9 listopada br. w „Galerii Centrum” Nowohuckiego Centrum Kultury przy Placu Centralnym została otwarta wystawa Instytutu Sztuki – Dyplomy 2005. To pierwsza w ponad 25-letniej historii Instytutu zbiorowa prezentacja fragmentów prac dyplomowych, zrealizowanych w 2005 r. przez absolwentów studiów zawodowych i magisterskich kierunku Edukacja artystyczna, w zakresie sztuk plastycznych. Około 140 eksponowanych prac 46 autorów stanowi reprezentatywny przekrój wielości specjalizacji i dyscyplin artystycznych, funkcjonujących w programie studiów. Adam Panasiewicz i Aleksander Pieniek, pracownicy instytutu bezpośrednio odpowiedzialni za realizację wystawy i jej ostateczny kształt, stanęli wobec bardzo trudnego zadania: w złożonej przestrzeni nowohuckiej galerii dokonać kompozycji prac malarskich, rysunkowych, graficznych, fotograficznych, rzeźbiarskich i dotyczących projektowania wizualnego.

Szczegółowy scenariusz wystawy był efektem zastosowania demokratycznej zasady typowania najlepszych prac przez ich promotorów. Trudno jednoznacznie ocenić, czy ta zasada okazała się słuszna i skuteczna. Jak zwykle w takich sytuacjach wiele jest ocen i opinii skrajnie różnych. Niewątpliwie można, lub wręcz należy, próbować w przyszłości skorzystać z innych pomysłów na znalezienie bardziej doskonałego klucza wyboru autorów.
Bez względu na to, według której metody zostaną dobrani uczestnicy, znaczenie tego typu wystaw jest w oczywisty sposób szczególne. Są one świadectwem poziomu prowadzonej w naszym Instytucie dydaktyki, informują o możliwościach twórczych studentów – jej uczestników, ale kto wie, czy nie w większym stopniu o kondycji, możliwościach dydaktycznych i poglądach naszych pracowników.
Osobiście nie przeceniam wartości tegorocznego pokazu. w krótkim wystąpieniu na otwarciu wystawy pozwoliłem sobie na uwagę, że trochę inaczej ją sobie wyobrażałem. Dzisiaj mogę wskazać wręcz na rozczarowanie jej ostatecznym kształtem. To opinia wynikająca z oceny poziomu artystycznego często tych samych zestawów dyplomowych, ale oglądanych w całości w momencie dyplomowej obrony; przemawiających pełnią i bogactwem swojego wyrazu, rozbudowaną strukturą, wzajemnym kontekstem jej elementów, również ich wielością, a więc czysto fizyczną skalą swoich rozmiarów. Mam pewność, że zdecydowana większość prac prezentowanych na wystawie w okrojonej formie (przeważnie w drastyczny sposób), w rzeczywistości reprezentuje o wiele wyższy poziom. Jeżeli piszę więc o rozczarowaniu, to jest ono wynikiem właśnie takiej obserwacji i refleksji; prace dyplomowe naszych studentów w rzeczywistości (w ich pełnym kształcie) są po prostu o wiele lepsze.
Jak w przyszłości pokazać tę ich rzeczywistą wartość, a więc wartość naszej (studentów i pracowników) pracy, to przedmiot dyskusji, do której – mam nadzieję – już niedługo dojdzie w Instytucie Sztuki.