Konferencje

Następny artykuł
Poprzedni artykuł
Strona główna

 

Katarzyna Przebinda-Niemczyk

Sprawozdanie z Konferencji Naukowej IFP w Maniowych w maju 2005 r.

Rozgryzanie autobiografizmu, czyli podróż w głąb Drugiego

„Każdy z nas ma tendencje do uważania siebie za centrum pewnej przestrzeni życiowej: ja się liczę, moje istnienie ma znaczenie dla świata. Opowiadając siebie, potwierdzam siebie ponad śmiercią, aby zachował się ten cenny kapitał, który nie powinien zginąć.” - mówił w jednej ze swoich prac poświęconych autobiografii G. Gusdorf

O prawdziwości słów teoretyka literatury przekonali się uczestnicy konferencji naukowej Instytutu Filologii Polskiej, która już po raz piąty odbyła się we wsi Maniowy. I  choć to nie Gusdorf był najczęściej przywoływanym badaczem - gdyż prawdziwym guru konferencji okazał się Philip Lejeune - to jego myśl można dopasować do każdego z zaprezentowanych referatów. Profesorowie, doktorzy i doktoranci Akademii Pedagogicznej oraz gość honorowy konferencji, prof. Kazimierz Bartoszyński, przez trzy dni zastanawiali się nad fenomenem literatury autobiograficznej. Kto pisze wspomnienia, jaki cel mu przyświeca i czy można mu wierzyć (kryterium prawdy) oraz jaką formę przybierają pisarskie zwierzenia? To najogólniej postawione problemy, które starali się rozwiązać badacze.

Jak jednak teoretycznie opisać to, co z założenia było i jest czymś intymnym? Czy można analizować i ubierać w suche naukowe terminy myśli, które rodziły się pod wpływem chwili - pełnej radości lub nostalgii, momentu zachwytu lub przerażenia, w depresji lub delirycznej gorączce? Czy można znaleźć jedną metodologię badania zapisanych przeżyć różnych ludzi? Okazało się, że ilu badaczy, tyle różnych sposobów rozgryzania tekstu autobiograficznego. A  trzy dni tej konferencji okazały się prawdziwą podróżą w głąb Drugiego.

Profesor Regina Lubas-Bartoszyńska, rozpoczynając obrady, przedstawiła najnowsze problemy teorii autobiografii. Znana tłumaczka pism Philipa Lejeune'a przywołała m.in. myśli z jego najnowszej książki Znak życia. Lejeune już od kilkudziesięciu lat zajmuje się teoretycznym ujęciem literatury autobiograficznej. To on jest twórcą słynnego paktu autobiograficznego zawieranego między autorem a  czytelnikiem.

Jak przyznała jednak profesor Bartoszyńska z biegiem lat zmienia się literatura i muszą zostać zmodyfikowane pewne pojęcia.

„Cokolwiek mówimy i czynimy, zakładamy czas. Jak jednak uchwycić minione chwile? W jaki sposób sprawić, by przeszłość była obecna w teraźniejszości?” - zastanawiała się dr Katarzyna Wądolny-Tatar.

Nieodwracalnie (na szczęście) minęły czasy, o których pisał doktorant Janusz Patyna. Młody badacz przedstawił wizję Syberii, jaka rysuje się w pamiętnikach zesłańców. Okazało się, że teksty te są nie tylko świadectwem martyrologii Polaków, ale również można w nich odnaleźć piękne, poetyckie opisy przyrody, a nawet podróżnicze rozprawy naukowe.

Także w odległe czasy powędrowała doktorantka Joanna Iwaniec, która dokonała analizy XIX w. pamiętników Anny z Działyńskich Potockiej. Wspomnienia pisane niegdyś „z miłości dla dzieci i szczerości względem siebie” okazały się być dobrym materiałem do pokazania, w jaki sposób styl gawędy przenikał do autobiografii.

Wszystkim, którzy rozmarzyli się, słuchając o tematach poruszanych w XIX-wiecznych wspomnieniach, o formie pamiętników, a  przede wszystkim o powodach ich pisania (bo któż dziś pisze autobiografie, by „przeprowadzić własne dzieci bezpiecznie przez świat”?), o  współczesności, jakże odbiegającej pod każdym względem od minionych lat, przypomniał dr Zbigniew Bauer. Badacz najnowszej literatury i znawca mediów postawił przed zebranymi kluczowe pytanie: Dlaczego nagle autobiografizm zaczął pełnić tak ważną rolę? Przyczyny popularności tego typu literatury odnalazł m.in. w postępującym kryzysie fikcji, w nieumiejętności opowiadania oraz w przekonaniu współczesnego człowieka, że jest pars pro toto świata, że  kiedy będzie pisać o sobie, to tak jakby opowiadał świat.

