Metodą prób i błędów ludzie zdobywali wiedzę o świecie – o tym, które owoce są jadalne, które rośliny są trujące, a które posiadają właściwości lecznicze. Przez długie bolesne doświadczenia odkrywali granice między tym, co dobre a co złe. Wzbogacali swoje wiadomości i umiejętności – i przekazywali je swoim dzieciom. Najpierw były to jednostkowe, szczegółowe, nieuporządkowane informacje – później wiązano je w twierdzenia ogólne, bardziej abstrakcyjne (metoda indukcyjna). Żeby ten przekaz międzygeneracyjny mógł być skuteczny (a więc pozbawiony deformacji) – pouczenia i dyrektywy prakseologiczne zawierano w formie przysłów i porzekadeł – a więc w atrakcyjnej formie ułatwiającej zapamiętanie (wykorzystywano rytm, rym i inne techniki mnemotechniczne). Transfer międzypokoleniowy tych nauk odbywał się drogą ustną.
Wynalezienie pisma stanowiło przełom kulturowy, mentalny, duchowy. Zaczęła się wykształcać elita intelektualna (mędrcy, kapłani, władcy, wysocy urzędnicy państwowi, nauczyciele mądrości, pisarze, szamani, prorocy). Zaczęto tworzyć literaturę dydaktyczną i mądrościową (sapiencjalną). Forma starszych nauk była stosunkowo prosta (rady, pouczenia, nakazy, zakazy); z czasem właściwe nauki wzbogacono elementami rozbudowanych porad, stanowiących rodzaj barwnych ilustracji do pouczeń.
Pisma dydaktyczne i mądrościowe, których istotnymi elementami były przysłowia i aforyzmy, stanowiły podwaliny filozofi i – całościowego systemu wiedzy o ludzkiej egzystencji.
Redukcjonizm naukowy (vide: scjentyzm) sprawia, że poszczególne segmenty ludzkiej wiedzy stwarzają własną terminologię i tracą ze sobą kontakt. Suma potężnej liczby informacji o świecie, nauka zamknięta w poszczególnych dyscyplinach – to nie jest mądrość – to jeszcze nie umiejętność zrozumienia złożoności współczesnego życia. Potrzebna jest więc interdyscyplinarność – twórcza synteza.
Warto się zastanowić, jak w kreatywny sposób inspirować się odkryciami starożytnych mędrców. Nowych, twórczych dróg poszukuje ezoteryka i antropozofia (vide: R. Steiner), postmodernizm i egzystencjalizm (vide: M. Bierdiajew), memetyka i cybernetyka (vide: J. Trąbka). Również aforystyka proponuje swoje metody i postulaty. Aforyzm, wyrażając odkrywcze treści w oryginalnej formie, łączy sztukę z filozofią i mistykę z informatyką, pozwala dotrzeć do ukrytych sfer rzeczywistości i zrozumieć tajemnicę człowieka.
„Istnieją dwie, zazębione, ale nie identyczne, historie aforyzmu. Termin pojawia się w starożytności jako tytuł – aphorismoi – zbioru reguł medycznych wchodzących w skład Corpus Hippocraticum. Znaczy tyle, co «określenie granic», «oddzielenie», «definicja». Przejęli go w późniejszych wiekach autorzy spisujący rezultaty dociekań z zakresu astronomii, fizyki, polityki, etyki, teologii. Ale aforyzm nie służył tylko wiedzy i pragmatyce życiowej, próbował również wyrazić niewyrażalne. Dla autorów średniowiecznych, później Pascala czy Simone Weil – okazał się doskonałą formą zapisu doświadczenia mistycznego. Te dwa sprzeczne dążenia stale przypominają, że aforyzm bierze swój początek w błogosławionej epoce przedspecjalizacyjnej, nim z religii wyłoniła się filozofia, a z niej nauki szczegółowe i literatura. Nawet aforyzm współczesny, w tym aforyzm Leca, zanurzony w pospolitości i dotkliwej detaliczności dnia codziennego, ale pozbawiony ostrożności filozofii, pedanterii nauki i dogmatyczności religii, zachowuje zdolność docierania jednym skokiem do pierwotnej pełni znaczenia” (Lidia Kośka).
Kierkegaard twierdził, że paradoks jest dla myśliciela źródłem namiętności – a myśliciel pozbawiony paradoksu jest jak kochanek bez uczucia; jest lichą miernotą.
Najwyższym paradoksem jest próba odkrycia czegoś, czego myśl nie może pojąć. „Tam gdzie zawodzi logiczne dowodzenie, obiektywizująca systematyzacja, tam rozciąga się królestwo aforystyki, tam zaczyna krzewić się paradoks. To, co jest prawdziwie nowe, ma często w sobie coś paradoksalnego” (Cezary Rowiński). Aforysta – korzystający z siły i sugestywności paradoksu – posiada umiejętność odkrywania nowych aspektów bytu oraz przedstawiania tych odkryć w nowatorski sposób (synteza treści i formy). Paradoks jest bowiem twierdzeniem niezgodnym z ogólnie przyjętymi mniemaniami, negującym to, co oczywiste, stawiającym pod znakiem zapytania powszechnie uznaną prawdę. Jest więc paradoks sposobem na uwolnienie się od myślowych szablonów i językowych stereotypów.
