Dyskusje 

 
 

Następna strona
 
Rozmiar: 811 bajtów
 
Poprzednia strona
 
 

Dr Andrzej Grząślewicz,
ur. 1939 w Grudziądzu. Studiował matematykę w WSP w Krakowie, doktorat na UJ (1974), adiunkt w Instytucie Matematyki AP, członek Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego (1970-1993), obecnie członek Rady Krajowej Sekcji Nauki NSZZ "Solidarność", współautor przygotowanego przez KSN projektu Prawa o Szkolnictwie Wyższym.

 

Prawo o szkolnictwie wyższym
- mity a rzeczywistość

O projektach ustaw o szkolnictwie wyższym
mówi dr Andrzej Grząślewicz
 

Dwa projekty i jedna nowelizacja

W kancelarii Sejmu, w Biurze Studiów i Ekspertyz został złożony w grudniu 1999 r. jedyny gotowy projekt ustawy Prawo o Szkolnictwie Wyższym, opracowany przez Krajową Sekcję Nauki NSSZ "Solidarność". Także posłowie SLD złożyli do laski marszałkowskiej projekt nowelizacji obecnej ustawy, proponując pewne zapisy związane głównie z wymuszonymi przez Konstytucję zmianami w systemie odpłatności za studia. Jest to jednak nowelizacja fragmentaryczna.

Od ponad roku pojawiają się różne wersje projektu ustawy opracowane przez Ministerstwo Edukacji Narodowej. Pierwszy z nich przedstawił na spotkaniu w naszej uczelni minister edukacji prof. Mirosław Handke. Był to projekt całościowy obejmujący system szkolnictwa wyższego oraz stopnie i tytuły naukowe. Proponował różne zmiany dotyczące kariery naukowej i stopni naukowych, które zostały potem ostro skrytykowane szczególnie przez środowisko Polskiej Akademii Nauk. W rezultacie obecny, dziewiąty już projekt ministerialny pomija problematykę stopni i tytułów naukowych.

KRASP a Rada Główna

Dr A. GrzaslewiczUsytuowanie KRASP (Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich) jest jedną z tych spraw, które różnią projekty MEN i KSN. W projekcie Ministerstwa Konferencja Rektorów, a mówiąc dokładniej - jej prezydium, przejmuje prawie wszystkie dotychczasowe obowiązki Rady Głównej Szkolnictwa Wyższego: opiniodawcze, wnioskodawcze i decyzyjne. W opinii KSN takie formalne, ustawowe umocowanie KRASP nie tylko nie jest konieczne, lecz nawet szkodliwe. Nie można bowiem stowarzyszeniu pracodawców nadawać uprawnień ciała samorządowego, jakim jest Rada Główna. Rektorzy wybierani są do kierowania uczelniami i to zapewnia im dostateczną ilość obowiązków, natomiast autorytet i ciała nieformalnego, jakim jest obecny KRASP winien być wyłącznie pochodną autorytetu jego członków. Dlatego w projekcie KSN nie ma Konferencji Rektorów. Pozostaje Rada Główna z obecnymi zadaniami.

Akredytacja

W projekcie MEN obecna Rada Główna Szkolnictwa Wyższego została przekształcona w Radę Główną Akredytacyjną, a jej zadania mają być związane, ogólnie biorąc, z oceną jakości szkół wyższych, prowadzonych przez nie kierunków studiów, a także akredytacją. Na świecie jest wiele instytucji akredytacyjnych, na ogół pozarządowych i nie finansowanych przez budżet. Na przykład w systemie amerykańskim, do którego nasz system szkolnictwa wyższego jest bardzo zbliżony, ze względu na jego rozproszenie i ogromną ilość uczelni niepublicznych, nie ma centralnej, państwowej instytucji akredytacyjnej; istnieje natomiast wiele niepaństwowych instytucji akredytacyjnych (np. stowarzyszenia inżynierów, nauczycieli itp.). Uczelnia nie musi poddawać się procedurze akredytacyjnej, natomiast system kredytów bankowych dla studentów uprzywilejowuje słuchaczy tych uczelni, które poddały się ocenie i w sposób pośredni wymusza staranie się przez uczelnię o uzyskanie akredytacji. Ponadto posiadanie bądź nie akredytacji wpływa na poziom finansowania uczelni ze środków publicznych.

