|
|
|
|
Moje kwerendy będą musiały poczekaćWywiad z Rektorem Akademii Pedagogicznej
|
![]() Fot. M. Więcławek |
Prowadzimy 15 kierunków studiów, 40 specjalności rozpoczynających się na pierwszym roku oraz liczne dodatkowe specjalizacje wybierane na dalszych latach nauki. Nasi absolwenci przygotowywani są do pracy we wszystkich placówkach oświatowych, poczynając od przedszkoli a kończąc na uczelniach wyższych. Z racji swojego profilu prowadzimy głównie studia przygotowujące do zawodu nauczycielskiego, ale w swojej ofercie posiadamy również specjalności nienauczycielskie.
Uczelnia dysponuje własną kadrą nauczającą liczącą ponad 800 pracowników naukowo-dydaktycznych, w tym 175 profesorów i doktorów habilitowanych.
Bazę lokalową Akademii tworzy 11 budynków zlokalizowanych najczęściej w centrum Krakowa. Obok gmachu głównego przy ul. Podchorążych 2, posiadamy budynki dydaktyczne przy ulicach Ingardena, Podbrzezie, Studenckiej, Mazowieckiej, Karmelickiej, trzy domy studenckie, z których ostatnio oddany do użytku „Za Kolumnami” jest chyba najbardziej komfortowym i luksusowym domem akademickim w Polsce. Powodem naszej dumy jest Uczelniane Obserwatorium Astronomiczne zlokalizowane na Suhorze w paśmie Gorców, funkcjonujące w światowej sieci obserwatoriów astronomicznych oraz kryta pływalnia, jedna z najlepszych w Krakowie.
Taką Uczelnię zastałem i taką uczelnią chciałbym kierować i dalej ją rozwijać przez nadchodzącą kadencję.
Czeka nas wiele zadań. Najbliższe to dostosowanie Akademii do nowej ustawy o szkolnictwie wyższym, która weszła w życie 1 września br. oraz poprawa jakości nauczania. Na ustawę tę środowisko akademickie oczekiwało od dłuższego już czasu. Przyniosła ona szereg nowoczesnych rozwiązań, pozwalających dostosować polski system szkolnictwa wyższego do systemu europejskiego, opartego na procesie bolońskim, zakładającym unifikację wyższego kształcenia w skali całego kontynentu. Musimy przygotować atrakcyjną ofertę edukacyjną, zachęcającą do podjęcia studiów na naszej Uczelni, i to nie tylko licencjackich, czy magisterskich, ale także doktorskich.
|
Obecnie w Akademii studiuje około 20 tys.
studentów na studiach dziennych, zaocznych,
podyplomowych i doktoranckich. |
Nowa Ustawa pozwala nam na zmianę nazwy Akademia na Uniwersytet. Będziemy się starali skorzystać z tej możliwości. Ustawa określa, iż nazwę uniwersytet uzupełniony przymiotnikiem wskazującym na profil może posiadać uczelnia mająca 6 uprawnień doktorskich. Spełniamy te warunki. Posiadamy 8 uprawnień doktorskich i 4 habilitacyjne, najwięcej ze wszystkich uczelni pedagogicznych w Polsce. Tyle samo uprawnień posiada Uniwersytet Opolski, a mniej Uniwersytet Rzeszowski (odpowiednio 5 i 1), Szczeciński (7 i 3) oraz w Białymstoku (9 i 2). Jeszcze przed wejściem w życie nowej ustawy, w maju tego roku, wręczaliśmy dyplom doktora honorowego wybitnemu historykowi prof. Janowi Baszkiewiczowi. Stwierdził on w czasie swojego wystąpienia, że Uczelnia nasza zasługuje na nazwę uniwersytet. Musimy jednak zdawać sobie sprawę, że nie wystarczy tylko rozpocząć starania o zmianę nazwy, musimy mieć wizję uczelni uniwersyteckiej, zastanowić się nad kierunkiem jej rozwoju. Dlatego też zamierzam powołać Rektorską Komisję ds. Rozwoju i Inwestycji, która opracuje cele strategiczne naszej Uczelni.
Pragniemy stać się uczelnią elitarną, kształcącą na najwyższym poziomie 17-18 tys. studentów. Nie przewidujemy już dalszego zwiększania liczby studiujących, chcemy zaś większy nacisk położyć na jakość procesu nauczania, na jakość dydaktyki. Chcielibyśmy, aby pracownicy Uczelni obok metod tradycyjnych, jak wykłady, konwersatoria czy seminaria, w większym niż dotychczas stopniu wprowadzali metody aktywizujące, warsztatowe, wspierane technikami informacyjnymi i projekcjami.
