|
|
|
|
Ewa WójcikKalendarze astronomiczne i astrologiczne„Kto się rodzi pod znakiem Strzelca, nadobnej jest twarzy, pilnością i obyczajami innych przewyższa, spokojnie w swoich postępach i małżeństwie żyje, dóbr swoich nie utraca, dobry bywa do porady, zaś do łowów i także wojny sposobny”
Obserwacja ciał niebieskich, ich zbiorowisk oraz materii rozproszonych w przestrzeni kosmicznej już od czasów starożytnych fascynowała ludzi. Świadczy o tym rozwój astronomii, jednej z najstarszych nauk przyrodniczych. Określano ją jako tę część wiedzy, która dostarcza wiadomości użytecznych i stosowanych w praktyce; poza tym nazywano ją także „gwiazdorską umiejętnością”. Wszędzie, gdzie rozwijała się astronomia i astrologia, a zwłaszcza w narodach orientalnych - u Chińczyków, Egipcjan, Arabów, Żydów i Greków - układano kalendarze, które od tej pory ściśle związały się z naukami zajmującymi się badaniem ciał niebieskich. Chociaż początkowo kalendarze były rozliczeniem czasu, wykazem dni, miesięcy i świąt, wkrótce zaczęto dodawać do nich wróżby astronomiczne i prognozy pogody. Część astronomiczno-astrologiczna stała się zatem podstawowym działem kalendarza i to ona właśnie przyczyniła się do ogromnej, wielowiekowej popularności tych wydawnictw. Czytelnicy dowiadywali się m.in. kiedy dokładnie danego roku zacznie się zima, w jaki znak zodiakalny wstępuje Słońce, jakie zdarzenia na niebie zapowiadają cuda lub kiedy może nastąpić zaćmienie Słońca lub Księżyca. W ten sposób rok człowieka został oprawiony w gwiezdne ramy, w których planety krążą nad naszą głową, zwierzęta niebieskie, takie jak Lew i Panna, Wodnik i Ryby podają sobie ręce w kosmicznym okręgu, co przypomina ludziom, że rok na ziemi jest także rokiem Wszechświata [1].
Kalendarze astronomiczne zaczęły pojawiać się w Polsce od XV stulecia. Ich obecność łączyła się z rozwojem nauk astronomicznych, gdy na Akademii Krakowskiej powstała Katedra Astronomii i Astrologii. Jej profesorów zobowiązano do układania kalendarzy. Ponieważ katedrę astronomii ufundował Jan Stobner, obliczających kalendarze zwano „Stobnerianusami” z przydaniem praktyki astronomicznej, tj. przepowiedni zmian powietrza, którą to opracowywano na podstawie układu planet. Kalendarz taki musiał być przedłożony Akademii do zatwierdzenia. Krakowscy astronomowie oznaczali na każdy rok planetę, która miała decydować o urodzajach, zdrowiu, wojnie lub pokoju, o pomyślnych lub nieszczęśliwych losach ludzi, miast i narodów. Ponieważ przepowiednie te były dwuznacznie wyważone, właściwie sprawdzały się zawsze i roznosiły po całym świecie sławę Almanachów, Judiców i Practica Cracoviensis. Pierwsze judicia krakowskie, drukowane na rok 1494 i 1495, układu Michała z Wrocławia, noszą tytuł: Iudicium Cracoviense magistri Michaelis de Vratislavia congestum in preclaro studio Cracoviensi ad annum... cum trium eclipsium pronostico. Popularne były również w XV w. kalendarze Marcina z Przemyśla. W XVI w. układali kalendarze Wojciech z Brudzewa, Jan z Głogowa, Mikołaj z Tuliszkowa i in. Drukowały je nie tylko krakowskie drukarnie Jana Hallera, Hieronima Wietora, Floriana Unglera czy Szarfenbergów, legitymujące się królewskimi przywilejami, ale także zagraniczne oficyny w Heidelbergu, Królewcu, Rzymie i Wiedniu. W wieku XVII i XVIII narasta dalsze ożywienie zainteresowań tymi specyficznymi drukami. Obok almanachów krakowskich i zamojskich, kalendarze ukazywały się także w Częstochowie, Wilnie, Poznaniu, Lwowie, Toruniu, Warszawie, Lublinie, Kaliszu, Berdyczowie, a