Socjologia posługuje się pojęciem „kalka” (cliché), które odnosi się do pewnych sposobów (schematów) myślenia lub upraszczającego opisu rzeczywistości. Kalka – to odwołanie się do stereotypów i autostereotypów funkcjonujących w obrębie danej zbiorowości. Uproszczony obraz struktury społecznej wykorzystywany jest w różnych ideologiach w celu mobilizacji społecznej i dokonania zmiany. z tego względu kalki stanowić mogą dogodne narzędzie manipulacji „Cliché funkcjonuje przez maskowanie jakiegoś stanu rzeczy. To zaś jest równoznaczne z fałszerstwem o tyle, o ile maskuje się jakiś stan rzeczy spodziewając się, że ujawnienie go nie doprowadziłoby do wyboru zgodnego z zamysłami osoby posługującej się cliché” (J. P. Stern). Tego typu manipulacja występuje często w sferze języka propagandy politycznej oraz reklamy.
Aforyzm może stanowić remedium na te przypadłości i choroby społeczne. Aforysta – posługując się paradoksem, prowokacją artystyczną, eksperymentem psychologicznym – może dokonać szokującej dekonstrukcji schematów myślenia, mówienia i działania. To może służyć wykształcaniu w odbiorcach postawy otwartości, krytycyzmu, dociekliwości. Tego typu intelektualna przekora daje do myślenia, zmusza do weryfikacji wiedzy narzuconej społecznie, wyrabia postawę sceptyczną, nieufną wobec uproszczonych sądów i szablonowych nawyków. Więcej: ta przewrotność heurystyczna nie tylko sprawdza i wzbogaca wiedzę, lecz również trwale rozwija zdolności poznawcze. Jest to terapia szokowa (dekonstrukcja, deautomatyzacja, dezintegracja pozytywna). Do tej metody można również zaliczyć gry słów (vide: gry językowe wg Wittgensteina), ironiczną sokratejską technikę nauczania i dyskursu filozoficznego oraz paradoksalną poetykę i paralogikę aforyzmów.
Mirosław Karwat pisze: „Paradoks jest szczególnie płodną metodą poznawczą. Zakłada bowiem podważanie opinii obiegowych, potocznego (zdroworozsądkowego lub zabobonnego) poczucia oczywistości, wymusza weryfikację utrwalonych – nadmiernych i uproszczonych uogólnień, naukowych i pseudonaukowych oraz religijnych dogmatów i schematów ideologicznych. Formuły pozornie tylko żartobliwie przewrotne i przekorne okazują się odkrywcze, gdyż nie tylko burzą (podobnie jak ironia sokratejska) „pewność”; ale ujawniają przy tym niedostrzegane wcześniej zależności między zjawiskami, prawidłowości”.
Metoda aforystyczna – to jedna z dróg dochodzenia do prawdy, wyzwalania się z krainy cieni (vide: alegoria jaskini u Platona), z labiryntu złudzeń i urojeń. Aforyzm wprawdzie nie odsłania gotowej prawdy, ale w jednym przebłysku pozwala ująć pewien jej – dotychczas niedostrzegany – aspekt. „Aforyzm jest nie tyle ideą, co nagłym skokiem: myśl, która staje się zbyt ciężka, w końcu wymyka się myślicielowi” (Richard Schaukal). Tak rodzi się iluminacja, satori – gwałtowna zmiana stanu ducha. Struktury czynnościowe mózgu (vide: Antoni Kępiński), które uprzednio zostały zdezintegrowane, nagle przekształcają się, stwarzając nowy, oryginalny układ. Konsekwencją tego oświecenia (objawienia) jest bardziej przenikliwy wgląd w rzeczywistość – a w rezultacie: odmienny, bardziej kreatywny sposób postrzegania rzeczywistości wewnętrznej i zewnętrznej.
„Jeśli aforyzm rodzi się nagle, jakby w nagłym olśnieniu, to jednak takie olśnienie nawiedza człowieka tylko wtedy, gdy ma poza sobą długie chwile medytacji i refl eksji, gdy poprzedzają je wieloletnie doświadczenia. w tym sensie aforyzm przypomina górę lodową, której niewielka cząstka wystaje ponad wodami oceanu. S. J. Lec podkreślał, że aby wyłoniła się myśl w formie aforyzmu, potrzebna jest wielowiekowa tradycja. Pisał on: „Pytasz się, piękna pani, jak długo lęgną się moje myśli. Sześć tysięcy lat, o urocza”. „Prawdziwe, wielkie aforyzmy, o ponadczasowej ważności wzrastają w pracy odwiecznej mądrości, w twórczości indywidualnej nabierają ciała w swojej najwyższej formie werbalnej” – wyjaśnia Cezary Rowiński.
Sentencje (maksymy, aforyzmy) zawierają idee, które wypływają z dwóch źródeł. Są idee wyrastające z odkrywczej obserwacji rzeczywistości społecznej, z odkrywania tego, co jest kamuflowane przez mechanizmy obronne osobowości oraz inne techniki samooszukiwania się (np. ukryte intencje i motywy). Są także idee, które rodzą się z obserwacji języka. a dopiero później są konfrontowane z obiektywną prawdą i rzutowane w przestrzeń interpersonalną.
