane zostały ścisłej kontroli ze strony Moskwy, wykonywanej za pośrednictwem rosyjskich służb bezpieczeństwa i miejscowych komunistów.

Wyjątkową pozycję zachowała na tym obszarze Jugosławia. Przywódca miejscowych komunistów, Józef Broz Tito zdołał samodzielnie przejąć władzę w Belgradzie. Nadał Jugosławii strukturę federalną. Zapewnił status republikański Słowenii, Chorwacji, Bośni i Hercegowinie, Czarnogórze i Serbii, z której wyłączył Macedonię, uznając odrębność językową i narodową Macedończyków.

Ustrój federalny pozwolił Ticie podjąć próbę związania z Jugosławią pozostałych państw bałkańskich. Zjednoczenie bułgarskiej i jugosłowiańskiej części Macedonii miało otworzyć Bułgarii drogę do federacji jugosłowiańskiej, Kosowo zaś miałoby stanowić pomost łączący Jugosławię z Albanią.

Moskwa oczywiście była informowana o tych poczynaniach i w zasadzie je akceptowała. Jugosławia była bowiem jedynym państwem sojuszniczym na Półwyspie Bałkańskim rządzonym przez komunistów i mogła wspierać formowane przez Rosjan reżimy komunistyczne na Węgrzech w Rumunii i w Bułgarii, a także dostarczać pomocy greckim komunistom.

Pomiędzy rokiem 1944 a 1948 uformowała się na Bałkanach sieć sojuszy łączących każdego z każdym, z centrum w Belgradzie. Podczas zawierania kolejnych układów nie tajono, że zamiarem sygnatariuszy jest przygotowanie gruntu dla przyszłej federacji, która mogłaby objąć wszystkie państwa tzw. demokracji ludowej, łącznie z Polską i Czechosłowacją. Wprawdzie działania te można było uznać za wstęp do włączenia takiej federacji do Związku Sowieckiego, niemniej sprzyjały one również wzrostowi wpływów samego Tity. W styczniu 1948 r. koncepcja federalizacji krajów "demokracji ludowej" została poddana krytyce przez Rosjan. W konsekwencji Tito natychmiast utracił partnerów. Z trudem zachował władzę w samej Jugosławii, którą obłożono anatemą z powodu rzekomego odstępstwa ideologicznego.

Po raz wtóry od 1943 r. Rosjanie rozbili próbę stworzenia związku państw w Europie Środkowej.

Odtąd aż do upadku komunizmu w Europie, jedynym akceptowanym przez Moskwę modelem stosunków w ramach bloku był układ "gwiaździsty", z centrum w Moskwie. Doktrynalnie uzasadniana jedność tzw. "państw socjalistycznych" nie sprzyjała ujawnianiu problemów dzielących od dawna narody Europy Środkowej.

Struktura etniczna tego regionu uległa w wyniku wojny poważnym przeobrażeniom. Prawie całkowicie zniszczona została siedmiomilionowa społeczność żydowska. Śmiertelny cios zadano żydowskiej kulturze, której nośnikiem na tym terenie był przez wieki - poza wiarą - język jidysz. Przesunięcia granic zlikwidowały "ukraiński" problem w Polsce, Rumunii i Czechosłowacji, a problem mniejszości niemieckiej rozwiązano przez wysiedlenie z Europy Środkowej około 14 milionów Niemców. Węgrzy uniknęli równie brutalnej operacji, choć władze praskie dokładały starań, by problem rozwiązać. Jednak zarówno próby wysiedlenia Węgrów z południowej Słowacji, jak i oferta "reslowakizacji" słowackich Madziarów, nie zyskały poparcia Moskwy i w efekcie nie mogły przynieść oczekiwanych rezultatów. Utrzymały się również węgierskie enklawy w Siedmiogrodzie i rumuńskim Banacie. Sprawa Macedonii, choć rozwiązana w ramach Jugosławii nie schodziła z pola widzenia Bułgarii, posiadającej Macedonię Piryńską i Grecji, w granicach której pozostawała jej egejska część. Problem Zaolzia był przedmiotem bardzo trudnych negocjacji, wobec których Moskwa demonstrowała swoją bezstronność. Ostatecznie potwierdzona została granica przedmonachijska, uznawana w Polsce za krzywdzącą.

