Interpretacje 

Następny artykuł
Poprzedni artykuł
Strona główna

 

Marek Karwala

Marty Regnowskiej strategiczne manewry

T ytuł, którym Marta Regnowska opatrzyła swoje wiersze - strategiczne manewry - rodzi skojarzenia militarne, co może wydawać się zrazu dziwne, a nawet zaskakujące, gdy zapoznamy się z zawartością tych utworów. Zrazu., bo gdy zdołamy wniknąć do świata kreowanego przez poetkę, zdamy sobie sprawę z żelaznej logiki w nim panującej. Autorka deklaruje wprawdzie: „[.] chcę porzucić strategiczne manewry / pisać wiersze / nie myśleć o wojnie”, ale jest równocześnie przekonana, że wojny nie będzie umiała ominąć. Nie chodzi tu jednak o wojnę w dosłownym znaczeniu, lecz o rodzaj na poły manichejskiego, na  poły augustiańskiego zmagania się ze światem. Istota ludzka, rzucona w samo źródło antynomicznych mocy i żywiołów, doświadczająca samotności i wyobcowania, zmuszona jest do podjęcia nierównej (?) walki. I chociaż dzieli się czasem swą tajemnicą (jest bliska podjęcia decyzji o ucieczce), to przecież trwa na  wyznaczonym posterunku. Zaś przestrzeń, która ją otacza (osacza?) wyznaczają dobro i zło, światło i mrok, noc i dzień, diabeł i Bóg. Klimat wierszy - trochę zapewne dekadenckich, wyłaniających się z ciemności nocy, z porannych mgieł, spowitych czasem papierosowym dymem - ma zarazem w sobie coś frapującego, przykuwającego uwagę, coś krystalicznie czystego. Sprawia to  zapewne dyskretnie snuta przez poetkę refleksja nad ludzką kondycją, stawiane konsekwentnie egzystencjalne znaki zapytania o kształt teraźniejszości i mroczną (?) tajemnicę przyszłości, a  więc uniwersalne dylematy „człowieka myślącego”. Miejsce, w którym Marta Regnowska prowadzi swoje „strategiczne manewry” to zdegradowane miasto („wypatroszone ze snu / błądzę w tym mieście / jak w śmierci, ulice szarpią ciało świata / słyszę przeciągły / skowyt”). Miastem władają demony, a Bóg jest uśpiony. Równocześnie pojawia się marzenie o ziemskiej Arkadii („marzę o nowej drodze mlecznej i raju na ziemi”). To wołanie, dobywające się z „krainy cierpienia” zdaje się odsyłać do bogatej tradycji literackiej (by nie sięgać daleko w przeszłość - jednym z ostatnich, który w taki właśnie sposób postrzegał ludzki los był Andrzej Bursa).

Poetka - posługując się słowem - uruchamia także wrażenia wzrokowe i słuchowe. Odwołując się do kolorystyki, nie sięga po rozległy diapazon barw, lecz kreuje obrazy raczej monochromatyczne, koncentrujące się pomiędzy szarościami a czerniami. Dużą wagę przykłada natomiast do mroku i światłości; pisze np. „za plecami słów / szukam światła”. Biegunowo jawi się z kolei zakres efektów akustycznych: od absolutnej ciszy („noc przykleja ciszę do słupów ogłoszeniowych”), poprzez szmery lub „[.] skrzypienie porzuconych sieci [.]” aż do krzyku, „skowytu” miasta.

Uwagę czytelnika zwraca także klarowna forma tych wierszy. Marta Regnowska z  powodzeniem realizuje swoje credo warsztatowe: „[.] w jednym słowie / zamknąć wiersz / cisnący się na usta [.]”. Zdecydowana większość jej utworów wyróżnia się skrótem, elipsą myślową, precyzyjnymi, celnymi metaforami. Poetka chętnie sięga po technikę haiku, a  niektóre z jej krótkich wypowiedzi o takim charakterze zbliżają się ku aforyzmom.

Pierwotnie niniejszy tekst został opublikowany jako słowo wstępne do zbioru wierszy M. Regnowskiej: Strategiczne manewry, Kraków 2005, s. 3-5.


 
[Rozmiar: 7784 bajtów]
Do góry strony
Copyright © "Konspekt". Kraków, lipiec 2005 . Statystyka