Ekspansja nowych technologii informacyjno– komunikacyjnych znacząco wpływa na oblicze współczesnego sportu w wielu płaszczyznach, które ogniskują uwagę medioznawców i filozofów[1]. Związki między sportem a mediami posiadają również, a może przede wszystkim, wymiar praktyczny. Dzięki telewizji uzyskujemy relacje o sportach egzotycznych (np. rajdy samochodowe na pustyni) czy ekstremalnych (np. wspinaczka wysokogórska), do których przeciętny widz nie miałby dostępu. Telewizja, promując te dyscypliny, stwarza dla nich grupy wiernych fanów-entuzjastów, którzy – gromadząc się przed odbiornikami – ulegają złudzeniu uczestnictwa w niezwykle emocjonującym wydarzeniu. Ponadto dzięki takim atrybutom medium, jak złudzenie bezpośredniości i natychmiastowości transmisji, wzrasta jego zdolność wywoływania u widza emocji i zaangażowania w rzeczywistość prezentowaną na szklanym ekranie. z kolei za sprawą wideo powstają zapisy najważniejszych rozgrywek sportowych, a techniki komputerowe są wykorzystywane do ich wizualizacji w celach szkoleniowo-treningowych.
Coraz częstszym zjawiskiem jest mediatyzacja sportu, a zatem nakładanie nań struktur telewizyjnej rzeczywistości, a przez to kreowanie sportowych widowisk medialnych. Dzięki temu programy sportowe zaliczają się bardziej do sfery rozrywki aniżeli informacji. Nie chodzi już o przestrzeganie reguł sportowej rywalizacji, ale wykreowanie widowiska sportowego, które – opierając się na tych zasadach – będzie zdolne przyciągnąć uwagę widzów. Zogniskowanie uwagi mas na wydarzeniu sportowym, na konkretnej dyscyplinie, a nawet na wybranej drużynie lub zawodniku, należy do podstawowych zadań medialnych komunikatorów. Paradoksalnie do wzrostu zainteresowania sportem w mediach przyczynia się również wzrost występującej tam przemocy. „Sport i przemoc żyją sobie szczęśliwie, choć bez ślubu, w związku konsumowanym bądź na trawie, bądź na darni, parkiecie lub na lodzie, a zwłaszcza w telewizji” – z przekonaniem konstatuje Jennings Bryant[2]. Chodzi nie tylko o boks czy hokej na lodzie, ale również o koszykówkę i mecze piłki nożnej. Dyskurs sportowy usprawiedliwia niektóre akty przemocy zaistniałe w trakcie rozgrywki, zwłaszcza gdy spotykają się one z aplauzem kibiców i podwyższają atrakcyjność samej gry. w tym kontekście warto również wspomnieć o wielce destrukcyjnych i antyspołecznych zachowaniach tzw. pseudokibiców, którzy wykorzystują rozgrywki sportowe jako pretekst do stosowania coraz bardziej wymyślnych i brutalnych aktów przemocy fizycznej. Tym samym agresja „schodzi” z boisk i tafli lodowisk na trybuny, a stamtąd poza granice stadionów sportowych, powodując częstokroć śmiertelne ofiary.
Te specyficzne spektakle służą równocześnie produkowaniu nowej kategorii idoli: piłkarzy, skoczków narciarskich czy chodziarzy, których wizerunki wykorzystywane są w celach reklamowych właściwie od początku ubiegłego wieku. „Producenci różnych dóbr ochoczo potrząsnęli kiesą – konstatuje Allen Gutmann – dzięki czemu na ekranie telewizyjnym rozgościło się wysportowane ciało, a towary reklamowali wybitni sportowcy. Coca-cola przetarła drogę już w latach trzydziestych i czterdziestych, kiedy w jej reklamach pojawili się Johnny Weissmüller, Jesse Owens, Helen Madison i Alice Coachman – sami mistrzowie olimpijscy […]. w czasach nam bliższych producenci bez mrugnięcia płacą ogromne sumy za prawo do pokazywania Jima Palmera w bieliźnie, Bruce’a Jennera na pudełku płatków owsianych, Micheala Jordana w butach do koszykówki marki Nike […]”[3]. Podobne przykłady można by oczywiście mnożyć. w polskiej rzeczywistości telewizyjnej pojawiał się często Adam Małysz reklamujący produkty czekoladowe czy Krzysztof Hołowczyc w roli amatora ziemniaczanych chipsów.