W okresie pięćdziesięciu lat istnienia sowieckiego bloku, przejawy wzajemnej solidarności na terenie Europy Środkowej ujawniały się rzadko i tylko w formie reakcji społeczeństw. Powstanie węgierskie z października 1956 r. zapoczątkowały spontaniczne manifestacje solidarności z Polską. Oburzenie polskiego społeczeństwa z powodu brutalnej rosyjskiej interwencji było powszechne i owocowało wieloma inicjatywami pomocy. Natomiast przywódcy komunistyczni NRD, Czechosłowacji, Rumunii i Bułgarii nie tylko przyjęli interwencję z ulgą, lecz wręcz do niej zachęcali w obawie przed rozprzestrzenieniem się społecznego buntu. Powstanie węgierskie stłumione zostało z okrucieństwem przypominającym sposób, w jaki stłumiono powstanie w Niemczech Wschodnich w czerwcu 1953 r. Zginęło kilkadziesiąt tysięcy Węgrów, kilkaset tysięcy szukało schronienia na emigracji.

Ekspedycja karna przeciwko Czechosłowacji w 1968 r. była mniej brutalna, bowiem Czesi nie stawiali oporu. Tym razem Rosjanie oficjalnie wciągnęli do operacji swoich satelitów. Jedynie Rumunia i Jugosławia wyraziły wówczas swoją dezaprobatę. Władysław Gomułka, którego pozycja w kraju była mocno zachwiana, w wysłaniu żołnierzy polskich do Czechosłowacji widział sposób na umocnienie swej władzy. Odrzucił więc propozycję Dubczeka, by wspólnie z Węgrami zademonstrować sprzeciw wobec zamierzeń Moskwy. Nie ulega wątpliwości, że udział żołnierzy wschodnioniemieckich, polskich, węgierskich i bułgarskich u boku armii sowieckiej w okupacji Czechosłowacji mógł jedynie umocnić resentymenty utrudniające współpracę pomiędzy narodami Europy Środkowej. W przyszłości zaś miał stworzyć sprzyjające tło dla ewentualnego rewanżu w wypadku ruchów wolnościowych w Polsce, czy w jakimkolwiek innym kraju sowieckiego bloku.

Do kolejnych interwencji jednak już nie doszło, choć ich możliwość wykorzystywana była przez rządzących komunistów w celu zastraszenia opozycji.

Zwycięstwo Solidarności w wyborach z 4 czerwca 1989 r. uruchomiło nieoczekiwany bieg wydarzeń w pozostałych krajach sowieckiego bloku. Najbardziej spektakularne było obalenie 9 listopada muru berlińskiego. Rozpad Związku Sowieckiego w 1991 r. sprawił, że polityczne granice Europy Środkowej uległy rozszerzeniu. Powróciły do niej państwa bałtyckie, pojawiły się: Białoruś i Ukraina. Powtarzał się "cud wersalski". Narody Europy Środkowej odzyskiwały raz jeszcze niepodległość, w swoistej "szarej strefie" nie zdominowanej doraźnie przez żadną z potęg.

Wyzwoliwszy się spod sowieckiej dominacji, zwracały się, w większości wypadków, ku Zachodowi szukając tam inspiracji dla przyjmowanych rozwiązań politycznych i gospodarczych. Przyjęcie do NATO miało zapewnić gwarancje bezpieczeństwa, a przyjęcie do Unii Europejskiej dobrobyt. Akces Polski, Czechosłowacji i Węgier do NATO w marcu 1999 r. zdawał się potwierdzać słuszność tych nadziei. Jednak niepokojąca wstrzemięźliwość naszych nowych sojuszników w podejmowaniu współpracy politycznej i wojskowej z państwami, które niegdyś wchodziły w skład Związku Sowieckiego, musi rodzić obawy, czy w polityce Zachodu nie zwyciężył raz jeszcze postulat zapewnienia Rosyjskiej Federacji "bezpiecznych granic", kosztem nowo utworzonych państw niepodległych.

