Esej 

Następny artykuł
Poprzedni artykuł
Strona główna

 

Jerzy Kreiner

O zaćmieniach Słońca

 

Wbrew powszechnej opinii, zaćmienia Słońca nie należą do zjawisk rzadkich. Każdego roku na kuli ziemskiej zachodzą przynajmniej 2 takie zdarzenia, ale są lata, w których obserwuje się nawet 5 zaćmień (częściowych i całkowitych). Jak obliczono, w ciągu tysiąca lat obserwuje się średnio 2375 zaćmień Słońca. Wśród nich 650 jest całkowitych, pozostałe są częściowe

Czym właściwie jest zaćmienie Słońca, wzbudzające tak wielkie zainteresowanie? W na szym Układzie Planetarnym złożyło się tak, że Księżyc - mający średnicę około 400 razy mniejszą od centralnej gwiazdy systemu, a równocześnie znajdujący się około 400 razy bliżej Ziemi niż ona - postrzegany jest jako obiekt o zbliżonej do Słońca wielkości kątowej. Obiegający Ziemię Księżyc mniej więcej co 29,5 doby trafia między naszą planetę a Słońce. Mamy wtedy nów. Wydawać by się więc mogło, że w każdym nowiu winien je zasłonić. Tak jednak nie jest. Na ogół bowiem Księżyc w nowiu znajduje się na niebie nieco powyżej lub nieco poniżej Słońca, a to dlatego, że nie obiega Ziemi w tej samej płaszczyźnie, co Ziemia-Słońce. Z dokładnych pomiarów wynika, że kąt nachylenia obu płaszczyzn względem siebie wynosi 5o08'43''. Tak więc, aby Księżyc mógł przysłonić Słońce choć w minimalnym stopniu, musi na swej drodze wokół Ziemi nie tylko trwać w nowiu, ale także być bardzo blisko kierunku Ziemia-Słońce.
 
Stosunkowo często mamy okazję obserwować częściowe zaćmienie Słońca, czyli takie, podczas którego Księżyc przysłania jedynie fragment jego tarczy. W Polsce zdarzyło się ono na przykład 11 sierpnia 1999 r. Rzadziej mamy do czynienia z zaćmieniem całkowitym. Dochodzi doń wtedy, gdy tarcza słoneczna całkowicie znika za Księżycem.
 
Wśród zaćmień całkowitych sporą grupę stanowią tzw. zaćmienia obrączkowe, w trakcie których relatywnie mniejsza tarcza Księżyca nie zasłania całkowicie tarczy słonecznej, pozostawiając świecącą, cienką „obrączkę”. Takie właśnie zjawisko będą mogli obserwować w tym roku, 3 października, Hiszpanie. Cień Srebrnego Globu przesunie się znad Oceanu Atlantyckiego na Półwysep Iberyjski, przetnie Morze Śródziemne i będzie dalej wędrował nad Algerią, Tunezją, Libią, Sudanem i Etiopią, by zakończyć swą drogę na Oceanie Indyjskim.
 
Zaćmienie Słońca może być obserwowane na Ziemi z pasa o szerokości nawet kilku tysięcy kilometrów, jednak jego faza całkowita widoczna jest tylko z przestrzeni o szerokości co najwyżej 270 km, a przeważnie znacznie mniejszej. Toteż w danym miejscu na powierzchni naszego globu całkowite zaćmienia Słońca są zjawiskami niesłychanie rzadkimi. Przykładowo, w drugim tysiącleciu, w granicach współczesnej Polski, całkowite zaćmienia Słońca (bez obrączkowych) mogły być obserwowane zaledwie 17 razy, o ile dopisała pogoda.
 
Zaćmienia Słońca były ludziom znane od najdawniejszych czasów. Następując w nieoczekiwanym momencie, wzbudzały zabobonny lęk, zwłaszcza przy powszechnej świadomości, iż brak życiodajnego Słońca grozi totalną katastrofą. Najczęściej wyobrażano sobie, że Słońce jest pożerane przez olbrzymiego smoka. Odstraszano go biciem w bębny, trąbieniem, powszechnym hałasem. Niektóre ludy pierwotne sądziły, że Słońce wygasa - stąd wypuszczały w jego kierunku zapalone strzały. Wybuchała olbrzymia radość, gdy metody te okazywały się skuteczne i gdy groźny smok przestawał pożerać solarną tarczę. W innych zaś kulturach zaćmienia Słońca tłumaczone były walką dobra ze złem. Dobro, którego ucieleśnieniem było właśnie Słońce, walczyło ze złem w postaci ciemnego kręgu, często utożsamianego z dzikim zwierzęciem. Na szczęście, dzięki składanym ofiarom, dobro zwyciężało, a Słońce znów mogło dawać ciepło i światło.
 