Dużą rolę przywiązywać będziemy do nauki języków obcych, gdyż ich znajomość przydatna jest nie tylko w czasie studiów, ale także potrzebna będzie naszym absolwentom w przyszłej pracy zawodowej. Zdobyta na uczelni wiedza nie wystarcza na całe życie, dlatego też rozwijać będziemy kształcenie ustawiczne dla absolwentów, w tym szczególnie studia podyplomowe. Zgodnie z naszym profilem, przygotowywać będziemy absolwentów głównie do pracy w szeroko pojętej oświacie. Będziemy otwierali też specjalności niepedagogiczne. Już teraz na politologii, obok kierunku nauczycielskiego prowadzimy specjalność: administrację i politykę międzynarodową, a na geografii - ochronę środowiska, geografię z turystyką, a także z przedsiębiorczością i gospodarką przestrzenną. W najbliższym czasie chcielibyśmy uruchomić kilka nowych kierunków i specjalności, np. pedagogikę specjalną i socjologię. Będziemy wsłuchiwać się w rynek i odpowiadać na jego potrzeby.
|
Uczelnia nasza zasługuje na nazwę uniwersytet. Musimy jednak zdawać sobie sprawę, że nie wystarczy tylko rozpocząć starania o zmianę nazwy, musimy mieć wizję uczelni uniwersyteckiej, zastanowić się nad kierunkiem jej rozwoju |
Nie może być dobrej dydaktyki bez silnej kadry nauczającej. Musimy mobilizować pracowników do finalizowania przewodów doktorskich i habilitacyjnych. Wszyscy pracownicy przygotowujący się do zdobywania kolejnych stopni naukowych otrzymają, tak jak było do tej pory - urlopy i stypendia pieniężne. Mając silną, samodzielną kadrę naukową, podejmiemy starania o przyznanie wyższych kategorii badawczych naszym wydziałom. To wielkie wyzwanie nie tylko dla mnie, ale także dla dziekanów oraz dyrekcji instytutów i katedr. Wszyscy musimy zadbać o to, aby nie tylko w Krakowie, ale w Polsce, postrzegano naszą Akademię, jako nowoczesną uczelnię, o silnej, ustabilizowanej kadrze naukowej, posiadającą szerokie uprawnienia akademickie.
S.S.: - Co nas czeka w najbliższym roku akademickim? Nawiązuję tu m.in. do jubileuszu Uczelni - 60. rocznicy powstania AP (Państwowej Wyższej Szkoły Pedagogicznej)
H.W.Ż.: - Program uroczystości jubileuszowych zatwierdził Senat jeszcze w ubiegłym roku. Powołany został Komitet ds. Przygotowania Obchodów, początkowo pod moim kierownictwem, a od 1 września 2005 r. pod przewodnictwem prorektora ds. nauki prof. Tadeusza Budrewicza. Ogłosiliśmy konkurs na jubileuszowe logo Akademii, który wygrał student z Instytutu Sztuki. Zamówiliśmy kilka publikacji o Uczelni, m.in. słownik profesorów i doktorów habilitowanych, pracujących u nas od 1946 r. Będzie on przydatny, szczególnie dla młodszych pracowników i studentów, którzy często nie pamiętają, czyj trud i praca złożyły się na rangę dzisiejszej Akademii.
Myślę, że i Panowie redaktorzy przygotują specjalny, okolicznościowy numer „Konspektu”. Zamówiliśmy też w Ośrodku Krakowskim TVP film o Uczelni, którego realizację rozpoczął już red. Waldemar Janda. Przez cały rok akademicki 2005/2006 organizowane będą liczne konferencje i sympozja, mające charakter jubileuszowy. W maju zostanie zorganizowana główna impreza naukowa pt. Nauczyciel, przeszłość - teraźniejszość - przyszłość, którą przygotowuje Wydział Pedagogiczny. Na główne majowe uroczystości zaprosimy m.in. rektorów wszystkich polskich uczelni pedagogicznych oraz przedstawicieli uczelni zagranicznych, z którymi utrzymujemy żywe i owocne kontakty.
|
Pragniemy stać się uczelnią elitarną, kształcącą na najwyższym poziomie 17-18 tys. studentów. Nie przewidujemy już dalszego zwiększania liczby studiujących, chcemy zaś większy nacisk położyć na jakość procesu nauczania, na jakość dydaktyki |
Zachęcam, aby do przygotowań jubileuszowych włączyły się także władze instytutów i katedr oraz cała społeczność studencka. Możliwości jest wiele: wystawy fotograficzne, nadawanie patronatów salom wykładowym, zjazdy absolwentów. Jubileusz Uczelni chcielibyśmy wykorzystać do jej promocji.
