Marek Karwala
Wojciech Kubiczek urodził się w 1931 r. w Krakowie, ale dzieciństwo i młodość spędził na Śląsku, gdzie w jednym z chorzowskich liceów ogólnokształcących uzyskał świadectwo maturalne, a następnie - w 1958 r. - obronił dyplom z zakresu plakatu, zrealizowany pod kierunkiem profesora Bogusława Góreckiego, na Wydziale Grafiki w katowickim ośrodku filialnym krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych.
W latach 1958-1966 pracował w szkole podstawowej w Świętochłowicach jako nauczyciel wychowania plastycznego - praktyka szkolna okazała się bardzo przydatna dla późniejszych prac badawczych artysty. Następnie przeniósł się do Krakowa, gdzie przez trzy kolejne lata pracował jako wykładowca w I i II Studium Nauczycielskim. w 1969 r. obronił pracę doktorską z zakresu metodyki wychowania plastycznego i w tym samym czasie przeniósł się do ówczesnej Wyższej Szkoły Pedagogicznej (obecnie AP). Rozprawę habilitacyjną, poświęconą historii nauczania rysunku i wiedzy o sztuce, obronił w 1979 r. Nieco wcześniej, w 1978 r., Wojciech Kubiczek - wraz ze starszym wykładowcą Marianem Kopfem - zorganizował w WSP Zakład Wychowania Plastycznego (obecnie Instytut Sztuki), którego został pierwszym kierownikiem.
Posiada w dorobku ok. dwudziestu wystaw indywidualnych; uczestniczył w kilkudziesięciu ekspozycjach zbiorowych w kraju (m.in. w Katowicach, Gliwicach, Wrocławiu, Radomiu, Warszawie, Sopocie, Krakowie) oraz poza granicami (Frydek-Mistek, Mediolan). Jest autorem wielu okładek i obwolut książkowych zaprojektowanych dla wydawnictw śląskich. Jeszcze w czasach studenckich, w 1957 r., zdobył pierwszą nagrodę w ogólnopolskim konkursie na znak firmowy Wydawnictwa „Iskry”, a w 1959 r. i i III nagrodę w analogicznym konkursie na znak firmowy Wydawnictwa „Śląsk”. Zaprojektował także medal na 1000-lecie górnictwa w Polsce. Opublikował kilka książek i kilkadziesiąt artykułów. Obecnie prof. Kubiczek przebywa na emeryturze i korzystając z wolnego czasu wiele uwagi poświęca działalności artystycznej. Sporo maluje, często uczestniczy w wystawach, a raz w roku organizuje w pięknie położonym Czchowie, gdzie aktualnie mieszka, ekspozycje sztuki (swojej i swoich wychowanek) połączone z działalnością charytatywną.
łównym polem aktywności twórczej Wojciecha Kubiczka są grafika i malarstwo. Pierwszą uprawiał z powodzeniem chociażby z racji zdobytej profesji, drugie towarzyszyło mu praktycznie od początku, a z czasem zaczęło nawet brać górę nad grafiką...
Prace graficzne artysty to przede wszystkim linoryty - tą techniką można posługiwać się nawet w domowym zaciszu, w przeciwieństwie do litografii czy tzw. technik metalowych, które wymagają odpowiednich pomieszczeń i specjalistycznych urządzeń. Nie oznacza to bynajmniej, że efekt osiągnięty w linorytach jest z założenia gorszy od tego, który dają techniki bardziej złożone. Prace linorytnicze mogą być również niezwykle precyzyjne, a przy okazji emanuje z nich swoista miękkość i ciepło.
Większość grafik Wojciecha Kubiczka prezentuje pejzaże miejskie. Można zatem dostrzec dworce autobusowe i kolejowe, place centralne, ryneczki i skrzyżowania ulic, budynki mieszkalne i obiekty przemysłowe. We wszystkich artysta operuje uproszczoną, grubą, jakby nieco naiwną kreską, stylizowaną na wypowiedzi dziecięce. Uwagę zwraca geometryzacja rozwiązań kompozycyjnych - operowanie owalami, łukami, figurami kątowymi i równoległymi, które pod ręką twórcy układają się w rytmiczne asocjacje, wywołujące w wyobraźni patrzącego skojarzenia tyleż realistyczne, bezpośrednie, co i symboliczne, uniwersalne. a skoro mowa o rytmie, to wydaje się, że najbardziej są nim nasycone prace prezentujące perony kolejowe, będące tłem, na którym harmonijnie układają się tory podzielone na odcinki przez krzyżujące się z nimi ramiona semaforów. Nie byłoby zapewne niespodzianką, gdyby artysta zechciał opatrzyć te „partytury” adresami genologicznymi w rodzaju: fuga, canzona lub sonata, bowiem ich „meliczny” klimat wyraźnie zachęca do takich właśnie odczytań.