ich układaniem i drukiem zajmowały się głównie zakony: jezuitów, pijarów i karmelitów. Nadal ważną rolę odrywała w nich część astronomiczno-astrologiczna. W XVIII w. rozpoczęto batalię wokół prognostyku astrologicznego, który niepokoił osoby związane z prądami umysłowymi oświecenia. Nie zmniejszyło to jednak popularności kalendarzy Akademii Krakowskiej. Ich przygotowanie nadal należało do obowiązków akademickich profesorów matematyki i astronomii. Tłoczone były w Drukarni Akademickiej, często w dwóch i więcej wersjach na ten sam rok, pod obszernym tytułem, który nie ulegał większym zmianom, tj.: „Kalendarz polski i ruski, w którym święta roczne i biegi niebieskie, aspekty, wybory, czas siania, szczepienia, krwie puszczania, lekarstw zażywania, wschód i zachód słońca etc. należytym porządkiem położone i opisane na Rok Pański...”. Kalendarz ten zawierał: prognostyk roczny, kalendarium z całym szczegółowym - dziennym, tygodniowym i miesięcznym - aparatem prognostykarskim, jeden obszerniejszy artykuł z zakresu gospodarstwa, historii naturalnej, itp. Jednym z autorów „Kalendarza” był profesor Jakub Niegowiecki, który uprawiając astrologię, bronił jej również teoretycznie. Co ciekawe, był to zarazem uczony, który w 1761 r. wystąpił z cenną inicjatywą budowy obserwatorium astronomicznego w Krakowie. Innym jego autorem był Józef Alojzy Putanowicz, autor pierwszej próby reformy Wydziału Filozoficznego, dzięki której do programu studiów w Krakowie zostały wprowadzone nazwiska niektórych nowożytnych astronomów, fizyków i filozofów. Do grona autorów kalendarzy, którzy astrologię traktowali bardzo serio, zaliczali się również Jan Kanty Nepomucen Sucharzewski, Józef Tomasz Szabla, Józef Szylarski oraz Stanisław Kruszewski. Z pewnym przymrużeniem oka traktowali prognostyki kalendarzowe inni ich autorzy, tacy jak: Sebastian Czochron, Feliks Radwański czy Andrzej Trzciński, którzy - podobnie jak młody Jan Śniadecki - uchybiając powadze prognostyku, uważali je za „domysły astrologiczne”.
Akademia Krakowska była potęgą autorską i wydawniczą w zakresie edycji kalendarzy aż do reformy kołłątajowskiej z 1780 r., która to położyła kres sankcjonowaniu przez naukowy autorytet prognostykarstwa i astrologii. Kalendarze tej serii ukazywały się jednak i później, ale wydawali je krakowscy drukarze już anonimowo. Z kalendarzami tymi konkurowały prognostyki wydawane przez Akademię Zamojską. Ich twórcami byli dwaj profesorowie - Stanisław Niewieski i Stanisław Duńczewski. Przepowiednie Niewieskiego musiały nie należeć do wiarygodnych, skoro utarło się powiedzenie: „Nie zgadnie pan Niewieski, co zrobi Pan Niebieski”. Dużą popularnością cieszyły się natomiast kalendarze Duńczewskiego, profesora matematyki i astronomii, których układanie przynosiło mu większe dochody niż licznie sprawowane godności akademickie. Na kilka lat przed śmiercią przestał nawet wykładać, aby zająć się tylko wydawaniem kalendarzy. Przez 50 lat wychodził „Kalendarz polski i ruski...”, zaś po śmierci jego autora, druk pozostawał pod redakcją syna - Bartłomieja. Za swoje publikacje Duńczewski atakowany był przez przedstawicieli polskiego oświecenia, skompromitował się również swoim udziałem w sporze z ks. Łuskiną na temat przejścia planety Wenus przez tarczę słoneczną, w którym ujawniła się jego ignorancja w zakresie astronomii. Jednak jako astronom, a raczej astrolog, był przez 50 lat potęgą na rynku obiegowych opinii potocznych [2].
