|
|
|
|
Roman MalarzPowodzie w Krakowie
Świat nękany jest przez klęski żywiołowe. Corocznie na skutek wybuchów wulkanów, trzęsień ziemi, tropikalnych tajfunów, fal tsunami i powodzi giną ludzie, powstają ogromne straty materialne S zczęśliwe położenie naszego kraju sprawia, że większość tych wymienionych nieszczęść nie występuje w Polsce wcale lub pojawia się bardzo rzadko. Jedynym poważnym zagrożeniem ze strony przyrody są, pojawiające się co kilka lat, powodzie i gwałtowne wichury. Ich skutki odczuwane są najboleśniej tam, gdzie występują duże skupiska ludności. Kraków położony nad Wisłą od zarania swoich dziejów narażony jest na wylewy tej rzeki. O powodziach w Krakowie dowiadujemy się już z kronik Jana Długosza. Sporo faktów dostarczają nam zapiski w kronikach parafialnych, klasztornych i miejskich. Pod koniec XVI w. na budynkach i murach miejskich znaczono poziom wód powodziowych. Począwszy od pierwszej połowy XIX w. prowadzi się profesjonalne pomiary stanu wód i przepływów na Wiśle i jej głównych dopływach.
Rodzaje powodzi Powódź jest wezbraniem wód rzecznych prowadzących do strat materialnych. Nie każde wezbranie wód jest powodzią. Każda natomiast powódź jest wezbraniem. Są trzy przyczyny powodzi w górnym dorzeczu Wisły. Najczęściej katastrofalne wezbrania wywołane są przez opady. Mogą to być deszcze nawalne lub rozlewne. Te pierwsze potocznie nazywamy „oberwaniem chmury” - są to krótkotrwałe ulewy, trwające od kilkudziesięciu minut do kilku godzin, sumaryczna wielkość opadu przekracza wtedy 100 mm, co odpowiada 100 litrom wody wylanym na 1 m2 powierzchni. Ten typ powodzi obejmuje niewielkie obszary, nie większe niż kilkadziesiąt kilometrów kwadratowych. Drugi rodzaj deszczu tzw. rozlewny, trwa kilka lub nawet kilkanaście dni. W Polsce południowej pojawia się on najczęściej w miesiącach letnich, czerwcu, lipcu i sierpniu, i jest związany z frontami stacjonarnymi. W czasie takich opadów na dużym obszarze Karpat spada od 100 do 600 mm wody. To właśnie te opady wywołują wysokie i długotrwałe stany wód w dolinach rzecznych. W powodziowych wodach Wisły w Krakowie największy udział mają jej dwa duże karpackie dopływy - Soła i Skawa. Podczas niektórych powodzi wody z dorzecza Soły stanowiły prawie 40% wód powodziowych płynących pod Wawelem. Z dorzecza Skawy pochodzi niecałe 30% wód powodziowych przepływających przez Kraków. W tej sytuacji niezmiernie ważne jest zredukowanie wezbrania na tych dwu rzekach. Celowi temu służą zapory wodne. Na Sole funkcjonują aktualnie trzy zapory: Czaniec, Porąbka i Tresna. Rezerwami powodziowymi dysponują jedynie zbiorniki położone powyżej zapór w Porąbce i Tresnej. Na Skawie trwa budowa zapory w Świnnej Porębie, powyżej Wadowic. Rezerwa powodziowa tego zbiornika pozwoli obniżyć falę powodziową na Wiśle w Krakowie o 20-40 cm. Drugą przyczyną powodzi są roztopy, występujące zimą lub wiosną. Szczególnie niebezpieczne są roztopy rzek skutych lodem. Wtedy obserwujemy zjawisko drugiego, lodowego dna w rzece. Powodzie tego typu są szczególnie uciążliwe z uwagi na brak możliwości szybkiego osuszenia zalanych terenów (przemarznięte podłoże) i niskie temperatury niesprzyjające działaniom ratunkowym. Tego typu powodzie zdarzały się w dolinie Wisły na terenie Krakowa do czasu obwałowania koryta rzeki, które miało miejsce w latach 1907-1938. Od tego czasu istnieje już tylko jedno koryto Wisły. W przeszłości było inaczej, Wisła była rzeką roztokową, z wieloma ramionami. Jedno z odgałęzień prowadziło wody wiślane wzdłuż dzisiejszych plant dietlowskich i alei Daszyńskiego. Po tych dawnych korytach, starorzeczach i mokradłach w wielu przypadkach nie pozostało śladu. Istnieją tylko nazwy ulic i regionów świadczące o innym układzie sieci wodnej w mieście (Starowiślna, Wenecja, Rybitwy, Zabłocie). Inny był bieg Rudawy, płynęła ona wzdłuż dzisiejszych ulic Retoryka i Powiśle, a uchodziła do Wisły poniżej dzisiejszego Mostu Dębnickiego. Powodziom roztopowym często towarzyszyły powodzie zatorowe. Kra lodowa niesiona przez rzekę gromadzi się często na zakolach rzek lub w miejscach, gdzie do rzeki głównej uchodzi duży dopływ. Tak jest w Kotlinie Oświęcimskiej, gdzie Skawa uchodzi do Wisły, a nazwa miasta Zator przy jej ujściu nie pozostawia wątpliwości, co do procesów, które tam występowały. Powodzie zatorowe mają lokalny, najczęściej niewielki zasięg. W Krakowie tego typu wylewy zdarzały się rzadko. Historia powodzi