Jedna z pierwszych wiarygodnych informacji o obserwowanym zaćmieniu Słońca pochodzi z Asyrii. Na jednej z tabliczek pochodzących z tzw. okresu chaldejskiego odnotowano pismem klinowym, że w miesiącu Siwan Słońce zaćmiło się w trakcie buntu, jaki wybuchł w mieście Aszur. Dalej zaznaczono, że nastąpiło to w dziesiątym roku panowania króla asyryjskiego Assurdana III. Władca ten rozpoczął panowanie 27 lat wcześniej niż Nabunasir, a to już pozwoliło na skojarzenie faktów historycznych z datą opisanego zaćmienia, które, jak współcześnie obliczono, miało miejsce 15 VI 763 r. p.n.e. Tym samym pojawiła się możliwość dokładnego ustalenia wielu dat z historii Mezopotamii na przestrzeni od X do VII w. p.n.e.
 
Powyższy przykład pozwala zrozumieć, jak wielką rolę odgrywają tego typu notatki w dokładnym ustalaniu dat różnych wydarzeń historycznych. Często nawet niezbyt precyzyjna wzmianka o zaćmieniu Słońca lub Księżyca, pojawieniu się jasnej komety bądź też nagłym zabłyśnięciu nowej gwiazdy pozwala zweryfikować poszczególne daty z historii. Jak już wspomniano, możemy obecnie bardzo dokładnie obliczyć, gdzie i kiedy były widoczne zaćmienia Słońca lub Księżyca, a także kiedy mogło być obserwowane pojawienie się najbardziej znanej komety, komety Halleya, powracającej w pobliże Słońca co 76 lat.
 
Opis całkowitego zaćmienia Słońca podaje również starożytny historyk Herodot (489-425 p.n.e.). W napisanych przez niego Dziejach znajdujemy informację, że w VII w. p.n.e. istniały na terenie obecnej Turcji dwa potężne państwa, Lidia i Media, które rozdzielała rzeka Halys (obecna nazwa: Kizilirmak) Pomiędzy tymi państwami: „[...] wybuchła pięcioletnia wojna, w ciągu której nieraz Medowie zwyciężyli Lidyjczyków, nieraz też Lidyjczycy Medów, a wśród tego raz nawet było coś na kształt nocnej potyczki. Kiedy mianowicie przy równych szansach przedłużali wojnę, zdarzyło się w szóstym roku wrogich ich zmagań, że podczas walki dzień nagle ustąpił przed nocą. Tę przemianę przepowiedział był Jończykom Tales z Miletu (żyjący w okresie ok. 627-ok. 547 p.n.e.), a jako termin ustalił właśnie, w którym istotnie ona nastąpiła. Lidyjczycy jednak i Medowie, widząc że z dnia zrobiła się noc, zaniechali walki i obie strony tym bardziej się pospieszyły, żeby zawrzeć pokój [...]”.
 
Opisywane przez Herodota wydarzenie kojarzy się najczęściej z zaćmieniem Słońca, które miało miejsce 28 maja 585 r. p.n.e. Pas całkowitości przebiegał wtedy przez Pireneje, Włochy, Grecję i Azję Mniejszą, przecinając wspomnianą już rzekę Halys. W miejscu bitwy zaćmienie nastąpiło 45 minut przed zachodem Słońca. Jeśli rzeczywiście bitwa zakończyła się w trakcie zaćmienia (jak pisze Herodot), to mamy możliwość nie tylko dokładnego określenia chwili, w której to nastąpiło, ale również bliższego sprecyzowania miejsca, w którym się toczyła, co dotąd nie było łatwe, gdyż brzegi rzeki Halys mają ponad 1100 km długości.
 
Wśród historyków trwa co prawda spór, czy ówczesna wiedza astronomiczna Talesa z Miletu była na tyle rozległa, by mógł przewidzieć datę zaćmienia Słońca. Wielu uczonych reprezentuje raczej pogląd, że Tales znał cykliczność pojawiania się zaćmień, a tym samym dysponował wystarczającą wiedzą, aby podać przynajmniej rok jednego z nich. Inni natomiast twierdzą, iż Herodot, pisząc Dzieje około 150 lat po wspomnianych wydarzeniach, ubarwił swą opowieść, posługując się autorytetem Talesa z Miletu, aby podkreślić olbrzymie wrażenie, jakie sprawiały na ludziach całkowite zaćmienia.
 