Do czasów wojny przeniosła zebranych mgr Grażyna Badoń. Dokonując analizy wybranych dzienników wojennych, pokazała, że  diaryści wracali do rodzinnego miasta, gdyż było to jedyne ich miejsce własne, archetypiczne święte centrum, które, choć zniszczone przez zło, nadal kojarzyło się z bezpieczeństwem.

Zebrani z dużym zainteresowaniem wysłuchali pracy dr Andrzeja Gurbiela na temat szczególnego, bowiem opartego o  subiektywne doświadczenia dokumentu, jakim były Listy o Adamie Mickiewiczu pisane przez Teofila Lenartowicza do syna wieszcza, Władysława.

Wystąpienie Agaty Pławeckiej na temat wspomnień Karola Bołoza Antoniewicza przybliżyło zebranym biografię bohatera swoich rozważań (który po śmierci pięciorga dzieci i żony został jezuitą) oraz jego teksty, które mają charakter homiletyczny, przy czym funkcją wysuwającą się w nich na plan pierwszy jest funkcja dydaktyczna.

„Inny jawi się nam jako ten drugi - nasz drugi. Jest jakieś ja, które jest kimś innym” - starał się udowodnić dr Henryk Czubała, badając teksty Czesława Miłosza (ze szczególnym uwzględnieniem wiersza Zima). Noblista wg teoretyka literatury obserwował siebie przez świat przedstawiony, starał się wchodzić we własne, ale i cudze istnienie, szukać sensu zdarzeń, odsłaniać piękno należące do istoty bytu. Pokazywał, że literatura łączy się z życiem, człowiek zaś szuka swojego sobowtóra. Wciąż jednak pośrednio w swych tekstach zdawał się pytać: Jak może istnieć obraz mnie samego, na ile mogę otworzyć się na siebie, doświadczyć swej tożsamości?

Kolejnym etapem tej prawdziwej podróży w głąb drugiego człowieka okazały się być referaty przenoszące zebranych do Gdańska. Stało się to za sprawą dr Renaty Jochymek i mgr Małgorzaty Cemerys. Obie badaczki zajęły się Kartkami z dziennika Stefana Chwina i pokazały, jak trudno rozgryźć człowieka, jeśli wmawia nam, że jest kimś innym. Autor Hannemana kreuje siebie na kogoś lepszego niż jest, opisywane zaś przez niego wydarzenia podlegają autocenzurze. Nakłada maski, w których pokazuje światu coraz to inną twarz, demonstruje coraz to inne pozy.

O ostatnim szlacheckim gawędziarzu - Tadeuszu Konwickim opowiadał jeden z najlepszych gawędziarzy IFP, prof. Stanisław Burkot. „Ja nie piszę prawdy” - podkreślał stale bohater referatu i właśnie dlatego jego dzieła są „trochę autobiograficzne” - jak stwierdził prof. Burkot. Tworzy prywatne mity, wchodzi w dialog z  Gombrowiczem, przedstawia anegdoty, a wszystko to w stylu gawędy. Po raz kolejny podczas tej sesji pojawiło się określenie autokreacja. Według prof. Burkota autobiograf to nie ktoś, kto mówi prawdę o swoim życiu, ale ktoś, kto mówi, że  mówi prawdę o swoim życiu.

„Odpowiednią dać rzeczy formę, by  opowiedzieć siebie” - od parafrazy Norwida rozpoczęła swój referat mgr Jolanta Gomółka. Ale jaki jest ten najodpowiedniejszy kształt własnej autobiografi i? Czy można uciec od pisania o sobie, skoro wszyscy wokoło zajmują się pisaniem wspomnień? - zastanawiała się doktorantka, przywołując Miesiące K. Brandysa. Pisarz ten zamienił życie na pisanie i skomentował to: „My chcemy być inteligentni. Zanim coś przeżyjemy, już chcemy to analizować”.

O tym, że można poznać Drugiego, analizując jego osobiste teksty, przekonywała prof. Jagoda Cieszyńska. Człowiek nie tylko jest, ale i siebie ocenia. Zapis własnych myśli i doznań staje się okazją do spotkania z samym sobą, daje możliwość wyjścia naprzeciw siebie. Każdy piszący teksty osobiste zdaje się szukać sensu swego istnienia na ziemi. Celem zaś każdej terapii jest zmiana perspektywy patrzenia na siebie.

W świat dzieci mających problemy ze słuchem przeniosły zebranych kolejne dwa referaty. Mgr Zdzisława Orłowska pokazywała nie tylko utrwalone w dziennikach wydarzeń zachowania językowe dzieci niesłyszących, ale również przyglądała się sposobowi, w jaki te  dzieci uczą się mówić o własnych uczuciach. Mgr Elżbieta Szmuc zaprezentowała obszerne fragmenty pamiętników dzieci niesłyszących i na ich podstawie przybliżyła uczestnikom konferencji metody rozszerzania słownictwa i opanowywania języka przez swoich podopiecznych. Pisanie o  sobie za pomocą słów, których się nigdy nie usłyszy, to niezwykła sztuka - dlatego prace obu doktorantek prof. Cieszyńskiej spotkały się z dużym zainteresowaniem.