Pomiędzy światem a językiem istnieje współzależność: rzeczywistość kształtuje język – język kreuje rzeczywistość. Fakt jest istnieniem stanów rzeczy, a zdanie (wyrażające pewną myśl) jest obrazem logicznej struktury faktów (Wittgenstein I). Jednak zdanie pojęte jako odbicie rzeczywistości komunikuje coś dopiero wtedy, gdy umieszczone jest w pewnej grze językowej (Wittgenstein II). „Pojęcie gry językowej łączy w sobie język z aktywnością, w której wyrażenie jest uwikłany. Każda gra językowa (tzn. każdy społecznie ukształtowany i akceptowany sposób mówienia) należy do jakiegoś sposobu życia, pojętego jako faktyczny, kulturowo i przyrodniczo uwarunkowany sposób zachowania się ludzi, który nie podlega uzasadnieniu” (Andrzej Przyłębski). Racjonalność ma więc sens jedynie w kontekście danej gry językowej….
Gra słów jest często tylko niewinną zabawą na usługach salonowej konwersacji, ale może być również narzędziem mędrca. Aforystyka – operująca grą słów, będąca kontynuacją starożytnej tradycji mądrości – jest terenem twórczej egzystencji mędrca, który jawi się jako oponent filozofa akademickiego (vide: konsekwencje i rygory, jakie akademizm filozoficzny narzuca myśleniu).
Karl Kraus (mistrz Karola Irzykowskiego, który był mistrzem Stefana Kisielewskiego, który jest moim mistrzem) pisał: „Gra słów, godna pogardy sama w sobie, może być na usługach artystycznego zamiaru najszlachetniejszym instrumentem, który przedstawia duchową ideę w skrócie. Można spiętrzyć w jednym epigramacie całą krytykę społeczeństwa”. Metodę Krausa tak pojmował Max Horkheimer: „Demaskował społeczeństwo za pomocą języka. w porównaniu z jego analizami języka, narzędzia oficjalnej socjologii są toporne i nieudolne. Nauki, jakie socjologia języka może znaleźć u Krausa, są niewyczerpane”.
Komizm (humor i satyra) pełni nie tylko funkcje rozrywkowe, psychoterapeutyczne czy propagandowe (wychowawcze, marketingowe). Istotna jest również jego funkcja poznawcza: daje do myślenia, rozwija krytycyzm i przenikliwość umysłu. Dowcip aforysty – to patrzenie na świat poprzez demistyfikujące deformacje krzywego zwierciadła (vide: Po drugiej stronie lustra). „Autentyczny aforysta prowadzi podjazdową walkę z tym, co banalne, głupie, zarozumiałe, nadęte; odsłania kłamstwa i absurdy ideologii oraz propagandy. Wojna ta prowadzona jest poprzez język i w materiale języka. Artysta czerpie z bogatego arsenału środków językowych: gra słów, eksploatowanie wieloznaczności na niespodziewanych płaszczyznach, igranie semantycznymi konotacjami, pokazywanie drugiego dna utartych komunałów. Czasami proste odwrócenie truizmu daje aforyzm o zastanawiającej głębi znaczeń” – Cezary Rowiński: „Humor, nie będąc dla aforysty celem samym w sobie, staje się nieodłącznym składnikiem poznawczej gry toczącej się między człowiekiem, językiem i ludzką rzeczywistością. Dlatego autentyczny aforysta jest nie tylko obserwatorem człowieka, społeczeństwa, świata, ale przede wszystkim obserwatorem języka swoich czasów, języka, którym posługuje się jego otoczenie”.
Umberto Eco (wielbiciel aforystyki Krausa, Wilde’a i Leca) przekonuje, że „aforyzm występuje gwałtownie przeciwko opinii potocznej” lub przynajmniej próbuje „zgłębić kwestię, która w potocznej opinii wydaje się zbyt powierzchowna, i ją pogrążyć”. Jednak ten włoski pisarz, publicysta, estetyk i semiolog ostrzega nas przed twórczością pseudoaforystów – kalamburzystów, którzy w błyskotliwy sposób wyrażają oklepane frazesy i „taśmowo” produkują aforyzmy zrakowaciałe: „Aforyzm rakowaty jest nośnikiem prawdy zaledwie cząstkowej, i często, kiedy podda się już zrakowaceniu, ujawnia, że żadna z obu proponowanych perspektyw nie jest prawdziwa: wydawała się prawdziwa tylko dlatego, że aforyzm był dowcipny”.
Mass media są środowiskiem, które nas otacza – i które wywiera na nas wpływ (choć często sobie tego nie uświadamiamy). Warto więc wsłuchać się w to, co mówi do nas Herbert Marschal McLuhan – a wypowiada się on stylem aforystycznym, powołując się na sentencję F. Bacona: „Wiedza zawarta w aforyzmach i obserwacjach… jest rozwojem”. Aforystyczna technika umożliwia bowiem przedstawienie kilku poziomów świadomości jednocześnie. Wczytajmy się w myśli myśliciela: „Pasywny odbiorca pragnie gotowych opakowań, ale ci – mówi Bacon – którym zależy na nabywaniu wiedzy i poszukiwaniu przyczyn, wolą aforyzmy po prostu dlatego, że są one niekompletne i wymagają pełnego zaangażowania”.
McLuhan twierdzi, że forma przekazu (komunikatu, informacji) jest także jego treścią. Z tego wynika, że każda treść ma swoją najbardziej optymalną formę – dlatego istnieją takie treści, które mogą zostać wyrażone jedynie w określonej formie. Wobec tego istnieją treści, które może wyrazić jedynie aforyzm. Tak więc ignorowanie tego gatunku literackiego deformuje i redukuje naszą rzeczywistość.