O tym, że ludy zamieszkujące Ziemię Świętą znały zjawiska zaćmień, świadczą fragmenty Starego i Nowego Testamentu1. Natchnieni autorzy Pisma, chcąc w szczególny sposób podkreślić doniosłość niektórych wydarzeń, odwoływali się do zaćmień i Słońca, i Księżyca, które niewątpliwie mieli okazję obserwować. Prorocy żyjący w VIII w. przed Chrystusem - Izajasz, Amos i Micheasz - być może byli świadkami zaćmienia Słońca w 763 r. p.n.e., odnotowanego w Asyrii. Wysoce prawdopodobne jest, iż prorok Joel, żyjący pod koniec V w. p.n.e., doświadczył jednego z zaćmień, które przebiegały w rejonach Azji Mniejszej.
 
W Księdze Izajasza (13,10) znajdujemy następujące sformułowanie: „Słońce się zaćmi od samego wschodu i swoim blaskiem księżyc nie zaświeci”. Również w Księdze Amosa, w proroczych wizjach zapowiadających nadzwyczajne kary (8,9) czytamy: „Zajdzie słońce w południe i w dzień świetlany zaciemnię ziemię”. Także prorok Micheasz, krytykując niektórych proroków, pisze: „Zajdzie słońce nad prorokami i zaćmi się dzień nad nimi”. W Księdze Joela (3,4) pojawia się zaś taki oto opis znaków nastania dnia Pańskiego: „Słońce zmieni się w ciemność, a księżyc w krew, gdy przyjdzie dzień Pański, dzień wielki i straszny”. Opis ten został powtórzony później w Dziejach Apostolskich (2,20). Słowa: „Księżyc zmieni się w krew” niewątpliwie nawiązują do całkowitego zaćmienia Księżyca, gdyż w momencie całkowitości słabo widoczna tarcza planety ma wyraźne czerwone zabarwienie. W innym miejscu Joel pisze (2,10): „Słońce i księżyc ulegają zaćmieniu a gwiazdy tracą swą jasność”.
 
Również w Księgach Nowego Testamentu znajdujemy prorocze wizje końca świata, nawiązujące do znanych ludziom zjawisk: św. Mateusz i św. Marek piszą: (Mt. 24,29; Mk. 13, 24) „Słońce się zaćmi i księżyc nie da swego blasku [...]”, zaś św. Łukasz (Łk. 21, 25): „Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach”. Wreszcie w Apokalipsie św. Jana, w wizjach proroczych dotyczących przyszłych losów całej ludzkości (Ap. 6, 12), czytamy: „[...] i słońce stało się czarne jak wiosenny wór, a cały księżyc stał się jak krew [...]”.
 
Przytoczone fragmenty Biblii świadczą, że natchnieni autorzy, kierując swe księgi do szerokiego kręgu odbiorców, mieli głębokie przekonanie, iż słowa zawarte w ich pismach będą w pełni zrozumiałe. To z kolei oznacza, że zjawiska, do których nawiązywali, były ogólnie znane i właśnie jako takie mogły budzić grozę i przerażenie. Wszak nie umiano w owych czasach wyjaśnić ich przyczyn.
 
Zaćmienia Słońca mogły być również wykorzystywane do celów politycznych. Najlepszy tego przykład znajdujemy w powieści Bolesława Prusa Faraon, gdzie przebiegły kapłan Herhor, znający tajniki wiedzy astronomicznej, wygrywa walkę o władzę w Egipcie, wykorzystując zjawisko całkowitego zaćmienia Słońca. Tak oto Prus opisuje moment zaćmienia: „Samo bydło wraca z pastwisk, jakby zbliżał się wieczór. [...] Ptaki kładą się spać... A przecież to dopiero południe.[...] Słońce świeciło, na niebie nie było ani jednej chmurki, a mimo to jasność dzienna poczęła się zmniejszać i powiał chłód. [...] Na dworze, mimo południa wzrastał zmrok. W ogrodach świątyni Ptah zaczęły piać koguty.[...] Było już po pierwszej i istotnie słoneczne światło poczęło zmniejszać się. Wtem na żółte wzgórza libijskie padł złowrogi cień i z błyskawiczną szybkością zakrył Memfis, Nil i pałacowe ogrody. Noc ogarnęła ziemię, a na niebie ukazała się czarna jak węgiel kula, otoczona wieńcem płomieni [...]”.
 
