|
|
|
|
Czesław MichalskiSportowe i turystyczne pasje Karola Wojtyły
Śmierć papieża Jana Pawła II skłoniła nas do pogłębionej refleksji nad życiem i nauczaniem naszego wielkiego Rodaka. Mimo, iż o Jego działalności powiedziano już prawie wszystko, wciąż ukazują się nowe, chętnie czytane publikacje. Jan Paweł II miłował sport i sportowców. Wiedział, że współzawodniczenie w różnych dyscyplinach ruchowych może być nośnikiem wielkich wartości. Pisał: „Sport ujawnia bowiem nie tylko możliwości fizyczne człowieka, ale i zdolności intelektualne i duchowe. Ma nie tylko siłę fizyczną i wydolność mięśni, ale ma także duszę i dlatego musi w pełni okazywać swe oblicze”. W ędrowanie po górach to ważna część życiorysu Karola Wojtyły. Ktoś zapyta: dlaczego? Przecież odpoczywać można również w innych miejscach. Odpowiedzi na to pytanie udzielił kiedyś sam papież: „Tutaj łatwiej się modlić!” - Ksiądz Karol Wojtyła w turystyce dostrzegał szansę na zbliżenie się do Boga, poznawanie ojczystej ziemi, jej kultury, tradycji i historii. „W Wadowicach wszystko się zaczęło. I życie się zaczęło, i szkoła się zaczęła, i studia się zaczęły, i teatr się zaczął, i kapłaństwo się zaczęło” - mówił Ojciec Święty w czasie swej wizyty w rodzinnym mieście, w czerwcu 1999 r. Także początki zainteresowań sportowych i turystycznych sięgają Wadowic. Jako młody chłopak, przyszły papież występował nieraz w piłkarskim zespole szkolnym i w zespole ministrantów. Na tyłach gimnazjum im. Macieja Wadowity przy ulicy Mickiewicza znajdował się szutrowy placyk, na którym uczniowie grali w odmianę piłki ręcznej - hazenę. Ponieważ gra w piłkę nożną była zabroniona, tę dyscyplinę sportu uprawiano poza murami szkoły. Młody Karol pełnił na boisku funkcję obrońcy, a ponieważ na ustach wszystkich wielbicieli sportu był wtedy zawodnik polskiej reprezentacji - Henryk Martyna - przyjaciele Karola zaczęli nazywać swojego drużynowego kolegę „Martyną”, a to z racji podobnej postury. Karol występował też jako bramkarz, a miał ku temu predyspozycje - był chłopcem wysokim, barczystym, odważnym. Z pełnym poświęceniem walczył o piłkę, a do spraw związanych ze sportem podchodził poważnie. Tak też traktował mecze, które często analizował, starając się ustalić przyczyny straconych bramek. Grając w piłkę nie zaniedbywał jednak nauki. Gdy zegar na wieży kościelnej wybijał wyznaczoną przez ojca godzinę, wracał do domu, by odrabiać lekcje. Dzięki nieprzeciętnym zdolnościom i wytrwałości był najlepszym uczniem w klasie. W wadowickim budynku Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”, przy ulicy Sienkiewicza 9, gimnazjaliści odbywali zajęcia z „ćwiczeń cielesnych” pod kierunkiem nauczyciela gimnastyki, Czesława Panczakiewicza. Pedagog ten umiał również zarazić uczniów miłością do gór. Chodzili na Babią, do Zubrzycy, nad Skawę. Wojtyła świetnie pływał. Zimą chłopcy grali w hokeja na zamarzniętym stawie przy drodze do Radogoszczy. Za łyżwy służyły ostrza przyczepiane do butów. Młody Karol sięgał też po narty. Okolice Wadowic i Kalwarii Zebrzydowskiej Karol Wojtyła znał od dziecka. Nieraz, już jako papież, wspominał swoje wędrówki po Kalwaryjskich Dróżkach odbywane najpierw z ojcem, a później już samodzielnie - jako ksiądz, biskup, kardynał. Nie zapomniał o nich nawet w Rzymie: pielgrzymując do Ojczyzny, zaglądał i do Kalwarii. Najczęściej odwiedzanym przez Karola Wojtyłę szczytem była Jaworzyna (890 m) w Beskidzie Małym. Po raz pierwszy przywędrował tu z ojcem w roku 1930. Był to zakątek o szczególnym uroku - z polany wierchowej roztaczała się rozległa panorama na Tatry, Pilsko, Policę, Babią Górę, wzgórza otaczające Lanckoronę i Kalwarię Zebrzydowską oraz rodzinne Wadowice. W roku 1932 na Leskowcu wybudowano schronisko. Młody Karol z przyjaciółmi „[.] wyposażeni w narty ze zwyczajnymi skórzanymi wiązaniami” - jak wspominał szkolny kolega papieża, Józef Kwiatek - „w butach i ubraniach codziennego użytku [.]”, często urządzali wycieczki w tamte tereny. Po zdaniu matury w 1938 r., Karol Wojtyła zamieszkał od jesieni w Krakowie. Został kibicem „Cracovii”. Pamiętał strzelców bramek, wiedział, kto, kiedy i na jakiej pozycji występował, czym się wyróżniał. Kazimierz Górski, który dwukrotnie gościł na audiencji w Watykanie, wspominał, że Jan Paweł II zawsze pytał o ten zespół. „[.] Podczas drugiej audiencji, przed spotkaniem reprezentacji Polski z Włochami jesienią 2003 r., przekazaliśmy Mu informację, że jego „Pasy” mają szansę wrócić do ekstraklasy - bardzo się ucieszył. [.].” Gdy niedawno piłkarze, trenerzy i działacze klubu gościli w Watykanie, papież nie omieszkał powiedzieć „Cracovia pany”. Wręczono Mu pamiątkową koszulkę w biało-czerwone pasy, ozdobioną napisami: „Wojtyła numerem jeden” oraz: „Karol Wojtyła”. Wtedy też narodził się pomysł, z którym wystąpiono do Rady Miasta Krakowa, by stadion przy ulicy Kałuży otrzymał imię Jana Pawła II. Ksiądz Karol Wojtyła znany był z aktywnego spędzania wolnego czasu. Wakacyjne wycieczki w Bieszczady i nad jeziora rozpoczęły się na początku lat pięćdziesiątych, gdy przyszły papież, kończąc pracę duszpasterską w Niegowici pod Bochnią, został wikariuszem w krakowskim kościele św. Floriana. W porannych mszach oraz zebraniach naukowych prowadzonych przez młodego księdza chętnie brali udział studenci krakowskich uczelni. Z biegiem lat stworzyli niezwykłą grupę, która sama określała się mianem środowiska. Do prekursorów spotkań poza kościelnymi murami należał Jerzy Ciesielski, absolwent krakowskiej Wyższej Szkoły Wychowania Fizycznego i Politechniki, wykładowca Politechniki Krakowskiej i profesor uniwersytetu w Chartumie (zginął tragicznie w nurtach Nilu podczas wycieczki statkiem w 1970 r.), organizator legendarnych już spływów kajakowych. Szczególną sympatią obdarzono Pojezierze Drawskie, przez które dziś wiedzie kilkudziesięciokilometrowy Szlak Kajakowy im. Księdza Kardynała Karola Wojtyły. Uczestnicy tych spływów opowiadają, że ksiądz Wojtyła każdy dzień rozpoczynał Mszą Świętą przy ołtarzu z kajaków lub wioseł, kończył zaś modlitwą przy ognisku. Właśnie podczas jednej z wodniackich imprez dowiedział się o biskupiej nominacji. Uczestniczył także w spływach Rurzycą. Ostatni z Jego udziałem odbył się latem 1978 r. Niedługo potem został wybrany papieżem. Kardynał Wojtyła brał też udział w spływach kajakowych rzekami Słupią, Brdą i Wdą. Na tej ostatniej rzece od kilku lat organizowany jest Spływ Kajakowy Śladami Jana Pawła II. Ksiądz Wojtyła kochał góry, szczególnie bliskie były Mu Tatry, Beskidy i Bieszczady. Nigdy nie zapominał nazw szczytów, przebiegów szlaków. O jego bogatej działalności turystycznej wśród młodzieży szkolnej i akademickiej, licznych wędrówkach górskich i narciarskich na terenie Beskidów, Sudetów, Tatr, Jury Krakowsko-Częstochowskiej pisze Urszula J. Własiuk w albumieprzewodniku: Ja tam u was byłem. Pilnujcie mi tych szlaków, Droga życia Najznamienitszego turysty. Znając turystyczne zamiłowania Papieża, przy okazji Jego drugiej pielgrzymki do Ojczyzny w 1983 r., przyjaciele z Polski postanowili zrobić Mu niespodziankę. Padł pomysł krótkiej wędrówki po Tatrach. Wybrano Tatry Zachodnie, ale o szczegółach tego dnia władze zabroniły prasie pisać. A odbył się kilkukilometrowy marsz do Doliny Jarząbczej - około półtorej godziny w jedną stronę. Papież podążał w białej sutannie i czarnych turystycznych wibramach, w towarzystwie swoich najbliższych; za nim lekarz, fotograf papieski i w pewnym oddaleniu także liczna, jednak dyskretna obstawa. W powrotnej drodze powiedział, że jest zadowolony z wycieczki, z możliwości pooddychania powietrzem swej młodości. Wzdłuż trasy spaceru Ojca Świętego z Doliny Chochołowskiej w Dolinę Jarząbczą wytyczony został pierwszy w polskich górach szlak papieski - w kolorze żółtym.