Środowisko społeczne – wypełnione informacjami – możemy zrozumieć tylko poprzez odwołanie się do antyśrodowiska, tak jak język rozumiemy lepiej poprzez kontrast z antyjęzykiem (np. język obcy, język urzędowy, język artystyczny). „Artysta wytwarza dla nas antyśrodowiska, dzięki którym możemy zobaczyć środowisko” (McLuhan). w świecie rozwlekłości i gadaniny (vide: M. Heidegger) zwięzły styl aforyzmu może być lekarstwem duchowym. Rozumny irracjonalizm aforyzmu (vide: H. Elzenberg) – połączenie racjonalności z intuicją – może wnieść stosowną dawkę wiary i sceptycyzmu w nasz chaotyczny, niespójny świat.
Memetyka jest dziedziną integrującą wiedzę o przepływie, przetwarzaniu i przetrwaniu informacji. Mem jest podstawową jednostką transmisji kulturowej; jest analogiczną do genu porcją informacji, która wpływając na przebieg określonych wydarzeń, przyczynia się do powstania swoich kopii w umysłach innych ludzi. Interakcja, replikacja i transformacja memów – to podstawowe mechanizmy transmisji kulturowej.
Skrzydlate słowa są jednym z rodzajów memów, które – przechodząc z ust do ust i z pokolenia na pokolenie – wywołują mody intelektualne, a nawet swego rodzaju epidemie semantyczne. o tym, czy dana fraza stanie się skrzydlatym słowem, decyduje nie zawsze jej wartość ideowa, intelektualna czy artystyczna. o tym, by daną wypowiedź zakwalifikować jako skrzydlate słowo, decyduje wyłącznie rozpowszechnienie i powtarzalność użycia. Paradoksalnie, literackie aforyzmy, o głębokiej treści i wyrafinowanej formie, w mniejszym niż można by przypuszczać stopniu, stają się skrzydlatymi słowami. „Fruwający mem” posiada bowiem właściwości zbliżone do sloganu propagandowego (w reklamie czy polityce): musi być krótki, dowcipny, oryginalny – ale jednocześnie na tyle prosty i oczywisty, by mógł trafić do mas… w przeciwieństwie do subtelnego aforyzmu, który apeluje do elity intelektualnej.
Henryk Markiewicz i Andrzej Romanowski piszą, że nazwa „skrzydlate słowa” (pochodząca z Iliady i Odysei) – to „metafora szybkości, z jaką słowa przenoszą się z ust mówiącego do uszu słuchającego”. Owe „latające cytaty” można scharakteryzować jako „rozpowszechnione i często przytaczane wypowiedzenia, których autorstwo lub pochodzenie można ustalić”. Kryterium to odróżnia je więc od anonimowych przysłów, wyrażeń, zwrotów i sloganów (vide: graffiti).
O głębi myślowej i sprawności warsztatowej pisarza decyduje umiejętność syntetycznego myślenia i lapidarnego wyrażania swoich przemyśleń. „Cechą wielkich umysłów jest wyrazić wiele w kilku słowach, tak jak cechą umysłów miernych jest w wielu słowach nie powiedzieć nic” (La Rochefoucauld). „Zwięzłość słowa daje głębię myśli” (Jean Paul).
Z powyższych przesłanek wynika konkluzja, którą ciekawie i dobitnie wyraził Jan Miodek: „miarą merytorycznej wielkości i atrakcyjności stylistycznej właściwie każdego wytworu językowego – wiersza, powieści, wykładu, kazania, jakiekolwiek przemówienia – jest stopień nasycenia go konstrukcjami o charakterze aforyzmów. Większość innych wypowiedzianych słów nieuchronnie przecież ulatuje z pamięci, one – pozostają na dłużej, często na zawsze, wpisując się w rejestr skrzydlatych słów”.
O trwałości i sile oddziaływania tego gatunku literackiego pisał również Fryderyk Nietzsche: „Dobra sentencja jest za twarda na ząb czasu, nie pożrą jej tysiące lat, choć zawsze służy za pokarm”. „Dobry aforyzm nie zużywa się przez stulecia, służąc umysłom wszystkich epok”. Niekiedy aforyzm zostaje odseparowany od tekstu, którego integralną część stanowił – niekiedy zaś ma miejsce sytuacja odwrotna: sentencja czy maksyma, która żyła własnym, odizolowanym życiem, zostaje wkomponowana w dłuższy tekst, zrastając się z nim bardzo ściśle… niczym przeszczepiony narząd.
„Czasem zastanawiam się, ile aforyzmów powstało w dziejach gatunku homo sapiens. Sądzę, że kilka milionów. Wiele z nich przetrwało w społecznej pamięci, stając się przysłowiami czy powtarzanymi przez pokolenia maksymami” – Andrzej Wiszniewski: „A sporo aforyzmów zostało zagubionych lub zapomnianych, by czasem po wielu latach pojawić się ponownie, często już pod nazwiskiem innego autora. Zresztą, niemało aforyzmów powstaje jako «produkt uboczny» przemówień, tekstów literackich czy artykułów prasowych. i dopiero potem, niekiedy bez wiedzy autorów, zaczynają żyć własnym życiem”.
