Dyskurs akademicki
M. Kawka

Maciej Kawka

Panem et circenses

O języku komentatorów sportowych

Chodzi tu o specjalny (lub specyficzny) sposób pisania, częściej wyrażania się, prezentowany przez dziennikarzy telewizyjnych lub radiowych podczas komentowania różnych wydarzeń sportowych – meczów piki nożnej, spotkań lekkoatletycznych, wyścigów rowerowych, motocyklowych itp. Zdarza się też, iż ten specyficzny język – stając się przedmiotem refleksji naukowej jako idiolekt lub raczej biolekt, żargon będący zlepkiem niepoprawności, przejęzyczeń i wszelkich nielogiczności – widnieje w spisie tematów maturalnych jako: Język komentatorów sportowych, a polecenie do zadania brzmi zaś: „Zbierz materiał, wyodrębnij cechy charakterystyczne i przedstaw wnioski”.

Są to więc próby uczynienia z tego – wątpliwej jakości sportowego kodu – czegoś w rodzaju odmiany językowej lub nietypowego rejestru polszczyzny, którą posługuje się jedna i to dość wąska grupa kilku, a co najwyżej kilkunastu dziennikarzy.

Jaki to jest język? Aby odpowiedzieć na postawione pytanie – mimo braku opracowań naukowych – wybrałem, spośród różnego typu audycji telewizyjnych i radiowych, kilka najbardziej charakterystycznych zwrotów z komentarzy znanych polskich sprawozdawców sportowych.

Niektóre z nich weszły prawie na stałe do języka potocznego i są powtarzane, ale wyłącznie na zasadzie przykładów ośmieszających ich autorów (ze zrozumiałych przyczyn nazwiska zostały tu pominięte):

Gol jest wtedy, kiedy piłka całym swoim obwodem przekroczy odległość równą obwodowi piłki.
W zespole wojskowych rozstrzelał się Nyckowiak (prasowe: o zawodach strzeleckich)
Mówię Samprasowi, żeby mocniej liftował piłkę. Ale on mnie nie słucha. Ale jak ma mnie słuchać, skoro mnie nie słyszy.
Grecy przy piłce, a konkretnie Warzycha.
Henryk Wardach to stary wyjadacz parkietów. (radio)
Obrońca wybił piłkę na tak zwany przysłowiowy oślep.
Wybił piłkę na tak zwaną pałę.
Włodek Smolarek krąży jak elektron koło jądra Zbyszka Bońka.
Podziwiam jego skromne warunki fizyczne.
Piłkarz polewa sobie wodę głową.
Szurkowski – cudowne dziecko dwóch pedałów.
Córka już wie, który jest tata w sensie żużla.
Brak wyczucia percepcji prawej nogi.
To nie był błąd - to był wielbłąd.
Kontuzja, ale interwencja masarza nie jest jednak niezbędna.
Zawisza Bydgoszcz to klub, który już nie istnieje, występując obecnie w IV lidze.
Pani Szewińska nie jest już tak świeża w kroku, jak dawniej.
Jadą. Cały peleton, kierownica koło kierownicy, pedał koło pedała.
Franciszek Smuda zbyt radykalnie przeczyścił swój zespół.
Trzeba wybrać: uroda albo sztanga. Pintusewicz wybrała tę drugą ewentualność.
Dostałem sygnał z Warszawy, że mają już państwo obraz, więc możemy spokojnie we dwójkę oglądać mecz.

Autorem niektórych powiedzeń – jak tego o rekordzistce świata w sprintach, Irenie Szewińskiej czy cytowane: Wybił piłkę na tak zwaną pałę – jest znany i zasłużony były bramkarz reprezentacji Polski – Jan Tomaszewski, którego wypowiedź o błędzie piłkarskim: To nie błąd, to wielbłąd można uznać za oryginalną (wykorzystuje mechanizmy gry językowej – błąd: wielbłąd). Inni autorzy – niestety pożałowania godnych wypowiedzi – to także często występujący w TV na antenie ogólnopolskiej znani dziennikarze sportowi.

Przykłady można by tu mnożyć ku rozweseleniu Czytelników, nigdzie jednak w żadnym gatunku dziennikarskim z wyjątkiem telewizyjnego i radiowego komentarza sportowego (rzadziej zjawisko to występuje w prasie sportowej, co jest z pewnością zasługą pracowników korekty) nie spotykamy takiego nagromadzenia błędów językowych, nieporadności, nielogiczności i przejęzyczeń („piłkarz polewa sobie wodę głową”), jak w komentarzu i sprawozdaniu. Zjawisko to staje się, przynajmniej w polskim sprawozdaniu sportowym, głównie piłkarskim – telewizyjnym i radiowym – jego cechą konstytutywną, ważną i odróżniającą go od pozostałych gatunków dziennikarskich.

Należałoby zadać pytanie, jak to zjawisko przedstawia się w innych językach. Udaną próbą odpowiedzi na to pytanie jest artykuł napisany przez znakomitego specjalistę od języka sportowego – analizującego w wielu swoich pracach jego idiomatykę i strukturę – prof. Jana Ożdżyńskiego[1], który prześledził w sposób kontrastywny radiowy komentarz tego samego meczu piłkarskiego transmitowany przez telewizję po polsku i po francusku. Tam też należałoby szukać interpretacji.

W naszym wypadku wydaje się, że jest to język zaledwie kilku lub kilkunastu znanych i dominujących w środkach masowego przekazu osób („dziennikarzy”), których gafy językowe rozśmieszają widzów, słuchaczy i czytelników, co czyni zawody jeszcze bardziej frapujące w odbiorze zgodnie ze znanym powiedzeniem „panem et circenses” – oczywiście ze szkodą dla języka polskiego.

1 J. Ożdżynski, Polskie współczesne słownictwo sportowe, Wrocław 1970.


początek strony


Konspekt nr 4/2005 (24))
   Copyright © „Konspekt”. Kraków, maj 2006.  Statystyka

Następny artykuł
Poprzedni artykuł
Strona główna