Galeria Konspektu

Romuald Oramus

Sport w sztuce

Początków wyobrażeń sportu w sztuce możemy dopatrywać się w przedstawieniach sprawności fi zycznej człowieka oraz w ukazywaniu jego rozmaitych zabaw i gier. w prehistorycznym malarstwie naskalnym myśliwi – w formie narysowanych, uproszczonych sylwet – polują na zwierzynę strzelając z łuku bądź rzucając doń dzidami. w starożytnej kulturze mykeńskiej, na polichromiach ściennych, możemy odnaleźć schematyczne figury tancerek. Antyczna Grecja, na powierzchniach ceramiki okresu czarnofi gurowego i czerwonofigurowego wyobraża atletów - są oni przykładami malarskich wizualizacji proporcjonalnej budowy ciała, zgodnej z klasycznym lub hellenistycznym kanonem piękna. Apollo, Eros, Artemida – to łucznicy posiadający szczególne strzeleckie umiejętności. Pierwszy, choć był „lekarzem duszy i ciała” (J. Parandowski, Mitologia. Wierzenia i podania Greków i Rzymian, s.72, Wyd. Puls, Londyn 1992), potrafi ł ze złości zabić; drugi pokazywał siłę rażenia strzałami miłości. Obaj posiadali dar wprowadzania wybrańców w stan swoiście rozumianej harmonii, idylli i poczucia obcowania z pięknem. Artemida natomiast święciła swe triumfy w krainie dzikiej zwierzyny; jako personifikacja matki natury symbolizowała wieczną płodność.

Powierzchnia naczyń greckich jest „areną” sportowych upodobań Hellady. Zapaśnicy, dyskobole, biegacze, powożący rydwanami, uczestnicy żeglarskich wyścigów, biorący udział w cyklicznych igrzyskach – Wielkich Panatenajach i w pierwszych starożytnych olimpiadach (od VIII w. p.n.e. do IV w. n.e.), przechodzą do historii w momencie zaprzestania wszelkich bitew i wojen. Zdobycie lauru zwycięstwa w imię szlachetnej rywalizacji było bowiem ważniejsze od chwały oręża na polu bitewnym. Wieniec wawrzynu zdobyty przez sportowca był równie ceniony jak laur poety – w naszym rozumieniu artysty.

Chwała wielkości sportowca przechodziła zarazem na twórcę jego przedstawienia. Dyskobol Myrona (V w. p.n.e.) jest bezimiennym gigantem swej dyscypliny. Harmonię kształtu i ruchu zawodnika wspomaga nieprześcigniona doskonałość rzeźbiarza. Około trzech, czterech wieków później, w rzeźbie rodyjskich artystów, dramatyczna walka trojańskiego kapłana Laokoona i jego synów z wężami znacznie mocniej eksponuje piękno ekstremalnej walki. Piękno już nie majestatyczne, ale zdaje się konwulsyjne, bliższe etosowi współczesnego zapaśnika (wg Pliniusza byli to twórcy ze szkoły pergamońskiej: Agesandros, Polidoros i Atenodoros).

O motywach sportowych możemy mówić zresztą nie tylko w sztukach pięknych. Należy wspomnieć o obecności wielkiej sztuki w miejscu kultu związanym ze sportową rywalizacją. W świątyni olimpijskiej znajdował się monumentalny, ośmiokrotnie większy od wzrostu dorosłego człowieka pomnik Zeusa, dłuta Fidiasza, wykonany ze złota i kości słoniowej, uznany za jeden z siedmiu cudów świata. Powstały około V w. p.n.e., nie dochował się do czasów dzisiejszych. Natomist architektura hipodromów, amfiteatrów czy rzymskich term, gdzie również znajdowały się obiekty sportowo-rekreacyjne (np. baseny), jest pierwowzorem obecnych stadionów. Użytkowość tych miejsc w starożytnym Rzymie idzie w parze ze stylowym pięknem architektonicznych elementów: rytmami łuków i kolumn, filarów oraz właściwymi ich proporcjami.