Aforyzmy wzbudzają śmiech, skłaniają do zadumy i refleksji, stymulują celność i oryginalność patrzenia na świat. Obok tych funkcji teoretycznych – pełnią też rolę pragmatyczną. Potwierdza to praktyka prof. Wiszniewskiego: „Dla mnie, zawodowo zajmującego się układaniem, a niekiedy wygłaszaniem przemówień, aforyzmy bywają wręcz narzędziem pracy. Uważam, że nic tak nie ubarwia publicznego wystąpienia, jak zacytowanie dowcipnego i stosownego aforyzmu. Nic tak nie trafia do wyobraźni słuchaczy, jak refleksyjna nutka zamknięta w jednym aforystycznym zdaniu. Bowiem cytowany przez mówcę aforyzm można porównać do punktowego reflektora, oświetlającego jakąś część ciemnej sceny teatralnej. Oczywiście, nie wyraża on całej prawdy, tak jak reflektor nie rozświetla całej sceny. Skupia wzrok widzów na małym, oświetlonym krążku, tym bardziej kontrastującym z otaczającym go mrokiem. Ten kontrast może wyolbrzymiać proporcje, może tworzyć złudzenia, ale zawsze zmusza do zwrócenia uwagi na oświetlony fragment, który w przeciwnym razie ginąłby w masie dekoracji. To może być postać wielkiego artysty, albo jeden z rekwizytów, który, choć zrobiony z papieru, w tym oświetleniu zdaje się być szczerym złotem. Doprawdy, potęga aforyzmu jako figury retorycznej jest ogromna. Słuchacze często zapominają treść przemówienia, a wypowiedziany aforyzm może stać się dla mówcy przepustką do historii”.
Również prof. Miodek zwraca uwagę na perswazyjną moc tych retorycznych perełek: „szczerze polecam aforyzmy wszystkim mówcom. Uczyniwszy z nich oś konstrukcyjną takich czy innych rozważań, dochodzi się na ogół do wytworów myśli odznaczających się mocą prawd systemowych, uniwersalnych”.
Stanisław Mika, wybitny psycholog społeczny, przedstawił oryginalną koncepcję: „Jednym z pierwszych podejść do pracy nad sobą jest podejście, które nazwałem aforystycznym. Aforyzm określa się zwykle jako krótkie zdanie zawierające pewną interesującą myśl ogólną, która może się odnosić do jakiejkolwiek interesującej autora sprawy. Najczęściej aforyzmy są poświęcone szeroko rozumianym problemom humanistycznym, a w tym humanistycznej wiedzy o człowieku, i dlatego można wśród nich znaleźć takie, które mniej lub bardziej bezpośrednio odnoszą się do problematyki pracy nad sobą czy samodoskonalenia.
Bywają również aforyzmy niezwykle długie, jak to ma miejsce chociażby u Schopenhauera, kiedy to jeden aforyzm zajmuje wiele stron i bynajmniej nie ogranicza się do jednego zdania. Tak więc podejście aforystyczne charakteryzuje się tym, że autor w dość ogólny sposób wygłasza opinie dotyczące natury człowieka, celów, do których powinien on dążyć lub dąży, cech, które powinien mieć lub ma, a niekiedy – niestety rzadko – sposobów kształtowania tych cech. Poznanie tego rodzaju opinii może, w jakimś stopniu, przyczynić się do prowadzenia pracy nad sobą i właśnie dlatego warto poświęcić im nieco uwagi, mimo że język aforyzmów może się współczesnemu czytelnikowi wydawać nieco przestarzały”.
Do takiej pracy samokształceniowej można wykorzystać np. myśli i aforyzmy Antoniego Kępińskiego, wybitnego polskiego psychiatry. Metoda aforystyczna znajduje zastosowanie również w terapii paradoksalnej: „Metody paradoksalne szybko awansowały do pozycji jednego z najważniejszych podejść w terapii rodzinnej i psychoterapii ostatnich lat. Jest ono niezwykle atrakcyjne, gdyż stanowi formę terapii krótkoterminowej, podczas której zmiany zachodzą niemal jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Prawdę mówiąc, pionierzy tego podejścia czasami przedstawiani są jako cudotwórcy” (Gerald R. Weeks). Jako pierwszy techniki paradoksalne opisał i zastosował – zainspirowany aforyzmami Nietzschego – Alfred Adler. Uważał on myślenie dialektyczne za modus operandi swojej psychologii. Także Victor Frankl – twórca logoterapii – wykorzystywał technikę paradoksalnego zamiaru. Stwierdził, że kontekst humorystyczny stanowi najważniejszy czynnik umożliwiający pacjentowi nabranie dystansu do własnego neurotycznego stanu.
O zastosowaniach aforystyki w psychologii pisze również Zbigniew Pietrasiński: „La Rochefoucauld wyrażał swe spostrzeżenia w postaci aforyzmów pełnych głębokiej treści. Ich błyskotliwa forma wiele zawdzięcza zamiłowaniu francuskiej arystokracji owych czasów do salonowych konwersacji skrzących się polotem i do aforyzmu jako formy wyrazu. Wydane przez La Rochefoucauld w 1665 r. Maksymy zyskały popularność i stały się swego rodzaju podręcznikiem skondensowanej wiedzy o tajnikach psychiki i błędach samowiedzy ludzi, których obserwował; i nie tylko ich”. „Mądrość nie musi iść w parze z formułowaniem spostrzeżeń w takiej obfitości i w tak jędrnej formie, jak to obserwujemy u wybitnych myślicieli i aforystów. Czy nie jest wszakże tak, że jednym z przejawów mądrości jest dokonywanie nadprzeciętnie trafnych uogólnień na podstawie niepełnej wiedzy? Uogólnień, które dają lepszą orientację w rzeczywistości, a traktowane z sokratejską ostrożnością – są podatne na modyfikacje lub nawet odrzucenie… Mogą też służyć za hipotezy pomocne w obserwacji sceny życia”.