W Wilnie, Mińsku i w Kijowie powstały rządy odwołujące się do idei narodowej. Tamtejsze nacjonalizmy mają jednak dość silne antypolskie zabarwienie. Polska jest wprawdzie skłonna wspierać wschodnich sąsiadów, ale upominanie się o słuszne prawa polskiej mniejszości, czy wysiłki zmierzające do chronienia śladów naszej obecności na terenach wschodnich, bywają wykorzystywane dla podsycania antypolskich nastrojów.

Brak zagrożenia z zewnątrz nie wzbudził tendencji solidarnościowych w Europie Środkowej. Czesi bardzo łatwo odcięli się w 1993 r. od słabiej rozwiniętej i niedostosowanej, ich zdaniem, do standardów unijnych Słowacji.

Jugosławia w jedenaście lat po śmierci Tity rozpadła się. W wyniku czterech wojen trwających od 1991 do 1999 r.: serbsko-słoweńskiej, serbsko-chorwackiej, wojny wszystkich przeciwko wszystkim na terenie Bośni, czy wreszcie wojny serbskiej o Kosowo uformowały się nowe państwa: Słowenia, Chorwacja, Bośnia i Hercegowina oraz Macedonia. Względny pokój na terenie Bośni i Kosowa jest jednak możliwy tylko dzięki interwencji Paktu Północnoatlantyckiego i Narodów Zjednoczonych. Stabilizacja Macedonii łatwo może być zburzona przez działania zamieszkujących ją Albańczyków.

Europa Środkowa postrzegana przez Strońskiego bez mała jako potęga, okazała się iluzją. Tutejsze narody, zróżnicowane językowo, religijnie, cywilizacyjnie, łączyły w dwudziestym wieku jedynie wspólnie doznawane nieszczęścia. Przy tym, ani w warunkach niepodległości, ani w okresie niemieckiej czy rosyjskiej dominacji nie wykrystalizowało się poczucie wspólnoty interesów. Próba utworzenia w lutym 1990 r. Grupy Wyszehradzkiej z udziałem Polski, Węgier i Czechosłowacji zakończyła się fiaskiem, a miejsce zapowiadanej współpracy i koordynacji zastąpiła rywalizacja w wyścigu do Unii Europejskiej i NATO. Powstała u schyłku 1992 r. Środkowoeuropejska Strefa Wolnego Handlu (CEFTA), łącząca Polskę, Czechosłowację, Węgry, Słowenię, Rumunię i Bułgarię, a mająca na celu stopniowe usuwanie barier celnych, przyniosła umiarkowane efekty. Państwa Europy Środkowej otworzyły szeroko swoje rynki dla Unii Europejskiej. Wypierane przez nią z rynków wschodnich uzyskały od niej jedynie obietnicę przyjęcia w bliższej lub dalszej przyszłości na warunkach, w gruncie rzeczy, nie podlegających dyskusji. Tymczasem regionalna współpraca, przygotowująca kraje Europy Środkowej do integracji z Unią Europejską, po pierwszych próbach została zarzucona.

Stracono prawie dekadę, by uświadomić sobie znowu, że przy braku jakiejkolwiek rozsądnej alternatywy poza Unią Europejską, współpraca regionalna może nie tylko ułatwić akces, ale również chronić własną tożsamość kulturową i interesy gospodarcze. Takie nadzieje budzić mogą wprawdzie wyniki konferencji premierów czterech państw Grupy Wyszehradzkiej (Polska, Czechy, Słowacja, Węgry) z maja 1999 r. Nadal jednak otwarty pozostaje problem, czy dana nam historyczna szansa zapewnienia sobie godnego miejsca w europejskiej wspólnocie zostanie godziwie wykorzystana, czemu niewątpliwie sprzyjałaby regionalna współpraca, czy też górę wezmą głęboko zakorzenione resentymenty, otwierające raz jeszcze obszar Europy Środkowej dla wpływów zewnętrznych.

Andrzej Kastory  

 
Rozmiar: 15726 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 15726 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 15726 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 15726 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 15726 bajtów

Początek strony


Kraków, grudzień 2000
Statystyka