S.S.: - Porozmawiajmy o rozwoju infrastruktury
Uczelni. Czy wiadomo już, kiedy ruszy
budowa nowego skrzydła? Czy zdradzi nam Pan
Rektor plany dalszej rozbudowy?
H.W.Ż.: - Główny budynek Uczelni, zlokalizowany
przy ul. Podchorążych 2, zaprojektowany
przez mgr inż. arch. Stanisława
Juszczyka (laureata Nagrody Artystycznej
m. Krakowa) został wzniesiony w latach
1968-1972. Miał zapewnić dobre warunki
do studiowania dla 2080 studentów. Od
tego czasu liczba studentów kształcących
się w tym gmachu wzrosła wielokrotnie,
powstały nowe kierunki i specjalności, powołano
następne katedry i zakłady.
W styczniu 2003 r. Ministerstwo Edukacji Narodowej i Sportu, uwzględniając prośbę władz Uczelni wyraziło zgodę na opracowanie dokumentacji projektowo - kosztorysowej rozbudowy budynku. Projekt wyłoniony w drodze przetargu opracował zespół architektów, pod kierunkiem Michała Szymanowskiego. Spodobał się naszym pracownikom i studentom. Makieta nowego obiektu wystawiona od wielu miesięcy w hollu Uczelni budzi zainteresowanie społeczności akademickiej. Obiekt ten nazywany już przez studentów „wrzecionem” lub „elipsą” nawiązuje harmonijnie do istniejącej zabudowy, jest nowoczesny a zarazem bardzo funkcjonalny. Posiadamy już wszystkie pozwolenia na budowę, ale nie mamy jeszcze zasobów pieniężnych pozwalających rozpocząć inwestycję. Dołożę wszelkich starań, aby pozyskać odpowiednie środki z naszego Ministerstwa, a także z funduszy strukturalnych Unii Europejskiej. Sprawa będzie bardzo trudna, bowiem kilka uczelni krakowskich planuje rozbudowę i modernizację istniejącej bazy lokalowej. Chciałbym także w czasie mojej kadencji wykonać adaptację do potrzeb dydaktycznych budynku mieszkalnego przy ul. Oleandry, dokończyć remont drugiego budynku przy ul. Mazowieckiej, a w dalszej kolejności przysposobić budynek przy ul. Jęczmiennej na ośrodek recepcyjno-konferencyjny.
|
W krajach Unii Europejskiej jednym z priorytetów systemu edukacji jest kształcenie ustawiczne. Nie da się w czasie studiów zdobyć wiedzy i umiejętności wystarczającej na całe życie zawodowe |
S.S.: - Czy planowane jest np. otwarcie nowych kierunków studiów, poszerzenie oferty edukacyjnej itp.?
H.W.Ż.: - Według prognoz GUS w 2005 r. żyje w kraju 3,9 mln młodzieży w wieku od 19 do 24 lat, ale już za pięć lat liczba ta zmniejszy się o 600 tys., a za dziesięć lat aż o 1,1 mln. Dla wszystkich polskich uczelni państwowych i prywatnych (a mamy ich rekordową w Europie liczbę - 427) oznacza to poważne kłopoty. Wiele uczelni zapewne zniknie z rynku, przetrwają tylko uczelnie silne, a do takich my się przecież zaliczamy. Będziemy jednak musieli starannie przygotować się do nowej sytuacji, gdy o kandydatów trzeba będzie usilnie zabiegać. Rozwiniemy bardziej działalność promocyjną w szkołach średnich, przedstawimy atrakcyjną ofertę edukacyjną, utworzymy - jak już wspomniałem - nowe kierunki studiów. Skierujemy też ofertę dla absolwentów naszej Uczelni i innych szkół wyższych. Będą w niej nie tylko propozycje dotyczące studiów podyplomowych ale także rozmaitego rodzaju kursów. W krajach Unii Europejskiej jednym z priorytetów systemu edukacji jest kształcenie ustawiczne. Nie da się w czasie studiów zdobyć wiedzy i umiejętności wystarczającej na całe życie zawodowe. Wiedza bowiem z czasem ucieka i starzeje się. Dlatego też koniecznym jest dokształcanie się. Przykładem dla nas może być Holandia, gdzie 80% dorosłej populacji uczy się i dokształca. Być może pomyślimy też o zorganizowaniu uniwersytetu trzeciego wieku.