Postępująca profesjonalizacja sportu sprawia, iż dla samych zawodników przestaje być on (li tylko) zabawą i przyjemnością, a zaczyna być przede wszystkim źródłem (często ogromnych) dochodów finansowych, co z kolei determinuje korupcyjność instytucji i decydentów sportowych. w sporcie zawodowym widzowie, którzy biorą bezpośredni udział w oglądaniu rozgrywek (meczów, skoków narciarskich czy wyścigów samochodowych) zapewniają im podstawy materialne, kupując bilety na te widowiska. Telewidzowie zgromadzeni przed swoimi odbiornikami funkcjonują jako adresaci reklam nadawanych w przerwach między transmisjami, a nawet w czasie ich trwania (na strojach sportowców, w postaci bannerów reklamowych na stadionach piłkarskich itd.). Tym samym stają się towarem sprzedawanym przez nadawców reklamodawcom. Dysponując określoną siłą nabywczą telewidz występuje zatem w roli potencjalnego nabywcy (konsumenta) przedstawianych towarów i usług. z punktu widzenia nadawców medialnych transmisja – nawet najbardziej atrakcyjnych rozgrywek sportowych – jest zaledwie koniecznym dodatkiem do bloków reklamowych. Te ostatnie z kolei pełnią rolę daniny, jaką muszą – w sensie symbolicznym – uiścić telewidzowie za możliwość oglądania ulubionego meczu czy zawodów lekkoatletycznych.
Media doprowadziły zatem do spektakularyzacji samego sportu i sportowców, przy okazji promując szereg innych produktów opartych na strukturze prawdziwej gry i jej ikonografii. Wystarczy wymienić gry komputerowe poświęcone rozgrywkom piłkarskim, hokejowym czy popularnym w ostatnim czasie – skokom narciarskim. z drugiej strony lokuje się kolorowa prasa popularna, w której obok przepisów kulinarnych, horoskopów i cudownych diet znajdują się wywiady z gwiazdami polskiego sportu oraz osobami z ich najbliższego otoczenia. Tą drogą dochodzi zatem do jego umasowienia i komercjalizacji; obok inwestycji w instytucje sportowe coraz więcej środków finansowych inwestuje się w reklamę i publicity wybranych dyscyplin sportowych oraz jej reprezentantów. „Kariera sportu w mediach – zwłaszcza w telewizji – wywiera wpływ zarówno na same media, jak i na kibiców, i w ogóle na cały świat sportu. […] Nie tylko plany zawodów opracowuje się z myślą o widowni telewizyjnej, również reguły zmienia się tak, by ta widownia miała więcej emocji, niekiedy zaś samo istnienie jakiejś dyscypliny lub ligi zależy od wyeksponowania ich w telewizji”[4]. Dochodzi zatem do zjawiska spektakularyzacji sportu, czyli uczynienia zeń atrakcyjnego widowiska, które zdolne będzie skupić i przytrzymać uwagę coraz bardziej wymagających widzów. Telewizja zresztą umiejętnie podsyca te tendencje, organizując dodatkowo plebiscyty na najbardziej popularnego sportowca, a tym samym aktywizując telewidzów nie tylko w roli użytkowników medium, ale także decydentów (np. w głosowaniach audiotele).
Spektakularyzacja sportu w mediach i dzięki mediom prowadzi jednocześnie do jego estetyzacji. Wybitny współczesny estetyk, Wolfgang Welsch, stawia w tym kontekście nawet pytanie, czy mowa jedynie o estetyzacji, czy wręcz sport nie funkcjonuje jako forma sztuki?[5] Poszukując argumentów popierających tę tezę wskazuje między innymi na takie zjawiska, jak: wprowadzenie nowego stylu strojów sportowych, nacisk na estetyczne elementy pokazu (w tym takie działania, jak zmiana reguł gry umotywowana względami estetycznymi) czy gloryfikacja pięknych ciał sportowców i sportsmenek zarówno w trakcie rywalizacji, jak i po niej. Piękne ciało i fizyczność są wręcz utożsamiane w telewizji oraz reklamie wizualnej z ideałem męskości i kobiecości. Dla niemieckiego filozofa istotne są również operacje konceptualne związane z przesunięciem granic kategorii samej „sztuki”. Tę część swojego wywodu konstatuje on znamiennym stwierdzeniem: „Wydarzenia sportowe odgrywają najbardziej podstawowe cechy ludzkiego losu, a sposób, w jaki się to odbywa, jest zdumiewająco autokreatywny. Sport jest w swym działaniu semantycznie głęboki i istotnie artystyczny. Widzę w tym wszelkie powody do uznania go za sztukę”[6]. Jednocześnie Welsch zauważa, iż sport pełni funkcję sztuki przeznaczonej dla masowej publiczności. Tym samym chroni „prawdziwą” sztukę od ulegania popularnym gustom i potrzebom „społeczeństwa rozrywki i przyjemności”.