Także socjologia znajduje zastosowanie dla aforyzmu. Osiągnięcie iluminacji (olśnienia, ekstazy) jest możliwe na drodze wykraczania poza uznawane za oczywiste, rutynowe procedury społeczne (dystans roli) – poprzez wykorzystywanie paradoksów i gier językowych. Peter L. Berger twierdzi, że „pewne rodzaje treningu intelektualnego i pewne typy aktywności mogą prowadzić do ekstazy”.
Jan Szczepański, znany polski socjolog, zastanawia się, w czym tkwi siła oddziaływania aforystyki: „Na czym polega urok tej literatury? Nie przynosi ona bowiem usystematyzowanych wywodów o mądrości ludzkiej, o życiu przez mądrość kierowanym, o sprawach ludzkich spiętrzających się w dramaty. Ale każdy aforyzm jest jakby esejem czy nawet traktatem skondensowanym w jednym lub kilku zdaniach. Każdy z nich stawia problem, formułuje go w sposób wywołujący pewne napięcie, wynikające czy to z otwarcia niespodziewanych perspektyw, czy wywołania nieoczekiwanych skojarzeń, zawiera intelektualne czy emocjonalne «uderzenie», żeby na koniec rozładować napięcie zaskakującym olśnieniem. We wszystkich tych elementach składowych aforyzmu przejawia się mądrość operująca na krawędzi ryzyka logicznego. Ale mądrość wyrażona w aforyzmach nie jest wiedzą naukową, nie jest też informacją o faktach. Rozgrywa się w innym, bardziej abstrakcyjnym wymiarze intelektualnym. o nią upomina się T. S. Eliot w pytaniu-sentencji: «Gdzież jest nasza mądrość, utracona na rzecz wiedzy; gdzież nasza wiedza, utracona na rzecz informacji?»”.
Filozofia nie może być czystym racjonalizmem (vide: B. Pascal) – a logika nie powinna być jej jedynym instrumentem; również instynkt, intuicja, imaginacja biorą udział w poznawaniu prawdy. Nie tylko intelekt rozwikłuje zagadki rzeczywistości: człowiek – jako całość – stwarza światopogląd. „W twórczości filozoficznej biorą udział wszystkie siły duchowe człowieka, pełne napięcie całego ducha do wyrwania się ku sensowi świata, ku wolności świata” – M. Bierdiajew: „W poznaniu filozoficznym wyrywa się na wolność twórcza intuicja. Twórcza intuicja w filozofii, jak i w sztuce, nie jest samowolą. Nie można jednak dowierzać każdej intuicji. Przecież i w sztuce twórczość nie jest samowolą” (por. H. Bergson). Poznanie filozoficzne musi posiadać komponentę emocjonalną. Autentyczny filozof jest człowiekiem zakochanym (nieraz aż do szaleństwa) – bo filozofia jest miłością, umiłowaniem prawdy.
Mądrość (oraz ezoteryka i mistyka) jest syntezą doświadczenia i refleksji. Mędrcy przedstawiają treść swojego wtajemniczenia w formie wniosków, których często nie da się udowodnić, gdyż pojawiają się w stanie olśnienia (iluminacji), gdyż sumują one to, co racjonalne i irracjonalne, rozumowe i uczuciowe (połączenie pamięci, wyobraźni, intuicji, fantazji).
Mistyka i ezoteryka (szamanizm, magia, gnoza, alchemia, parapsychologia) są próbami dotarcia do tego, co ukryte, transcendentne. Można je sprowadzić do etapów procesu twórczego: 1) preparacja (racjonalny, świadomy wysiłek); 2) inkubacja (relaks, kontemplacja, aktywność odmienna od prac przygotowawczych pierwszej fazy); 3) iluminacja (olśnienie, oświecenie, objawienie, satori, ekstaza twórcza, nagłe rozwiązanie postawionego problemu teoretycznego lub praktycznego, emergencja, transgresja); 4) weryfikacja (sprawdzenie sensowności i prawdziwości odkrycia, twórczej koncepcji).
Rezultatów tak intensywnego procesu twórczego nie można wyrazić w języku logicznym, dyskursywnym, jasnym, jednoznacznym. Nie powinno więc dziwić, że wielu adeptów nauk tajemnych korzystało z formy paradoksu, aforyzmu. Przykłady: Kohelet, Lao-tse, mistrzowie zen, Mistrz Eckhart, święty Jan od Krzyża, święty Ignacy Loyola, Böhme, Swedenborg, Blake, Angelus Silesius, Edyta Stein, Simone Weil, Thomas Merton, Rudolf Steiner.
Również autentyczni filozofowie – a nie akademiccy niewolnicy redukcjonizmu i scjentyzmu – byli aforystami: Heraklit z Efezu, Marek Aureliusz, Seneka, Franciszek Bacon, Blaise Pascal, Artur Schopenhauer, Fryderyk Nietzsche, Søren Kierkegaard, Mikołaj Bierdiajew, Ludwig Wittgenstein, Stanisław Ignacy Witkiewicz, Henryk Elzenberg.
