|
Galeria artystki >>
*
Artykuły z poprzednich numerów:
Małgorzata Wyka
— zobaczyć niezwykłość w zwykłości
Jan Bujnowski — we wszystkim jest obecne piękno
Grażyna Brylewska — w przestrzeni prawdy
Alicja Panasiewicz — magia światła
Grażyna Borowik
- przestrzeń sztuki zintegrowanej
Aleksander Pieniek - u zbiegu kultur
Jacek Zaborski - podróże w nieznane
Stanisław Moskała - w kręgu transformacji
Piotr Jargusz - w stronę absolutu
Adam Maria Panasiewicz - skrót, znak, esencja
Andrzej Bębenek
- w kierunku znaku
Małgorzata Olkuska
- lekkość monumentu
Lucjan Orzech - ku syntezie
Marek Sajduk - tradycja i nowoczesność
Stanisław Sobolewski
- poszukiwanie prawdy
Halina Cader - fascynacja zwykłością
Romuald Oramus
- sztuka życiem pisana
|
Marek Karwala
Janina Jeleńska-Papp
– otworzyć rzeźbiarską przestrzeń
Janina Jeleńska-Papp urodziła się na Wileńszczyźnie w roku 1946; dziesięć lat później wraz z rodziną przeniosła się do Szczecina. Tam ukończyła Liceum Plastyczne, a następnie podjęła studia w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. Uczestniczyła w zajęciach prowadzonych przez prof. Wandę Ślędzińską, uczennicę Xawerego Dunikowskiego; dyplom zrealizowała w Pracowni Rzeźby prowadzonej przez prof. Antoniego Hajdeckiego w 1972 r. Obecnie pracuje na stanowisku adiunkta w Instytucie Sztuki Akademii Pedagogicznej w Krakowie.
Ma w dorobku kilka wystaw indywidualnych (Lublin, Kraków, Oldenburg); uczestniczyła w licznych ekspozycjach zbiorowych w kraju oraz poza granicami (Niemcy, Bułgaria). Jest laureatką kilku prestiżowych nagród i wyróżnień artystycznych
Z ałożenia kompozycyjne rzeźby greckiej, takie jak: harmonia, rytm, symetria i reguła organicznej budowy ludzkiego ciała obowiązywały praktycznie prawie do końca XIX w. Artyści starali się tak realizować swoje prace, aby widz odnosił wrażenie ich zgodności z naturą. Rozwój nauki i techniki sprawił, że zaczęto inaczej postrzegać świat, w tym także sztukę. Rzeźba nie oparła się temu procesowi, ale zasadnicze zmiany nastąpiły dopiero wtedy, gdy przestano ją pojmować wyłącznie jako zwartą bryłę i otworzono kompozycję rzeźbiarską na otaczającą przestrzeń...
Historia sztuki wyróżnia kilka zasadniczych kierunków działania przestrzennego w rozwoju XX-wiecznej rzeźby. Są to: przyswajanie przestrzeni otoczenia i zwyczajnych, pospolitych obiektów; działanie w przestrzeni społecznej; penetrowanie tzw. przestrzeni intelektualnej oraz zmierzanie do monumentalizowania formy; w końcu łączenie różnych przestrzeni na planie kompozycji rzeźbiarskiej, innymi słowy dążenie do osiągnięcia harmonii i jedności pomiędzy sferami idei i formy.
Wszystkie te teoretyczne założenia stara się realizować w swoich pracach Janina Jeleńska-Papp. Bezpośrednio po studiach znalazła zatrudnienie w zakładach krakowskiego ElBud-u, z którą to firmą była związana już wcześniej, bowiem przy pomocy tamtejszych inżynierów (obliczenia) wykonała swój dyplom w ASP na temat idei kopernikańskiej. Chodziło o konstrukcję metalową, gdzie mała kulka (Ziemia) usytuowana była na orbicie słonecznej; artystka miała wówczas kilkakrotnie możliwość wglądu do oryginału dzieła Mikołaja Kopernika. W tym okresie powstała także - inspirowana dadaizmem - praca zatytułowana Rozstrzelanie. Arkusz zwykłej blachy został przestrzelony z broni maszynowej na poligonie w Pasterniku, przy czym otwory powstałe w wyniku uderzenia pociskami usytuowane były na wysokości serca człowieka. Całość została umieszczona w drewnianej ramie.
Przez kilka następnych lat artystka znalazła etat w śródmiejskim Wydziale Kultury UM Krakowa, gdzie zajmowała się organizowaniem działalności wystawienniczej na terenie zakładów pracy. Bogatsze zakłady nie szczędziły pieniędzy na tego typu akcje, przeciwnie - udostępniały sale, opłacały artystów, fundowały katalogi, zwalniały robotników z pracy, aby mogli uczestniczyć w wernisażach... Ktoś mógłby doszukać się w tym działaniu reminiscencji socrealizmu, ale byłby w błędzie, bowiem chodziło tu jedynie o wskazanie licznych zbieżności pomiędzy sztuką a życiem, szczególnie sztuką z kręgu pop-artu. Zwykła kształtka, półfabrykat wyprodukowany przy pomocy np. tokarki lub frezarki, posiadający określoną formę, mógł stać się inspiracją dla artysty grafika. Odciśnięty na papierze kształt owego półfabrykatu odrywał się, niejako uwalniał od swego stereotypowego przeznaczenia i zaczynał funkcjonować w przestrzeni sztuki. Należy zwrócić uwagę na fakt, iż większość twórców nie komentowała w rozmowach z robotnikami owych relacji, pozwalając osiągniętemu efektowi istnieć autonomicznie, choć zdarzali się nieliczni, którzy próbowali zjawisko to ideologizować.