„Lejeune miał rację mówiąc, że pisać dziennik znaczy zmuszać się do życia” - tym stwierdzeniem zaczęła swój występ kolejna referująca. Jednak nie francuski badacz i jego myśli były tematem tego wystąpienia. Prof. Maria Jędrychowska zajęła się sztuką wspominania Jarosława Iwaszkiewicza. Pisarz ten miał czas na  pisanie wspomnień, kreślenie notatek. To dla niego nie była żadna forma terapii. Prawda wydawała mu się zbyt prosta i mało atrakcyjna, a  relacja między życiem i sztuką zawsze obchodziła twórcę, którego dzieła są tak głęboko osadzone w pejzażu kultury.

W czasie podróży w głąb Drugiego zebrani przenieśli się w świat dinozaurów. A to wszystko za sprawą dr Bogusława Skowronka, który dokonał analizy trawelogów, czyli nowej formy filmów dokumentalnych, w których widz jest turystą, z łatwością pokonującym czas i przestrzeń z przekonaniem, że wszystko, co widzi, jest wiarygodne.

Od prehistorii po współczesność - takie przeskoki czasowe nie były obce zebranym w Maniowych. Momentami sala obrad zamieniała się w prawdziwy wehikuł czasu. Po świecie dinozaurów przyszła pora na  wirtualną rzeczywistość. Dr Agnieszka Ogonowska zaprezentowała sposoby kreowania siebie przez użytkowników sieci. Pojęcie prawda w internecie zostało zastąpione wyrazem autentyczność (która nie wymaga zewnętrznych referencji). Każda autonarracja okazuje się więc fikcjonalizacją prawdy. Ludzie spragnieni oglądania siebie, tworzą siebie poprzez pisanie o  sobie.

Internet daje duże możliwości poznania myśli drugiego człowieka. Jednak trzeba pamiętać, że blogujący tylko mówi, że  mówi prawdę (kolejna powtarzająca się podczas tych obrad myśl). Z pewnością kryterium prawdy nie można odrzucić, czytając wspomnienia Władysława Szpilmana. Wiedział o tym najlepiej Roman Polański, który również przeżył getto i dlatego postanowił sfilmować Pianistę. Praca nad filmem okazała się dla reżysera również formą terapii - chciał sobie poradzić z traumą ocalonego - udowadniała Kamila Ziółek w swoim referacie.

Pamięć twórcy może być przechowana nie tylko w zapisanych słowach - przekonywała zebranych mgr Klaudia Cymanow-Sosin, prezentując twórczość Ryszarda Horowitza. Prace tego znanego fotografa mają charakter memuarów. Zdają się mówić, że  rzeczywistość jest w nas, a nie w naszym świecie. Fotografie jako teksty nielinearne przekładają to, co dyskursywne na to, co zmysłowe.

Jak zachęcić do przeczytania własnego tekstu, jak zainteresować sobą innego? Już od dawna wiadomo, że takim sposobem może być dobry tytuł. Było już pytanie: „Kto wierzy w dinozaury”? i intrygująca „Spowiedź rewolucjonisty”. Kolejnym referatem przyciągającym uwagę już samym tytułem, była praca mgr Magdaleny Roszczynialskiej pt. Sztuka życia czy sztuczne życie? Według autorki literatura mówi to, o czym inni milczą, a według Sapkowskiego - bohatera rozważań doktorantki - „Literatura jest sublimacją popędu miłosnego”. W tekstach fantasy nie ma prawdy, jest wyłącznie opowieść, a  opowieść ma właściwe sobie prawa. Podmiot autorski to jawnie obnoszona maska, tworzona na  użytek publiczności. Podtrzymanie kontaktu z  czytelnikiem - funkcja fatyczna - dominuje w tego typu literaturze.

Na koniec sobotnich obrad zebrani przenieśli się w świat artysty malarza, który również posiadł tajemnicę maski. Dr Marek Karwala przybliżył bowiem Dziennik Tadeusza Makowskiego i okazało się, że ten który znany był dotąd jako malarz, potrafi ł również ubierać swoje myśli w słowa. We wspomnieniach przemawiał językiem własnym, śmiałym nieraz potoczystym.

Niedziela okazała się również pracowitym dniem dla uczestników konferencji. Wypoczęci po sobotnim, wieczornym spacerze po  niezwykle malowniczej okolicy już o dziewiątej rano zjawili się w sali obrad, by wysłuchać ostatnich podczas tej sesji referatów.