Podział na widownię i na arenę był zarazem granicą różnych celów i oczekiwań. Publiczność rzymskich amfi teatrów w oczekiwaniu silnych emocji żądała ofi ary krwi od gladiatorów. Na obrazie XIX-wiecznego artysty G. Courbeta widzimy ich bój o życie. Wzajemnie splątani w morderczej walce są jednak samotni wobec widowni. Ukazują prawdę sportowej rywalizacji. Wygrywają za sprawą własnych możliwości, niezależnie od wiwatów widzów. Choć szczęścia w zwycięstwie nie można lekceważyć, cnota męstwa i wytrwałości w drodze do sukcesu sportowego może być alegorią człowieczego losu w tradycji przedstawiania sportowych zmagań. w obrazach renesansowych Herkules na rozstaju dróg, mityczny bohater z maczugą w ręku, otoczony jest personifikacjami cnoty i przyjemności. w obrazie A. Carraci’iego pierwsza wskazuje mu drogę trudną, wyboistą, na końcu której znajduje się świetlany cel: skrzydlaty koń – Pegaz; druga zaś kusi do życia łatwego, przyjemnego, gdzie – o ironio – znaleźć można symbole uprawianych sztuk: muzyki, poezji, teatru.

W obrazach wieków średnich i renesansu ubrani w zbroje nieustraszonych rycerzy: św. Michał, walczący z diabłem o ludzką duszę, i św. Jerzy, zmagający się ze smokiem, są wspomnieniami mitycznych bohaterów. w malarstwie tablicowym i miniaturowym odnajdujemy model dzielnego rycerza, sceny z rycerskich turniejów i pojedynków. w Niderlandach w obrazach H. Boscha – „działania siłowe”: wymyślne tortury na Sądzie Ostatecznym stają się przestrogą, przypomnieniem nieuchronnego losu naszej doczesności.

U Rafaela czy Tintoretta bezwzględność walki św. Jerzego, uzbrojonego w miecz i dzidę, może być dla współczesnych prototypem szermierzy, bokserów, karateków czy mistrzów amerykańskiego wrestlingu. Zmaganie się ze smokiem to zawody typu mortal combat. w ikonograficznych ujęciach krew leje się tu strumieniem, ryk pokonanego potwora oznajmia porażkę sił nieczystych.

Sąd Ostateczny Michała Anioła z Kaplicy Sykstyńskiej posiada swą dramaturgię za sprawą potężnej postaci Chrystusa. Gestem umięśnionej ręki Syn Boży strąca do piekieł grzeszników. Umieszczeni po lewicy, wprowadzeni w ruch spadania w piekielną otchłań, jak również ci – po prawicy, wznoszący się w górę, dopuszczeni do niebiańskiej wieczności, prezentują nadzwyczajną fi zyczną tężyznę. Prorocy, Sibille, osoby biblijne, nadzy młodzieńcy z pozostałych fresków kaplicy, jak również postacie – alegorie czasu z Kaplicy Medyceuszy we Florencji, to potężni giganci o atletycznych proporcjach. Niewolnicy wyzwalający się z więzów są siłaczami ponad miarę, godnymi projektu nagrobka papieża Juliusza II w Rzymie, przedstawionego pod postacią marsowego Mojżesza. Niedokończone rzeźby z Akademii Florenckiej (w przeciwieństwie do wypracowanych z Luwru) są metaforą zmagania się z oporną materią, z losem. Widzimy jak forma i struktura dzieła stają się środkiem szczególnego ekspresyjnego wyrazu, ekwiwalentem rzeczywistej akcji, czy fizycznej przemiany.

Spektakl śmierci na arenie corridy, triumf lub przegraną toreadora, ofiarę byka, z nakazu człowieka obciążonego ciemną stroną istnienia, widzimy w cyklu grafik Tauromachia F. Goi. Atmosferą bliskie są emocjom sportowych widowisk. Choć walka toczy się tu z bykiem na piasku areny, zachowania tłumu powyżej, na widowni, zbliżone są w wymowie do graficznych przedstawień zawartych w Okropnościach wojny. Dotknięty politycznymi okolicznościami hiszpański artysta ukazuje nam drastyczne „zawody ludzkiego zwyrodnienia” towarzyszące każdej wojnie i przemocy.