U nas zdecydowano się na akredytację centralną, co znalazło wyraz zarówno w projekcie MEN jak i KSN. Projekt "solidarnościowy", proponując powołanie Komisji Akredytacyjnej, rozszerza obszar jej działania również na sprawy naukowe, przekazując jej funkcje w zakresie stanowienia i kontroli instytucji przyznających stopień naukowy doktora.

Stopień doktora

W projekcie KSN rezygnuje się z habilitacji - jako "drugiego" - doktoratu oraz z tytułu naukowego profesora, pozostawiając doktorat jako jedyny stopień naukowy. Tak jest w większości krajów europejskich, a także w USA, Kanadzie czy Australii. I tak np. we Francji po 1984 roku habilitacją nazywa się niekiedy uprawnienie do kierowania zespołami badawczymi, nie wiąże się to jednak z koniecznością przygotowywania specjalnej, dodatkowej rozprawy. Również w Niemczech w 1998 roku prawo federalne zniosło wymóg habilitacji od kandydatów na stanowiska uniwersyteckie.

W projekcie KSN nie można odebrać uzyskanego w uprawnionej instytucji doktoratu (tak jak to jest obecnie z habilitacją), można natomiast pozbawić jednostkę uprawnień do doktoryzowania.

Sprawa zmiany struktury stopni naukowych była w Polsce rozważana od dłuższego czasu, a w środowisku "Solidarności" od samego początku. Przekonanie o tym, że należy stopniowo odchodzić od habilitacji podzielał w swoich wypowiedziach również Minister Edukacji. Na fakt, że nasz system stopni i tytułów naukowych jest przestarzały i kosztowny, zwracają uwagę eksperci międzynarodowych organizacji gospodarczych. Okazuje się bowiem, że tylko w Polsce proponuje się pozostawienie podwójnego doktoratu.

Przeciwnicy projektu KSN mówią, że habilitacja jest potrzebna dla utrzymania wysokiego poziomu doktoratów. Nie ma jednak żadnych danych, które upoważniałyby do stwierdzenia, że doktorat na Zachodzie, gdzie nie ma habilitacji przygotowywany na ogół w trakcie 4-5- letnich studiów doktoranckich jest na wyższym niż u nas poziomie. Przeciwnie, uważa się, że są to poziomy porównywalne. Nasz projekt również przewiduje studia doktoranckie jako główną drogę do doktoratu. Dla zapewnienia odpowiednio wysokiego poziomu doktoratu przewidujemy konieczność opublikowania rozprawy doktorskiej, a także umieszczenie informacji o miejscu i terminie obrony, wraz z obszernym streszczeniem i recenzjami w ogólnodostępnej naukowej sieci informatycznej.

Problem pojawia się gdzie indziej. Daje się zauważyć, że na Zachodzie młodzi ludzi wcześnie uzyskują wysokiej rangi rezultaty naukowe, być może dlatego, że nie przygotowują latami habilitacji koncentrując się na wynikach naukowych (które będą się przekładały na ich losy życiowe). W tamtych systemach przy zatrudnieniu główną rolę odgrywają referencje i rezultaty naukowe kandydata, nie zaś uzyskane kiedyś stopnie czy tytuły. W tej sytuacji doktorat pozwala kandydatowi na nauczyciela akademickiego odpowiedzieć sobie na pytanie, czy wybrał właściwą drogę życiową.