W pejzażach miejskich stosunkowo rzadko pojawiają się ludzie. Można nawet odnieść wrażenie, że ich obecność mogłaby w niektórych prezentacjach zakłócać geometryczny punkt widzenia, o który zdaje się chodzić artyście. Ale istnieją też prace, w których postać ludzka wysuwa się na pierwszy plan. Co charakterystyczne - często są to dzieci (czyżby wpływ szkolnych doświadczeń Wojciecha Kubiczka?) ukazane jako zbiorowość w trakcie odpowiednich dla wieku czynności. Widać je zatem gimnastykujące się, odgrywające przedstawienia teatralne (tu panuje porządek, czynności zostały wcześniej wyreżyserowane), a z drugiej strony bawiące się swobodnie wedle własnych upodobań (tu z kolei zdolne są do improwizacji i autokreacji). w szeregu tych grafik można doszukać się atmosfery przypowieści o świecie dorosłych, funkcjonują one na zasadzie paraboli.
Co ciekawe, artysta pewną część swoich prac poświęcił sportowi, szczególnie zaś biegom i kolarstwu, a więc tym dyscyplinom, w których rytm - wynikający z powtarzalności zachowań, ruchów ciała - organizuje zarówno kompozycję, jak i ewokuje dynamikę prezentacji. Figury ludzkie zostały pokazane w uproszczony sposób, jakby zgeometryzowane i wystylizowane.
Jak więc widać linoryty demonstrujące pejzaże miejskie, jak i te, których bohaterami są ludzie łączy tendencja zmierzająca do osiągnięcia prostoty kompozycji. Linearyzm, dziecięce stylizacje, wyzbycie się dekoracyjności, asceza formy, programowa „naiwność” budują klimat szczerości, rodzą zaufanie do mówiącego takim językiem artysty.
*
Szczególną urokliwością odznacza się malarstwo olejne Wojciecha Kubiczka. Nie jest ono ani krzykliwe, ani postmodernistyczne, ani „dzikie”, a przecież przyciąga uwagę widza swoim niezwykłym klimatem. w dobie, gdy modne jest pokazywanie płócien ogromnych rozmiarów, agresywnych tematycznie, kolorystycznie i kompozycyjnie - te niewielkie obrazki, tradycyjne w formie i w treści mogłyby właściwie pozostać niezauważone... a jednak mają jakąś tajemniczą moc przyciągania. Jest w nich bowiem coś, czego brakuje sztuce nowoczesnej. o ile bowiem ta pędzi (a może ucieka?) w szalonym, zwariowanym tempie do bliżej nieokreślonego „gdzieś” (na dodatek te działania często przyjmuje jako zasadę!), o tyle w pracach Kubiczka jest miejsce na oddech, tu czas się zatrzymał i skłania do refleksji.
Diapazon tematów podejmowanych przez artystę jest dosyć szeroki, ale na pierwszy plan wysuwają się zdecydowanie pejzaże, a zaraz potem jawią się portrety. Twórca sportretował postacie znane wąskim kręgom, ale także szerszej publice. Rodzina Kubiczków pozostawała w przyjaźni z mieszkankami słynnej Harendy - Marusią Kasprowiczową i jej siostrą Nietą. Portret tej ostatniej namalował artysta w 1970 r.
Ulubionym tematem Wojciecha Kubiczka jest jednak świat natury. Utrwala w swoich pracach pejzaże górskie i wiejską zabudowę - są to często stare chaty, po których niedługo nie pozostanie nawet ślad. Od kilku lat, po osiedleniu się w Czchowie, zatrzymuje w obrazach bliską mu okolicę, a więc sam Czchów, Łoniową, Biesiadki, Mokrzyska, drewniany kościółek w Złotej, zabytkowe domy Lipnicy Murowanej - słynnej na cały kraj z konkursu wielkanocnych palm... w jego pejzażach obecne są wszystkie pory roku, a nawet pory doby. Mistrzowskie operowanie kolorem i światłem nasyca to malarstwo niepowtarzalną urodą.
Marek Karwala
![]() |
||