Spektakl sportowy jawi się zatem jako pewna medialna całość zbudowana z interakcyjnych reakcji widzów (bezpośrednich świadków rozgrywki, np. kibiców na stadionie piłkarskim) na poczynania zawodników. Telewidz odseparowany od wydarzenia, w którym może jednak dzięki medium uczestniczyć na odległość (teleobecność), doświadcza całkowicie innych emocji niż w tłumie bezpośrednich widzów. Przeniesienie meczu ze stadionu na ekran telewizora przynosi nie tylko istotne konsekwencje psychologiczne, ale również recepcyjno-odbiorcze. Po pierwsze, rozgrywka sportowa (np. mecz piłki nożnej czy skoki narciarskie) postrzegane są przez ich bezpośredniego widza ze stałego punktu widzenia oraz całościowo. Telewidz odbiera to samo wydarzenie fragmentarycznie zgodnie z kątem patrzenia, który narzuca mu ruch kamery. Ta ostatnia koncentruje się częściej na jednostkach (poszczególnych zawodnikach) oraz ich indywidualnych sukcesach, zarówno bieżących, jak i wcześniejszych dokonaniach. O tych ostatnich dowiadujemy się najczęściej z ust komentatora. w telewizyjnych relacjach wykorzystywane są również powtórki pokazywane z różnych punktów widzenia oraz zbliżenia zawodników wykonywane przy wykorzystaniu obiektywów długoogniskowych oraz celowych zwolnień przebiegu akcji[7]. Tym samym telewidz sytuowany jest na pozycji bezpiecznego obserwatora, który dzięki telewizyjnej kamerze zyskuje pogłębiony ogląd przebiegu rozgrywki.
Po drugie, na bieżąco korzysta ze wskazówek i interpretacji komentatora, który nie tylko wpływa na udramatyzowanie przebiegu akcji, ale również nadaje spójność całemu widowisku. Ważne jest także i to, że telewizyjna transmisja zwykle zaczyna się wcześniej niż sama rozgrywka. Komentator – albo ze studia, albo z miejsca, gdzie będzie odbywać się sportowa rywalizacja – udziela telewidzom wstępnych informacji na jej temat. Dotyczą one między innymi: składu drużyn, charakterystyki poszczególnych zawodników, panujących warunków atmosferycznych oraz ich wpływu na przebieg zawodów, a także oczekiwań kibiców oraz nastroju panującego przed rozpoczęciem gry[8]. Jak ważna jest funkcja komentatora może świadczyć fakt, iż „jedyny eksperyment telewizyjny z pokazywaniem piłki nożnej bez komentarza – transmisja stacji NBC w 1980 r. – został uznany powszechnie za porażkę. Mogło się na to złożyć kilka przyczyn. Być może przedstawienie na ekranie ma dla futbolu równie istotne znaczenie jak sama gra. Być może również zasadnicza funkcja narracji jako komentarza w telewizji została uwypuklona za pomocą jego efektu – osadzenia materiału wizualnej rozgrywki”[9].
W kontekście roli komentatora można pokusić się o przeprowadzenie jeszcze dodatkowej specyfikacji. Może on występować na „miejscu akcji” i stamtąd prowadzić dla widzów relacje w czasie rzeczywistym trwania rozgrywki, a także ewentualnie w przerwach między jej poszczególnymi częściami. Może też zasiadać w sportowym studio telewizyjnym, najczęściej w towarzystwie zaproszonych ekspertów. Są wśród nich byli i obecni zawodnicy, trenerzy, działacze sportowi i dziennikarze, profesjonalnie zajmujący się tą tematyką, także na potrzeby innych mediów, głównie prasy, radia i internetu. Coraz częściej w tej roli występują również znane osoby ze świata kultury, nauki a nawet polityki. Tym samym dochodzi niejednokrotnie do tzw. zjawiska przeniesienia autorytetu. Mowa o sytuacji, gdy jednostka rozpoznawana przez widzów i ciesząca się autorytetem w danej dziedzinie wypowiada się na temat innej (w tym przypadku sportu), korzystając z wcześniej wypracowanego kredytu publicznego zaufania.
