Recenzje | ||
| | Lesław PetersZawód w pigułceW ostatnim dziesięcioleciu tłumy młodych ludzi przewinęły się przez redakcje, szczególnie gazet codziennych. Dziennikarstwo jest postrzegane jako zawód atrakcyjny, otwierający interesujące perspektywy. Ma też tę zaletę, że kandydat do pracy w redakcji nie musi się legitymować dyplomem studiów dziennikarskich, tym bardziej, że przeważnie zaczyna jako współpracownik. Pisać każdy może... Rozczarowanie przychodzi dopiero po konfrontacji z realiami. Czy można tego uniknąć? ![]() Tym wszystkim, którzy nie studiowali dziennikarstwa, a palą się do reporterki, jak i słuchaczom odpowiednich kierunków studiów, można polecić Dziennikarstwo i świat mediów - pracę zbiorową wydaną staraniem Studium Dziennikarskiego Akademii Pedagogicznej w Krakowie. Książka w syntetyczny sposób mówi o tym wszystkim, co jest przydatne do pracy w mediach. Jest tu nieco teorii komunikowania (w rozsądnych rozmiarach), kwantum wiadomości historycznych, prezentacja gatunków dziennikarskich, zarys technologii pracy w redakcji oraz teksty poświęcone sprawom public relations, reklamy, prawa i etyki mediów. Jest też trochę ogólnych refleksji o zawodzie. Choć na tom złożyło się 27 artykułów napisanych przez 22 autorów, teksty nie tylko dobrze się uzupełniają, ale do pewnego stopnia są też zbliżone do siebie w sposobie ujęcia tematu. Mimo zaangażowania różnych piór, obraz całości jest dość spójny. Twórcom tomu udało się zawrzeć podstawy wiedzy o dziennikarstwie w jednej pigułce. I to pigułce - trzeba przyznać - przyjemnej w smaku. A jednak po jej zażyciu odczuwa się pewien niedosyt. Brakuje mi osobnego rozdziału na temat źródeł informacji i metod ich pozyskiwania przez dziennikarza. Problemu tego bowiem nie da się sprowadzić do wywiadu prasowego, czy szperania po Internecie. Zapewne warto byłoby też szerzej poruszyć kwestię specjalizacji dziennikarskich. Skończyły się już czasy gazetowych omnibusów - reporterów piszących z równą łatwością o aferze przemytniczej, występie zespołu rockowego i wydajności pszenżyta z hektara. W redakcjach królują dziś działy i dlatego należałoby powiedzieć kilka słów o specyfice zajmowania się tematyką społeczną, polityczną, ekonomiczną, kulturalną, naukową czy sportową. Na omówienie zasługuje również tzw. dziennikarstwo śledcze - rozwinięte w krajach o długiej tradycji wolnej prasy, u nas ciągle jeszcze będące zjawiskiem egzotycznym. Być może przydałby się rozdział o podstawach fotografii prasowej. Coraz częściej bowiem, ze względu na łatwość obsługi sprzętu i szybką obróbkę materiałów w fotolaboratoriach, dziennikarze piszący chwytają za aparat, aby ilustrować własne teksty. Niektóre redakcje wyposażają też swoich reporterów w proste aparaty kompaktowe. Bywa to wygodne, ale ma niewiele wspólnego z profesjonalizmem. Książka dobrze spełnia rolę wprowadzenia do wiedzy o zawodzie dziennikarskim i środkach komunikowania. Czasem i doświadczony dziennikarz znajdzie w niej coś interesującego dla siebie. W rozdziale o mediach za granicą jest mowa np. o koncepcji, która głosi, że przedsiębiorstwa medialne nie sprzedają już informacji czy rozrywki swoim czytelnikom, słuchaczom i widzom. Tak naprawdę na sprzedaż wystawiają uwagę swoich odbiorców, którą oferują reklamodawcom, bo to ci ostatni w coraz większym stopniu są źródłem utrzymania redakcji. Innymi słowy: zastanów się dziennikarzu, komu służysz! Zdarzają się jednak też niedopowiedzenia. Zbigniew Bauer, przedstawiający problemy wywiadu prasowego, napomyka pod koniec tekstu, że autoryzacja nie powinna naruszać praw autorskich dziennikarza. Brak jednak wyjaśnienia, co pod pojęciem tych praw można rozumieć i w jakich okolicznościach dziennikarz nie powinien ustępować wobec nacisków rozmówcy pragnącego zmienić pierwotny kształt wywiadu. To dość ważny problem, szczególnie dla człowieka nie mającego doświadczenia w zawodzie. Są to drobne potknięcia, które nie umniejszają walorów książki. Jej jedynym większym niedostatkiem jest zbyt skromne uwzględnienie inwazji komputerów i Internetu w mediach. Znajdujący się w tomie rozdział na ten temat opisuje możliwości, jakie technika ta otwiera przed dziennikarzem. Trzeba jednak pamiętać, że jej potencjał rośnie w niebywałym tempie, zmieniając media i metody pracy redakcji. Dziennikarze przejęli obowiązki zecerów i metrampaży dawnych drukarni pracujących "w ołowiu" i coraz częściej wykorzystują światową sieć w roli podręcznego archiwum. To zaledwie przedsmak nadchodzących zmian. Elektronika określa dziś nowe standardy pracy dziennikarskiej. Coraz więcej gazet i czasopism ma już swoje wersje w Internecie. Można w nim też posłuchać radia, a tylko przepustowość łącz uniemożliwia na razie dostarczanie tą drogą programów telewizyjnych. Kto wie, może za 10, 20 lat zacznie zanikać tradycyjny podział mediów masowych, korzystających z tego samego kanału przesyłania informacji - globalnej sieci. W tej rzeczywistości przyjdzie pracować ludziom, którzy dziś sięgają po Dziennikarstwo i świat mediów jako pierwsze wprowadzenie w arkana zawodu. Wypada mieć nadzieję, że znajdzie to odzwierciedlenie w trzecim wydaniu książki. Lesław Peters | ![]() ![]() ![]() ![]() |
Dziennikarstwo i świat mediów, Kraków, lipiec 2000 | ||