|
|
Krystyna Latawiec
Zjazd Polonistów w Krakowie
22–25 września 2004 r.
Polonistyka w przebudowie
Literaturoznawstwo – Wiedza o języku i kulturze – Edukacja
W salach Uniwersytetu Jagiellońskiego i Akademii Pedagogicznej wygłaszano referaty, toczono dyskusje i stawiano pytania o przyszłość polonistyki w czasach przyspieszonych zmian cywilizacyjnych. Wśród organizatorów Zjazdu były, prócz wymienionych już uczelni, Komitet Nauk o Literaturze PAN, Komitet Językoznawstwa PAN, Instytut Badań Literackich PAN i Towarzystwo Literackie im. Adama Mickiewicza. Przedstawiciele tych instytucji weszli w skład Komitetu Organizacyjnego. Z ramienia Akademii Pedagogicznej funkcję jednego z wiceprzewodniczących pełnił prof. Bolesław Faron, w składzie Komitetu natomiast znaleźli się prof. Tadeusz Budrewicz i prof. Zenon Uryga
Wśród licznych powodów, dla których warto dyskutować o przyszłości badań polonistycznych, są te wynikające z natury samej dyscypliny, a więc z jej tradycji filologiczno-strukturalistycznej, jak i te, które wiążą się z rozwojem studiów kulturowych. Na tę dwoistość wiedzy o literaturze wskazał w swoim referacie Ryszard Nycz, współautor (wraz z Krzysztofem Kłosińskim) koncepcji programu Zjazdu Polonistów. Z jednej strony zatem profesjonalna specjalizacja, a z drugiej otwarcie na inne dziedziny humanistyki – te dwie tendencje, choć trudne do uzgodnienia, określają jednak charakter literackiej polonistyki. Również językoznawcy podkreślają potrzebę wyjścia poza sztywne ramy badań systemu w stronę komunikacjonizmu (Stanisław Gajda). Dzieje się tak na skutek zmiany w spojrzeniu na język, który ujmowany jest w jego relacjach z kulturą, rzeczywistością i myśleniem (poznaniem). Zatem od tezy o autonomiczności języka (tekstów słownych) przechodzi się do badań kontekstualności i wielotworzywowości komunikatów, od opisów podsystemów języka do opisu holistycznego, funkcjonalnego (Jerzy Bartmiński). W tym ujęciu istotna staje się obecność dziedzictwa przeszłości w aktualnym stanie języka, możliwość odsłaniania wpisanego w język obrazu świata, także mentalności mówiącego. Nieprzypadkowo środkowy człon podtytułu Polonistyki w przebudowie brzmi Wiedza o kulturze i języku, gdyż współczesne językoznawstwo otwarte jest na liczne konteksty oraz na inne dyscypliny humanistyczne, takie jak filozofia, psychologia, etnografia. Nowoczesna lingwistyka wraca też do dialogu z literaturoznawstwem. Zatem po długim okresie specjalizowania się dyscyplin wyrosłych na gruncie polonistycznym (wiedza o literaturze, o języku, dydaktyka) daje się zauważyć próba przywrócenia perspektywy interdyscyplinarnej. Zresztą uprawianie pewnych dziedzin polonistyki, jak choćby stylistyka, zawsze było wychylone w stronę różnych metodologii. Obecnie status „interdyscyplinarny” otrzymuje nowocześnie rozumiana retoryka, która, według Michała Rusinka (Retoryka wobec teorii literatury), mogłaby pełnić funkcję „nauki pomocniczej” wszystkich dziedzin wiedzy, jako że pozwala dostrzec i nazwać cechy dyskursu o znaczeniu epistemologicznym.
Zamysł interdyscyplinarny przyświecał też organizatorom Zjazdu. Świadczy o tym układ referatów w poszczególnych zespołach. W ramach danej grupy można było wysłuchać wypowiedzi badaczy z różnych kręgów nauk polonistycznych, co pozwoliło, naocznie niejako, zilustrować pogląd, że ten sam temat (problem) w ujęciu różnych dyscyplin przedstawia się nieco inaczej. Może nie radykalnie odmiennie, ale jednak narzędzie badań, jak również cel, określają wyraźnie tryb postępowania polonisty. I choć są punkty wspólne poszczególnych wypowiedzi, to jednak każda oświetla tylko pewien aspekt zjawiska, co wydaje się zrozumiałe, zważywszy na postulat profesjonalizmu. Nie jest zatem łatwo, ze względu na ich szeroki zakres i różnorodność, pogodzić rzetelność naukową z otwarciem na kulturowe konteksty.