Blaise Pascal ustalił trzy podstawowe cechy poetyki fragmentu – stylu aforystycznego: maksyma powinna być krótka (zmusza do precyzji), symetryczna (skłania autora do wyczerpania tematu) i skontrastowana (zachęca do samokrytycyzmu). „Połączenie tych trzech zasad stwarza efekty perspektywy, wiru, zawrotu, które prowadzą umysł w górę i sprawiają, że zaczyna się myśleć poprzez tekst, a nie w obrębie tekstu” (Jacques Attali).
Mikołaj Bierdiajew świadomie kształtował – w opozycji do dyskursywnego stylu uprawiania filozofii – swoje myślenie intuicyjne i aforystyczne. w jego genialnej Autobiografii filozoficznej czytamy takie wyznanie: „Moja maniera pisania jest aforystyczna, chociaż ta właściwa mi forma nie jest dostatecznie wypracowana i nie jest konsekwentna. Aforyzm jest według mnie mikrokosmosem myśli, w nim, w skrótowej formie, obecna jest cała moja filozofia, dla której nie istnieje nic cząstkowego i odrębnego. Jest to filozofia konkretno-integralna”.
Aforyzm – posługując się paradoksem, grą słów, żartem językowym – przynosi nie tylko doznania ludyczno-estetyczne, ale i wielką satysfakcję intelektualną. Stanowi więc skuteczny instrument autentycznej, twórczej filozofii. „Czyż ks. prof. Józef Tischner zrębów swego systemu etyczno-historiozoficznego nie zbudował z najcelniejszych, aforystycznych wypowiedzi Cypriana Kamila Norwida? Czyż myślenie z głębi metafory nie było źródłem całej Tischnerowej działalności naukowej i duszpasterskiej? a czy myślenie z głębi metafory – zapytajmy teraz uogólniająco – nie stanowi istoty aforyzmu? A że myślenie z głębi metafory do istoty bytu sięga, odsłaniając to, co w codziennej ludzkiej komunikacji jest niezauważalne, możemy – trawestując Martina Heideggera – powiedzieć, że aforyzm, pisany językiem istoty, do istoty języka i bytu prowadzi” (Jan Miodek).
Aforyzm, mimo bardzo długiej tradycji, jest gatunkiem nowoczesnym – a nawet… ponowoczesnym. Aforystyka XXI wieku kształtowana jest przez różne kierunki artystyczne i koncepcje filozoficzne. Żyjemy (czy tego chcemy… czy nie; czy sobie to uświadamiamy… czy nie) w epoce postmodernistycznej. Postmodernizm jest zjawiskiem kulturowym (formacja plus postawa), będącym specyficzną reakcją na kult nowoczesności – i wywierającym wpływ na sposoby myślenia i działania, na style życia, na różnorodność form i języków wyrazu. Jak każdy nowy nurt w kulturze – wyzwala mody intelektualne i artystyczne. Jakie relacje łączą postmodernizm z aforystyką? Różne… Niezbędny jest dystans czasowy, by opisać i ocenić współdeterminowanie się różnych zjawisk kulturowych. Zostawmy więc ten problem historykom literatury, filozofii, kultury… Zastanówmy się, czy postmodernizm może być inspiracją dla współczesnego aforysty…
Postmodernizm głosi konieczność dekonstrukcji schematycznych sposobów myślenia, pisania i działania. Dekonstrukcja (vide: J. Derrida) jest metodą mającą na celu zanegowanie i rozbicie dotychczasowych konstrukcji teoretycznych, stereotypowych interpretacji ludzkich działań. Dekonstrukcjonizm – to kierunek filozoficzny pragnący dokonać dekonstrukcji pojęć i koncepcji filozoficznych. Efektem ma być podważenie podstawowych „humanistycznych mitów”. Dekonstrukcja jest atakiem na istotę filozofii akademickiej i wyrasta z dążenia do traktowania filozofii jako specyficznej „gry językowej”.
Dekonstrukcja posługuje się paradoksem i paralogizmem (w destrukcji schematów myślenia) oraz ironią, parodią, pastiszem, kolażem, iluzją (w rozbijaniu tradycyjnych form sztuki). Rysuje się więc interesująca analogia pomiędzy aforystycznym dezintegracjonizmem a postmodernistycznym dekonstrukcjonizmem.
Aforyzmy są „subtelną zabawą intelektualną, sprawiającą wrażenie obcowania z głęboką mądrością. Zaskakują paradoksalnymi rozwiązaniami dramatów ludzkich w kilku zdaniach” – Jan Szczepański: „Aforyzmy mienią się pięknymi słowami, budzą różne skojarzenia, jakby wskazywały wiele pokładów rzeczywistości schodzących w nieokreśloną głębię. Dlatego chyba ludzie układają aforyzmy – dla zabawy nad tymi głębiami, dla jej możności sugerowania skojarzeń i nastrojów w sposób nieobowiązujący, poza kontrolą metod rygorystycznych – czy to naukowych, czy filozoficznych, zawsze przyjmowanej przez czytelników z wdzięcznością. Aforyzm jest wieloznaczny. Stosuje się do wielu zróżnicowanych sytuacji życiowych, daje rozwiązania inne niż filozoficzne i naukowe, pozwalające na różne interpretacje, uderzające silnie sugestywnym sformułowaniem myśli, możliwością wywoływania zadumy. Czytelnik maksym sam sobie może odpowiadać, znajdować w nich usprawiedliwienie dla siebie i swoich poczynań, czy dla swojej bezczynności. Autor nie jest kontrolowany przez nikogo. Jego aforyzm może być na granicy nonsensu, jeżeli jest dowcipny, ironiczny i zawierający zaskakujące zestawienia wyobrażeń. Jest to twórczość operująca mądrością przechodzącą na teren, gdzie logika nauki jest bezsilna”.
