Literatura 

Następny artykuł
Poprzedni artykuł
Strona główna

 

Agnieszka Bal

Współczesne wcielenia Fausta

 

Johann Faust – niemiecki uczony, alchemik, astrolog i medyk, jest wprawdzie postacią historyczną, żyjącą na przełomie XV i XVI wieku, współczesnemu czytelnikowi najbardziej znany jest jednak z dramatu Goethego. Od bohatera wywiedziono termin „faustyczny”, który bywa odnoszony do „motywów”, albo też do „osobowości.” Chciałabym przyjrzeć się „osobowości faustycznej” oraz miejscu, jakie zajmuje ona w literaturze i filozofii XX wieku

Najważniejszą cechą wyróżniającą postać Fausta jest dążenie, bardzo często akcentowane przez samego bohatera: „jam wciąż pożądał tylko i dosięgał, i znów pożądał.” Po śmierci Faust nadal będzie dążył ku „wyższym sferom niebieskim”, pociągany przez Wieczną Kobiecość. Rollo May uznał ten problem za realizację mitu o potrzebie władzy i siły, przejawiających się w ciągłym posuwaniu się do przodu. Faust stawia sobie cel godny geniusza: „pojąć, na czym stoi świat, poznać wewnętrzny jego ład”, poznać potęgę „co wnętrzne siły świata w jedno sprzęga”. Uczony dąży do zrozumienia praw natury, konstruujących człowieka i wszechświat. Za tę cenę gotowy jest zawrzeć pakt z diabłem i zgodzić się na wszystkie warunki podyktowane przez Mefistofelesa. Ten faustowski program ma związek ze stanowiskiem autora dramatu. Aktywność poznawcza człowieka ma, według Goethego, „starać się wnikać w naturę i jej święte życie z całą miłością, czcią i pobożnością”. Według ujęcia Spenglera, podstawowy rys egzystencji bohatera faustycznego to również „leśna tęsknota, niemożliwe do nazwania osamotnienie; istnienie wiedzione z najgłębszą świadomością, przyglądające się sobie”.

O sposobie realizacji motywów faustycznych we współczesności przesądza choćby nieco odmienny kontekst kulturowy niż w XIX-wiecznych mieszczańskich Niemczech. Leszek Kołakowski w trawestacji Fausta podaje wyczerpującą listę wyznaczników przełomu XX-go i XXI-go wieku: „silniki spalinowe, system nowych banków i ubezpieczeń, maski przeciwgazowe, sprzedaż ratalna i emancypacja seksualna”. Do tego można dorzucić spostrzeżenia socjologów, że kultura „ponowoczesna” przypomina trochę mitologiczny labirynt, w którym człowiek pada ofiarą zagubienia i „wiecznej, nieuleczalnej niepewności”. Przesadą jednak chyba byłoby osądzanie, że we współczesnych czasach zupełnie zabrakło miejsca na literaturę głęboką, próbującą na przykład wniknąć w tajemnicę życia i śmierci. Człowiek współczesny dochodzi – jak sformułował to Tischner – „do nowego rozumienia siebie”.

Tischner, idąc torem wskazanym przez Hegla, postrzega postać Fausta jako symboliczne wyobrażenie „końca renesansu i początku sceptycyzmu.” Heglowska teza, że świadomość sceptyka „pojmuje siebie jako istotę podwojoną i ze sobą tylko sprzeczną” znajduje odbicie w wypowiedzi bohatera dramatu Goethego, o dwu mieszkających w nim duszach, pozostających ze sobą „w wiecznym sporze”: „pierwsza zmysłowa i chciwa / Ta druga z przyziemności się wyrywa”. Podważenie wartości rozumu i wiedzy także wydaje się być rodem ze sceptycyzmu. W słowach niemieckiego uczonego, „rozczarowanego rozumem”, pobrzmiewa sceptyczne „cóż wiem?”: „I widzę: wiedzieć nic nam nie jest dane! / Ta myśl mi w sercu wypaliła ranę”. Postrzeganie wiedzy jako odwodzącej ludzi od naturalnej prostoty, bezwartościowej z punktu widzenia etyki, gdyż nie czyni człowieka szczęśliwszym, przede wszystkim zaś nie daje poznania prawdy – to były przekonania Montaigne’a – przedstawiciela francuskich sceptyków-racjonalistów.

Echa osobowości faustycznej uwidaczniają się w sposobie kreacji bohaterów prozy Iwaszkiewicza. Michał Komasa (Mefisto-Walc) żyje w powojennym świecie, „skłóconym i niezrównoważonym”. Poczucie niepokoju i utraty bezpieczeństwa wzmagają się w nim od momentu, gdy odkrywa prawdę o swoim pochodzeniu – jest Żydem ocalonym przez kolejarzy – ludzi, których dotąd uważał za rodziców. Świat staje się odtąd dla niego wrogi i nieprzyjazny. Środowisko warszawskie, gdzie pobiera lekcje muzyki u profesora Feliksa Pietrusińskiego, przybiera formę „obcej pustyni i dżungli”, „krainy lęku i zgrozy”. Michał pragnie odnaleźć własną tożsamość, ale nie potrafi. Podejmuje próbę wydostania się z kręgu nierozwiązywalnych dla niego problemów, sięgając po alkohol oraz wdając się w romans z poznaną w warszawskiej kawiarni Dżulią. Analogiczne wnioski wysnuwa Włodzimierz Szturc w odniesieniu do Fausta, nazywając go „samotnikiem zaczarowującym swoją samotność magią, alchemią i pożądaniem”. Samotność Michała „obrodziła strasznymi czynami” – wraz z warszawskimi przyjaciółmi zamordował profesora Feliksa.

