|
|
|
|
Wanda Mandecka*Szkolnictwo polonijne w USA w dobie internetuW zmianki o pierwszych Polakach w Nowym Świecie pojawiają się w źródłach historycznych niezwykle wcześnie. Według przekazu wprowadzonego do obiegu przez Joachima Lelewela, pierwszym Polakiem, który dotarł do Ameryki w 1476 r. (w okolice dzisiejszego Bostonu), był Jan z Kolna, polski żeglarz pływający pod duńską banderą. W 1608 r. pięciu polskich imigrantów osiedliło się na stałe w brytyjskiej osadzie Jamestown w stanie Wirginia. Przez kolejnych 250 lat na kontynent amerykański przybywało coraz więcej Polaków, wśród nich Tadeusz Kościuszko i Kazimierz Pułaski, generałowie Amerykańskiej Rewolucji. Jednakże dopiero wydarzenia polityczne i ekonomiczne XIX w. wzmogły emigrację z ziem polskich - w 1854 r. powstała pierwsza polska osada Panna Maria w stanie Texas. Przybyciu Polaków do Stanów Zjednoczonych towarzyszyć musiała polska szkoła. Za początek historii szkolnictwa polonijnego przyjmuje się rok 1866, kiedy to we wspomnianej osadzie Panna Maria ksiądz Adolf Bakanowski założył pierwszą polską szkołę pod nazwą St. Joseph's School. Nauczycielem w niej był Peter Kiołbassa. W 1867 r. w mieście Milwaukee, w stanie Wisconsin, powołano do życia Szkołę Parafialną św. Stanisława (St. Stanislaus' Parish School). Kolejną polską szkołą była Szkoła św. Stanisława Sióstr Franciszkanek (The School of Sisters of Notre Dame), założona w 1873 r. w Chicago. Z biegiem lat powstawały kolejne całotygodniowe szkoły dwujęzyczne. Liczba szkół polonijnych ulegała zmianom, w zależności od wydarzeń politycznych i wywoływanych przez nie fal emigracyjnych - echa tragicznej w skutkach emigracji zarobkowej z końca XIX w. odnajdujemy wszakże w noweli Henryka Sienkiewicza pod znamiennym tytułem Za chlebem. Kryzys w szkolnictwie etnicznym nastąpił w okresie międzywojennym. Polonijne szkolnictwo ponownie zaczęło rozkwitać pod koniec lat 40. - najpierw w Chicago, dokąd napłynęła duża fala rozbitków wojennych - a zmalało w latach 80. XX w., tuż po napłynięciu ostatniej znaczącej fali emigracyjnej, tzw. solidarnościowej. Na przestrzeni półtora wieku w sposób znaczący zmieniały się potrzeby polonijnych szkół. W pierwszym okresie, od roku 1866 do I wojny światowej, w USA dominowały parafialne dwujęzyczne szkoły podstawowe, prowadzone przez siostry i braci zakonnych. Ich zadaniem, poza nauczaniem pacierza, śpiewu i zasad moralności, była nauka czytania i pisania po polsku w stopniu zaspokajającym podstawowe potrzeby komunikacyjne w rodzinie. Dwujęzyczne dzieci pełniły rolę tłumaczy pomiędzy polskojęzycznymi rodzicami (imigrantami w pierwszej generacji) a amerykańskim środowiskiem. Rodzice-imigranci osiedlali się wraz z rodzinami w polskich miejscowościach lub dzielnicach wielkich miast, gdzie istniała „polskojęzyczna infrastruktura”, jak kościół, szkoła, piekarnia, sklepy, usługi rzemieślnicze. Ze względu na nikłą znajomość języka angielskiego polscy imigranci podejmowali niskopłatne prace, stając się obiektem kpin w niesławnych Polish jokes. W życiu dorosłym polskie dzieci pozostawały dość nisko w hierarchii społecznej. Rzadkością bywał awans do elity amerykańskiego społeczeństwa. Kilka lat później zaczęły powstawać polskie szkoły ponadpodstawowe. Pierwszą z nich było, założone w latach 1885-1887, Seminarium Polskie im. Cyryla i Metodego w Detroit (dziś w Orchard Lake), w stanie Michigan. Druga szkoła średnia to otwarta w 1887 r. Akademia Najświętszej Rodziny (Holy Family Academy) w Chicago. W czasie I wojny światowej ujawniły się w USA obawy, że szkoły etniczne różnych narodowości, m.in. niemieckiej, która wówczas dominowała, uczą młodych ludzi nielojalności wobec pryncypiów