Gość „Konspektu”

Odpowiadać na wyzwania nowych czasów

Rozmowa z prof. Januszem Zdebskim, rektorem Akademii Wychowania Fizycznego w Krakowie

Marek Karwala:
– Panie Profesorze, jest Pan nowym, ale zarazem… „starym” rektorem, jako że po przewidzianej ustawą przerwie powrócił Pan – z woli społeczności akademickiej – na zajmowane już wcześniej stanowisko. Czy zdobyte uprzednio doświadczenia zamierza Pan teraz spożytkować? Jaką ma Pan wizję rozwoju Akademii?

Janusz Zdebski:
– Nie jestem pewien, czy uda mi się wykorzystać poprzednie doświadczenia, ponieważ w ciągu sześciu lat dokonało się bardzo wiele zmian prawnych, ekonomicznych itp. Weszliśmy do Unii Europejskiej, pojawiła się nowa ustawa o szkolnictwie wyższym... Z drugiej jednak strony doświadczenia to także pewien rodzaj rutyny – wypracowane sposoby postępowania z ludźmi, co jest mi bliskie z racji mojego fachu psychologicznego. Ten rodzaj zdobytej poprzednio wiedzy będzie mi – jak sądzę – obecnie przydatny.

prof. J. Zdebski
Prof. J. Zdebski

Gdy zaś chodzi o perspektywy i zamierzenia, to jest tak, że zamierzenia dzielą się na standardowe i konieczne, a każdy rektor musi troszczyć się o nie oraz je przestrzegać. Wymienię tu chociażby systematyczną dbałość o jakość nauczania, o rozwój kadr naukowych, o wzbogacanie oferty studiów. Natomiast jeżeli chodzi o moje inne plany, to pragnę powiedzieć, że podczas jednego z pierwszych posiedzeń senatu przedstawiłem program złożony z dziesięciu punktów. Będę zatem zmierzał do sporządzenia nowego statutu Uczelni i całego zestawu regulaminów okołostatutowych. Zdaję sobie sprawę, że zajmie nam to sporo czasu, bo jest to – bez żadnej przesady – ogromna praca o charakterze administracyjnym. Musimy uporządkować sprawy związane z uzyskiwaniem praw do nadawania doktoratów przez drugi wydział. Chciałbym, żebyśmy doprowadzili do powstania kolejnego wydziału, myślę tu o turystyce i rekreacji.

Nie możemy pozwolić sobie na żadną stagnację, musimy ciągle rozwijać się, stale walczyć o lepszą jakość, ponieważ funkcjonujemy w warunkach ostrej konkurencji, w warunkach rynkowych, które narzucają określone konieczności

– Który wydział posiada aktualnie prawa doktoryzowania?

– Na Wydziale Wychowania Fizycznego można się obecnie doktoryzować oraz ubiegać o stopień doktora habilitowanego. w niedługim czasie takie prawa powinien uzyskać także Wydział Fizjoterapii.

Kolejny punkt mojego programu dotyczy inwestycji. Otóż w 2006 r. będziemy budować halę tenisową; chcemy, aby była wykonana sprawnie i w terminie. Na terenie naszego kampusu pragniemy także wybudować basen kąpielowy. Zamierzamy pozyskać w tym celu fundusze unijne oraz inne środki zewnętrzne. Basen jest nam szalenie potrzebny, bo z jednej strony dla fizjoterapii byłby on poligonem doświadczalnym do pracy z pacjentami, z drugiej strony, rzecz jasna, korzystaliby z niego studenci; koledzy z AZS-u już snują plany powołania do życia sekcji pływackiej.

Jeżeli chodzi o dalsze kwestie, to mamy do rozstrzygnięcia kilka istotnych dylematów. Jeden z nich dotyczy naszego ośrodka wodnego w Załężu. Nasuwa się pytanie, czy lepiej będzie dalej utrzymywać własny ośrodek, czy może raczej nastawić się na wynajem dla konkretnych potrzeb? Czeka nas szereg poważnych prac związanych z wprowadzeniem legitymacji elektronicznych oraz ze złożonym procesem dalszej informatyzacji Uczelni.

Moje zamierzenia sytuują się w kilku płaszczyznach: po pierwsze – dydaktyka i nauka, po drugie – rozwój kadr, po trzecie – inwestycje, po czwarte – doskonalenie struktur Uczelni i wewnętrznego przepływu informacji

Myślę również o tym, żeby – w miarę możliwości – wprowadzić nowe kierunki studiów. Rada Główna Szkolnictwa Wyższego zaproponowała właśnie uczelniom jako nowy kierunek… taniec. Jesteśmy tą propozycją zainteresowani; sądzę, że można by go uruchomić wespół z Państwową Wyższą Szkołą Teatralną i z Akademią Muzyczną. Rozmawiałem z rektorem Jerzym Stuhrem na ten temat i być może, że coś z tych rozmów się wykluje. Byłyby to wówczas studia międzyuczelniane.