Szerokim echem odbiła się akcja, jaką zorganizował w połowie lat 70. mąż artystki, znany rzeźbiarz - Stefan Papp - w krakowskich Zakładach im. Szadkowskiego. Zaprosił do współpracy siedemnastu twórców, którzy na zaaranżowanych stanowiskach starali się empirycznie rozwiązywać różnorodne problemy wymienionych wyżej relacji. Janina Jeleńska-Papp również uczestniczyła w tej akcji, a przedmiotem jej zainteresowania stały się ręce robotników. Gipsowe odlewy, pozbawione narzędzi, które dzierżyły dłonie żywych ludzi, układają się w dynamiczne, ekspresyjne asocjacje, tworzą - chciałoby się rzec - swoisty „balet” wyrazistych gestów. Artystka do dzisiaj wykonuje kolejne kompozycje, posługując się gestami rąk, gdyż - jak sama mówi - rękoma można wyrażać rozliczne uczucia: niechęć, rozpacz, miłość, gniew itp. Gips jest szczególnie cenionym przez nią materiałem, jako że precyzyjnie „zostawia ślad” aktywności twórcy. Chętnie sięga także po kamień, najczęściej jest to piaskowiec.
Właśnie w kamieniu została wykonana rzeźba poświęcona ważnej dla Janiny Jeleńskiej-Papp postaci - komendanta Telesfora Badetki. W czasach jej szkoły podstawowej i średniej, gdy mieszkała w Szczecinie, ten dawny uczestnik Powstania Warszawskiego, żołnierz Szarych Szeregów w stopniu kapitana, dowódca plutonu Powstańczych Oddziałów Szturmowych, włączył się w organizowanie odrodzonego po roku 1956 harcerstwa. Szczecińscy harcerze na nowo śpiewali patriotyczne pieśni, np. Rotę, poznawali tradycję powstańczą i legionową. Świetnie rozwijał się Harcerski Teatrzyk Lalkowy, w którym występowała i dla którego projektowała scenografię uczennica Janina Jeleńska. W 1960 r. Telesfor Badetko - pod zarzutem „odgrzewania reakcyjnych tradycji sprzed wojny” został pozbawiony funkcji komendanta Hufca „Pogodno”, ale nie zerwał kontaktu ze swoimi wychowankami. W 1998 r., sześć lat po śmierci charyzmatycznego wychowawcy i przyjaciela ludzi młodych, jego dawni podopieczni postanowili utrwalić pamięć tego niezłomnego człowieka. W ten sposób spod dłuta artystki wyłonił się zarys kamiennej postaci komendanta.
Warto wspomnieć jeszcze lata stanu wojennego, gdy ambitni artyści nie brali udziału w oficjalnym obiegu wystawienniczym, lecz prezentowali swe prace w gościnnych salach przykościelnych czy przyklasztornych. Jedną z form niezależnej aktywności twórców były także ich wizyty w domach prywatnych; obce osoby zapraszały artystów, którzy przynosili swe prace i w naprędce zaaranżowanej scenerii dyskutowali o sztuce z innymi przybyłymi gośćmi. Janina Jeleńska-Papp niejednokrotnie odwiedzała krakowskie domy wraz ze swoją sztuką...
Oprócz kamienia i gipsu można dostrzec także inne materiały, którymi posługuje się w swej pracy Jeleńska-Papp. Mogą to być, np. fioletowe nici (fiolet „zatrzymuje przestrzeń”), które - rozpięte w odstępach co dziesięć centymetrów - łączą naprzeciwległe punkty zamkniętego pomieszczenia, zarazem eksponując niewidoczne dla oka linie przestrzenne. Widz może znaleźć się pośrodku tak aranżacyjnie pojmowanej rzeźby. Reguły rzutów geometrycznych na trzy płaszczyzny zostały natomiast wykorzystane w pracy Koncert na 4 ściany, sufit i podłogę. Jedną z ostatnich aranżacji jest praca opatrzona tytułem Coś za coś. W oszklonej gablocie znajdują się równo ustawione róże, z których jedna jest poszarzała i zwiędnięta, a pozostałe krwistoczerwone. Rzecz jednak w tym, że tylko ta jedna jest prawdziwa, a pozostałe sztuczne. Rzadko się zdarza, aby efekt pracy artysty tak bardzo uzależniony był od tytułu, jak w tym przypadku. Rozdzielenie tych dwu planów mogłoby sprawić, że praca wydałaby się banalna, zaś wprowadzenie tytułu ożywia refleksję egzystencjalną.
W Instytucie Sztuki przy ul. Mazowieckiej (wówczas jeszcze Zakładzie Wychowania Plastycznego) pojawiła się Janina Jeleńska-Papp w 1980 r. Obecnie prowadzi zajęcia na studiach dziennych i zaocznych z zakresu rzeźby oraz rysunku. Dydaktyka stała się jej kolejną pasją, odczuwa bowiem satysfakcję, będąc świadkiem artystycznego dojrzewania młodych ludzi. Zwykle rozpoczyna zajęcia od prac realistycznych; stara się uświadomić studentom, że rzeźba nie jest martwą bryłą, że nawet pracując w jednym materiale można wydobyć z niego różne „kolory” - można np. zasugerować widzowi, że portretowana postać ma oczy jasne lub ciemne. Zawsze raduje się, gdy studenci osiągają ten poziom wiedzy i umiejętności, że potrafią w swych pracach abstrakcyjnych zawrzeć różnorodny wachlarz uczuć; od radości do cierpienia, od miłości do nienawiści, od łagodności do gniewu... Stara się nauczyć ich „myślenia przestrzenią” i często odsyła do szkoły dadaistycznego patrzenia.
Marek Karwala
|
|