Jakkolwiek nie ma bezpośrednich dowodów na to, że kapłani egipscy potrafili przewidywać zaćmienia Słońca, nie można wykluczyć, iż znana im była prawidłowość, dzięki której podobne zjawiska mogłyby być obserwowane cyklicznie. Kapłani egipscy z całą pewnością śledzili zaćmienia całkowite i tym samym mieli możność dostrzeżenia korony słonecznej wokół ciemnej tarczy Księżyca. Przypominający ją obraz można dostrzec na niektórych staroegipskich rysunkach papirusowych wokół boga Słońca - Ra.
 
W średniowieczu niemal nie prowadzono obserwacji astronomicznych, a przyczyna zaćmień pozostawała nieznana. Do naszych czasów dotrwały tylko nieliczne notatki o zaćmieniach sporządzone najczęściej w klasztorach lub na dworach ówczesnych władców. W jednej ze średniowiecznych kronik odnotowano nawet, że całkowite zaćmienie Słońca było przyczyną śmierci Ludwika Pobożnego, syna Karola Wielkiego. Jak wynika z tej notatki, 5 maja 840 r., w trakcie całkowitego zaćmienia Słońca (widocznego m.in. w południowych Niemczech) Ludwik Pobożny niespodziewanie zasłabł i po kilku tygodniach (20 czerwca 840 r.) zmarł, co zapoczątkowało wojnę domową pomiędzy jego synami.
 
Zaćmienia Słońca odnotowane były również w polskich kronikach, jakkolwiek nie łączono ich z jakimiś wydarzeniami politycznymi. Chyba najbardziej znanym jest zapis z Kroniki Długosza: w księdze jedenastej, pisząc o podróży króla Władysława Jagiełły na Litwę, autor zanotował: „W czasie podróży Króla Władysława z Kobrynia do Myta [w pobliżu Lidy, dzisiejsza Białoruś], w sobotę po oktawie Bożego Ciała, o trzeciej nastąpiło znaczne zaćmienie Słońca, które króla i jego ludzi, jako zjawisko niespodziewane i nieznane, wprawiło najpierw w podziw i zdumienie, a w końcu w zabobonny niepokój. Było bowiem tak znaczne, że ptaki przerażone nagłą ciemnością osiadły na ziemi, a gwiazdy świeciły jak w nocy. Także Jagiełło musiał się zatrzymać, ponieważ powstrzymały go ciemności i nie wcześniej mógł ruszyć naprzód aż zaćmienie minęło [...]”. Opis ten dotyczy zaćmienia, które nastąpiło 7 czerwca 1415 r., a stosunkowo szeroki pas całkowitości przebiegał od Hiszpanii aż po północną część dzisiejszej Rosji. Całkowite zaćmienie było widoczne wówczas m.in. we Wrocławiu i Krakowie.
 
Wśród zaćmień wspomnianych w literaturze pięknej warto przytoczyć pierwsze zdania powieści Sienkiewicza Ogniem i mieczem: „Rok 1647 był to dziwny rok, w którym rozmaite znaki na niebie i ziemi zwiastowały jakoweś klęski i nadzwyczajne zdarzenia. Współcześni kronikarze wspominają, iż z wiosny szarańcza w niesłychanej ilości wyroiła się z Dzikich Pól i zniszczyła zasiewy i trawy, co było przepowiednią napadów tatarskich. Latem zdarzyło się wielkie zaćmienie słońca, a wkrótce potem kometa pojawiła się na niebie”.
 
Tu jednak Sienkiewicz popełnił nieścisłość, gdyż w 1647 r. na ziemiach Rzeczypospolitej nie wydarzyło się żadne zaćmienie Słońca, a wspomniane w powieści zjawisko zapewne odnosi się do zaćmienia widocznego w dniu 2 sierpnia 1654 r. Wtedy pas zaćmienia przebiegał przez Prusy, okolice Warszawy i dalej w kierunku kresów wschodnich. To zaćmienie obserwował w Gdańsku Jan Heweliusz, ale - niestety - gęste chmury uniemożliwiły mu dostrzeżenie maksymalnej fazy.
 
