Informacje 

Następny artykuł
Poprzedni artykuł
Strona główna

 

Hieronim Tokarski

Spotkanie absolwentów Wydziału Geografii WSP
– rocznik 1954
w dniach 19–20 czerwca 2004 r.

 

U każdego człowieka są pewne chwile pojawiające się nieoczekiwanie i przywołujące na myśl przeżycia z różnych okresów jego wędrówki po świecie. Wspomnienia zobojętniają zainteresowanie sprawami dnia codziennego i powodują tęsknotę za tamtymi, które przeminęły i nigdy nie powrócą. Dla wielu z nas najciekawsze wspomnienia wiążą się ze studiami – tym najpiękniejszym okresem w życiu młodego człowieka. Choć dla nas przypadły na lata powojenne, niezwykle trudne, ubogie, pełne problemów i dylematów wręcz nie do rozwiązania, z perspektywy czasu oceniamy je zwykle jako miłe i szczęśliwe. Zapewne wynika to z faktu, że byliśmy wówczas młodzi, pełni zapału do nauki, pracy i śmiałych przedsięwzięć, a także wierzący w osiągnięcie upragnionego celu, jakim był dyplom ukończenia studiów

Absolwenci 54

W moich myślach przesuwają się postaci naszych wielce cenionych i szanowanych profesorów, wykładowców, asystentów – zawsze pełnych życzliwości i chęci przekazywania nam wiedzy – swoistego uzbrojenia potrzebnego w pracy pedagogicznej i wychowawczej każdego nauczyciela. Dość wymienić dr Marię Dobrowolską, dr. Józefa Prennika, dr. Jana Flisa, profesora Zygmunta Mysłakowskiego czy początkującego wówczas asystenta, Tadeusza Ziętarę. Trudno wspomnieć wszystkich w tak wielkim skrócie, lecz nie sposób o nich zapominać. To byli nasi wykładowcy. Swoją wiedzą, pracą i postawą dodawali nam poczucia wartości i siły do przezwyciężania trudności, zapału do nauki, przyszłej pracy, cementowania koleżeńskiej jedności, która nie uległa zapomnieniu i przetrwała do dziś, przez pół wieku.

Nie wolno pominąć w tych obrazach naszych radosnych i szczęśliwych koleżanek, mówiących każdego dnia – uśmiechnijcie się, jutro będzie lepszy dzień – i kolegów, mniej szczęśliwych, mających zawsze mnóstwo palących kwestii do omówienia. Wszyscy byliśmy sobie życzliwi i wszystkie sprawy przeżywaliśmy razem, jak jedna szanująca się rodzina. i może to było dodatkowym motywem nie pozwalającym wykreślić się z naszej pamięci.

Rozmowa

Pragnienie spotkania się było wobec tego wciąż żywe, a z upływem lat potęgowało się, lecz praca zawodowa, skromne dochody, obowiązki rodzinne i przypadki losowe stanowiły główną przeszkodę dla jego wcześniejszego zorganizowania. Dopiero 50. rocznica zakończenia studiów i stopnia i przejście na emeryturę przemogły wszelkie opory i przeszkody, spowodowały, iż realizacja marzeń mogła stać się faktem. Zdawałem sobie sprawę z tego, że nie będzie to jednak łatwe, i że nie ze wszystkimi będzie nam dane się spotkać. Moje obawy spełniły się – niestety.

Po ukończeniu studiów w 1954 r., po otrzymaniu dyplomów i nakazów pracy, rozproszyliśmy się po kraju z takim pożegnaniem, jakby chodziło o wyjazd na wakacje. Nikt z nas nie myślał wtedy o spotkaniu, które mogłoby się odbyć za kilkanaście lat. Nikomu nie zostawiliśmy adresów miejsc przyszłej pracy, stąd też wynikała wielka trudność w ustaleniu aktualnych adresów zamieszkania i powiadomieniu koleżanek i kolegów o organizowanym spotkaniu. Poszukiwanie zajęło najwięcej czasu – aż pół roku.