Mit habilitacji

U nas funkcjonuje mit, że habilitacja jest zapisana w polskiej tradycji. Mit ten łatwo rozwiać przytaczając sformułowanie zawarte w ustawie polskiej z 15 marca 1933 roku dotyczące systemu stopni naukowych: "Akademickie stopnie naukowe są dwa: niższy i wyższy. Statut szkół artystycznych może nadawanie stopni ograniczyć do stopnia niższego. Stopniem wyższym we wszystkich szkołach akademickich jest stopień doktora, który można otrzymać po uzyskaniu stopnia niższego (...) Stopień magistra może być jednocześnie uznany jako stopień zawodowy". I to jest nasza polska tradycja.

Zgodnie z przytoczoną przedwojenną ustawą habilitacja była lokalnym uprawnieniem do prowadzenia wykładów na określonym wydziale, uprawnieniem, którego nie można było w sposób bezpośredni przenieść na inny wydział czy do innej uczelni.

Natomiast władze powojennej Polski w latach sześćdziesiątych wprowadziły dwa stopnie naukowe, doktora i doktora habilitowanego, kopiując wzory radzieckie - kandydata nauk i doktora nauk. W ten sposób powstała również Polska Akademia Nauk jako centralna instytucja mająca tworzyć naukę. Takiej instytucji nie ma w świecie zachodnim. Są korporacje uczonych, jak Akademia Francuska, czy brytyjska Akademia Królewska. Ich odpowiednikiem w Polsce międzywojennej była Polska Akademia Umiejętności, która dzisiaj próbuje odzyskać dawną pozycję.

Kariera zawodowa

Kolejna sprawa, która różni projekty MEN i KSN, dotyczy kariery akademickiej. Projekt MEN nie podejmuje tego problemu, utrzymując dotychczasowe stanowiska i stopnie naukowe na uczelni. W projekcie KSN wprowadzono odpowiedniki stanowisk występujące w systemie anglosaskim: profesora pomocniczego, profesora nadzwyczajnego i profesora zwyczajnego, wszystkie wymagające stopnia naukowego doktora. Projekt dopuszcza także stanowisko asystenta, wydaje się jednak, że z czasem będzie ono zanikać, zniknie bowiem potrzeba doktoryzowania magistra dla uzasadnienia wniosku o tytuł profesora. Obecny asystent-magister stanowi kuriozum w systemie oświatowym, na żadnym bowiem innym poziomie absolwent szkoły nie uzyskuje natychmiast prawa do nauczania w tej szkole.

W przepisach przejściowych projekt solidarnościowy przewiduje, że nauczyciele akademiccy z tytułem naukowym profesora będą zatrudnieni na stanowisku profesora zwyczajnego, mający stopień naukowy doktora habilitowanego - na stanowisku profesora nadzwyczajnego, a adiunkci i starsi wykładowcy ze stopniem naukowym doktora - na stanowisku profesora pomocniczego.

Projekt KSN nie przewiduje podziału nauczycieli akademickich na naukowo-dydaktycznych i dydaktycznych wychodząc z założenia, że każdy powinien mieć możliwość poświęcenia się bądź to nauce, bądź dydaktyce, w zależności od własnej kondycji i potrzeb uczelni czy instytutu. Stąd też wynika wniosek, że pracę dydaktyczną powinno się cenić tak samo jak naukową; taką zasadę przyjęły uczelnie na Zachodzie.

Stosunek pracy

Według projektu KSN umowy o pracę nauczycieli akademickich zatrudnionych na stanowiskach profesorskich oraz starszego wykładowcy winny być zawierane na zasadzie mianowania na czas nieokreślony, przy czym nauczyciel akademicki mógłby wybrać także zatrudnienie na podstawie umowy o pracę. Nauczyciele mianowani ubiegający się o dodatkowe zatrudnienie powinni jednak uzyskać na to zgodę rektora. Projekt MEN stabilizuje poprzez mianowanie tylko osoby zatrudnione na stanowisku profesora zwyczajnego, pozostałe zatrudnione są poprzez umowę o pracę. Tu znów pojawia się mit, że na Zachodzie przeważa zatrudnienie kontraktowe. W trakcie seminarium polsko-amerykańskiego w 1999 r. amerykańscy koledzy poinformowali nas, że w uczelniach publicznych 70% nauczycieli akademickich posiada stabilne formy zatrudnienia i że chce się tę formę zatrudnienia rozszerzać, doceniając znaczenie lokalnego środowiska naukowego.