Komentatorów sportowych można podzielić nie tylko ze względu na miejsce ich faktycznego usytuowania wobec spektaklu sportowego (raz są jego elementem, innym razem zewnętrznym obserwatorem), ale również na funkcje samego komentarza. „Podczas gdy «komentator od kolorowania» sytuuje grę w jej perspektywie emocjonalnej i historycznej, «komentator merytoryczny» zapewnia narrację gry w czasie bieżącym. Jego zadaniem jest dostarczanie dyskursywnego podkładu dźwiękowego do wizualnej reprezentacji sportu, umożliwiającego rozproszonemu odbiorcy nadążanie za grą, a także przywoływanie go do ekranu w celu obejrzenia najważniejszych fragmentów”[10]. Należy jednocześnie pamiętać, że odbiór telewizji, np. w odróżnieniu od odbioru filmu w kinie, ma charakter rozproszony i nieciągły. Uwaga telewidza zwykle podzielona jest między wykonywanie różnych innych czynności. w związku z tym komentator pełni rolę narratora. Zwraca on uwagę odbiorcy na najważniejsze momenty gry oraz przypomina te jej wcześniejsze fragmenty, których z różnych przyczyn telewidz nie mógł oglądać. Ponadto komentator zapełnia swoimi wypowiedziami okresy „martwej ciszy”, kiedy na ekranie nic ciekawego się nie dzieje lub występuje przerwa w rozgrywce. Działa zatem w służbie fatyczności medium, ponieważ telewizja jest nastawiona przede wszystkim na podtrzymywanie kontaktu z widzem. w „gorących sytuacjach”, np. gdy napastnik zbliża się do bramki, komentator podsyca natomiast atmosferę gry, wpływając tym samym na poziom jej emotywności.
Staje się całkiem jasne, że transmisje sportowe są współcześnie profesjonalnie wyreżyserowanymi spektaklami. Komercjalizacja i spektakularyzacja sportu to zjawiska, które z pewnością będą przybierać na mocy wraz z rozwojem samych mediów. Podstawowa wątpliwość, która się pojawia w ich kontekście, dotyczy możliwości zatracenia przez sport jego własnej istoty. Początki tego zjawiska dają się zaobserwować niestety już dziś…
Agnieszka Ogonowska
1 Inspirującego przeglądu tych stanowisk dostarcza praca pod redakcją
Andrzeja Gwoździa, z której pochodzą artykuły wykorzystywane
w tym opracowaniu: A. Gwóźdź, red., Media, eros, przemoc. Sport
w czasach popkultury, Kraków 2003, 342 s. ↑
2 J. Bryant, Przyjemność widza a przemoc w telewizyjnych transmisjach [w:] A. Gwóźdź, op. cit., s. 156. ↑
3 J. Guttman, Lekkoatletyka. Eros i kultura popularna [w:] A. Gwóźdź, op. cit., s. 115. ↑
4 S. Birrell, J.W. Loy, jr., Sport w mediach: gorący i zimny [w:] A. Gwóźdź, op. cit., s. 230–231. ↑
5 W. Welsch, Sport przez pryzmat estetyki – a nawet widziany jako sztuka [w:] A. Gwóźdź, op. cit. ↑
6 W. Welsch, op. cit. s. 320. ↑
7 M. Morse, Sport w telewizji: powtórka i przedstawienie na ekranie [w:] A. Gwóźdź, op. cit, s. 30. ↑
8 B. Neitzel, Piłka nożna: grana i opowiadana [w:] A. Gwóźdź,
op. cit., s. 261. ↑
9 M. Morse, op. cit., s. 40. ↑
10 A. Rose, J. Friedman, Sport telewizyjny jako zma(s)kulinizowany kult dystrakcji [w:] A. Gwóźdź, op. cit., s. 64–65. ↑