Polaków rozmowy

Już na samym początku, z Janem Adamikiem i Eugeniuszem Zagórskim, doszliśmy do wniosku, że trzeba sięgnąć po adresy domowe z 1954 r., znajdujące się w archiwum uczelni i pisać na otwartych kartach pocztowych, prosząc czytających te karty o doręczenie adresatom. Ta droga w znacznym stopniu okazała się słuszna, lecz nie do końca. Spora część kart krążyła po kraju, by po paru tygodniach dotrzeć do adresatów, inne natomiast wracały do nadawców. Często koleżanki i koledzy powiadamiali jedni drugich o przygotowywanym spotkaniu. Trzeba też było pisać do kuratorów, dyrektorów szkół średnich, rektorów szkół wyższych, sołtysów, a nawet księży. Smutnym było, gdy listonosze donosili o zgonie danej osoby. W połowie maja już się orientowaliśmy, gdzie nasi poszukiwani mieszkają i kto spośród nich weźmie udział w ewentualnym spotkaniu.

Ideę zjazdu poparł prof. Jan Lach, któremu niniejszym chciałbym złożyć serdecznie podziękować za możliwość ugoszczenia nas w Instytucie Geografii. Wkrótce też wysłaliśmy pisma do wszystkich koleżanek i kolegów, powiadamiając o dacie, miejscu i wszystkich szczegółach dotyczących spotkania; podobne zaproszenia przesłaliśmy naszym dawnym profesorom.

Spotkanie absolwentów geografii WSP roku 1954 odbyło się w dniach 19 i 20 czerwca 2004 r. w Instytucie Geografii Akademii Pedagogicznej w sali im. profesor Marii Dobrowolskiej.

O godzinie 10.45 prof. Jan Lach, dyrektor Instytutu, powitał zebranych i otworzył spotkanie, wprowadzając przyjacielską, prawie rodzinną atmosferę, która udzieliła się wszystkim uczestnikom i towarzyszyła do końca spotkania. Wśród zaproszonych gości pojawili się również: prof. Maria Kozanecka, prof. Tadeusz Ziętara, prof. Zenon Uryga i dr Bronisław Pydziński.

Po dokonanym powitaniu, nie obyło się bez serdeczności, kwiatów i łez, a także – krótkiego zreferowania zmian funkcjonowania IG na przestrzeni minionego półwiecza. Prof. Tadeusz Ziętara przedstawił zatem rozwój naukowy kadry, poprzez podnoszenie poziomu swej wiedzy i zdobywaniu stopni naukowych, dzięki czemu wzrastała ranga uczelni. Prof. Maria Kozanecka przedstawiła sytuację ekonomiczną, społeczną i lokalową uczelni w latach pięćdziesiątych i porównała ją z obecną, natomiast prof. Zenon Uryga zwrócił uwagę na to, czego uczelnia nie mogła dać w tamtym okresie swoim studentom, a mianowicie opanowania języków obcych, zwłaszcza zachodnich. Działanie prawa „żelaznej kurtyny”, szczególnie w latach 50. i 60., uniemożliwiło wyjazdy za granicę i wpłynęło na brak motywacji uczenia się języków. W efekcie starsze pokolenie nie zna lub zna bardzo słabo języki obce. Niemniej wszystkie wypowiedzi państwa profesorów wyrażały zadowolenie z rozwoju uczelni.

W dalszej części rozmowy uczestnicy spotkania przedstawili pokrótce swoje sukcesy zawodowe i rodzinne, z których wynikało, że tylko jedna osoba nie zainteresowała się szkolnictwem, a znakomita większość – podjęła pracę na rozmaitych szczeblach oświaty.