Warte odnotowania jest całkowite zaćmienie Słońca z 19 VIII 1887 r., gdyż wówczas szeroki pas całkowitości przebiegał przez Wielkopolskę, Kujawy, Mazury i Wileńszczyznę, obejmując m.in. Poznań, Gdańsk, Toruń, Włocławek i Wilno. Wcześniejsze notatki prasowe sprawiły, że zaćmienie spotkało się ze sporym zainteresowaniem. Obserwowali je między innymi Bolesław Prus i Stefan Żeromski. Pisarzom tym zawdzięczamy niezwykle sugestywne i barwne opisy zjawiska, które pozostało w ich pamięci przez długie lata, mimo że pogoda w trakcie obserwacji nie dopisała.
 
Prus zresztą, w przeddzień zaćmienia, przyjechał z Nałęczowa do Warszawy. Panowała tu piękna, słoneczna aura, która niestety pod wieczór zaczęła się psuć. Około siódmej wieczorem Prus wyjechał do Mławy, docierając tam godzinę przed północą. Wspomina, że - po odpoczynku u znajomych - „wczesnym rankiem szedł na widowisko, które człowiekowi pozwolono oglądać raz, czasami dwa razy w życiu. Widno bo widno, ale chmury ani myślały ustępować”.
 
Pogoda nie dopisywała. Na moment między obłokami pokazał się fragment wschodzącego Słońca i zaraz potem całe niebo pokryły gęste chmury. Nie umniejszyło to w niczym emocji powieściopisarza, którym dał wyraz w reportażu, opublikowanym w „Kurierze Codziennym” (nr 239) z 30 VIII 1887 r.: „[...] Jest niby ciemno, a jednak wszystko widać, jest mrok burzowy, lecz obłoki nie mają burzowego wyglądu. Oczy moje coś widzą, ale ja nie umiem tego określić. Brak mi nawet porównań, tylko wielki żal który rozpiera mi serce, może znaleźć porównanie [...].
 
Zaćmienie...
 
Już nie widzę sekundnika na zegarku, ręce dygoczą jakbym komu wygrażał. Zapalam jedną zapałkę, drugą. Daję za wygraną sekundom, minutom, barwom, wszystko leci mi z rąk, nie wiem na co pierwej popatrzeć. Cały horyzont od bliskich piasków do zenitu napełnia jakiś sinawy mrok [...] Na południowym horyzoncie, tuż przy ziemi ciągnie się długi na łokieć pas światła barwy żółtawo-rudej przysypanej sadzą. Ach jak smutno, jak smutno... to jest raczej stroskanie świata... Z jakiego powodu? może ziemia myśli i oto teraz wyobraża sobie straszną epopeję, kiedy gasnące słońce, to ukochane słońce, zamiast światła będzie rzucać tylko pomrokę? [...].
 
Nagle zniknęła sina ciemność z widnokręgu i ów czarny delikatny pył z zachodnich obłoczków, które wnet zbielały... Już po zaćmieniu całkowitym! [...]”.
 
Zaledwie w dwa dni po zaćmieniu, w „Kurierze Codziennym” (nr 230) z 21 sierpnia Prus publikuje kolejny felieton, w którym czytamy: „Wy ludzie dobrzy nie sądźcie, że zupełne zaćmienie słońca, nawet przy dniu pochmurnym, należy do tuzinkowych zjawisk. Ja także je widziałem w biednej Mławie przy chmurach, a owe półtory minuty, przez które trwało uważam za najszczęśliwszą chwilę w moim życiu.
 
I jeżeli kiedy to w tym wypadku zrozumiałem dawny aforyzm, że kto chce poznać i odczuć naturę w jej cudach, musi przede wszystkim umieć czuć i patrzeć. W przeciwnym razie lepiej zrobi, nie podnosząc się na czas zaćmienia od stolika, na którym "śrubują winta"”.
 
Zarówno wypisy z powyższego felietonu, jak i cytowany wcześniej fragment reportażu z zaćmienia, świadczą, że zjawisko to wywarło na polskim pisarzu niezatarte wrażenie. Można zatem sądzić, że obserwacje poczynione w Mławie stały się inspiracją i zarazem kanwą do opisu całkowitego zaćmienia Słońca, stanowiącego punkt kulminacyjny napisanej kilka lat później (ukończonej w 1895 r.) powieści Faraon.
 