Wśród zespołów tematycznych były: poetyka, genologia, osoba, interpretacja, proces historycznoliteracki, kanon, tożsamość narodowa, wielokulturowość, aksjologia, kultura popularna, komparatystyka, literatura epok dawnych, XIX i XX wieku, krytyka, przekłady, edytorstwo, komunikacja, media, folklor, polonistyka stosowana. Zatem organizatorzy zamierzyli ogarnąć całość polonistyki i jej pogranicza, pokazać rozległość dyscypliny, jej otwarcie na nowe sposoby komunikowania i na nowe, przynajmniej na polskim gruncie, problemy (np. feminizm, gender studies, szkoły pisania). Układ tematyczny porządkował całość zjawisk, obrady w poszczególnych grupach gromadziły zainteresowanych, choć ci często przemieszczali się pomiędzy grupami, mając kłopot z wyborem opcji, tym bardziej że w ramach niemal każdej zaplanowano referaty z literaturoznawstwa, językoznawstwa i edukacji. Pozwoliło to uniknąć monotonii, a co ważniejsze spotkać się i wymienić poglądy z uczonymi różnych obszarów badań polonistycznych. Natomiast w ramach obrad plenarnych wygłoszono referaty porządkujące stan wiedzy w obrębie poszczególnych działów badań polonistycznych. I tak, przykładowo, Michał Głowiński i Andrzej Mencwel przypomnieli kilka związków, jakie zachodzą pomiędzy wiedzą o literaturze a innymi dziedzinami kultury. Dyskurs literacki nie jest izolowany od innych dyskursów i procesów społecznych, a kultura to dziedzina komunikacji, nie eliminacji. Mencwel przywołał też krótką historię pojęcia „kultura”, zwracając uwagę na jego wąskie i szerokie rozumienie. To drugie, bardziej antropologiczne (kultura to ludzka rzeczywistość we wszystkich jej aspektach), zyskuje obecnie wyraźną przewagę, czego dowodzą referaty zjazdu. Często powoływano się w nich na kulturowe konteksty w znaczeniu antropologicznym, co odpowiada współczesnej tendencji w humanistyce. Jednak nadużywanie kategorii „kulturowych” grozi popadnięciem w ogólniki, z czego zdają sobie sprawę niektórzy przynajmniej poloniści.
Na dość praktyczny aspekt funkcjonowania polonistyki zwrócił uwagę gość z Fryburga Szwajcarskiego, Rolf Fieguth. Studia slawistyczne w Europie niestety się kurczą, co powinno skłaniać do przemyślenia ich formuły i poszukiwania jakiegoś modus vivendi w świecie nastawionym na postęp technologiczny i konsumpcję. Nie był to głos Kasandry, ale jednak wprowadzał moment niepokoju. Bardziej dramatycznie zabrzmiał referat Jerzego Święcha, który stwierdził, że polonistyka traci swą tożsamość. Tymczasem winna ona chronić wartości dziś zagrożone, a wiec te wspierające cywilizację książki, także stać na straży kanonu oraz dawać podstawy etyki, dzięki którym można by nabyć umiejętności poruszania się wśród zagadnień nowoczesności według zasad niezrelatywizowanych do okoliczności. Obawy przed relatywizmem etycznym wydają się jednak przesadzone, tym bardziej że odwołania do postmodernistycznego paradygmatu nie były na Zjeździe aż tak liczne, jakby się można było spodziewać po modzie, choćby w środkach masowego przekazu, na ten pojemny termin. Kategoria postmodernizmu i toczące się wokół niej dyskusje skłaniają do przemyślenia konsekwencji zmian cywilizacyjnych. Jednak sam termin obejmuje o wiele szerszy zakres zjawisk niż tylko literatura. W badaniach literackich daje się wręcz wyodrębnić „zwrot etyczny”, o którym mówiła Danuta Ulicka. Z kolei Agata Bielik-Robson przeprowadziła krytykę dekonstrukcji jako „zwrotu”, który miał zmienić myśl (post)humanistyczną. Jednak to, co w zamierzeniu było radykalnym cięciem, okazało się po upływie czasu jakąś formą kontinuum, a proklamowane „śmierci” i „kresy” kluczowych pojęć nowożytnego humanizmu nie są tak nieodwracalne, jakby to można było wnosić z wczesnych tekstów dekonstrukcyjnych (lata 60. i 70.). Ponadto w wypowiedziach wielu uczestników Zjazdu bardzo wyraźna była wspomniana już perspektywa antropologiczna i aksjologiczna, zwłaszcza w kręgu tematycznym Aksjologia, etyka, sacrum. Zatem Zjazd nie był obliczony jedynie na prezentację nowości w dziedzinie zjawisk artystycznych i metodologii. Chodziło raczej o przegląd stanowisk badawczych, które niewątpliwie podlegają ewolucji wskutek presji potrzeb poznawczych, ich dynamiki wymuszonej przez szybko zmieniające się warunki egzystencji.
