– Wybrałem – oznajmił Plötner, nie
przedstawiając się, gdyż uznał, że sekretarka
i tak poinformowała szefa, kto dzwoni.
– Kto to?
– Stolarz, cieśla, mechanik, kiedyś członek
Czerwonego Frontu, samotny – szybko liczył
podstawowe cechy. – Przyjrzałem się jego
zdjęciu. Mogę przyjąć, że to dobry materiał
Tak mogła brzmieć rozmowa pomiędzy doktorem Kurtem Plötnerem – naukowcem prowadzącym w obozie koncentracyjnym w Dachau eksperymenty na ludziach, a standartenführerem SS Wolframem Sieversem, szefem tajnej komórki wywiadu i kontrwywiadu III Rzeszy oraz sekretarzem generalnym stowarzyszenia o nazwie: Niemieckie Dziedzictwo Przodków (Ahnenerbe)[1]. Cel operacji, do której Plötner wybrał cieślę z Kolonii: Johanna Georga Elsera, wciąż pozostawał niejasny. Zresztą taki miał być, albowiem nad jego całkowitym utajnieniem czuwał dowódca SS i gestapo – Heinrich Himmler.
Rok później, w listopadową noc 1939 r., 10-kilogramowy[2] ładunek wybuchowy ukryty w filarze monachijskiej piwiarni Bürgerbräukeller spowodował eksplozję, zabijając lub raniąc kilkudziesięciu faszystowskich dostojników partyjnych, przybyłych tu w celu świętowania rocznicy tzw. „puczu monachijskiego” – nieudanej próby przejęcia przez Hitlera władzy w Niemczech, w roku 1923. Planowany cel zamachu nie został osiągnięty. Spiesząc do Berlina Adolf Hitler skrócił swoje wystąpienie o około pół godziny, opuszczając salę kilkanaście minut przed zaplanowaną eksplozją. Nie zawiódł ani precyzyjny mechanizm zegarowy[3], ani umysł Johanna Elsera. Jedynie wola przypadku sprawiła, że kanclerz III Rzeszy uniknął śmierci. Zamach wywołał kontrowersje. Dlaczego cieśla znad Jeziora Bodeńskiego podejmuje decyzję o opuszczeniu rodzinnego miasta – Konstancji, i prawie trzy miesiące, noc w noc, przekrada się do sali jadalnej piwiarni Bürgerbräukeller, by tam, w filarze nośnym pomieszczenia, drążyć otwór – miejsce późniejszego ukrycia bomby? w jaki sposób zwykły rzemieślnik potrafi skonstruować tak precyzyjny mechanizm zegarowy? Czy działał sam? Czy działał z własnej woli? „Z czego żyje, gdzie mieszka, dlaczego nikt w Monachium nie interesuje się stolarzem, który nigdzie nie pracuje?” (s. 237).
Pytania można mnożyć, właściwych hipotez jest niewiele. Te, które przedstawia Bogusław Wołoszański w książce Operacja Talos, kolejnej po Twierdzy szyfrów „powieści opartej na faktach”, wydają się przekonywujące i prawdopodobne, choć ocena ich prawdziwości nie leży w zakresie kompetencji autora niniejszego szkicu. Wołoszański – badacz i popularyzator wiedzy historycznej o XX w., twórca wielu książek faktograficznych (m.in. Ten okrutny wiek - część 1 i 2, Tajna wojna Hitlera, Tajna wojna Stalina), ma pełne kompetencje do tego, by stawiać tezy trudne, nawet kontrowersyjne, jednakże – znając zaangażowanie autora w meritum zagadnienia – czytelnik wierzy, iż są one możliwe do udowodnienia.
Akcja Operacji Talos rozpoczyna się 28 lipca 1938 r., w dniu „likwidacji” przez gestapo informatora polskiego wywiadu, oficera SS z Dachau: Rudigera Kraussa. Krauss miał przekazać informacje dotyczące tajnych badań laboratoryjnych prowadzonych w obozie. Choć nie zdążył dokończyć swojej misji, jego śmierć uaktywnia kolejnego polskiego agenta: Michała Sosnowicza (Michaela Sosnowitza). Ten – mimo wysokich kwalifikacji szpiegowskich – ma przed sobą zadanie niełatwe: poznać prawdę o okolicznościach śmierci Kraussa, a także o tym, co informator z Dachau chciał przekazać Drugiemu Oddziałowi Sztabu Głównego, tj. wywiadowi polskiemu. a była to informacja ściśle chroniona przez Plötnera, Sieversa i samego Himmlera.