Istotnym problemem jest także podniesienie prestiżu Uczelni. Myślę, że mogłaby nań wpłynąć obecność studentów z zagranicy. Chęć przyjazdu do nas zgłosili już studenci z Portugalii. Wówczas – na zasadzie wymiany – nasza młodzież pojechałaby tam na okres semestru lub dwóch. Chcemy wejść jak najszerzej w tę wymianę studencką.

Studenci-sportowcy otrzymują z reguły indywidualny tok studiów. Uczelnia stara się te osoby wspierać także w inny sposób, co nie oznacza bynajmniej jakichś szczególnych preferencji czy ulg

Generalnie rzecz ujmując, moje zamierzenia sytuują się w kilku płaszczyznach: po pierwsze – dydaktyka i nauka, po drugie – rozwój kadr, po trzecie – inwestycje, po czwarte – doskonalenie struktur Uczelni i wewnętrznego przepływu informacji.

– Dzisiaj toczy się bój uczelni państwowych i niepaństwowych o studenta. Jakie jest zainteresowanie młodzieży studiami w Akademii Wychowania Fizycznego? Które kierunki cieszą się największą popularnością?

– Zainteresowanie jest duże. Na wychowanie fizyczne ubiegają się zazwyczaj ponad dwie osoby na jedno miejsce, na fizjoterapię 5–6 kandydatów, a na turystykę jeszcze więcej. Tu może pojawić się pewien problem w przyszłości, gdyż będziemy zmuszeni zmierzyć się z niżem demograficznym. Zatem trzeba będzie rozbudować studia podyplomowe, stworzyć nowe kierunki, jak np. menedżerstwo sportowe… Sprawa jest dosyć oczywista – nie możemy pozwolić sobie na żadną stagnację, musimy się ciągle rozwijać, stale walczyć o lepszą jakość, ponieważ funkcjonujemy w warunkach ostrej konkurencji, w warunkach rynkowych, które narzucają określone konieczności.

– W Akademii studiuje wielu sportowców, których nazwiska pojawiają się na pierwszych stronach gazet sportowych, by wymienić chociażby lekkoatletów – Marcina Urbasia lub Piotra Klimczaka. Nie jest łatwo pogodzić czynne uprawianie sportu na najwyższym poziomie z solidnym, regularnym studiowaniem. Jak problem ten jest rozwiązywany w krakowskiej AWF?

– Studenci-sportowcy otrzymują z reguły indywidualny tok studiów. Uczelnia stara się te osoby wspierać także w inny sposób, co nie oznacza bynajmniej jakichś szczególnych preferencji czy ulg. Jeżeli są to np. narciarze, a u nas studiuje ich wielu, to dla nich organizuje się zajęcia w wymiarze skomasowanym wtedy, gdy wracają z obozów. Zdarza się też czasami, że różny jest poziom dyscypliny wewnętrznej i świadomości „posiadaczy” indywidualnego toku studiów. Jedni rozumieją swoją sytuację i potrafią skorzystać z otrzymanej szansy, a inni uważają, że określone przywileje im się po prostu należą. z tymi ostatnimi musimy, niestety, nawet po kilku latach rozstawać się, gdy nie widać żadnych postępów lub żadnego zainteresowania studiami z ich strony.

– W ostatnich latach rozsławili Akademię w Europie i w świecie prof. Jerzy Żołądź i dr Jan Blecharz, którzy w znacznej mierze przyczynili się do osiągnięcia przez Adama Małysza fantastycznych wyników. Obaj cieszyli się już zasłużonym szacunkiem przed podjęciem pracy z kadrą polskich skoczków narciarskich. Prof. Żołądź pracował przecież m.in. w tak sławnym klubie piłkarskim jak Ajax Amsterdam, a dr Blecharz z gimnastyczką Teresą Folgą, kadrą biegaczek narciarskich, kadrą koszykarek, łyżwiarzami figurowymi – małżeństwem Siudków, piłkarzami Wisły Kraków, strzelczynią Renatą Mauer-Różańską… Jak Pan Rektor postrzega możliwość przekładania teorii na praktykę sportową?

– Jeżeli chodzi o ścisłość, to akurat biografie obu wymienionych Panów są najlepszym przykładem takich relacji. Pan profesor Żołądź, obecny prorektor Akademii ds. Nauki, jest dzisiaj jednym z najbardziej cenionych w świecie fizjologów sportu. Swoją wiedzę teoretyczną konsekwentnie przekłada na wiedzę stosowaną. Ma zresztą prywatne doświadczenia sportowe, co też nie jest bez znaczenia.

– Był lekkoatletą Unii Tarnów…

– Tak, stamtąd pochodzi i tam trenował. W tarnowskiej Unii biegał również średnie dystanse dr Blecharz, choć na co dzień mieszkał w Okocimiu.

