


|
Piotr Borek
Listy J. I. Kraszewskiego
do Władysława Chodźkiewicza
Tom korespondencji Józefa Ignacego Kraszewskiego jest drugim z kolei, którego opracowania podjął się znakomity badacz piśmiennictwa XIX i XX wieku Stanisław Burkot. Wcześniej, w 1993 roku przygotował on do druku Listy do rodziny Kraszewskiego. Obejmują one lata 1863-1886, czyli okres emigracyjny w biografii pisarza. O znaczeniu zbioru epistolograficznego dla badań nad biografią "tytana pracy" wspominał Burkot we wstępie do edycji: "jest on swoistym [dziennikiem życia] pisarza. Czysto ludzkim zapisem dążeń i rozczarowań, uwikłań w historię, politykę, w codzienność. Odnaleźć w nich można utrwalone niepokoje egzystencjalne, lęk przed starością i śmiercią, przed niepewnym jutrem emigracyjnego żywota, przed prześladującą pisarza wizją śmierci w przytułku dla ubogich". O tych rozterkach autor Starej baśni wspominał również w listach do przyjaciół. A jednym z nich był niewątpliwie Władysław Ksawery Chodźkiewicz.
Kompleks listów Kraszewskiego do autora Pani Piotrowej odkrył swego czasu Wołodymir Wasyłenko. Poprzestał on jednak na informacji o znalezisku. Stanisław Burkot, dostrzegając walory poznawcze zbioru 220 epistoł, przygotował doskonałą edycję krytyczną, do której z pewnością niejednokrotnie sięgną badacze twórczości i biografii autora Ulany. Opracowanie składa się z trzech części: rzetelnego wstępu przybliżającego sylwetkę Chodźkiewicza, zbioru korespondencji wraz z rozbudowanymi komentarzami, uwag edytorskich wydawcy. Należy podkreślić, iż wszystkie trzy "fragmenty" opracowano bez zarzutu. W partiach wstępnych badacz zwraca uwagę na historię i rolę znajomości Kraszewskiego z Chodźkiewiczem. Okazuje się, iż znajomość między późniejszymi przyjaciółmi została nawiązana przed marcem 1845 roku, gdyż z tego okresu pochodzi pierwszy zachowany list. Listy z lat 1845-47 są dość zdawkowe i utrzymane w tonacji konwencjonalnej uprzejmości. W każdym bądź razie nic w nich nie wskazuje na późniejszą przyjaźń. Chodźkiewicz był jeśli nie miernym, to z pewnością przeciętnym pisarzem, który we wstępnej fazie znajomości z autorem Latarni czarnoksięskiej bardziej zabiegał o poparcie dla swych wydawniczych planów niż o "zbliżenie" do pisarza. Dopiero po emigracji Chodźkiewicza z Ukrainy i osiedleniu się we Francji (z końcem lat 40. lub początkiem 50.) kontakty nabierają większej zażyłości. Jej apogeum przypada na lata 70. i 80. Opracowana przez S. Burkota korespondencja z lat 1860-1887 uświadamia stopniowe zacieśnianie się więzi pomiędzy pisarzem i paryskim emigrantem. Dziwnym na pierwszy rzut oka może wydawać się fakt przyjaźni twórcy Ulany z inżynierem pracującym na kolei francuskiej w charakterze inspektora generalnego linii zachodniej. Według ustaleń autora wstępu, do bezpośredniego spotkania Kraszewskiego z Chodźkiewiczm doszło w Paryżu, podczas jednej z wizyt pisarza w stolicy Francji (być może w 1875 roku). Trudno jednoznacznie określić, jakie były przyczyny obdarzenia zaufaniem autora Pani Piotrowej. Być może miały tu wpływ "rekomendacje" innych przyjaciół Kraszewskiego (np. Bronisława Zaleskiego), być może jednak cechy osobowości Chodźkiewicza i jego wiedza. Był wszak doskonałym orientalistą, tłumaczem z perskiego, a także, co istotne, znawcą-amatorem dziejów dawnej Rzeczypospolitej. Wszechstronność zainteresowań musiała wzbudzać podziw nawet samego Kraszewskiego. Do tych powodów S. Burkot dołącza jeszcze jeden istotny fakt. Mianowicie stały pobyt Chodźkiewicza w stolicy Francji. Tu, dzięki pomocy przyjaciela, autor Jarmoły mógł załatwiać swoje rozliczne interesy, "od zakupywania i wypożyczania książek przez poszukiwania źródłowe do pisanych powieści historycznych do rezerwacji hoteli, zakupu farb malarskich i
papierosów". Chodźkiewicz zawsze sumiennie wywiązywał się ze swych "przyjacielskich" powinności.