S.S.: - Jakie perspektywy mają nasi studenci w kontynuowaniu edukacji lub też podjęcia pracy za granicą? Czy dyplom absolwenta AP liczy się w krajach Unii Europejskiej?
H.W.Ż.: - Zgodnie z przywoływaną już przeze mnie deklaracją bolońską, w najbliższym czasie nastąpi unifikacja wyższego kształcenia. We wszystkich krajach, które przyjęły tę deklarację wprowadzone zostanie kształcenie trójstopniowe: licencjat, magisterium i doktorat oraz punktowe rozliczanie studentów. System ten obowiązywał będzie także na naszej Uczelni. Gdy przestrzeń europejska stanie się otwarta dla studentów Unii Europejskiej, można będzie zaczynać naukę u nas, a kontynuować na innych uczelniach w kraju i zagranicą. Studenci muszą jednak władać doskonale językiem angielskim lub innymi językami kongresowymi, stąd też duży nacisk chcemy położyć na nauczanie języków obcych. Już teraz w ramach unijnego programu Socrates - Erasmus przyjmujemy słuchaczy z zagranicy i wysyłamy studentów na uczelnie europejskie. Mamy podpisane umowy z 42 ośrodkami zagranicznymi. W 2004 r. w ramach programu Socrates na studiach zagranicznych przebywało 45 naszych studentów przez 297 osobomiesięcy, zaś w naszej Uczelni studiowało 17 osób z kilku krajów europejskich. W ramach stypendiów rządowych RP i umów międzynarodowych z uczelniami zagranicznymi w 2004 r. w Akademii Pedagogicznej studiowało 43 studentów i 6 doktorantów z zagranicy, a na studia zagraniczne wyjechało 16 naszych studentów.
|
Cudzoziemcy z krajów Unii Europejskiej mają prawo studiować u nas na takich samych zasadach jak Polacy, ale pochodzący spoza Unii płacą za swoje studia. Dzięki cudzoziemcom można by było podreperować finanse uczelniane |
W przyszłości chcielibyśmy pozyskiwać studentów z zagranicy nie tylko na krótkie pobyty, jakie obowiązują w ramach programu Socrates - Erasmus, ale także na pełne studia. Cudzoziemcy z krajów Unii Europejskiej mają prawo studiować u nas na takich samych zasadach jak Polacy, ale pochodzący spoza Unii płacą za swoje studia. Dzięki cudzoziemcom można by było podreperować finanse uczelniane. Wiele polskich uczelni zaczęło składać indywidualne oferty na światowych portalach edukacyjnych lub przyjęło wspólną strategię promocyjną - „Study in Poland”. Zanim krakowska Akademia przystąpi do intensywnych działań promocyjnych, musi uruchomić wykłady w języku angielskim, a to w naszej uczelnianej rzeczywistości jest sprawą trudną.
Pytacie panowie, czy dyplom absolwenta Akademii Pedagogicznej będzie się liczył w krajach Unii Europejskiej? Zapewne wiecie, że poszczególne państwa Unii wprowadziły okresowe obostrzenia dotyczące przyjmowania Polaków do pracy. Wielka Brytania już otworzyła swój rynek dla polskich lekarzy i pielęgniarek. Myślę, że za kilka lat, sprawa zostanie całkowicie uregulowana i znikną okresowe zakazy. Wówczas także i nasi absolwenci po okazaniu dyplomu wraz z suplementem, uzyskają możliwość pracy w swoim zawodzie w krajach Unii Europejskiej.
S.S.: - Czy Uczelnia zacznie na siebie zarabiać? Mam na myśli wykorzystanie efektów badań z nauk ścisłych w informatyce, gospodarce czy przemyśle.