amerykańskich. Narodziła się idea „melting pot” (tygla narodów), mająca zunifikować postawy i zachowania imigrantów i doprowadzić do ich pełnej asymilacji w Ameryce. Myśl ta przetrwała aż do lat 70. XX w., kiedy to zrewidowano jej nierealistyczne i dyskryminujące założenia, wprowadzając w to miejsce zasadę „salad bowl” (wielokulturowości). W 1925 r., w poczuciu zagrożenia dla wartości katolickich i języka polskiego, Polacy powołali do życia Centralę Polskich Szkół Dokształcających na Wschodnim Wybrzeżu, która pracuje do dziś. Jej zadaniem było otoczenie opieką placówek oświatowych, działających w stanach Nowy Jork, New Jersey, Connecticut, Massachusetts, Rhode Island, Pensylwania, Maryland, Wirginia i Floryda. Jednakże najbardziej charakterystycznym modelem szkoły, popularnym zresztą do dzisiaj, jest model szkolnictwa weekendowego. Jego początki są dramatyczne - sytuacja humanitarna po zakończeniu II wojny światowej doprowadziła do uchwalenia przez Kongres USA ustawy The Displaced Persons Act (1948), w wyniku której do Chicago przybyła fala rozbitków wojennych. Wśród nich znalazły się tysiące polskich jeńców wojennych, zdemobilizowanych żołnierzy i przymusowych robotników z Niemiec; w dużej części byli to ludzie młodzi. To właśnie dla nich zorganizowano zupełnie nowe szkoły, stanowiące podstawę obecnie funkcjonującego systemu. Jako pierwsze powstały: Polska Szkoła Sobotnia im. Tadeusza Kościuszki (1951), która wprowadziła program średni w 1972 r., i Polska Szkoła Sobotnia im. Kazimierza Pułaskiego (1952) - z poziomem średnim już w 1959 r. Polonijną maturę zdawano po raz pierwszy w Polskiej Szkole Sobotniej im. Marii Konopnickiej w 1984 r. Obecnie liczba maturzystów w samej tylko metropolii Chicago wynosi co najmniej 500 osób rocznie. W ślady Chicago podążyły inne ośrodki na terenie Stanów Zjednoczonych - z każdym rokiem przybywa polonijnych szkół średnich, w których nauka wieńczona jest maturą. Niemal wszystkie szkoły wprowadziły też wychowanie przedszkolne. Stan liczbowy uczniów w danej szkole uzależniony jest m.in. od terenu działania i możliwości lokalowych. Najmniejsze szkoły liczą ok. 20 uczniów, większość ma ich po kilkuset, natomiast w najliczniejszej z nich - Polskiej Szkole im. Tadeusza Kościuszki w Chicago - jest 1300 uczniów, od przedszkola po maturę włącznie. Okres pobytu ucznia w polonijnym systemie edukacji i wychowania trwa 13 lat. W ostatnich latach gwałtownie zmniejszyła się w USA liczba pełnotygodniowych szkół parafialnych, powstałych na bazie pierwszych szkół dwujęzycznych (etnicznych). Jest to tendencja ogólnoamerykańska, nie ograniczająca się do polskiej nacji. Nauczanie dzieci i młodzieży przejmują wielkie amerykańskie szkoły publiczne, zróżnicowane pod względem jakości oferowanego wykształcenia. Polonijne szkoły weekendowe stanowią wobec tego uzupełnienie dla programów amerykańskich szkół tygodniowych. Obecnie w USA funkcjonuje ok. 160 takich szkół. Ich główną podstawą programową jest nauka języka polskiego, literatury, historii ojczystej, geografii i tradycji, często też religii. W 1952 r. w Chicago zawiązało się Koło Byłych Wychowawców i Wychowanków Polskich Szkół Średnich z Niemiec, a po nim kolejne koła, kursy i sekcje. Podziały i fuzje organizacyjne trwały dziesięć lat, aż dopiero 14 października 1962 r. wyłoniło się Zrzeszenie Nauczycieli Polskich w Ameryce z siedzibą w Chicago, które pracuje do dziś. Poza wymienioną wcześniej: Centralą Polskich Szkół Dokształcających na Wschodnim Wybrzeżu z siedzibą w Nowym Jorku, (prezes Dorota Andraka; poprzedni długoletni prezes, obecnie prezes honorowy Jan Woźniak) i Zrzeszeniem Nauczycieli Polskich w Ameryce z siedzibą w Chicago, (prezes Janusz