|
|
Marcin Kania
Surowa diagnoza rzeczywistości
Szkic o Wschodzie nad Rossą
[1] – antologii młodej polskiej poezji na Litwie
Autor niniejszego szkicu znalazł się w sytuacji dość specyficznej. Przyjął bowiem na siebie opisanie antologii tekstów poetyckich nieznanych polskiemu czytelnikowi. Skromny tomik wierszy – opublikowanych w kraju, w roku 2000 – genetycznie związanych z Wileńszczyzną, stanowi zaledwie sygnał uobecniania się na Litwie zjawiska młodej polskiej poezji. W momencie edycji Wschodu nad Rossą jego autorzy w większości rekrutowali się spośród uczniów wileńskich szkół średnich. Tomik ten stanowi więc zaledwie asumpt do autoprezentacji najmłodszej, debiutującej grupy poetów – czy raczej poetów potencjalnych.
Mimo trudności w krytycznym wartościowaniu tego typu tekstów, publikacji nie sposób przemilczeć. I to z dwóch powodów: po pierwsze – jest ona dokumentem wypowiedzi o człowieku, świecie i wzajemnych między nimi zależnościach, po wtóre – stanowi o zaistnieniu na Litwie nowego pokolenia literackiego polskiej mniejszości narodowej.
Opiekunka grupy i jednocześnie autorka posłowia, prof. Halina Turkiewicz, zauważa: „Na obliczu najmłodszej poezji wileńskiej zaważyły bez wątpienia pogłosy zmian społeczno-egzystencjalnych ostatniej dekady. Młodzi nie oceniają ich bezpośrednio, odwołują się do obrazów bardziej uniwersalnych, wyrażają jednak niepokój wewnętrzny, swoje rozterki i zagubienie w rzeczywistości, która jest jakby pozbawiona nadrzędnej zasady, jakiejś nici przewodniej”[2]. Co zostało już zasugerowane[3] przez znawczynię tematu[4] – poezja dojrzałych polskich poetów Wilna, (np: Aleksandra Śnieżki czy Aleksandra Sokołowskiego), jest zdecydowanie bardziej konserwatywna w doborze środków poetyckich, niż twórczość tamtejszego młodego pokolenia. I tu należy doszukiwać się novum.
Piszący te słowa pozwoli sobie zawęzić krąg owych poszukiwań do omówienia utworów dwojga poetów, których utwory zamieszczone zostały w antologii: Olgi Generałowej i Łukasza Ławrynowicza.
W wierszach tych autorów zauważyć można istotny dla ich pokoleniowego wyróżnienia brak „motywów wileńskich” (nazwijmy – za Turkiewicz: regionalnych), czyli takich, jakie wykreowała dojrzała generacja polskich poetów na Litwie. Nie oznacza to wszakże, że miasto Wilno nie staje się przedmiotem ich poetyckiej analizy i oceny. Wręcz przeciwnie – miasto jest wciąż obecne w wierszach, ale głównie poprzez opis realiów dnia powszedniego, kreślonych w podobnych tonacjach przez oboje poetów. „[...] Niezbyt przychylna rzeczywistość otacza widocznie [...] człowieka, skoro w wierszu Worek... [Ławrynowicz: MK] z ulgą czeka na kataklizm [...][5] – zauważa prof. Turkiewicz. We wspomnianym utworze autor pisze: „[...] oto idzie powódź / by wymyć me miasto / z brudów i grzechów / i z tego co zawsze kochałeś / z siebie”[6] [...] a w wierszu następnym (tj. Sobota w mieście) dodaje: „[...] nic nie pozostanie co nie jest warte przeżycia [...]”.
A więc Wilno w jego poezji to miejsce, w którym kumuluje się niepokój, wypełnione oczekiwaniem na… tragedię? zagładę? a może katharsis? W każdym razie miasto-moloch, gdzie dominują [...] „ostre geometryczne kształty / masowa sztuka ludu / wytarte ściany i korozja metali [...]”, gdzie tragiczne doświadczenie cywilizacji urealnia się w jej przerażającej deformacji „bloków, które zasłaniają niebo” i „tysiącu okien”, w których odbija się „czerwone oblicze słońca”. W takim środowisku zamierają nadzieje na przyszłość, rodzi się zaś „[...] niepewność, nieufność wobec świata, wobec innego człowieka, a nawet wobec siebie [...]”[7].
Wiersze Łukasza Ławrynowicza ocenia się jako „drapieżne”, „zuchwałe”, „nowoczesne”[8]. Ale nawet w owej „pogoni za dniem codziennym” nie brakuje w nich głębokiej, humanistycznej refleksji nad uczuciem, nad potrzebą bliskości drugiego człowieka w świecie zdominowanym przez sztuczność. Przykładem tego jest cytowany wcześniej utwór „Sobota w mieście: [...] idę do centrum [...] szukamy samych siebie [...] I w pewnej chwili / gdy wiatr lekko dotknie twych włosów /ja odnajdę siebie w dotyku twej dłoni”.
