|
|
Małgorzata Chrobak
Tadeusza E. Witkiewicza
Niezwykłe ksiąg miłowanie
„Pomimo pokrewieństwa z Witkacym, Tadeusz Witkiewicz jest pod każdym względem przeciwieństwem Witkacego; samym już choćby życiem – smutnym, samotnym, martwym. Jednakże widzę i pewne podobieństwa – choćby ostrość i, powiedziałbym, jadowitość widzenia bliska Witkacemu” – powyższy portret psychologiczny, nakreślony ręką Stanisława Czycza, poprzedzał debiutancki tom poezji Tadeusza E. Witkiewicza zatytułowany „Półmroczne oprawy mijania”. Poetyckie poszukiwania współbrzmiały z niezwykle szerokimi zainteresowaniami wybitnego bibliofila, społecznika od dziecka związanego z Krakowem, Tadeusza Eugeniusza Witkiewicza. Ów Wielki Mistrz Zakonu Bibliofilskiego umiłowanie ksiąg zawdzięczał ojcu, Kazimierzowi Witkiewiczowi, pomysłodawcy unikalnego na skalę europejską przedsięwzięcia, zwanego Rycerskim Zakonem Bibliofilskim wraz z Kapitułą Orderu Białego Kruka. Odznaczenie trafiało do rąk admiratorów sztuki edytorskiej do 1963 r., czyli do momentu zawieszenia działalności Zakonu
Z a sprawą Witkiewicza syna udało się jednak, u progu lat dziewięćdziesiątych, przywrócić do życia ideę orderu i „rycerskiej pieczy” nad słowem drukowanym. Literackie pasje, długo skrywane przed światem, dzielił z członkami krakowskiej grupy „Gronie”, będącej notabene Oddziałem Towarzystwa Miłośników Ziemi Żywieckiej w Żywcu. Koligacje rodzinne uczyniły zeń wreszcie niestrudzonego witkacologa, który z jadowitością godną wielkiego krewniaka demaskował wszelkie nadużycia popełniane na legendzie twórcy teorii Czystej Formy. Warto w tym miejscu przypomnieć kuriozalne „laurki” ku czci „demonicznego filuta”, tak przed wojną nazwał autora Nienasycenia Adam Grzymała – Siedlecki, masowo produkowane podczas pamiętnego Roku Witkiewiczowskiego, czy też absurdalne okoliczności kolejnych pogrzebów, zaskakujące analogią do irracjonalnych zwrotów akcji w jego dramatach. Witkiewicz – wieloletni tropiciel śladów sławnego kuzyna, zdaje się nie zapominać słów wypowiedzianych mimochodem w komentarzu do Czystej Formy w teatrze: „Zastanówmy się nad trupem podniesionym do kwadratu, sześcianu lub n-tej potęgi. Trup może być w życiu tylko trupem”.
Niezwykłe ksiąg miłowanie prezentuje ułamek prozatorskiej i lirycznej spuścizny Wielkiego Mistrza Zakonu Bibliofilskiego, zmarłego w 2001 r. Wydana staraniem żony, przyjaciół, przy wydatnej pomocy Wydawnictwa Diecezji Pelplińskiej „Bernardinum”, publikacja stanowi swoisty hołd złożony niezwykłemu człowiekowi, oddanemu bibliofilskiej pasji, utalentowanemu poecie. Jej tetralogiczny układ: Bibliofil – Witkacolog – Krakowianin – Poeta, odpowiada najważniejszym rozdziałom życia T. E. Witkiewicza. Zebrano tutaj szkice, polemiki i cracoviana drukowane na łamach „Dziennika Polskiego”, „Gazety Krakowskiej”, „Miesięcznika Literackiego”, „Echa Krakowa”. Wyłania się z nich obraz energicznego animatora kultury, rozmiłowanego w podwawelskim krajobrazie. To dzięki wieloletnim staraniom Witkiewicza udało się przywrócić Krakowowi Gniazdo Białego Kruka z siedzibą przy ulicy Smoleńsk 9, jak również powołać do życia tradycję tzw. „Imienin Książki”, czyli cyklicznych spotkań członków Rzeczpospolitej Bibliofilskiej. Mobilizacji do działania, co niejednokrotnie akcentuje w swych wypowiedziach, dostarczał mu szacunek i pamięć o bibliofilskich zasługach ojca, profesora Kazimierza Witkiewicza. Poznajemy wreszcie bohatera Niezwykłego ksiąg miłowania jako konesera i kolekcjonera ekslibrisów – odręcznych znaków identyfikujących właściciela książki, w tym graficznych miniatur autorstwa Witkacego.
Lwia część liryków Witkiewicza, na co zwrócił uwagę S. Czycz, powstała niejako przy okazji pisania listów, jako ich dopełnienie bądź rodzaj lirycznego postscriptum. Natchnienia dostarczał często adresat i jednocześnie „słuchacz” utworu. Ten szczególny rodzaj komunikowania się z odbiorcą wynikał z ogromnej nieśmiałości twórczej, był również przez dłuższy czas jedyną formą edycji utworów poetyckich Witkiewicza. Wiersze: Szukanie, Aleja umierania, To było wczoraj, Drogeria Wszystkich Świętych, Cmentarz na Salwatorze, zamieszczone pierwotnie w debiutanckich tomie Półmroczne oprawy mijania (1973), znalazły się w tym wyborze nieprzypadkowo. Znamionują one bowiem powracający obsesyjnie w twórczości Witkiewicza motyw nekropoli oraz cmentarnej celebry. Jego bohater liryczny penetruje krakowskie cmentarze na Salwatorze i Rakowicach, „uczy się śmierci”, dotyka nagrobków i krzyży, by poznać ich „właścicieli” albo może odtworzyć to, co było wczoraj.