Polonistyka naukowa oferuje zatem wiele metodologii, co może nawet wprawiać w zakłopotanie. Wydaje się, że każda szczegółowa jej dziedzina wypracowała sobie właściwe metody opisu. Podejście historycznoliterackie dominuje wśród badaczy epok dawnych, choć i oni zauważają, że i tutaj niezbędne jest uwzględnienie współczesnej myśli humanistycznej (Teresa Kostkiewiczowa). Rozwój nowych technologii cyfrowych ma znaczenie również dla mediewistyki, której stan aktualny oraz perspektywy badawcze przedstawił Roman Mazurkiewicz. Stały przyrost wiedzy może być problemem, jeśli komunikacja między ośrodkami uniwersyteckimi nie będzie sprawna, a informacja o powstających rozprawach doktorskich i habilitacyjnych słabo dostępna. Dlatego też pojawiły się głosy wzywające do uporządkowania wiedzy na ten temat, jak też postulaty kontynuowania prac dokumentacyjnych (Ewa Głębicka). W dawnych epokach odnaleźć można wzory ważne dla współczesnych ludzi. I tak wielość stylów polszczyzny baroku może posłużyć za nośnik wielokulturowości (Aleksander Wilkoń), która jest obecnie włączana do edukacji, zwłaszcza tam, gdzie żyją mniejszości narodowe.
Nie sposób wymienić tutaj choćby tytuły wszystkich referatów, ich tezy czy dyskusje, jakie one prowokowały. Zainteresowani będą mogli zapoznać się z nimi, gdy materiały ze Zjazdu ukażą się drukiem. Warto jednak przyjrzeć się bliżej problemom związanym z edukacją. W wielu wypowiedziach na ten temat pojawiała się krytyka anachronizmu edukacji polonistycznej i to na wszystkich jej szczeblach, również akademickim. Stan świadomości polonistyki w jej najlepszym wydaniu słabo przekłada się na poszukiwanie atrakcyjnych sposobów przekazywania wiedzy uczniom i studentom. Często dominuje w dydaktyce werbalizm i nastawienie na ilość (terminy, przełomy, listy lektur). I choć postmodernistyczna metafora kultury jako biblioteki zakłada koncentrację wiedzy, jak to w bibliotece, to jednak korzystanie z jej zasobów jest możliwe dopiero po nabyciu sprawności poruszania się w jej labiryntach. Ważne jest zatem przygotowanie do dokonywania wyborów, które nie zawsze będą sięgać do najwyższej półki, gdyż żyjemy w świecie kultury popularnej, której nie sposób ignorować.
O trudnościach pracy nad teorią kształcenia mówił Zenon Uryga, wskazując na obiektywne uwarunkowania, w jakich funkcjonuje dydaktyka przedmiotowa. Jej pokrewieństwo z dyscypliną macierzystą i z pedagogiką sprawia, że korzysta ona z ich ustaleń, ale zarazem ta podwójność przeszkadza w zbudowaniu spójnego systemu pojęć w obrębie własnej dyscypliny. Najbliższym zapleczem dla teorii kształcenia są badania polonistyczne nad odbiorem literatury oraz nad językową i kulturową komunikacją. Wypracowane na tym gruncie narzędzia badawcze można spożytkować w diagnozowaniu efektów kształcenia, także dla rozpoznania motywacji czy barier percepcyjnych. Spójna teoria kształcenia, zdaniem Urygi, winna być oparta na badaniach empirycznych, a te nie jest łatwo przeprowadzić w taki sposób, aby stanowiły podstawę do prawomocnych twierdzeń. Z kolei Anna Legeżyńska zajęła się teorią kształcenia polonistycznego na poziomie akademickim. Jej zdaniem taka teoria nie istnieje i należy ją dopiero zbudować, uwzględniając szereg warunków, o których referentka mówiła w swoim wystąpieniu. Wskazała na konieczność skorelowania przyszłej teorii z reformą edukacji szkolnej, z przemianami współczesnej kultury i z prognozą odnośnie uniwersytetu jako „wspólnoty uczonych”. Warunkiem wstępnym jest jednak zdiagnozowanie stanu aktualnego, co jest trudne ze względu na brak precyzyjnych standardów kształcenia, jak też z powodu słabej wymiany informacji między uczelniami. Za jeden z najtrudniejszych problemów w edukacji polonistycznej na poziomie akademickim Legeżyńska uznała integrację języka i literatury. I choć autorka nie przeczy pewnej autonomii przedmiotów literaturoznawczych i językoznawczych w nauczaniu akademickim, to jednak proponuje typy zajęć integrujących (analiza językowo-literacka, retoryka, metodologia). Ponadto postuluje trwałe miejsce w programach nauczania dla historii, filozofii z estetyką, metodologii i antropologii kultury.