Rzeczywistość dnia codziennego nie dla wszystkich twórców prezentowanych we Wschodzie nad Rossą jest jednakowa i w równej mierze ponura. Analizując chociażby Moje miasto Olgi Generałowej, łatwo dostrzec odmienną sytuację liryczną: „Zdeptany bruk leniwie sączy / Upał minionego dnia / W powietrzu zwisa cicha rozmowa / Miasta ze świerszczami / I jest mi tak spokojnie / Gdy wiatr bierze w ramiona / Rozkołysane korony drzew / I tak mi dobrze”[9]. Prezentowana codzienność – choć być może nie jest ani optymistyczna, ani nie skłania do pełnej akceptacji status quo chwili obecnej, niekoniecznie musi przerażać. Jest więc w niej obecny obraz codzienności, małej ojczyzny czasu rzeczywistego, [...] „beztroska chwila” [...], która „dodaje skrzydeł”, a także głęboka potrzeba pozytywnych przeżyć emocjonalnych, związanych z kontemplacją zachodzącego słońca i widoku nieba ponad blokami. Jest też wędrówka tłumów, wyznaczająca porządek: chwili i przemijania – „Czas gromadzi tłumy przechodniów / Oddychają powietrzem przesyconym / Odorem myśli o tym co przemija / Myśli o niczym / Opętani ideą przetrwania [...] Czekają wciąż / I wierzą w przyszłość”[10].
Apokaliptyczne zagrożenie zostaje rozmyte w powszedniości (czyżby echo Piosenki o końcu świata Czesława Miłosza?); autorka konstatuje z godną podziwu śmiałością: „Milenium mam w nosie / zawiodłam się na prorokach / cywilizacji czas nie stanął / nie wybuchło nie zapadło się / nawet nie potknęłam się [...] a co z apokalipsą gdzie / patrzyli aniołowie zaniedbali / obowiązki pomyślę sobie [...] życie czuje jak kostkę mydła / w ustach wielka przeszłość / żadna przyszłość [...]”. Diagnoza pesymistyczna, ale nie katastroficzna.
Romuald Karaś – założyciel na Litwie Oficyny Literatów i Dziennikarzy Pod Wiatr, który zajął się edycją tomików młodych Wilnian, w wywiadzie udzielonym „Światu Polonii”, powiedział: „[...] wyrosło tam już kolejne młode pokolenie pisarskie, bardzo nowoczesne. [...] Oni piszą niejako w opozycji do starszych. To jest już zupełnie inna poezja [...]”[11].
Ale nawet ów temperament, zrodzony potrzebą czasu, „nowoczesnością” chwili – nie jest do końca powszechny, przynajmniej nie we Wschodzie nad Rossą. Tutaj także zaznaczona została liryczna delikatność, zachwyt nad przyrodą i prostotą w miłości do ziemi ojczystej. Warto, choćby na koniec, przytoczyć wiersz piękny w swojej konwencjonalności, bliski tematycznie tym, którzy zostali „ziemi przypisani”[12]: „Ziemia ojczysta / Pagórek różowy / Dom przysadzisty / Ciepło kolebki [...] Ziemio ojczysta / Kocham Cię szczerze / Za drzewa pradziadów / I ojców pacierze”[13].
Niniejsze uwagi nie wyczerpują tematu. Stanowią jedynie sugestię, iż młoda polska poezja na Litwie, zaczyna walczyć o swoje miejsce w kulturze i życiu artystycznym Wilna. Młodzi twórcy są ambitni – chcą działać. Ową potrzebę realizują poprzez edycje autorskich tomików, na spotkaniach i wieczorkach autorskich. Ich głos, mimo iż dochodzi zza ustanowionej politycznie granicy – to głos w języku polskim. Uchwycenie go i opisanie w bieżącej chwili – może stanowić trudność ze względu na ową niepewność i nikłość, z jaką upowszechnia się w Polsce. Ale należy próbować.
Marcin Kania
1 Wschód nad Rossą. Antologia poezji młodych Polaków z Wileńszczyzny. Posłowie H. Turkiewicz, Kolejny poetycki wschód nad Rossą, Wilno – Mrągowo 2000, ss. 52.
2 H. Turkiewicz, Kolejny poetycki wschód nad Rossą [w:] j.w., s. 49–50.
3 Zob., Refleksje o współczesnej poezji polskiej na Litwie. Wywiad z prof. Haliną Turkiewicz, pracownikiem naukowym Uniwersytetu Pedagogicznego w Wilnie, bieżący numer „Konspektu”
4 Autorka poświęciła temu zagadnieniu osobny artykuł., Zob., H. Turkiewicz, O najmłodszej poezji wileńskiej, „Magazyn Wileński” 2000, nr 7, s. 10–12.
5 H. Turkiewicz, Kolejny poetycki wschód nad Rossą..., j.w., s. 50.
6 R. Ławrynowicz, Worek z piaskiem i cudo, [w:] Wschód nad Rossą... j.w., s. 25. W dalszych cytatach podaje się tylko: autora, tytu³ wiersza i stroną.
7 H. Turkiewicz, Kolejny poetycki wschód nad Rossą..., j.w.
8 Zob., Rozmowy o poezji na Kresach. Z Romualdem Karasiem, założycielem Oficyny Literatów i Dziennikarzy „Pod Wiatr”, wydawcą m. in. 50 tomików wierszy poetów kresowych – rozmawia Jerzy Biernacki, [w:] Świat Polonii. Strona o Polonii dla Polonii i Polaków na całym świecie, redagowana przez Stowarzyszenie Wspólnoty Polskiej, finansowana przez Senat RP, http://www.wspolnota-polska.org.pl/index.php?id=kw4_5_07
9 O. Generałowa, Moja miasto, s. 18.
10 O. Generałowa, Przy pomniku nadziei, s. 13.
11 Rozmowy o poezji na Kresach..., j.w.
12 Cytat świadomie nawiązuje do tytułu powieści Juliana Kawalca. Zob. Tenże, Ziemi przypisany, Kraków 1969.
13 Sigita Gaizauskaite, Ziemia ojczysta, s. 12.
|
|