Stefan Żeromski obserwował zaś zaćmienie w Szulmierzu, około 10 km na północ od Ciechanowa. W swoich Dziennikach (tom XIV) pod datą 19 VIII 1887 (piątek) notuje: „Dziś rano obudził mnie o 4 Jastrzębowski - na zaćmienie słońca. Zerwałem się szybko, odsłaniam roletę - i rozczarowanie straszne: całe niebo okryte obrzydliwymi chmurami... Mimo to ubieramy się z p. Dr., schodzimy w dół z okopconymi szkłami. Wiatr dmie. Całe towarzystwo wyrusza na wzgórek do wiatraka. Nie widzieliśmy nic.
 
O 1/2 do 6 zaczęło się ściemniać. W parę minut później ściemnianie to zaczęło się zwiększać z przerażającą szybkością - wreszcie nadeszła chwila, że nastała ciemność absolutna i taka, że nie widać było nic o cztery kroki. Bydło idące na pole zaczyna ryczeć i zawracać do domu, na wsi pieją koguty, gwałtowny wicher obraca ramiona wiatraka z gwałtownością, szare obłoki nabierają barwy popiołu, później stają się brudnoczarnymi, wreszcie czarnymi jak sadze. Tę nieprzejrzaną ciemność, jaka piorunem spadła na cały widnokrąg, przeszywa ostry śpiew, zmięszany z płaczem: to kobiety wiejskie śpiewają przed figurą Matki Boskiej. Co jednak było najwspanialsze, to to, że gdy na całej północno-wschodniej stronie panowała nieprzejrzana ciemność - w stronie Warszawy było najzupełniej jasno. Szulmierz leży na granicy pasa zaćmienia.
 
Ale oto - po upływie 45 sekund światło wraca... Straszliwe, fantastyczne przedstawienie! Piekielnie drżą nerwy, gdy na taką straszną przestrzeń - w ciągu jednej sekundy upada nieprzejrzana noc. Nieoszacowana szkoda, że nie widać było fenomenu całego - przepadł widok korony słonecznej, gwiazd etc... [...]”.
 
Na kolejne, całkowite zaćmienie Słońca widoczne z terytorium Polski, przyszło czekać 67 lat tj. aż do 30 czerwca 1954 r., gdy pas całkowitości „musnął” niewielki fragment północno-wschodniej części Suwalszczyzny. Pogoda w tym dniu była zmienna, ale mimo to zaćmione Słońce udawało się dostrzec pomiędzy chmurami.
 
Niestety, nieprędko doczekamy się kolejnych zaćmień Słońca, które moglibyśmy podziwiać bez podejmowania dalekich podróży. Najbliższe, ale „tylko” obrączkowe, będzie widoczne z południowych krańców Polski dopiero za siedemdziesiąt lat (we wczesnych godzinach porannych 13 VII 2075 r.). Kolejne zaćmienie, również obrączkowe, dostrzegą obserwatorzy znajdujący się na południe od linii Zielona Góra-Rzeszów (w godzinach południowych 23 VII 2093 r.). Natomiast na całkowite zaćmienie Słońca, trzeba poczekać aż 130 lat, tj. do 7 X 2135 r. (zaćmienie nastąpi około 7.30 rano). Wtedy pas całkowitości będzie przebiegał przez południowe części województw dolnośląskiego, opolskiego, śląskiego, małopolskiego i podkarpackiego. Kolejne zaćmienie całkowite będzie widoczne na Wybrzeżu, w godzinach przedpołudniowych 25 V 2142 r..
 
Jeśli więc nie mieliśmy okazji obserwować całkowitego zaćmienia Słońca, które było widoczne 11 sierpnia 1999 r. m.in. nad Balatonem, to najbliższa okazja nadarzy się 29 marca 2006 r. Wtedy bowiem pas całkowitości będzie przebiegał między innymi przez północną Afrykę, Morze Śródziemne, Turcję i Morze Czarne, a więc nie tak daleko od naszego kraju. Biorąc pod uwagę, że do 12 sierpnia roku 2026 żadne całkowite zaćmienie Słońca nie będzie już widoczne w Europie, należy poważnie rozważyć swoje szanse zaobserwowania tego jedynego w swoim rodzaju zjawiska.
 

Jerzy Kreiner

1Wszystkie cytaty według Biblii Tysiąclecia, wyd. 3.

[Rozmiar: 7784 bajtów]
Do góry strony
Copyright © "Konspekt". Kraków, lipiec 2005 . Statystyka