Recenzje | ||
| | Józef SzockiO nekropolii grodzieńskiejMiłośników dawnych kresów wschodnich Rzeczypospolitej zainteresuje z pewnością książka Jacka Rozmusa i Jerzego Gordziejewa, wydana przez Wydawnictwo Naukowe Akademii Pedagogicznej w Krakowie. Autorzy, badacze dziejów najnowszych zajęli się nekropolią grodzieńską.
"Stary cmentarz katolicki w Grodnie zwany też farnym założony został w roku 1792 - czytamy w książce - jest trzecią po wileńskiej Rossie i cmentarzu Łyczakowskim we Lwowie nekropolią na wschodnich terenach dawnej Rzeczypospolitej. Obok Elizy Orzeszkowej spoczywają tu ziemianie, oficerowie kilku europejskich armii, prezydenci Grodna, urzędnicy, nauczyciele, lekarze, artyści, właściciele sklepów i wielkich zakładów, pokolenia obywateli nadniemeńskiego grodu. Cmentarz farny jest miejscem przenikania się kultur i realizacji upodobań estetycznych wielonarodowej społeczności miasta na przestrzeni dwóch niemal stuleci"2. Te słowa są kwintesencją całej książki. Potwierdza to wybrane przez autora motto: "...cmentarz w swojej topografii jest odbiciem całego społeczeństwa, tak jak mapa odtwarza rzeźbę terenu albo krajobraz. A wreszcie cmentarz to muzeum sztuk pięknych" (Phillippe Ariés, Człowiek i śmierć)3. Poszczególne partie książki zmuszają do głębszych refleksji i spostrzeżeń. Interesująca jest próba zrekonstruowania dziejów cmentarza w Grodnie. Jest on starszy od założonych w 1801 krakowskich Rakowic, a tylko dwa lata młodszy od stołecznych Powązek. Wilno miało Rossę w 1796, Lwów - Łyczakowską nekropolię w 1783. Inicjatorem założenia cmentarza był z pewnością proboszcz grodzieński, ksiądz Józef Muczyński (zm. 4 lutego 1793), kanonik smoleński, doktor teologii, rektor szkół wydziałowych. Biskup Jan Kossakowski po wizytacji w 1805 roku kościołów grodzieńskich tak pisał o tej nekropolii: "Tegoż dnia, 24 sierpnia, odwiedziłem cmentarz parafialny niedawno założony i obszerny, a już cały grobowcami okryty, między innymi nagrobek panny Tokarzewskiej, która z rozpaczy w 22 roku życia własną zabiła się ręką, okropny koniec gwałtownej namiętności przypomina"4. Spotykane na cmentarzu nagrobki to rzeźbiarskie dzieła różnej wartości. Twórcami ich byli tacy mistrzowie, jak: Józef Grzegorz Zaborowski, W. Bobrowski, Bolesław Szyszkiewicz, Wasyl Kaczan, Ignacy Fabian Siliniewicz, Lewandowiczowie i in. Autorzy książki wyróżnili zwłaszcza kompozycję Szyszkiewicza przedstawiającą postać na skałach z pobliskiego cmentarza prawosławnego: "Innej prezentującej równie wysoki poziom artystyczny, a kto wie, czy nie mamy tu do czynienia z dziełem najwybitniejszym, jakie wydobyło z piaskowca dłuto grodzieńskiego mistrza, nie znamy. Widzimy oto młodą, piękna kobietę o subtelnej, pełnej bólu twarzy. Regularne rysy podkreślają przymknięte nieco powieki. Skłoniła lekko głowę, gęste, falujące włosy nieznacznie uniósł wiatr. Artysta przedstawił ją w pozie półsiedzącej. Lewą nogę zgięła w kolanie i oparła o skałę, stopa ginie w fałdach sukni spływającej na głazy wzdłuż rysującej się pod tkaniną prawej nogi, której pięta dotyka krawędzi urwiska. Prawe ramię dziewczyna położyła na otwartym ku patrzącemu wypróchniałym pniu sięgającym jej pod pachę. W zwisającej dłoni trzyma więdnący wianek z wawrzynu i długą odwróconą dymiącą pochodnię. lewa dłoń spoczywa na udzie, wysuwa się z niej wiązanka róż, nieśmiertelników, dzwonków i traw. Zioła i kłosy pszenicy rosną w spróchniałym drzewie. Przypatrzmy się teraz ubiorowi pięknej żałobnicy: powłóczysta suknia - tunika zapięta jest na piersiach na trzy guziki. Pełne liryzmu studium twarzy o rysach wyraźnie indywidualnych, a nie odkutych z katalogu czy na podstawie oglądanej przez artystę rzeźby sugeruje, że być może Szyszkiewicz przedstawił współczesną mu kobietę. Zwróćmy uwagę na kształtne dłonie"5. Pomnik stoi na grobie zmarłego w 1886 roku Jakowa Antonowicza Pomerańskiego. Na wysokości uszkodzonej stopy dziewczyny, pod kłębami dymu wydobywającego się z pochodni umieszczony był duży owalny medalion z jego podobizną. Dzisiaj portret wyrzeźbiony z jasnego piaskowca jest rozbity. Nagrobki mówią o polskiej historii Grodna, są jej niezwykłym podręcznikiem. Na przykład na jednym z nich wyryty został napis:
STANISŁAW NAHORSKI 1826-1896 W TOBIE JA Przypomina on postać drugiego męża Orzeszkowej, który był postacią popularną w Grodnie: radnym, kandydatem na prezydenta miasta, współorganizatorem Towarzystwa Kredytowego, jego prezesem. Cmentarz był czynny do połowy lat siedemdziesiątych naszego wieku, kiedy decyzją władz został zamknięty. Nekropolia nie jest uznana za zabytek. Popada więc w ruinę. "Tylko Niemen płynie, jak kiedyś" - piszą autorzy książki. Pracę uzupełniają wykaz pochowanych na cmentarzu farnym i liczne ilustracje. Wdzięczni autorom za sugestywny opis jednej z największych nekropolii kresów wschodnich Rzeczypospolitej dostrzegamy jednak brak tła historycznego, sprawiający wrażenie zawieszenia tematu w próżni. Fakt, że zmarli, ich biografie oraz nekropolia to też historia nie zmienia stanu rzeczy.
Józef Szocki 1. Jacek Rozmus, Jerzy Gordziejew, Cmentarz farny w Grodnie 1792-1939, 2. Tamże, s. 7. 3. Tamże. 4. J. Kurczewski, Biskupstwo wileńskie, Wilno 1912, s. 528. 5. J. Rozmus, J. Gordziejew, op. cit. s. 55. | ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
| Kraków, lipiec 2000 | ||