Sukcesów było wiele, jednakże najważniejszymi wciąż pozostają te związane z kształceniem nowych pokoleń. Miło wobec tego przypomnieć, że połowa koleżanek i kolegów urządziła od podstaw pracownie geograficzne, a wielu przygotowywało młodzież do różnych konkursów i olimpiad. Wszyscy prowadzili kółka zainteresowań, wycieczki geograficzne i krajoznawcze, lekcje pokazowe dla nauczycieli danego kuratorium i wiele innych zajęć popularyzujących wiedzę geograficzną w swoim środowisku pracy i zamieszkania, zyskując powszechny szacunek władz i społeczeństwa. Za swoją pracę 27 osób otrzymało Złote Krzyże Zasługi 6 osób Medale Komisji Edukacji Narodowej – J. Adamek, E. Zagórski, H. Ciołczyk-Wygasiowa, J. Czaplik-Szymanowska, A. Solińska-Dobosz, M. Stefanow, H. Włodarczyk.

Krzyże Kawalerskie Odrodzenia Polski otrzymało 7 osób – J. Adamek, H. Ciołczyk-Wygasiowa, J. Czaplik-Szymowska, A. Solińska-Dobosz, M. Stefanow, H. Włodarczyk, E. Zagórski.

Złotą Odznakę Zasłużonego w Rozwoju Woj. Katowickiego otrzymała H. Ciołek-Wygasiowa.

Złotą Odznakę Zasłużonego dla miasta Nysy otrzymał J. Adamek, dla m. Krakowa J. Czaplik-Szymanowska, M. Stefanow, E. Zagórski, dla miasta Żagania H. Włodarczyk. Dwie osoby otrzymały Złote Odznaki ZNP, 1 Złotą Odznakę PTTK, 1 Złotą Odznakę PTG. Kilka osób otrzymały Złote i Srebrne Odznaki z Opieką nad Zabytkami, za zorganizowanie i opiekę nad Izbami Pamięci Narodowej, prowadzenie kół SKKT, PTTK, Obronności Kraju, kół geograficznych i krajoznawczych. Prawie wszyscy otrzymywali nagrody kuratorów i wiele osób ministra oświaty.

Najwięcej odznaczeń otrzymali: Halina Ciołczyk-Wygasiowa, Jan Adamek, Eugeniusz Zagórski, Mieczysław Stefanów, Irena Czaplik-Szymanowska i Henryk Włodarczyk. Należałoby jeszcze zapytać: kto nas nauczył tak dla Ojczyzny pracować? Komu należy za tę naukę podziękować?… Chcieliśmy im złożyć podziękowanie… niestety mogliśmy pomodlić się tylko za ich dusze.

Dnia 19 czerwca o godzinie 19.00 odprawiona była msza święta w Kościele Mariackim za dusze zmarłych profesorów, wykładowców, asystentów, koleżanek i kolegów.

Krótki czas trwania spotkania nie pozwolił na podzielenie się wieloma zagadnieniami zawodowymi, jak i sprawami rodzinnymi. Nie miały jednak końca indywidualne rozmowy w hotelu. Tematów do nich w ciągu 50 lat nazbierał się właściwie cały „TIR”, z którymi, mówiąc żartobliwie, ledwie zdołał do nas dojechać. Były starsze – pięćdziesięciolatki, czterdziestolatki i coraz młodsze – niemowlaczki z ostatnich miesięcy.

Zabawnie toczyła się rozmowa przy oglądaniu zdjęć z lat studenckich. Koleżanka pyta kolegę – „Kto to jest ten chłopiec?” – wskazując na fotografię – „Czy on jeszcze żyje?” A kolega odpowiada – „Tak, on jeszcze żyje, ale nie wiem, jak długo jeszcze będzie żył, on nawet siedzi koło Ciebie i z Tobą rozmawia” – i wybuchają śmiechem. Ach, ten czas – on wszystko zmienia, nawet twardy granit zamienia w proch i pył.

Z kolei 20 czerwca o godzinie 9.00 w Kościele Mariackim przed głównym ołtarzem odprawiona była msza święta za dusze Wyzwolicieli Państwa Polskiego w 1918 i 20 roku oraz Obrońców Ojczyzny w czasie II wojny światowej. Wziął w niej udział m.in. profesor Tadeusz Ziętara. Wyraził on swoją wdzięczność za zorganizowanie spotkania i oświadczył ze wzruszeniem, w niezmiernie serdecznych słowach, że byliśmy pierwszą grupą jego studentów, z którymi rozpoczął swoją pracę na uczelni. Wzruszeni byliśmy wszyscy, a temperatura rozmów i słowa pożegnania były bardzo gorące. Nie obyło się bez uścisków, ucałowań i nie dających się ukryć w wielu oczach łez.