Boksa), istnieją jeszcze Związek Nauczycielstwa Polskiego w Detroit, (prezes Helena Żmurkiewicz) oraz najnowsze Forum Nauczycieli Polonijnych Zachodniego Wybrzeża w Los Angeles, (prezes Elżbieta Rudzińska). W 1984 r. przy Kongresie Polonii Amerykańskiej powstała „parasolowa organizacja” o nazwie Komisja Oświatowa KPA. Jej przewodniczącym został dr Edmund Osysko z Nowego Jorku, który piastuje tę funkcję do dziś. Zasługą Komisji Oświatowej KPA jest integrowanie środowiska nauczycieli polonijnych ze wszystkich czterech wymienionych regionów poprzez zorganizowanie m.in. dwóch wspólnych sympozjów i ośmiu Zjazdów Nauczycieli Polonijnych i Komitetów Rodzicielskich (dane dotyczą lat 1984-2005). Polonijne szkoły są placówkami społecznymi, tworzonymi spontanicznie przez rodziców, którzy kierują się sercem i sentymentem. Każda nowa szkoła zaczyna działalność od kilkunastu lub kilkudziesięciu uczniów, dzielonych na poziomy (podział na klasy wykrystalizuje się później). Pomieszczenia wynajmowane są przy parafiach (z powodów lokalowych jest to wariant z ograniczonymi perspektywami rozwoju) lub w budynkach amerykańskich szkół średnich (wariant pozwalający na powiększanie liczby klas w miarę napływu nowych uczniów). Administrację stanowią sami rodzice, a wiele energii pochłaniają nieustanne akcje gromadzenia pieniędzy. Kadrę pedagogiczną stanowią głównie kobiety, pozyskiwane do polonijnych szkół na miejscu. Niemal wszystkie mają wykształcenie wyższe pedagogiczne zdobyte w Polsce. Praca w polonijnej szkole jest dla nich pracą dodatkową - niskoopłacaną lub społeczną, co pozostaje w związku z finansowymi możliwościami danej szkoły. Ich podstawowym źródłem utrzymania jest praca zarobkowa w ciągu tygodnia, w dziedzinach nie zawsze związanych z odebranym w Polsce wykształceniem. Przykładowe miejsca pracy to szkoły amerykańskie (np. programy uzupełniające dla imigrantów), szkoły specjalne dla dzieci upośledzonych, pracownie psychologiczne, przedszkola, domy pogodnej jesieni. Zdarzają się nauczycielki niepracujące zawodowo w tygodniu, mające zapewniony byt dzięki lepiej uposażonemu małżonkowi. Są to nieliczne osoby, które mogą wolny czas przeznaczyć na dokształcanie się i dodatkową pracę na rzecz szkoły. Polonijne szkoły opierają się na tradycyjnych formach przekazu wiedzy. Zaliczam do nich podręczniki i zeszyty, tablicę i kredę oraz osobę nauczyciela. W niektórych szkołach są odtwarzacze video i DVD do prezentowania filmów zrealizowanych na podstawie lektur szkolnych. Dostępne są tablice poglądowe i plakaty, ale tylko w nielicznych szkołach można je powiesić na ścianach na stałe. Również biblioteka, tak zrośnięta z polskim modelem nauczania, nie zawsze jest możliwa do zorganizowania na miejscu. Ograniczenia to brak odpowiedniego lokalu lub środków na zakup książek. Coraz więcej szkół ma do swojej dyspozycji kserokopiarkę, a w razie jej braku szkoła ustala z nauczycielami zwrot kosztów za wykonane kopie. Sposób zaopatrywania szkół w podręczniki jest zróżnicowany ze względu na poziom podstawowy lub średni. Dla klas I-V zamawiamy podręczniki w hurtowni Zrzeszenia Nauczycieli Polskich w Chicago. Autorką cyklu podręczników jest Małgorzata Pawlusiewicz, nauczycielka pracująca w Polskiej Szkole im. Tadeusza Kościuszki. Z kolei dla klas VI, VII i VIII sprowadzamy książki z Polski, wydawane przez WSiP SA. Jest to cykl podręczników pod wspólnym tytułem Jutro pójdę w świat autorstwa Hanny Dobrowolskiej i in. (1998-2005). Zamawiamy zestawy z „przesunięciem” o dwa lata, np. dla naszych szóstoklasistów wybieramy zestaw opracowany z myślą o krajowych klasach czwartych. Z każdego zestawu zakupujemy podręcznik do kształcenia literackiego i zeszyt