Czytanie aforyzmów rozszerza horyzonty, pogłębia skalę doznań. Pisanie aforyzmów jest jeszcze bardziej inspirującym doświadczeniem egzystencjalnym. „Wydaje się, że taka twórczość jest swoistym odcinaniem się od rzeczywistości, jest próbą połączenia intelektualnego wysiłku skierowanego ku zrozumieniu jakichś zjawisk z ironicznym stosunkiem i do tych zjawisk, i do własnego umysłu, i odsłonięciem niemożności wytłumaczenia – paradoksalnym sformułowaniem”.
Na zakończenie mojej pochwały aforyzmu postawię taką (kontrowersyjną?) tezę: AFORYZM BĘDZIE GATUNKIEM LITERACKIM XXI WIEKU! Dlaczego? Niezwykłą atrakcyjność i siłę oddziaływania zawdzięcza aforyzm następującym cechom: zwięzłość, zwartość, uniwersalność, wieloznaczność, paradoksalność, oryginalność, humor, właściwości mnemotechniczne. Aforyzm jest formą czarującą i czarodziejską (vide: magia myśli, alchemia słowa, hipnotyczność oddziaływania) – aktywną wobec tworzywa językowego i krytyczną wobec stereotypowego obrazu świata.
Aforyzmy są instrumentem lingwistyczno-logicznym, umożliwiającym postrzeganie świata jako gry sprzeczności i przeciwieństw, pozwalającym na ujmowanie rzeczywistości w formie dialektycznych spięć i przewartościowań. Aforyzmy są zwięzłym i wyszukanym sposobem posługiwania się subiektywnością (vide: S. Kierkegaard), dowcipem (vide: H. Bergson), intuicją (vide: C. G. Jung), paradoksem i antytezą. „Ich ranga nabiera szczególnej mocy w cywilizacji współczesnej – dosłownie przygniecionej lawiną słów miałkich, głupich, powierzchownych, w społeczeństwach – ciągle bombardowanych takim natłokiem informacji, że coraz trudniej o ich rozsądną, funkcjonalną i co najważniejsze – aksjologiczną selekcję. Aforyzm przywraca wartość wartościom, bo nierozmyte w potoku zbędnej gadaniny – w jego zwartej formie jaśnieją one światłem samej prawdy. Jest wreszcie aforyzm idealnym gatunkiem piśmienniczym na obecne czasy wiecznego pośpiechu, rozpędzenia, migotliwości zjawisk otaczającej nas rzeczywistości.
Dlatego i ja – człowiek zabiegany, zanurzony w to wszystko, co cywilizację współczesną stanowi – głoszę z coraz większym przekonaniem pochwałę aforyzmu, upatrując w nim ten gatunek literacki, który się oprze ekspansji przekazu obrazkowego” – promuje Jan Miodek.
Wiek XXI będzie wiekiem informacji – więcej: będzie wiekiem zalewu informacji, pełnym szumu informacyjnego i semantycznego bełkotu. Internet (multimedia) stanie się terenem walki – zapanuje „darwinizm” informacyjny: przetrwają najlepiej przystosowane memy (w klasycznym darwinizmie i socjobiologii konkurują ze sobą geny). Nowe formy przesyłania informacji (e-mail, SMS) będą preferowały zwięzłość, przewrotność, dowcip, oryginalność (analogia: aforyzmy – skompresowane pliki). Słuszność postawionej przeze mnie tezy zdają się potwierdzać wyniki najnowszych (i nieco starszych) badań: filozofia (Bergson, Bierdiajew, Wittgenstein, Derrida, Elzenberg, Tischner), ezoteryka (Gurdżijew, Steiner, Trąbka), teologia (Wojtyła, Twardowski, Życiński), socjologia (Mika, Szczepański), psychologia (Pietrasiński, Kozielecki), psychiatria (Jung, Adler, Frankl, Kępiński, Dąbrowski), cybernetyka i teoria chaosu (Trąbka), językoznawstwo (Miodek, Markiewicz, Pisarek), paremiologia (Bystroń, Krzyżanowski), marketing i reklama (Bralczyk, Głowiński), traktowana interdyscyplinarnie teoria komizmu (Bergson, Bystroń, Dziemidok, Witwicki).
Sens każdego aforyzmu jest sumą nonsensów, które stanowią o życiu. „Czasy ruchliwe i pragnące ożywionej nowości lubują się w aforyzmach. Stąd Nietzsche i moderna” (Robert Musil). a ponieważ żyjemy w czasach pełnych absurdu, niejasności, pośpiechu, rywalizacji, w świecie przewartościowań i dekonstrukcji, informacyjnego chaosu i semantycznego wrzasku – tylko w aforyzmie znajdziemy… Co? Szukajcie – a znajdziecie!
Aforyzm najbłyskotliwiej i najprecyzyjniej opisuje życie; bo życie – jak aforyzm – jest krótkie i wieloznaczne, pełne antytez i paradoksów.
Wojciech Wiercioch