Dziękujemy Ci, profesorze Tadeuszu, dziękujemy Wam wszystkim, Państwu Profesorom: Marii Kozaneckiej, Janowi Lachowi, Zenonowi Urydze i Doktorowi Bronisławowi Pydzińskiemu, za ich życzliwość i serdeczność dla nas, za trud wkładany w kształcenie nowych pokoleń nauczycieli.

Dziękujemy również Eugeniuszowi Zagórskiemu, bez którego współpracy zjazd ów nie mogłoby się odbyć.

Dziękujemy Koleżankom i Kolegom za okazanie niemałej wdzięczności organizatorom spotkania.


List do uczestników spotkania
absolwentów Wydziału Geografii

W dniach 18–20 czerwca 2004 roku odbyło się spotkanie absolwentów kierunku geografii WSP w Krakowie po 50 latach ukończenia studiów.

Przyjechaliśmy z wielu stron Polski z całym bagażem naszych doświadczeń zawodowych i życiowych. Było to dla mnie wielkie przeżycie; po tylu latach poznawać na nowo twarze moich dawnych kolegów, nawiązywać znów serdeczne stosunki, jakie dawniej łączyły mnie z nimi w czasie studiów. Okazało się, że przyjaźnie z dawnych lat, przez pewien okres zerwane, nic nie straciły ze swej aktualności.

To był czas wspaniałych wspomnień z życia studenckiego. Los nas w owych czasach nie rozpieszczał, ale życzliwość, wyrozumiałość, wiedza i kultura wykładowców oraz bliskie więzi z koleżankami i kolegami z naszego roku pozwalały znieść wszystkie niewygody ówczesnego bytu studenckiego. Zwiedzając piękne gmachy Akademii Pedagogicznej, jej wspaniałą bazę dydaktyczną i zaplecze socjalne, podziwialiśmy ich rozwój i rozbudowę. Myśmy tego nie mieli, ale jednocześnie charakteryzował nas ogromny zapał zdobywania wiedzy i wykształcenia. Każdy starał się jak najlepiej przygotować do zdawanego kolokwium czy egzaminu. Dzięki naszemu wysiłkowi zdobyliśmy solidną wiedzę, która procentowała w naszym dalszym życiu i pracy. Każdy z nas skorzystał też z możliwości kontynuowania studiów II-go stopnia i uzyskania tytułu magistra geografii. W planie spotkania, które odbyło się w gmachu Akademii Pedagogicznej, nie zabrakło czasu przeznaczonego na indywidualne przedstawienie osiągnięć zawodowych a także swojej drogi życiowej. Były to chwilami wzruszające relacje.

Pozwoliło to wzajemnie poznać losy koleżanek i kolegów. Warto wspomnieć, że zaszczycili nas wówczas swoją obecnością dyrektor Zakładu Geografii pan profesor Jan Lach, pani profesor Kozanecka, pan profesor Ziętara oraz pan doktor Bronisław Pydziński i dłuższy czas przebywali z nami.

Nadszedł też ważny dla nas moment zadumy i refleksji, kiedy uczestniczyliśmy we mszy św. w Kościele Mariackim, poświęconej pamięci naszych zmarłych profesorów, koleżanek i kolegów z roku. Jestem wdzięczny naszym organizatorom, że mogłem się spotkać po tylu latach z przyjaciółmi. Poczułem się tak, jakbym był znów młody, jak za dawnych, studenckich lat.

Podtrzymuję obecnie na nowo zawiązane przyjaźnie, korespondujemy z sobą, przesyłamy zdjęcia i często do siebie telefonujemy.

Minęło już wiele dni od mego pobytu w Krakowie, a nadal to spotkanie pozostaje żywe w mej pamięci.

Mieczysław Piwkowski

Do góry strony
Copyright © "Konspekt". Kraków, marzec 2005 . Statystyka