„Piszę rzeczywiście tyko dla siebie” - mówiła kiedyś Zofia Nałkowska. Okazało się jednak, że tak wielka pisarka nie może pisać tylko dla siebie. A takie stwierdzenie może brzmieć jak próba wciągnięcia czytelnika w grę. Nałkowska we własnych wspomnieniach - których analizę przedstawiła prof. Maria T. Lizis - patrzy na siebie przez pryzmat innej osoby. Również mówi nie tylko o sobie, ale z sobą, nie tylko do postaci, ale i z postaciami. Prof. Lizis zaprezentowała kognitywny model narracji. Według niej każdy odbiorca ma inną wiedzę, więc tekst istnieje tylko w interpretacji. Jakimi metodami badać testy osobiste? Czy można połączyć autobiografizm i intertekstualność, odnosząc się do prozy wspomnieniowej? - zastanawiała się kolejna referująca, badając teksty Jerzego Pilcha. Wszystko już zostało napisane, a każda autobiografia jest tylko autobiokopią - stwierdziła mgr Katarzyna Przebinda-Niemczyk, odwołując się m.in. do słów Lejeune'a. Pisarz również ubiera w słowa pewne historie (bądź autentyczne, bądź fikcyjne), tworzy pierwszoosobowe narracje i przez to także skazuje się na ciągłe porównywanie - zestawianie z własnym życiem, z już napisanymi przez siebie utworami lub z opowieściami, które wyszły spod piór jego kolegów po fachu.

W powieści Pilcha Pod Mocnym Aniołem narrator „zmaga się” z własnym alkoholizmem. Różni pisarze z różnych pobudek podejmują się pisania dzienników. Jan Lechoń w ten sposób poddawał się terapii. „Ten zeszyt będzie mnie zawstydzał i ulepszał” - pisał poeta, a jego słowa, zawarte w Dzienniku, przywoływał prof. Bolesław Faron. Intymność to  przekonanie o posiadaniu własnego świata, do którego nikt nie ma prawa dostępu, uważał Lechoń. Poszukiwał on wciąż własnego świata i nigdzie nie czuł się dobrze.

Nikt tak nie zna kobiety, jak druga kobieta. Czy to jest to niepodważalne stwierdzenie? Można było się przekonać, słuchając rozważań dr Krystyny Latawiec, która zaprezentowała różne wizerunki kobiet w biografii Hanny Malewskiej. Historia w tym utworze schodzi na plan dalszy. Kobiecość zaś staje się w tym apokryfie pewną konwencją. Malewska ceni kobiety zaradne, pozbawione maski.

W podróży w głąb Drugiego przyszła też pora na zdefi niowanie słowa droga. Semantyką słowa zajęła się prof. Krystyna Kowalik. Na podstawie XX-wiecznych testów wspomnieniowych badaczka zaprezentowała kontekstowe uwarunkowania sformułowania „polskie drogi” oraz wskazała różne sposoby obrazowania drogi. W tym referacie, analizującym wspomnienia od strony językowej, padło również kontrowersyjne dla wielu współczesnych teoretyków literatury, a oczywiste dla innych zdanie, że każde zdanie napisane przez pisarza jest autobiograficzne.

Prof. Teodozja Rittel, dokonując niezwykle szczegółowej lingwistycznej analizy utworów Elżbiety Drużbackiej, odkrywała ślady autorki w tekstach i ślady tekstów w innych tekstach, wszystko po to, by spojrzeć na związek życia i dzieła w twórczości tej poetki.

„Poeta jest zobowiązany do szczerości” - stwierdził kiedyś Jacek Podsiadło, którego twórczość stała się tematem rozważań ostatniej referującej, mgr Anity Jodłowskiej. Jednak, czy po tym wszystkim, co zostało podczas tych trzech dni powiedziane o prawdzie w autobiografi i, można słowa poety współczesnego uznać za wiarygodne? Czy kryterium prawdy można rozpatrywać jeszcze w odniesieniu do literatury czasów nam obecnych?

Trzydzieści zaprezentowanych referatów, z których każdy stał się swoistym etapem tej trzydniowej podróży w głąb Drugiego - oto plon tej konferencji. Wiele zagadek zostało rozwiązanych, jednak nawet najdokładniejsza analiza i najlepsza metoda rozgryzania tekstu autobiograficznego nie pozwoli do końca zrozumieć drugiego człowieka. Trzeba jednak stale próbować, gdyż jest to męcząca, ale niezwykle fascynująca przygoda, o czym z pewnością przekonali się wszyscy obradujący w Maniowych.

Katarzyna Przebinda-Niemczyk


 
[Rozmiar: 7784 bajtów]
Do góry strony
Copyright © "Konspekt". Kraków, lipiec 2005 . Statystyka