Powodzie w dolinie Wisły zdarzały się zawsze. Zapisy ich skutków znajdujemy w osadach rzecznych zarówno Wisły jak i jej dopływów. Badaniem tych osadów zajmują się paleogeografowie. W ich ocenie szczególne natężenie powodzi występowało w kilku okresach holocenu oraz od XVII w. do połowy XIX w. Najstarsze zapiski wspominają o powodzi Wisły w 988 r. Zapiski i notatki sporządzane w języku łacińskim wspominają o powodziach w późniejszych wiekach: XI - 1, XII - 2, XIII - 4, XIV - 3, XV - 7, XVI - 19. Na uwagę zasługuje łaciński opis powodzi z roku 1270: „Od dnia bowiem dwudziestego drugiego czerwca aż do połowy sierpnia ciągłe i nawalne dniem i nocą padały deszcze, skąd rzeki wezbrane wystąpiły z brzegów tak niezwykle wylały, że nie tylko zboża, łąki, niwy i polne obszary, ale nawet wsie z domostwami pozatapiały. Wisła, rzeka do takiej wyrosła wysokości, że całą przestrzeń między Górą Lasotą a kościołem św. Stanisława na Skałce zalała, a rwistym prądem bardzo wiele ludzi i domów, bydła, trzody, koni i drobnego dobytku porwała, pozrywała młyny, pola i lasy zamieniła w pustynie.” Kulminacja powodzi przypadła na dzień 22 lipca: „Około dnia błogosławionej Marii Magdaleny był znowu w Krakowie trzydniowy wielki wylew Wisły, jakiego przedtem nigdy nie widziano.”. Wiadomość ta sugeruje, że w niektórych latach zdarzało się kilka powodzi. Te największe występowały najczęściej w lipcu. Podobnie było w roku 1475. „Dnia 24 VII i przez trzy następne w Krakowie i jego okolicy ciągle dzień i noc padające deszcze sprawiły niepamiętny i straszliwy wylew Wisły w Krakowie. Powódź zalała Kazimierz, Stradom i wszystkie przedmieścia. W kościołach św. Bernardyna i św. Agnieszki woda aż do ołtarzów dochodziła. Most większy, łączący miasto Kazimierz z Krakowem i wszystkie inne mosty około Kazimierza, tudzież wiele domów kazimierskich, poznosiła i poburzyła.”. W tym czasie główne koryto Wisły biegło dzisiejszymi Plantami dietlowskimi, a miasto Kazimierz leżało na wyspie wiślanej. Przypadające w okresie żniw lub tuż przed nimi wylewy prowadziły do dewastacji upraw i zbiorów, to zaś stawało się przyczyną głodu i wzmożonej śmiertelności. Największa klęska głodu nawiedziła Galicję w latach czterdziestych XIX w. „Gazeta Krakowska” 21 lipca 1845 r. donosiła: „Po trzydniowym nieprzerwanym deszczu z kilkakrotnie powstającymi ulewami nastąpiło wczoraj zatrważające wezbranie Wisły. Szkody są ogromne. Na przednówku, na ulicach Krakowa, widywano chłopów z Galicji, konających z wiązką perzu w zanadrzu a niekiedy nawet niedojedzoną w ustach zsiniałych. Ludzie marli z głodu po drogach publicznych”. W kronikach parafialnych odnotowano skokowy wzrost umieralności. W regionie krakowskim odnotowano 3 wypadki kanibalizmu: w Piwnicznej, w Mesznej koło Tuchowa i w Kobierniku koło Izdebnika. W Mesznej, w lutym „w jednym domu włościańskim dziecko umarło z głodu a rodzeństwo jego było tak wygłodniałe, że rzuciło się na trupa i pożarło go w sposób zwierzęcy”. Wymowny obraz nieszczęścia spowodowanego powodziami i zarazą ziemniaczaną dają galicyjskie statystyki. W rubrykach dotyczących śmiertelności mieszkańców Galicji pojawiają się następujące dane: 1844 r. - 157 492 osoby; 1845 r. - 171 820 osób; 1846 r. - 167 975 osób; 1847 r. - 380 470 osób; 1848 r. - 307 967 osób. W wieku XX, mimo dużej ilości powodzi, nie odnotowywano zjawisk głodu i podwyższonej śmiertelności. Po wybudowaniu obwałowań (lata 1907-1938) i umocnień brzegowych zagrożenie powodziowe Krakowa zmalało, lecz nadal istnieje. Podczas ostatnich powodzi (1997 i 2001 r.) istniała realna groźba przerwania wałów wiślanych i zniszczenia mostu dębnickiego (fot. 1, fot. 2). Nadal nie realizuje się opracowanej na początku XX w. koncepcji budowy kanału ulgi, czyli dodatkowego koryta, wykorzystując częściowo dolinę Wilgi. Druga inwestycja, jaką jest budowa zapory w Świnnej Porębie na Skawie jest obecnie realizowana w dobrym tempie i Skawa w mniejszym stopniu niż dotychczas zasilać będzie wody powodziowe Wisły. A kolejna powódź nadejdzie na pewno. Pytanie: kiedy? - pozostaje bez odpowiedzi. Roman Malarz
Literatura |
|
|
Copyright © "Konspekt". Kraków, lipiec 2005 . Statystyka |