H.W.Ż.: - Powszechnie wiadomo, że państwo polskie zbyt mało w swoim budżecie przeznacza na szkolnictwo wyższe. W krajach przodujących gospodarczo, uczelnie uzyskują na swoje potrzeby także spore środki pozabudżetowe przekazywane im przez wielkie firmy i korporacje. Zdarza się to także w Polsce, chociaż dużo rzadziej. Czytałem kiedyś w prasie wypowiedź rzecznika Szkoły Głównej Handlowej, który informował, że jego uczelnia podpisała umowy z Orlenem i BGŻ na sponsorowanie remontów na przeszło 300 tys. zł oraz z PKO BP, który ufundował salę do e-learningu za 110 tys. zł. Prezesi tych trzech firm są absolwentami SGH. W zamian pozwala firmom reklamować się u siebie i organizować rekrutację pracowników. Niestety, nasi absolwenci znajdują pracę w przeważającej mierze w placówkach oświatowych, a te - jak wiadomo - przeżywają też spore kłopoty finansowe i nie zamierzają sponsorować uczelni pedagogicznej.
W przygotowanej przez rząd strategii rozwoju edukacji na lata 2007-2013 zapisano wprowadzenie płatnych studiów stacjonarnych. Ponieważ projekt ten wzbudził powszechne oburzenie - nie należy się spodziewać rychłego wprowadzenia go w życie. Musimy więc sami zdobywać fundusze, co w uczelni pedagogicznej, z przewagą profilu humanistycznego, będzie sprawą niezwykle trudną. Nie możemy opracowywać projektów czy zgłaszać patentów, jak czyni to Politechnika i AGH, ale powinniśmy np. sporządzać płatne ekspertyzy oświatowe, organizować kursy i warsztaty dokształcające. Dużą nadzieję pokładam w Europejskim Centrum Edukacji Multimedialnej i Informatycznej, kierowanym przez dr Barbarę Kędzierską, które organizując kursy, seminaria i warsztaty dla nauczycieli akademickich różnych uczelni, w zakresie wykorzystania nowoczesnych technologii w procesie dydaktycznym, powinno zarabiać nie tylko na siebie, ale przynosić także dochody macierzystej Uczelni. Dochody powinno przynieść także niedawno utworzone Językowe Centrum Egzaminacyjne AP, które przeprowadza egzaminy na certyfikat europejski, a zapowiada organizację kursów języka rosyjskiego w zakresie biznesu i ekonomiki.
S.S.: - Wydaje się, iż zmienia się stosunek studentów do studiowania i do nauczycieli akademickich, który cechuje się bezceremonialnością i roszczeniowym stosunkiem do swoich nauczycieli, w prasie można przeczytać nawet o „rozpadzie wspólnoty akademickiej” („Polityka” 40/2004), czy Pan Rektor mógłby podzielić się z nami opinią na ten temat?
H.W.Ż.: - Przypominam sobie ten artykuł
z „Polityki”. Z zawartymi tam tezami w dużej
mierze się zgadzam. Kiedyś uczelnie były bardziej
kameralne. Studiowała mniejsza liczba słuchaczy,
dla których lata spędzone na uczelni były czymś
wyjątkowym. Świadczą o tym zjazdy absolwentów,
w czasie których z nostalgią i rozrzewnieniem
wspomina się czas studiów. Teraz szkołę wyższą
traktuje się jako jeden z etapów, który należy
zaliczyć w drodze do kariery. Najważniejszy jest
dyplom, a samo studiowanie powinno - według
wielu - przejść bezboleśnie i bezstresowo. Relacje
między wykładowcami a studentami też uległy
radykalnej zmianie. Kiedyś swoich profesorów
uważało się za mistrzów, którzy potrafi li imponować
nie tylko wiedzą, ale także kulturą osobistą.
Dzisiaj profesorów studenci traktują bardziej
poufale, uważając, że świadczą im jedynie usługę
edukacyjną. W tym przypadku winę ponoszą nie
tylko sami studenci, ale także wykładający. Zdarza
się, że profesorowie spóźniają się na wykłady, gdyż
właśnie skończyli zajęcia na prywatnej uczelni.
|
Nie możemy opracowywać projektów czy zgłaszać patentów, jak czyni to Politechnika i AGH, ale powinniśmy np. sporządzać płatne ekspertyzy oświatowe, organizować kursy i warsztaty dokształcające |
Piotr Krywak: - Co sądzi Pan Rektor o kulturze języka współczesnej inteligencji? Szkołę średnią opuszczają absolwenci pod tym względem kalecy. Na uniwersytetach, może poza polonistyką, nie ma czasu na ich językowe dokształcanie. W rezultacie jednak absolwent szkoły wyższej nie umie poprawnie mówić i pisać. Trafi a do szkoły, uczy i... koło się zamyka. Jak temu przeciwdziałać?