Stworzony w XVIII w. schemat kalendarza, mimo że stale urozmaicany, zawierający obok treści kalendarzowo-astronomicznych porady lekarskie, wzmianki o ważniejszych wydarzeniach politycznych, rozmaite rady domowe i gospodarskie, przepowiednie meteorologiczne lub astronomiczne, przetrwał w polskich almanachach do końca XIX w. [3] W okresie zaborów następuje duże zróżnicowanie typów kalendarzy. Specjalizacja ta spowodowana została zmianami politycznymi, społecznymi oraz ewolucją struktury ludnościowej. Wydawnictwa miały już inne funkcje do spełnienia, ale nadal były popularnymi drukami dla bardzo szerokiego odbiorcy. Ich redaktorzy, mający ambicje oświatowe, wystrzegali się zamieszczania przepowiedni i prognostyków, ale część astronomiczna, w zależności od typu kalendarza mniej lub więcej rozbudowana, nadal stanowiła podstawę wydawnictwa. Dziewiętnastowieczny kalendarz typu informacyjnego składał się z kalendarium, wykazu świąt, wiadomości kościelnych, zawierał także informacje astronomiczne, meteorologiczne i statystyczne, te ostatnie z zakresu polityki i gospodarki, a także treści historyczne. W okresie dwudziestolecia międzywojennego obserwujemy duże zainteresowanie astronomią i astrologią, traktowaną nie zawsze na serio. Każdy kalendarz zaczynał się od części astronomicznej, będącej podstawą tych wydawnictw. Jednym z najciekawszych wydawnictw kalendarzowych tego okresu jest „Kalendarz Ilustrowanego Kuriera Codziennego” ukazujący się w latach 1928--1939. Jak pisze jego redaktor, Jan Grzywiński, część astronomiczna w każdym roczniku wyróżniała to wydawnictwo jako bezkonkurencyjne w tym zakresie. W pierwszych dwóch rocznikach opracował ją dyrektor obserwatorium astronomicznego w Krakowie, profesor Tadeusz Banachiewicz. Informacje dotyczyły charakterystyki roku, podawały dane dotyczące poszczególnych okresów rocznych, informowały o zaćmieniach Słońca i Księżyca oraz o widzialności w Polsce planet Układu Słonecznego. Od 1930 r. dział astronomiczny opracowywał adiunkt obserwatorium astronomicznego w Warszawie, dr Jan Gadomski. Pod jego redakcją dział znacznie zwiększył swą objętość. Oprócz informacji astronomicznych i danych liczbowych pojawiły się artykuły popularnonaukowe, np. Wygląd nieba gwiaździstego na Księżycu, Wiek ludzkości i wszechświata. W dziale tym tłumaczono mechanizmy powstawania zaćmień, poświaty zodiakalnej, działania zegarów słonecznych bądź sposoby powstawania poszczególnych okresów w kalendarzowej rachubie czasu. Jeszcze inne omawiały rzadkie i ciekawe zjawiska astronomiczne, które można było obserwować w roku wydania rocznika, np. Przejście Merkurego na tle chromosfery Słońca w 1937 r. czy Komety w roku 1931 widziane z ziemi. Jan Gadomski ogromną większość swoich artykułów ilustrował mapami, wykresami, tabelami i rysunkami. Mimo ambitnych planów stworzenia popularnonaukowego wydawnictwa, „Kalendarz Ilustrowanego Kuriera Codziennego” zamieszczał horoskopy zodiakalne i przepowiednie, bardzo często przedrukowywane ze starych krakowskich kalendarzy. W dwudziestoleciu ukazywał się także w Warszawie w latach 1927--1931 „Kalendarz Astronomiczny Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Astronomii”, redagowany kolejno przez znanych astronomów: M. Kamieńskiego, M. Łabanowa i E. Rybkę. Był on uzupełnieniem do „Rocznika Astronomicznego Obserwatorium Uniwersytetu Jagiellońskiego”, wydawanego w Krakowie, gdyż - jak twierdziła redakcja - zawierał więcej danych mogących zainteresować czytelników. Wydawany był z myślą nie tylko o miłośnikach astronomii, ale również o studentach astronomii, ponieważ śmiało mógł zastąpić trudno dostępne wydawnictwa zagraniczne. Niektóre tablice zapożyczono z „Rocznika Astronomicznego” wydawanego przez Wojskowy Instytut Geograficzny. Przy układaniu tablic posłużono się kalendarzami: „Nautical Almanac” i „Berliner Jahrbuch” oraz kalendarzami czasopisma „Die Sterne” i Angielskiego Towarzystwa Astronomicznego („Handbook for 1928 British Astronomical Association”).
