Głosy o książkach

Izabela Luzar

Peter Skrzynecki
Bezdomne psy

Piękna, nostalgiczna książka. Książka egzotyczna, tak jak egzotyczna jest dla nas daleka Australia. Książka o Polakach, ale jakichś zupełnie innych, rzec by można: na pozór niepolskich. Opowieść o odległych krainach i dawnych czasach widziana oczyma dziecka – nawet, jeśli skrywa się ono w ciele dorosłego mężczyzny. Opowieść melancholijna, mądrze prawdziwa, lecz nie pesymistyczna. Taki właśnie jest zbiór opowiadań Petera Skrzyneckiego.

Bezdomne psy

Wiemy wszyscy, czy to z literatury, czy z własnych doświadczeń, że emigracja jest doświadczeniem niezwykłym. Odrywa nie tylko od tego, co bliskie i znane, ale również tłumi w człowieku „inność” językową i kulturową; „wyrównuje” różnice temperamentów. W Nowym Świecie zjawia się w nas samych nowy człowiek, który zwolna ulega przystosowaniu. Jednak mimo upływu czasu, a nawet coraz lepszej znajomości języka, coś wraca, coś, czego nie udało się wyplenić, co pomimo uporczywego tu i teraz jest tam i wtedy. Po prostu dawniej, w Polsce… Bohaterowie Skrzyneckiego nie są tylko rozbitkami, a gdy zdarza się i tak, nie jest to wina emigracji, bowiem rozpacz i tragizm ich losu ukryte są w przeszłości: w bolesnej utracie bliskich, w samotności, w jakiejś uparcie przeżywanej udręce z powodu owego „dawniej”. Dawniej, czyli przed przyjazdem tutaj, dawniej, czyli w krainie białego orła, Gniezna i Mieszka.

Skrzynecki pisze o ludziach, którzy nad grobem zmarłego pijaka i hodowcy gołębi śpiewali Jeszcze Polska nie zginęła. Pisze też o ludziach, którzy w tej nowej społeczności pijaka się wyparli – ten „pan”, „sublokator” okazuje się wujkiem, bratem matki Marysi i Tadzia, towarzyszy dziecięcych zabaw narratora. Smutek emigracyjnego losu przyćmiewa jakże ludzka potrzeba dopasowania się. Nie w orle białym i nie w opowieści o pierwszych Piastach tkwi jedyne źródło bolesnej zadry w duszy, lecz także we wstydzie, zdradzie i kłamstwie, w opuszczeniu i wreszcie w pozostawieniu się samemu sobie.

Pośród książek o świecie i życiu minionym, zabranych ze sobą w podróż, pośród książek o emigracyjnym losie, Skrzynecki, syn emigrantów, opowiada swoje historie w sposób zadziwiająco pogodny. Oczywisty tragizm losów niektórych bohaterów nie uderza czytelnika z taką mocą, z jaką ma to miejsce w powieściach Kosińskiego czy utworach Janusza Głowackego. Cena za łatwiejsze życie na nowym kontynencie bywa i tutaj ceną życia, jednak – niczym w będącym mottem tego zbioru fragmencie Pana Tadeusza – czas i oddalenie wszystko czynią możliwym do ogarnięcia, zrozumienia, zniesienia.

Upływ czasu zmienia proporcje tak, jak oddalanie się pasma górskiego zmienia krajobraz. Ów dystans czasowy i przestrzenny, dzielący autora Bezdomnych psów od typowych emigrantów, najbardziej różni go od polskich pisarzy, którzy sami są lub byli emigrantami.

Stąd też, pomiędzy bolesnymi sprawami, jest w tej prozie dużo miejsca na ciepło, na bliskość, na miłość, na błędy wreszcie, za które nie płaci się najwyższej ceny. W kraju, gdzie Boże Narodzenie uczcić można kąpielą w oceanie, wszystko może się na nowo ułożyć. Nie brak tej prozie filozoficznego dystansu, nie ma jednak stoicyzmu, bohaterowie żyją, by czuć; takie życie wydaje się im chyba jedynym możliwym do przyjęcia. I w tym miejscu ukrywa się bodaj najpiękniejszy element świata Bezdomnych psów – polskość, która jest rzewną sentymentalnością, która wszelkie sprawy powierza opatrzności, i polskość, która jest czułością „dla ptaków i kamieni”, jak pisał poeta. Tacy jesteśmy i taką polskość zabieramy ze sobą na każdy kraniec świata.

Wspaniale, że tę książkę, jakże inną od prozy choćby Jerzego Kosińskiego, u nas wreszcie wydano. Co więcej, jak pisze tłumaczka, emigracyjną literaturę dawno już w Australii doceniono, a dorobek Skrzyneckiego jest w Australii lekturą maturzystów. Tym goręcej warto polecić ten odległy geografi cznie, lecz prawdziwy i bliski kontakt z polskością i bardzo dobrą literaturą zarazem.

Izabela Luzar

Peter Skrzynecki, Bezdomne psy. Kraków, Wydawnictwo Edukacyjne, 2005, 220 s.


początek strony


Konspekt nr 4/2005 (24))
   Copyright © „Konspekt”. Kraków, maj 2006.  Statystyka

Następny artykuł
Poprzedni artykuł
Strona główna