H.W.Ż.: - Istotnie, studenci nie przywiązują większej wagi do tzw. kultury języka. Między sobą posługują się często slangiem młodzieżowym. Dobrych przykładów nie znajdują także w środkach masowego przekazu, gdzie ważniejsza jest treść niż forma. Nie przyswoili sobie w szkole średniej poprawnego wysławiania się, a w szkołach wyższych, gdzie przygotowuje się fachowców określonych dziedzin, nie ma już czasu na językowe dokształcanie. Myślę jednak, że w uczelni o profilu nauczycielskim, a taką jest przecież nasza Akademia, powinno się, i to nie tylko na polonistyce, uczyć retoryki. Doceniano ją w starożytnej Grecji i Rzymie, a wykładano powszechnie na europejskich uniwersytetach do połowy XVIII w. Również takie przedmioty jak: kultura żywego słowa, czy ćwiczenia stylistyczno-językowe powinny być wprowadzane do naszych siatek. Przypominam sobie, że w okresie moich studiów historycznych odbywaliśmy obowiązkowo ćwiczenia stylistyczno-językowe prowadzone przez wybitnego językoznawcę Jana Zaleskiego (wówczas asystenta) i nadobowiązkowo - kulturę żywego słowa, którą prowadził Mieczysław Kotlarczyk - znakomity aktor i reżyser Teatru Rapsodycznego w Krakowie. W niektórych krajach europejskich, na wielu uczelniach prowadzone są szkoły pisania - school of writing, kształcące umiejętności pisania i wysławiania się.
P.K.: - Służba na rzecz środowiska zawodowego, a tak moim zdaniem należy traktować funkcję rektora, oprócz satysfakcji niesie ze sobą szereg okoliczności obciążających, w tym konieczność ograniczenia bądź wręcz rezygnacji z osobistych pasji zawodowych. Jak Pan Rektor radzi sobie z tym problemem?
H.W.Ż.: - Prawie już 15 lat sprawuję różne funkcje kierownicze w naszej Uczelni. W latach 1991-1994 byłem wicedyrektorem Instytutu Historii, w latach 1994-1999 dyrektorem tegoż instytutu i przez dwie kadencje (1999-2005) prorektorem ds. Nauki i Współpracy z Zagranicą. Szczególnie przez ostatnie lata, obserwując z bliska pracę Rektora Prof. Michała Śliwy, pełną osiągnięć i sukcesów, nauczyłem się wiele. Uczynię wszystko, aby sprostać nowym zadaniom. Zdaję sobie sprawę, że praca rektora jest o wiele trudniejsza niż wykonywane dotychczas funkcje, wymagająca szybkich decyzji, pochłaniająca więcej czasu, tym bardziej, że zostałem jeszcze wybrany przewodniczącym KRUP-u (Konferencji Rektorów Uczelni Pedagogicznych) i członkiem Prezydium KRASP-u (Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich) na kadencję 2005-2008.
|
Kiedyś swoich profesorów uważało się za mistrzów, którzy potrafi li imponować nie tylko wiedzą, ale także kulturą osobistą. Dzisiaj profesorów studenci traktują bardziej poufale, uważając, że świadczą im jedynie usługę edukacyjną. W tym przypadku winę ponoszą nie tylko sami studenci, ale także wykładający |
Wiem, że będę musiał zrezygnować z planowanych wyjazdów do Francji, gdzie od wielu już lat porządkowałem w Bibliotece Polskiej w Paryżu źródła dotyczące historii Polski XIX w. i przygotowywałem do druku III tom Inwentarza Rękopisów tej placówki. Także moje kwerendy w archiwach i bibliotekach krakowskich będą teraz rzadsze.
Być może przez moje rektorowanie ucierpi także życie rodzinne i towarzyskie, ale funkcja rektora obok prestiżu i satysfakcji niesie za sobą duże obciążenia i jest w pewnym sensie służbą na rzecz środowiska akademickiego.
S.S.: - Dziękujemy Panu Rektorowi za rozmowę, życząc jednocześnie wielu sukcesów.
Rozmawiali: Stanisław Skórka i Piotr Krywak
|
Copyright © "Konspekt". Kraków, lipiec 2005 . Statystyka |