Obowiązki i świadczenia

W kwestii obowiązków i świadczeń projekt KSN obstaje przy utrzymaniu zróżnicowanego pensum dydaktycznego dla nauczycieli akademickich (180-270 - profesorowie i asystenci w uczelniach akademickich; 240-540 - w uczelniach zawodowych). 30-godzinny tydzień pracy przewidywany w projekcie MEN jest nierealny (w konsekwencji karta zegarowa?) i nie odpowiada specyfice pracy w środowisku akademickim.

Projekt KSN przewiduje dla profesora zwyczajnego dziesięciokrotność, natomiast dla profesora pomocniczego siedmiokrotność najniższego wynagrodzenia w danym okresie. Wynagrodzenie pozostałych pracowników jest ustalane przez uczelnie.

Projekt MEN jako podstawę przyjmuje wynagrodzenie asystenta, równe co najmniej średniej płacy w gospodarce narodowej, natomiast dla pozostałych stanowisk minimalne wynagrodzenie ustala minister.

Odpłatność za studia

Projekt "solidarnościowy" przewiduje, że bezpłatnymi studiami będą te, które mieszczą się w limicie miejsc dotowanych przez budżet państwa. Próbując wyjść naprzeciw zapisowi konstytucyjnemu o bezpłatnej nauce w uczelniach publicznych, projekt zakłada, że taka możliwość powinna zaistnieć za dziesięć lat, jeżeli nakłady państwa na szkolnictwo wyższe będą sukcesywnie wzrastać. Uczelnie publiczne mogą w okresie owych 10 lat przyjmować na studia płatne, jeżeli zapewnią studentom warunki ustalone przez Komisję Akredytacyjną. Projekt ministerialny przyjmuje podobne rozwiązanie, nie przewidując jednak w przyszłości realizacji konstytucyjnego zapisu o bezpłatnych studiach jako podstawowej formy wyższego szkolnictwa publicznego.

Refleksje

Konieczność zmian w systemie prawnym dotyczącym szkolnictwa wyższego nie budzi wątpliwości. Stąd w projektach MEN i KSN wiele zapisów jest podobnych. Jednak w sprawach podstawowych występują zasadnicze różnice, które nie pozwalają na ujednolicenie tych projektów. Projekt ministerialny jest wyraźnie zachowawczy, "solidarnościowy" natomiast zwrócony ku przyszłości. Warto zwrócić uwagę na fakt, że o tym, jakie będzie polskie szkolnictwo wyższe w przyszłości przesądzą głownie obecni doktorzy habilitowani i profesorowie tytularni, gdyż tylko oni w najbliższym okresie, zgodnie z projektem KSN, posiadać będą tzw. uprawnienia walidacyjne (przysługujące osobie, która wypromowała przynajmniej jednego doktora), decydujące o przyznaniu jednostce uprawnień do doktoryzowania.

Zmierzamy do Europy i musimy myśleć o tym, kto będzie uczył rosnącą rzeszę naszych studentów, skoro już 46 % profesorów zwyczajnych wchodzi w wiek emerytalny, a dalsze 25 % zbliża się do 65 roku życia. Warto również zadać sobie pytanie, gdzie pójdą pracować za dziesięć lat najzdolniejsi polscy doktorzy, kiedy otworzą się przed nimi granice i perspektywy wysokich wynagrodzeń za granicą bez obowiązku habilitacji.

Rozmiar: 15726 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 15726 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 15726 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 15726 bajtów
 
 
 
Rozmiar: 15726 bajtów

Początek strony

 

Notował Michał Zięba  

Kraków, lipiec 2000
Statystyka