Hipoteza, jaką Bogusław Wołoszański proponuje swoim czytelnikom, jest następująca: w Dachau prowadzono pseudonaukowe badania medyczne, których celem było stworzenie „żołnierza doskonałego”: istoty bez uczuć i woli, całkowicie podległej swoim twórcom. Prototypem owego „Talosa” miał się stać właśnie Johann Elser. Człowiek ów, w trakcie okrutnych eksperymentów (z użyciem narkotyków, hipnozy oraz tortur – psychicznych i fi zycznych) został „zaprogramowany” w celu przeprowadzenia zamachu na Adolfa Hitlera, w listopadzie 1939 r. Nie był jednak – według Wołoszańskiego – faktycznym autorem tej operacji, lecz jedynie narzędziem w grze, jaką prowadził niechętny tzw. „zachodniej” polityce Hitlera (tj. planowaniu inwazji na Holandię, Belgię i Francję), Heinrich Himmler.
Gdyby pokusić się o wykres fabuły Operacji Talos, zarówno postać Elsera, jak i listopadowy zamach na kanclerza III Rzeszy byłyby tylko ramami konstrukcyjnymi utworu. Wewnątrz – spośród budulca powieściowego – czytelnik może wyodrębnić jeszcze wiele innych, równie istotnych wątków fabularnych, obrazujących m.in.: walkę wywiadów, inwazję hitlerowskich Niemiec na Polskę (z przejmującą sceną ataku niemieckich samolotów na konwoje cywilne, wkroczenie Armii Czerwonej na Kresy Wschodnie, pracę wywiadowczą Stewarta Menziesa, wymianę jeńców między NKWD a III Rzeszą i wiele innych wydarzeń historycznych, które zostały włączone w kompozycję utworu.
W prozie Wołoszańskiego, żaden z bohaterów nie działa sam. Gdy znika jeden, w polu widzenia czytelnika natychmiast pojawia się kolejny – fikcyjny bądź autentyczny. Oba typy postaci wzajemnie się uzupełniają, lecz – co należy podkreślić w kontekście rozważań nad powieścią historyczną – bohaterowie fikcyjni nie zostają wyposażeni przez autora w możliwość znaczącego wpływu na wydarzenia historyczne. Są jedynie elementem obrazującym ich sens, istotami nadającymi prozie atrakcyjność (np.: zmysłowa kelnerka z Twierdzy szyfrów; uwodzicielska agentka z Operacji Talos) i wymiar beletrystyczny. Mimo iż próbują wypełnić swoje misje – gdyż do tego zobowiązuje je fabuła – żelazną zasadą powieści staje się całkowite poddanie tychże bohaterów wydarzeniom ich czasów. Tylko elementy składające się na cechy osobowościowe (przyzwyczajenia, wygląd, upodobania), zostają podporządkowane wyobraźni autora. Równowaga pomiędzy fikcją a rzeczywistością zostaje przez Bogusława Wołoszańskiego zachwiana na korzyść faktów. Należy jednak podkreślić, iż – w przeciwieństwie do Twierdzy szyfrów – fikcja, wciśnięta w gorset wierności historii, w Operacji Talos oddycha odrobinę swobodniej.