Problemy edukacji polonistycznej pojawiły się w wielu wypowiedziach uczestników Zjazdu, choć referaty Legeżyńskiej i Urygi miały istotne znaczenie ze względu na postulowany projekt budowania teorii kształcenia polonistycznego. Jednak inspirację do refleksji nad dydaktyką można było odnaleźć i w innych wystąpieniach, tak literaturoznawców, jak i językoznawców. I tak przykładowo spojrzenie na oświecenie w szerszej niż narodowo-rozbiorowa perspektywa historyczna pozwoliłoby może zobaczyć w nim istotne dla współczesności tematy (krytycyzm wobec autorytetów, rola podmiotowego „ja”, obyczajowość ówczesnych elit). Natomiast romantyzm i pozytywizm nie są zantagonizowanymi epokami w perspektywie antropologicznej, jak dowodzi Włodzimierz Szturc. Dążeniu do ujmowania kultury w kategoriach ciągłości raczej niż dychotomicznych podziałów sprzyja rozumienie poznania w duchu kognitywizmu. W przekonaniu Elżbiety Tabakowskiej przyniósł on prawdziwy przełom, jeśli idzie o badanie języka jako formy ludzkiego poznania. Za sprawą nowych narzędzi badań języka w centrum językoznawczych zainteresowań znalazły się tematy zarezerwowane dotąd dla literaturoznawców (np. metafora i metonimia jako podstawa figur retorycznych).
Kulturze symbolicznej epok dawnych w edukacji poświęcony był referat Marii Jędrychowskiej. Autorka przyjęła za podstawę rozpatrywania tego tematu zmodyfikowaną przez Edwarda Balcerzana formułę M. Bachtina: „Człowiek w świecie tekstów – tekst w świecie człowieka”. Zawarta w niej semiotyczno- -aksjologiczna perspektywa pozwala poszerzyć refleksję nad dorobkiem przeszłości dzięki temu, że uwzględnia nie tylko teksty literackie, ale też inne teksty kultury (ikoniczne, dokumentarne), za sprawą których można dokonywać rekonstrukcji polskiej i śródziemnomorskiej tradycji kulturowej. Obecność kultury symbolicznej jest realna, gdy towarzyszy jej wola dziedziczenia. Polonistyka szkolna musi zatem w pierwszym rzędzie dążyć do zagospodarowania sfery motywacji uczniowskich. Analiza aktualnie wydawanych podręczników pozwala prześledzić, jakie modele postępowania dydaktycznego wydają się w tej mierze bardziej skuteczne. Wniosek jest jeden – musi nastąpić przebudowa paradygmatu edukacyjnego tak w odniesieniu do materiału kształcenia (zbyt obszernego), jak i szkolnych reguł poznania.
Kulturową koncepcję kształcenia polonistycznego przedstawiła Agnieszka Kłakówna, współautorka serii podręczników do nauczania języka polskiego „To lubię!”. Realizują one w praktyce założenia antropocentryzmu i filozofii personalistycznej. Odchodzą od historii literatury na rzecz pogłębionego czytania tekstów w ujęciach problemowych. Zamiast poznania linearnego projektują poznanie spiralne, gdyż pewne tematy powracają na wyższych poziomach. Poznające uczniowskie „ja” konfrontuje się z nowymi treściami, a nie tylko biernie je przyswaja. Celem tak rozumianej edukacji jest formowanie ucznia jako osoby, wyposażenie go w kompetencje kulturowe, literackie, językowe i komunikacyjne. Osią tak ujmowanego procesu nie są epoki historyczno-literackie, ale figury długiego trwania. W związku z tym znaczenia nabiera kontekst kulturowy, zwłaszcza filozoficzny.
Wrześniowy Zjazd, na który przybyli poloniści z tak licznych ośrodków uniwersyteckich, okazał się potrzebny dla zdiagnozowania stanu naukowych dociekań, a może jeszcze bardziej dla wskazania na pewien anachronizm edukacji akademickiej. Dające się zauważyć wyczerpanie paradygmatu strukturalistycznego nie prowadzi jednak do kryzysu badań, a skłania do poszukiwania w miarę stabilnych metod, które pozwolą na poszerzenie zainteresowań polonisty o inne dziedziny szeroko rozumianej humanistyki. Z całą pewnością system został jednak zdestabilizowany, w rezultacie czego pojawiło się szereg propozycji wychylonych w stronę tego, co inne, indywidualne, śladowe. Może to na pierwszy rzut oka sprawiać wrażenie chaosu, uporządkowanego jednak przez organizatorów według klarownych kryteriów.
Krystyna Latawiec
|
|