– Jest Pan z wykształcenia polonistą i psychologiem. Jaka była Pańska droga do sportu – bo przecież Pan też uprawiał sport, a konkretnie biegi sprinterskie w krakowskim Wawelu – i do Akademii Wychowania Fizycznego?

– Jestem krakowianinem z urodzenia, zawsze tu mieszkałem i tutaj już pozostanę. Gdy chodziłem do III Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Kochanowskiego, ktoś mnie zauważył i namówił do treningów właśnie w Wawelu. Pamiętam, że mój pierwszy wynik w biegu na 100 m to było 11,3 s.

– To – jak na pierwszy raz – wynik bardzo obiecujący…

– Ale ostatecznie doszedłem jedynie do 11 s, zatem wielkich postępów nie zrobiłem. Nieco później biegałem także 400 m, gdzie osiągnąłem wynik 50,2 s. Tak więc najpierw był sport i to właśnie on zaprowadził mnie do AWF. Gdy ukończyłem polonistykę, a potem psychologię, spotkałem mojego trenera i zwierzyłem mu się, że poszukuję pracy. Zaproponował mi, abym udał się do AWF, co też niebawem uczyniłem i po rozmowie z ówczesnym rektorem – prof. Stanisławem Pankiem – w roku 1973 r. zostałem zatrudniony. Dzięki Bogu, jestem tu już trzydzieści dwa lata i z wolna staję się żywym świadkiem odchodzących postaci, wydarzeń; pamiętam wiele osób, które już dawno nie żyją i w związku z tym mogę powiedzieć, że jestem tym, który łączy przeszłość ze współczesnością.

– Pan Profesor nie jest jedynym polonistą pracującym w Akademii Wychowania Fizycznego…

– Owszem. Jednym z nich jest prof. Andrzej Matuszyk, który kończył polonistykę w krakowskiej Wyższej Szkole Pedagogicznej (obecna AP) i przez kilka lat był tam zatrudniony w Instytucie Filologii Polskiej. Tutaj trafił natomiast do Zakładu Alpinizmu (był bowiem alpinistą), zdobył kolejne stopnie naukowe i wciąż u nas pracuje. Polonistą jest też prof. Edward Mleczko.

– Pamiętam go jako znakomitego długodystansowca…

– O tak! Był on wybitnym sportowcem, reprezentował wielokrotnie barwy Polski podczas zawodów międzynarodowych, jego kariera niewątpliwie zwracała uwagę.

– Czy zechciałby Pan Rektor powiedzieć coś o swoich zainteresowaniach naukowych?

– Przez szereg lat zajmowałem się turystyką. Byłem prezesem Zarządu Głównego PTTK przez lat osiem (do września 2005 r.), przewodnikiem tatrzańskim, interesowała mnie bowiem psychologia turystyki. w tej chwili, wraz z kolegą Ryszardem Winiarskim, przygotowujemy podręcznik z tego zakresu dla WSiP. Drugim obszarem moich zainteresowań jest sport. Przez dłuższy czas byłem psychologiem siatkarek Wisły Kraków; był to okres, kiedy zdobywały one mistrzostwo Polski. Wtedy w zespole grały takie zawodniczki, jak: Kisiel, Pypno, Kwaśniewska – one nadawały ton grze.

– Kwaśniewska powróciła do Wisły jeszcze kilka lat temu.

– Tak, ale wtedy była już osobą, jak na sportsmenkę, zaawansowaną wiekowo, chociaż sporo jeszcze potrafiła dać młodemu zespołowi. Gdy pracowałem z Wisłą grała także Magdalena Śliwa, obecna kadrowiczka trenera Andrzeja Niemczyka.

W tym drugim obszarze szczególnie interesują mnie relacje na linii: trener – zawodnik – psycholog, funkcjonowanie zespołu sportowego, tzw. „chemia zespołu”, czynniki, które decydują o tym, że drużyna jest zgrana, skuteczna itp.

Kolejne kwestie, które zajmują moją uwagę, to szeroko rozumiana biografistyka, szczególnie zaś „bieg życia ludzkiego”, będący nowym prądem w psychologii. w swoim czasie pisałem przewodniki po słynnym zakopiańskim cmentarzu, Pęksowym Brzyzku, a potem po nowym cmentarzu w Zakopanem (wraz z Maciejem Pinkwartem).

Mam jeszcze inne zainteresowania, ale te wymienione traktuję jako moją specjalizację.

– Bardzo dziękuję Panie Rektorze za rozmowę, życząc równocześnie, aby Akademia pod Pańskim przewodnictwem rozwijała się i zyskiwała na znaczeniu, zaś Panu osobiście dalszych sukcesów naukowych oraz dydaktycznych.

Rozmawiał Marek Karwala


początek strony


Konspekt nr 4/2005 (24))
   Copyright © „Konspekt”. Kraków, maj 2006.  Statystyka

Następny artykuł
Poprzedni artykuł
Strona główna