Książka zaskakuje nie tylko bogactwem faktograficznym i erudycją pisarza. Pod względem narracyjnym, skonstruowana jest o wiele lepiej niż jego powieściowy debiut. Cechuje ją przede wszystkim szerszy rozmach epicki oraz swobodniejsze podejście do procesu przekształcania konkretnych danych naukowych w formę beletrystyczną. Dla porównania: narrator Twierdzy szyfrów kurczowo trzyma się swojej roli prelegenta i historyka, wprowadzając w dynamiczną akcję powieści sporą ilość biografistyki i faktografii, która – mimo niepodważalnych wartości naukowych – spowalnia fabularny tok opowieści. Operacja Talos została pozbawiona tego sposobu mówienia o historii, przy czym nie traci nic z autentyczności i wierności prawdzie. To, co czytelnik ma wiedzieć na temat danej postaci lub wydarzenia, zostaje przekazane mu w sposób o wiele subtelniejszy. Aby poprzeć tę tezę przykładem, nie trzeba szukać zbyt długo. w podrozdziale piątym części pierwszej (s. 32– 37), pojawia się postać reichsführera SS Heinricha Himmlera. Jednakże Himmler nie od razu zostaje nazwany „szefem gestapo i Schutzstaffeln, ministrem spraw wewnętrznych III Rzeszy”. We wstępnym opisie, czytelnik obserwuje anonimowego, przeciętnego urzędnika biurowego, biorącego wieczorną kąpiel, czeszącego włosy, oglądającego w lustrze swoją – nie pozbawioną ułomności – sylwetkę. Dopiero w następstwie rozwoju narracji, ów „urzędnik” zostaje nazwany po imieniu – oto Heinrich Himmler. Ale nawet wtedy narrator wstrzymuje się z prezentacją biograficzną. To, co czytelnik ma wiedzieć o tej postaci, zostanie powiedziane w kolejności zgodnej z dalszymi wydarzeniami. Rzec można – korzystając z terminologii Michaiła Bachtina – dobry „chwyt” literacki.
Mimo wielu zalet, w Operacji Talos wyczuwa się pewien niedosyt w opisaniu osoby Johanna Elsera. We wspomnianej zbiorowości brakuje tego bohatera, jego przeżyć, przemyśleń. Szkoda, bo Elser to przecież postać-klucz. Widać jednak, że Wołoszańskiemu nie chodzi o napisanie książki psychologicznej, lecz powieści o machinie politycznej, która Elserem sterowała. Zminimalizowana rola jednostki jest, być może, rzeczą zamierzoną, a nie przeoczoną. Ale skąd to zastrzeżenie? Nazwisko: Johann Georg Elser nawet po wojnie było Niemcom nieznane. Milczały o nim encyklopedie[4]. Sytuację zmienił dopiero film Klausa Marii Brandauera: Georg Elser. Einer aus Deutschland (1989), przedstawiający sylwetkę i losy zamachowca. Powieść Bogusława Wołoszańskiego na pewno jest ważnym ogniwem w badaniu historii cieśli znad Jeziora Bodeńskiego i tajemnic związanych z jego pobytem w Bloku „E” obozu koncentracyjnego w Dachau.
Wołoszański żegluje „pod prąd” zaakceptowanej przez polską powieść historyczną (do czasów Teodora Parnickiego i Hanny Malewskiej) tradycji Waltera Scotta i Aleksandra Dumasa-ojca – tradycji, która powodowała, iż postacie historyczne nie pełniły „roli bohaterów powieściowych […] a […] zespół wydarzeń historycznych nie wypełniał fabuły” [5]. Autora Operacji Talos interesują fakty, ludzie realnie istniejący i mechanizmy ich poczynań. Kreacja bohaterów niehistorycznych, stanowi w tym przypadku rzecz marginalną – ważną, lecz tylko służebną. Książka staje się zatem widowiskiem historycznym, przeplatanym od czasu do czasu elementami fikcyjnymi, w proporcjach 90% do 10%, na korzyść faktów. Specyficzna to metoda w beletrystyce, ale ciekawa i bardzo indywidualna. W niej bowiem objawia się pasja autora do tropienia konkretnych zjawisk, wydarzeń i mechanizmów. Bogusław Wołoszański szuka własnego, autorskiego sposobu pisania o historii najnowszej, co jest rzeczą niełatwą. Podejmuje to wyzwanie i realizuje je z pełną konsekwencją, w sposób wysoce precyzyjny.
Marcin Kania
1 Więcej o Ahnenerbe zob.: Ł. Orlicki, Nazistowskie Archiwum X Łowcy czarownic, http://forum.wprost.pl/ar/?O=420560&NZ=28
(dostęp 17.01.2005). ↑
2 E. Guz, Zapomniany zamach na Hitlera, „Przegląd” 2004, nr 46. ↑
3 B. Wołoszański, Operacja Talos, Warszawa 2005, s. 327. ↑
4 E. Guz, Zapomniany…, j.w. ↑
5 H. Bursztyńska, Scottowskie i dumasowskie dziedzictwo Sienkiewicza, „Prace Historyczne Uniwersytetu Śląskiego” 1976, nr 99, s. 81. ↑