Niewątpliwie listy Kraszewskiego do Chodźkiewicza przeczą opinii, że jego korespondencja nie zawiera prywatnych zwierzeń. Podobnie jak w epistołach do rodziny, a być może nawet w większym zakresie, listy te naszpikowane są treściami osobistymi. Wiele tu uwag na temat pogarszającego się zdrowia, wiele słów goryczy pod adresem współrodaków przebywających na emigracji. Pojawiają się nawet aluzyjne wzmianki o działalności patriotycznej (szpiegostwo na rzecz Francji) czy problemach rodziny w rosyjskim zaborze. Obok tego korespondencja z Chodźkiewiczem jest doskonałym źródłem informacji na temat prywatnych, zawodowych i politycznych kontaktów pisarza w latach 70. i 80. Czytelnik zbioru napotka wiele danych o licznych tłumaczeniach dorobku Kraszewskiego na język niemiecki, angielski, francuski, rosyjski (często nie notowanych przez bibliografie). Pisarz donosi przyjacielowi o swych perypetiach więziennych po oskarżeniu go przez rząd pruski o szpiegostwo. Wiadomo, że Kraszewski po wpłaceniu wysokiej kaucji popadł nie tylko w długi, lecz także znacznie podupadł na zdrowiu. Listy do Chodźkiewicza stanowią zapis pogłębiającego się pesymizmu autora Ulany. Stanisław Burkot słusznie dostrzegł, iż "można na ich podstawie odtworzyć stany psychiczne pisarza, narastające z latami poczucie osamotnienia, przechodzące w stany lękowe, można zrekonstruować cały biologiczny proces starzenia się, pojawiających się i nasilających chorób, starczej bezradności i niedołęstwa".
Porównując korespondencję Kraszewskiego z Chodźkiewiczem z niedrukowanymi do dziś listami do Władysława Bełzy czy Władysława Mickiewicza, trzeba stwierdzić, iż te pierwsze charakteryzuje największa "wylewność" i bezpośredniość pisarza. Dobrze się zatem stało, że w pierwszej kolejności (po wcześniejszych edycjach W. Danka i S. Burkota) one właśnie zostały wydane. Tym bardziej, że autografy do dziś znajdują się w Centralnej Naukowej Bibliotece im. W. L. Wernadskiego NAN na Ukrainie. Niniejszy zbiór korespondencji poszerza liczbę drukowanych listów Kraszewskiego do blisko dwu tysięcy. To dużo i jednocześnie niewiele, jeśli się zważy ogólną (przybliżoną) ilość epistoł pisarza. Stanisław Burkot mówi o 40 tysiącach, spośród których przetrwało niecałe 10%. Warto zatem ocalić choć ten ułamek wynurzeń XIX-wiecznego twórcy.
W rzetelnie i kompetentnie przygotowanej edycji na szczególną uwagę zasługuje wyczerpujący komentarz. Nie pozostawia on czytelnikowi zbyt wielu niejasności. Objaśnieniami opatrzono nie tylko różnojęzyczne "makaronizmy", w które listy Kraszewskiego obfitują, lecz ponadto wprowadzono zwięzłe notki informacyjne na temat person, tytułów książek, czasopism itp. przewijających się przez korespondencję. Ponieważ szczęśliwie ocalały listy Chodźkiewicza do Kraszewskiego, edytor raz po raz nawiązuje do nich w komentarzu. Tym samym edycja wiele zyskuje, gdyż staje się pośrednio prezentacją "dwugłosu". Należy też nadmienić, iż znaczną część listów Kraszewski spisał po francusku. W opracowaniu pojawiają się one w oryginalnym brzmieniu oraz w wiernym przekładzie. Kto zna "dukt" pisma Kraszewskiego, ten tylko jest w stanie docenić w pełni wysiłek profesora Burkota, który świetnie odczytał nie tylko polskie, ale i obcojęzyczne listy pisarza. Badacz pozostawił tekst właściwie bez zmian, wprowadzając jedynie korekty interpunkcyjne i ortograficzne. Przez to w zbiorze zachowano liczne "kresowizmy" i oboczności w pisaniu tych samych wyrazów (głównie zmiękczenia).
Na koniec wypada jeszcze raz stwierdzić, iż w czasach edytorskiego "chaosu", co do zasad wydawania dawnych dzieł, opracowanie Stanisława Burkota może z powodzeniem uchodzić za wzorzec.
Piotr Borek
Instytut Filologii Polskiej
Akademii Pedagogicznej w Krakowie
J. I. Kraszewski, Listy do Władysława Chodźkiewicza, oprac. S. Burkot, Wydawnictwo Edukacyjne, Kraków 1999, 285 s. | 



 |