Z zakresu astrologii wydawano w Bydgoszczy w latach 1928-1939 „Polski Kalendarz Astrologiczny”, który kilkakrotnie zmieniał tytuł. Jego redaktor, znany w Polsce astrolog, Franciszek A. Prengel, podkreślał w podtytule, że wydawnictwo oparte jest na podstawach naukowych astrologii i redagowany przy współpracy znanych polskich astrologów. Wydawnictwo miało ambicje pokazania astrologii jako nauki a nie szarlatanerii, odwoływano się często do sławnej na całą Europę Katedry Astrologii Akademii Krakowskiej. Przypominało o astrologicznych zainteresowaniach polskich romantyków, zwłaszcza Słowackiego. Zamieszczano artykuły znanych astronomów. Obok długo i krótkoterminowych prognoz pogody, podawano wskazówki astrologiczne dla rolników i lotników. Stawiano horoskopy roczne dla Marszałka Piłsudskiego i innych przywódców europejskich. Przepowiadano trzęsienia ziemi i inne kataklizmy. Dużo miejsca poświęcano przepowiedniom i horoskopom politycznym dla Polski i całego świata, dostrzegając rozwój faszyzmu w Europie i apetyty terytorialne Adolfa Hitlera, zagrożenie ze strony Rosji Sowieckiej, ekspansję Japonii oraz tragedię wojny bratobójczej w Hiszpanii. Kalendarz zawierał wiele ciekawych artykułów z zakresu astrologii, chiromancji i różdżkarstwa. „Polski Kalendarz Astrologiczny”, interesująco redagowany, cieszył się dużą popularnością wśród miłośników astrologii, o czym świadczą liczne zapiski na marginesach w poszczególnych rocznikach lub powyrywane kartki z horoskopami. Liczne przedruki z „Kalendarza” odnaleźć można w prasie bydgoskiej, warszawskiej i krakowskiej.
W okresie powojennym kalendarzyk astronomiczny wchodził w skład każdego wydawnictwa kalendarzowego czy też terminarza, dalej był jego nieodłączną częścią, zabrakło jednak wróżb, przepowiedni i horoskopów, traktowanych w Polsce Ludowej jako średniowieczny zabobon. Obecnie obserwujemy renesans astrologii i chiromancji. Stąd też liczne wydawnictwa w postaci książek i czasopism takich jak „Wróżka” czy „Nie z tej ziemi”, które odpowiadają na to społeczne zapotrzebowanie. Pojawiają się również, choć rzadko, takie wydawnictwa kalendarzowe jak „Kalendarz Astrologiczny czyli Jaki jesteś i co cię czeka”, w którym redaktor Juliusz Zawieja zebrał ciekawy materiał dla miłośników horoskopów. Zajęły one również stałe miejsce w większości gazet i czasopism popularnych. Jak przed wiekami wielu czytelników wierzy, że ich losy zapisane są w gwiazdach i często swoją lekturę prasy rozpoczynają od horoskopu. Ewa Wójcik
Ilustracje pochodzą z „Kalendarza "Ilustrowanego Kuriera Codziennego" na rok 1931”. Kraków 1931
1 K. Capek, Kalendarze, „Teksty” 1975, nr 4, s. 158-167.
2 Na podstawie Kalendarza Półstuletniego 1750-1800. Wybór tekstów, wstęp
3 I. Bar, Kalendarze XIX wieku, Łódź 1967. |
|
|
Copyright © "Konspekt". Kraków, lipiec 2005 . Statystyka |