W dziełach sztuki napotykamy przedstawienia sportowych sprawności jako naturalny ślad akceptacji i umiłowania codziennego życia. w protestanckiej, XVII-wiecznej Holandii malarze ukazują zabawy na lodzie, jazdę na sankach i ślizgi łyżwiarzy, z których część to początki hokeja. w tych rodzajowych przedstawieniach wyczuwamy sielską atmosferę zabawy i rekreacji, której szczególną afi rmację zobaczymy na obrazach rokokowych salonów, gdy damy zalotnie pokazują swe wdzięki na huśtawkach, a panowie – swój rycerski heroizm, demonstrowany bardziej tanecznymi i zabawowymi skłonnościami.

Z czasem, na przełomie XVIII i XIX w., aktywność sportowa staje się częścią zrytualizowanego życia towarzyskiego. w twórczości M. Gierymskiego mamy przykłady polowań, łączących w sobie umiejętności strzeleckie i konne gonitwy. Motywy rekreacji i sportowego wypoczynku to częste tematy obrazów impresjonistów i postimpresjonistów. Odważne kompozycyjnie konne wyścigi ukazuje E. Degas. Zakochane pary wiosłują w łodziach, w świetle barwnych refleksów u C. Moneta. Plażujący i kąpiący się w niedzielę na wyspie Grand-Jatte na przedmieściach Paryża stają się pretekstem do malarskich poszukiwań w pointylistycznych obrazach G. Seurata. L. Wyczółkowski poświęca uwagę również graczom w krykieta, nacisk kładąc na chromatyczne kontrasty, wyrażające ulotność chwili. Motyw szpadzisty wykorzystuje L. Chwistek do formistycznych eksperymentów w przedstawieniu symultanicznego i dynamicznego ruchu.

W krzewieniu kultury fizycznej w XX w. szczególną rolę odegrały pierwsze nowożytne igrzyska olimpijskie w 1896 r. Należy przypomnieć, że w Polsce połowy XIX w. przyczyniła się do tego m.in. organizacja towarzystw gimnastycznych „Sokół” (pierwsze towarzystwo założone było we Lwowie w 1867 r.). Rozwój nauk przyrodniczych na przełomie XVIII i XIX w. oraz nowe środki transportu sprzyjały rozwojowi turystyki i krajoznawczym wycieczkom. Często były to peregrynacje szlakiem narodowych pamiątek, zabytków określonych regionów. Wytyczanie górskich szlaków w Tatrach czy zainteresowanie Huculszczyzną zbiegło się z młodopolskimi zainteresowaniami rodzimym pejzażem, miejscami malowniczymi i barwnymi kulturowo. Krajoznawcze motywy malarzy tego okresu powstawały w dużym stopniu dzięki plenerowym wypadom, wielogodzinnym wędrówkom o różnych porach dnia i roku. „Bycie w terenie” zainspirowało pejzażowe i rodzajowe obrazy A. Kotsisa, J. Stanisławskiego, F. Pautscha, T. Axentowicza, W. Jarockiego i K. Sichulskiego.

Motywy sportowe nie były tylko obrazowaniem ludycznych potrzeb, ukazywaniem szlachetnej rywalizacji i bezinteresownej walki. Wysiłek oraz sportowy kunszt bywał w dużym stopniu obciążony ideologią systemu politycznego, oczekiwaniami sprawujących władzę. w XX-wiecznych ideologiach totalitarnych, gloryfikacja siły i tężyzny staje się częścią propagandy kształtowania systemu opartego na indoktrynacji i przemocy. Stylizacje doskonałego modelu człowieka, młodego i silnego, „właściwej rasy”, zgodnego z założeniami nazizmu, w filmach Leni Riefenstahl: Triumf woli (1933) czy Olimpiada (1939) przypominają kanon greckich herosów i olimpijczyków. Przodownicy pracy, traktorzystki, pływaczki, biegaczki, ukazane na obrazach doby socrealizmu w sztuce polskiej czy radzieckiej, wyrażają podobny rys ikonograficzny. Monumentalny realizm, czasem geometryzacja lub hieratyzacja formy, estetyzacja koloru – sprzyjać tu mają ukazaniu tego, co wzniosłe, pozornie doskonałe, w zasadach konstrukcji kanoniczne i niezmienne.

Romuald Oramus


początek strony


Konspekt nr 4/2005 (24))
   Copyright © „Konspekt”. Kraków, maj 2006.  Statystyka

Następny artykuł
Poprzedni artykuł
Strona główna