ćwiczeń. W klasach IX, X i XI polonijnego liceum korzystamy z cyklu trzech podręczników Literatura polska (z elementami wiedzy ogólnej z zakresu historii, kultury i językoznawstwa) Wandy Mandeckiej, które prezentują literaturę polską w układzie chronologicznym i łączą wiedzę z nauk pokrewnych. Każdy tom zawiera następujący układ materiału: mapy, tablice chronologiczne, wykład historycznoliteracki z ilustracjami i wypisy z lektur. Uczniów klas V, VI, VII i VIII wyposażamy ponadto w podręczniki do historii. Przez kilka lat korzystaliśmy z podręczników i ćwiczeń Poznajemy historię ojczystą Martyny i Marka Deszczyńskich, wydanych przez WSiP. W roku szkolnym 2005/2006 planujemy zakupić Historię Polski Witolda Bobińskiego, opracowaną specjalnie dla szkół polonijnych i wydaną przez Fogrę w Krakowie (2004). Z kolei tematy z geografii realizujemy różnymi metodami. W starszych klasach nauczycielki zadają uczniom tzw. projects, które muszą być przez nich samodzielnie wykonane w domu, z wykorzystaniem map, albumów i internetu. Korzystamy z trzech polonijnych podręczników pt. Geografia Polski dla klasy VI, VII i VIII, wyd. 2001-2003. Autorką kompletu jest Alicja Nawara, nauczycielka z Chicago. Znajomość języka polskiego nie jest już wykorzystywana wyłącznie do komunikacji w obrębie najbliższej rodziny, chociaż niewątpliwie wciąż ma znaczenie w kontaktach z jej polskojęzycznymi członkami. Biegłość w języku innym niż angielski to obecnie atut w amerykańskim college'u, a później przewaga na rynku pracy. W dobie globalizacji znajomość języka polskiego (europejskiego), podbudowana doskonałym rozumieniem kultury i znaczeń pozawerbalnych, daje absolwentowi nieograniczone możliwości w takich dziedzinach jak biznes, badania naukowe, konsulting - wszędzie, gdzie mamy do czynienia z przekazem mimicznym, ustnym lub pisanym. Polonijna szkoła wciąż przywiązuje wagę do przekazywania i egzekwowania „akademickich” treści. W dobie kultury obrazkowej oraz promowania technik kojarzeniowych (vide standardowe testy w amerykańskich szkołach), solidna wiedza staje się pozytywnym wyróżnikiem. Dodatkowo, ogląd świata poprzez pryzmat innej kultury jest rozwijający i wzbogacający. Wielką wartością polonijnej szkoły (która często ma charakter wyznaniowy - katolicki) jest położenie akcentu na kształcenie wrażliwości i wpajanie zasad moralnych. W połączeniu z tolerancją, mocno akcentowaną w amerykańskim modelu wychowania, uzyskujemy cenne postawy społeczne. W Stanach Zjednoczonych istnieje duża sieć polonijnych szkół podstawowych i średnich, dostosowanych do liczby i profilu uczniów na danym terenie, warunków lokalowych, kadrowych, a przede wszystkim możliwości finansowych placówki. Polonijne szkoły powoływane są do życia przez samych rodziców, którzy zatrudniają polskich nauczycieli mieszkających w okolicy (wbrew temu, co sądzą niektóre osoby z Polski, szkoły nie sponsorują nauczycieli z kraju). Edukacja młodego pokolenia Polaków w USA spoczywa w rękach szlachetnych organizatorów i honorowych nauczycieli - pod tymi eufemizmami kryje się informacja o ludziach, którzy pracują społecznie albo są minimalnie wynagradzani. Mimo to starają się rzetelnie wypełniać swoje obowiązki. Coraz więcej szkół (1/3 stanu liczebnego) jest obecnych w internecie. Niniejsza praca jest próbą opisania polonijnego szkolnictwa w Stanach Zjednoczonych i choć nie wyczerpuje wszystkich materiałów gromadzonych od 1866 r., wydaje się warta przybliżenia środowisku akademickiemu w Polsce. Wanda Mandecka
Literatura
A. Bonusiak, Dzieje polskiego szkolnictwa sobotniego w metropolii chicagowskiej
1951-1997, Przemyśl 2001. |
|
|
Copyright © "Konspekt". Kraków, lipiec 2005 . Statystyka |