Galeria Konspektu | ||
| | Czesław Banach - AforyzmyPrzeczytaj także:
Czas przeznaczony na życie, wyczerpuje się szybciej niż sądzisz. Dla dobrego samopoczucia niezbędne są człowiekowi - nadzieja i złudzenia. Urok tkwi w niedopowiedzianej myśli, Sztuką życia jest umiejętność oddzielania tego, Przeszłość może i powinna być czynnikiem współkształtującym przyszłość, A jednak nie ma dowodów na to, że Bóg powierzył ocenianie i kreowanie (z tomu My i nasze sprawy, Wydawnictwo "SPES", Kraków 2000) Gdyby ludzie nie przeznaczali tyle czasu na mówienie, można by go wykorzystać na myślenie. Sceptycy są tam, gdzie są ludzie. Wierność i bojaźń często zastępują myślenie. Ci, którzy pozostawiają na piśmie życzenia, jak powinien wyglądać ich pogrzeb, dobrze znają życie i ludzi. Gdy psy przestaną być wierne - nie będzie już życia. Kiedy większość swoich przyjaciół odwiedzasz na cmentarzu, czas pisać... pamiętniki. Kto krzyczy, ten słabnie. Banał i celebracja są grobem wychowania. O dobry przykład najtrudniej, Jeśli cię cytują, będziesz awansował, albo cię wkrótce zastąpi inny. Wielu oczyszcza "stajnie Augiasza", by zająć miejsce "przy żłobie". (z tomu O człowieku... Aforyzmy. Myśli, Wydawnictwo Nauczycielskie, Jelenia Góra 1995) Redakcja "Konspektu" serdecznie dziękuje Wydawnictwu Nauczycielskiemu z Jeleniej Góry oraz Wydawnictwu "SPES" z Krakowa za zgodę na przedruk wybranych aforyzmów Czesława Banacha. Bogusław GryszkiewiczAforystyka Czesława Banacha"Dobry nauczyciel, jak aforysta, nie poniża i nie krzyczy, a zapraszając do refleksji nie traci poczucia realizmu i optymizmu". To zdanie, w którym Czesław Banach sformułował swój ideał nauczyciela, odczytywać można również jako credo jego twórczości aforystycznej. Słowo "aforysta" nie ma tu, wbrew pozorom, sensu abstrakcyjnego, nie oznacza każdego, kto w sposób ogólny, zwarty i błyskotliwy wypowiada się na temat spraw naszego świata, wychodząc naprzeciw społecznemu oczekiwaniu na złotą myśl, sentencję, maksymę. Nawet pobieżna znajomość dawniejszej i nowszej aforystyki pozwala stwierdzić, iż jedyną w zasadzie z wymienionych cech dobrego nauczyciela, którą da się przypisać wszystkim aforystom jest to, że nie krzyczą... Nie da się bowiem krzyczeć sentencjonalnie, chociaż oczywiście znajdziemy aforyzmy, których utajone emocjonalne napięcie porównać można z siłą krzyku - krzyku rozpaczy, protestu, przerażenia. Pogląd, że aforysta nie poniża, jest trudniejszy do obrony - nie podjąłby się jej zapewne czytelnik tych aforyzmów, które podyktowała pogarda dla rodzaju ludzkiego lub jego wybranych przedstawicieli. Trudno przyjąć tezę, że rola aforysty polega na głoszeniu optymizmu. Przegląd aforystycznego dorobku nie pozostawia wątpliwości, iż znacznie częściej mamy tu do czynienia z pesymizmem, ujawniającym się w różnych natężeniach i w różnych postaciach, włącznie z tą, określaną niekiedy mianem pesymizmu optymistycznego. Na koniec wspomnijmy o poczuciu realizmu, który rozumiem jako trzeźwy, oparty na wiedzy i doświadczeniu stosunek do faktów. Mogłoby się wydawać, zwłaszcza czytelnikom klasycznej aforystyki, iż poczucie realizmu łączy wszystkich bez wyjątku autorów sentencji, złotych myśli itp. W rzeczywistości ów realizm jest wartością uplasowaną wysoko w tradycji aforystyki zintelektualizowanej, analitycznej, logicznie wydedukowanej. Jest to bez wątpienia tradycja najważniejsza, ale przecież nie jedyna. Obok, a niekiedy w opozycji do niej, rozwijają się inne odmiany - np. greguerías (myśli rozbrykane) Gómeza de la Serny i jego naśladowców, których celem jest - mówiąc najogólniej - negowanie racjonalistycznego porządku świata (jeden przykład: Ostrożnie z przebieraniem dzieci za krasnoludki, bo mogą pójść do lasu, przeł. J. Strasburger). Optymizm, humanitaryzm, realizm, stonowanie emocji - to przede wszystkim zespół właściwości wyróżniających aforystykę Czesława Banacha. Trzy zbiory: Myśli rozmaite (1985), O człowieku... Aforyzmy. Myśli (1995), My i nasze sprawy (2000) tworzą całość jednorodną, solidnie osadzoną w klasycznej tradycji gatunku. Świadczy o tym jawny antropocentryzm, intencja moralno-dydaktyczna, częste zabarwienie satyryczne, pierwiastek łagodnego humoru i ironii, a także właściwości stylistyczne, przede wszystkim "przezroczystość" języka, niemal całkowicie podporządkowanego przekazywanej myśli lub obserwacji. Pamiętając o bliskim Banachowi zestawieniu nauczyciel - aforysta powinienem dodać, iż zwartość i lapidarność jego myśli świadczy nie tylko o opanowaniu warsztatu tradycyjnej aforystyki. To