W utworze Cmentarz na Salwatorze czytamy:
„Krzyże zamkniętego horyzontu
Zmarły – wysoki, szczupły, siwy,
ciało reprezentowane czarnym
garniturem – trzyma pod
prawą pachą książkę w oprawie
z roku 1970 […]”
Odejściu żywych towarzyszy u Witkiewicza umieranie przedmiotów. Wspomniane utwory utrzymane są w formie niezwykłych litanii „niegdyś modnych” kapeluszy, walizek „o kształtach wytworzonych przez wiekową tradycję”, butonierek czy krawatów. Siłę poetyckiego wyrazu potęguje obecność groteskowo ujętych obrazów ostatnich pożegnań, podczas których znajomi uczą się płakać, a zwłoki nieboszczyka „musują przykrym zapachem”. Oswajanie śmierci to nie jedyny temat lirycznych rozważań bohatera Niezwykłego ksiąg miłowania. Witkiewiczowskie memento mori współbrzmi z pragnieniem powrotu do natury, fascynuje się zarówno jej żywotnością, jak i naturą w stanie rozkładu, skazaną na powolne gnicie. Wędrując poetycką Aleją umierania, rodzi się jednakże refleksja – natura horret vacuum. Próżnię, w której porusza się „ja liryczne” z kilku utworów Witkiewicza, wypełnia właśnie przekonanie o istnieniu odwiecznego ładu – gwaranta spokoju. Tego antidotum poszukuje w wierszu Gdzie jest mój kościół? – chwilowego ukojenia dostarczyć mogą Słowa Boże.
Obok mrocznych i posępnych utworów, przywołujących na myśl tradycje poetyckiego katastrofizmu, napotykamy subtelne i pełne ciepła wiersze – listy, adresowane do żony Urszuli. Tym razem liryczny bohater rozkoszuje się chwilą bycia razem z ukochaną, chroni intymną przestrzeń „wspólnej jedności”. „Z dwojga naszych sylwetek nie ma już dwóch cieni” zdradza w wierszu Tak Jest... Nieustannie zaskakuje nas równocześnie dojrzałość witkiewiczowskiej metafory, rodowodu której szukać należy niewątpliwie u jej awangardowych mistrzów. Na potwierdzenie warto przywołać fragment lirycznego wyznania Patrzę przez okno, jego preludium bowiem inicjuje ciąg metaforycznych skojarzeń:
„Brzoza zastrzelona przez śnieg
nie ma już potrzeby
rozmawiać ze mną
swoimi gałęziami […]”
Poeta, Tadeusz Witkiewicz inspiracje czerpał także z modernistycznych źródeł, czego najlepszym dowodem są utwory A teraz myślę o twojej chałupie z tomu Półmroczne oprawy mijania, czy też szczególny obrazek Chałupa wiejska wczesnym rankiem. Młodopolski kostium jest jednak tylko pretekstem, finał wiejskich sielanek odbiera nam poczucie pierwotnego bezpieczeństwa, poetycka malowanka brzmi złowróżbnie w swej ostatecznej wymowie.
Liryczna spuścizna pełna jest – czemu dziwić się nie można – wielkiej admiracji Witkiewicza do rodzinnego gniazda. Krakowski pejzaż wyłania się z przywoływanych już „cmentarnych wędrówek” poety, a także z wielu felietonów i szkiców Wielkiego Mistrza. Na witkiewiczowskiej mapie królewskiego miasta zaznaczono kamienice Podgórza, most na Wiśle, Salwator i Las Wolski, kościoły i kaplice. Rekonstruuje doskonale znane sobie miejsca, notuje dźwięki i zapachy ulic. Pasjonująca okazuje się lektura, przedrukowanych w omawianej publikacji artykułów, poświęconych Jamie Michalika czy zielonobalonikowych tradycji. Ujawnia w nich nie tylko doskonałą znajomość historii krakowskiej bohemy, ale jednocześnie umiejętność barwnego opowiadania losów znanych bywalców jaskini polskiego modernizmu. Witkiewicz z detektywistycznym zapałem odcyfrowuje każdy szczegół z biografii miasta i jego mieszkańców.
Bibliofil – Witkacolog – Krakowianin – Poeta, Tadeusz E. Witkiewicz pozostanie na widocznym miejscu Krakowa, parafrazując tytuł jednego z jego szkiców. Bohater Niezwykłego ksiąg miłowania w jednym z nielicznych autoportretów ujawnił:
„Jestem bratem szlachetnego nałogu – realizowania ambicji, która stwarza nadzieję, że możemy być bogaci, szczęśliwi, uznawani i cenieni! Kto szuka uzasadnionej sławy – ma prawo wierzyć, iż stanie się Napoleonem w swojej dziedzinie”.
Małgorzata Chrobak
Niezwykłe ksiąg miłowanie. Tadeusza E. Witkiewicza poezja i proza, red. R. Lewandowski, Bernardinum, Pelplin 2002, 262 s.
|
|