Młodzieńczych zainteresowań nie porzucił za furtą pałacu papieskiego. W swej letniej rezydencji w Castel Gandolfo kazał wybudować basen. Zaskoczonym tak drogą inwestycją odpowiedział ponoć krótko: „Nowe konklawe kosztuje więcej”. Podczas pontyfikatu - dopóki pozwalało Mu zdrowie - regularnie pływał, jeździł na nartach, biegał, gimnastykował się. Zaczęły pojawiać się wzmianki prasowe o wyprawie Papieża na narty w Alpy czy Góry Albańskie; zdarzyło się też, że kiedyś Jan Paweł II zaprosił na narty prezydenta Włoch, Pertiniego. Był przekonany, że w kulturze fizycznej kryją się wartości duchowe, że pomaga hartować ciało i ducha, przezwyciężać siebie, swoje słabości i ułomności. Jan Paweł II kochał sportowców, a sportowcy Jego. Na prywatnych audiencjach przyjmował ich tysiące, z całego świata. 29 października 2000 r. ponad 60 tysięcy zawodników spotkało się z Nim na stadionie olimpijskim w Rzymie. W tym samym roku przyjął w Watykanie przewodniczącego Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, Juana Antonio Samarancha. Przyznał wówczas, że sport „to najlepsza droga do pokonania granic”. Podczas pobytu w Polsce w 1999 r. spotkał się w Elblągu z polskimi sportowcami. Zwrócił się do nich tymi słowy: „Każdy rodzaj sportu niesie z sobą bogaty skarbiec wartości, które zawsze trzeba sobie uświadamiać, aby móc je urzeczywistnić. Ćwiczenie uwagi, wychowanie woli, wytrwałość, odpowiedzialność, znoszenie trudu i niewygód, duch wyrzeczenia i solidarności, wierność obowiązkom - to wszystko należy do cnót sportowca. Zachęcam was, młodych sportowców, abyście żyli zgodnie z wymaganiami tych wartości, abyście w życiu byli zawsze ludźmi prawymi, uczciwymi i zrównoważonymi, ludźmi, którzy budzą zaufanie i nadzieję.” Przyjmował na audiencji m.in. Pelego, Ronaldo, drużynę Realu, Wisły i Cracovii, polską reprezentację i polskich olimpijczyków, biorących udział w Igrzyskach Olimpijskich w Atenach. W sierpniu 2004 r. papież Jan Paweł II utworzył w Watykanie departament sportu, by podkreślić jego znaczenie. „Sport znajduje znaczącą pozycję, zarówno na poziomie osobistym, jak i globalnym. Jest systemem nerwowym współczesnego świata i nowym polem działania Kościoła. Kościół, który zawsze wykazywał zainteresowanie ważnymi aspektami ludzkiej koegzystencji, bez wątpienia musi zwrócić się także ku sportowi, który jest polem do nowej ewangelizacji” - napisano w oświadczeniu opublikowanym w Watykanie. Jan Paweł II wyraził nadzieję, że nowy departament będzie pracował na rzecz „[.] promocji sportu jako części kultury i nieodłącznego elementu rozwoju człowieka w służbie pokoju i braterstwa [.].”
Czesław Michalski |
|
|
Copyright © "Konspekt". Kraków, lipiec 2005 . Statystyka |