również przykład stylu nauczyciela i uczonego, dla którego jasność i zwięzłość wysłowienia ma głęboki sens społeczny. Brak miejsca nie pozwala rozwodzić się nad dydaktycznymi walorami aforystyki Banacha, ale o jednej z tych wartości należy tu koniecznie wspomnieć - tkwi ona właśnie w języku - autor Myśli rozmaitych uczy nas zwięzłości, lapidarności, szacunku dla słowa. Nie trzeba dowodzić, jak cenna jest ta lekcja w naszej "rozgadanej" rzeczywistości, kiedy najczęściej słychać natchniony słowotok różnych naprawiaczy świata i radosną paplaninę telewizyjnych idoli. Trzeba podkreślić, że znamienny dla Banacha stosunek do słowa ma w zdecydowanie większym stopniu charakter rajonalno-utylitarny niż poetycki. Jego aforyzmy różnią się pod tym względem zasadniczo od tego typu twórczości, którą uprawiał Stanisław Jerzy Lec. Trudno u autora tomu My i nasze sprawy znaleźć przykłady gier słownych, kalamburu, spiętrzenia metafor. Banach przesuwa akcent na pojęciową zawartość aforyzmu, nie dąży do jego formalnego wyrafinowania, sporadycznie tylko decyduje się na zabawę słowem czy użycie środków poetyckich, takich jak np. rym. Towarzyszy temu bardzo ograniczone zastosowanie paradoksu oraz popularnej we współczesnej twórczości aforystycznej konwencji przekornych kontynuacji popularnych przysłów, zwrotów przysłowiowych czy sloganów. Nie jest Banach na pewno aforystą-poetą. Gdybyśmy mieli wskazać szacownych antenatów jego twórczości, zamiast Leca wymienilibyśmy Karola Irzykowskiego czy Henryka Elzenberga. Przypominając nazwiska wybitnych polskich aforystów nie zamierzam sugerować jakichś bezpośrednich związków i zależności między twórczością Banacha a jego wybitnymi poprzednikami. Nazwiska te służą wyłącznie jako punkty orientacyjne, pozwalające w przybliżeniu określić przynależność jego dorobku do określonego nurtu gatunkowej tradycji. Nawiasem zauważmy, że Banach zna tę tradycję doskonale - świadczy o tym m.in. swoboda, z jaką posługuje się aforystycznym konwencjami. Można by się zastanawiać, w jakiej mierze kontakt z dokonaniami poprzedników ukształtował go jako samodzielnego twórcę. Na pewno sprzyjał umiejętności twórczej obserwacji otaczającego świata, zdolności wydobywania znaczeń ogólnych z tego, co konkretne i jednostkowe. Bardzo bliski związek aforystyki Banacha z rzeczywistością codziennego doświadczenia przejawia się w mnogości odniesień i aluzji do konkretnych osób, sytuacji, wypowiedzi. Z tych obserwacji nie zawsze wynikają sądy ogólne. Czasami w twórcy sentencji odzywa się temperament satyryka, uniemożliwiając uformowanie się myśli stricte aforystycznej. Tym satyrycznym spostrzeżeniom wróżyć trzeba żywot krótki - do zbiorowej pamięci nie wejdą, bo nie ma w niej miejsca na rozmaite przejawy głupoty, arogancji i obłudy, które piętnują. Jako satyryk Banach demonstruje opanowanie i spokój charakterystyczne dla zdystansowanego, sceptycznego obserwatora. Krytyczny stosunek do świata, w którym naczelnymi wartościami stają się zysk, władza i prywatna własność, wyraża bez jadu i zaciekłości, rzadko posługując się sarkazmem, częściej natomiast humorem i złagodzoną ironią. W aforyzmach Banacha nie ma śladu mizantropii - dominuje wyrozumiałość połączona z wiarą w twórczy potencjał człowieka. Wspomniałem wcześniej o takich elementach jego światopoglądu, jak realizm, racjonalizm i optymizm. Na tym właśnie podłożu ukształtował się aksjologiczny system aforysty (uczonego, człowieka), w którym rangę najwyższą mają: rozum krytyczny, wolność i kreatywność. W ich pielęgnowaniu widzi Banach szansę przezwyciężenia zagrożeń cywilizacji konsumpcyjnej. Filozoficzny rodowód aforystyki Czesława Banacha pozwala zrozumieć, dlaczego w swych najbardziej istotnych cechach różni się ona zarówno od twórczości, w której - jak np. u Leca - daje o sobie znać przekonanie o względności rzeczy i dotyczących ich sądów, jak i od klasycznej "złotej myśli", której wyróżnikiem jest bezwzględność głoszonych prawd. Banach nie komunikuje nam zagubienia i bezradności podmiotu w świecie skażonym relatywizmem, ani też nie stawia się w pozycji mędrca, który obdarza nas prawdami niepodważalnymi. Swe racje formułuje z przekonaniem, ale z takim przekonaniem, które nie wyklucza możliwości ich modyfikacji czy nawet odrzucenia. W ten sposób ujawnia się bardzo ważna, a nie wymieniona dotychczas, właściwość jego myśli - otwartość, a wraz z nią - wrażliwość na alternatywy i gotowość do dialogu. Bogusław Gryszkiewicz | ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
Kraków, grudzień 2000 | ||