Uwagę Julka Zdanowskiego (Młyn nad Utratą), absolwenta filozofii, o zainteresowaniach teologicznych, spędzającego wakacje w podwarszawskiej Krzywiźnie, zaczyna zaprzątać „zupełnie nieokreślony, ale niedobry niepokój”. Źródłem szczęścia i zadowolenia była dotychczas dla niego religia. Niewiele pozostało w nim z tych uczuć, gdy Julek związał się ze starszą od siebie młynarzową Jadwigą Łowiecką. Radość, jaką dostarczała mu dawnej wiara, przerodziła się w „drobne uczucie niewygody”. Julek usiłuje „rozedrzeć tę mgłę i ujrzeć Boga poza nią”, ale nie może. Kobieta, którą wybiera, nie jest ani piękna (jak Helena z Fausta), ani też młoda (jak Małgorzata). Dla Julka liczy się ona jedynie jako zmysłowa przyjemność, dająca złudzenie, że „można przezwyciężyć samotność, jaka ciąży nad człowiekiem”. Namiętność nie ochroni go jednak ani przed samotnością, ani przed niepokojem i dojdzie w końcu do wniosku, że „wszystko jest straszne: młyn, Jadwiga, staw – byt cały po prostu”. Taki sposób kreacji bohatera wykazuje pewne pokrewieństwo z postacią Fausta. Józef Tischner, pisząc o faustowskim erotyzmie, postrzega go jako tragiczny: Faust zaczyna melancholią i kończy melancholią. Niemiecki alchemik, będąc dojrzałym i wielostronnie wykształconym, wybiera sobie na partnerkę czternastoletnią, prostą dziewczynę. Związek Fausta z Małgorzatą, o której mówi Kierkegaard, że jest „gliną w ręku Fausta” i „tonie w swoim bogu”; okazuje się nietrwały. Przyjemność zmysłowa (utożsamiona przez uczonego ze szczęściem i możliwością doświadczenia „pełni życia”) – „proste następstwo różnicy płci” to dla Fausta przede wszystkim możliwość „odnajdywania siebie” w innej indywidualności. Faust szuka w osobowości Małgorzaty własnego odbicia i w efekcie odnajduje fatum, które wkrada się pomiędzy kobietę i mężczyznę, „aby siać zniszczenie”. Początkiem fatum, czyli łańcucha konieczności stała się przyjemność, pojęta jako szczęście.

Karol Hopfer (Młyn nad Utratą), przemysłowiec, dużo podróżuje w interesach, ale być może tylko dlatego, żeby zapomnieć, „że noc jest zawsze bardzo czarna, a dusza nasza czarniejsza”. Podróże napawają go coraz to większym niepokojem, którego źródłem jest niepewność co do swojej tożsamości, sensu istnienia i własnego miejsca w świecie. Faust również przemieszcza się przez różne przestrzenie kulturowe (dwór cesarski, dziedziniec zamku średniowiecznego, pałac Menelaosa w Sparcie), nazywano go „wiecznym wagabundą”. Bohater zostaje skonfrontowany ze światem polityki, ekonomii, władzy i kultury. Nie znika wprawdzie jego niepokój i uczucie nienasycenia, przejawiające się w ciągłym poszukiwaniu nowych sfer działania, ale Faust zdobywa nową wiedzę i doświadczenia, poznaje także własną osobowość. Karol natomiast, przebywając w Werfen, „zrobił odkrycie, że nie wie kim ani gdzie jest”.

Faustyczność bohaterów Młyna… przejawia się także w ich próbach zgłębienia tajemnicy nieskończoności, absolutu i świętości. Karol, obserwując dzikie gęsi, odczuwa chęć lotu ku górze (ku boskości?) i jednocześnie żal, że nie może ich dogonić. Takie pragnienia wpisane są również w monolog Fausta: „czemu mnie jakieś skrzydło nie uniesie w chmury, Bym zawsze mógł podążać tam, gdzie ono”. Dla Fausta idea Boga tożsama jest z uczuciem (miłością, sercem, szczęściem). Bohater mówi: „uczucie jest wszystkim”.

Faust, a także w jakimś stopniu bohater prozy Iwaszkiewicza, mógłby powiedzieć: „dążę, więc jestem” oraz „odczuwam niepokój, więc jestem”. Dla bohatera opowiadań Różewicza życiowym mottem byłoby natomiast: „myślę, więc jestem”. W Próbie rekonstrukcji pozostaje on zamknięty w świecie swoich myśli, jedynym punktem odniesienia są jego własne sądy i opinie o rzeczywistości, mówi: „wszystkie myśli są moim własnym produktem”. Jest tylko pasywnym obserwatorem. Konfrontacja z otaczającym światem, w którym rządzi prawo chaosu, prowadzi go do zwątpienia w wartość ludzkich uczuć. Nie widzi przed sobą żadnych możliwości, jest, pewnego dnia budzi się „bez zawodu, światopoglądu oraz charakteru”, Faust natomiast inaczej – przełamuje kryzys spowodowany rozczarowaniem wiedzą (zarysowany w słynnym monologu Noc). Wspomnienia dla bohatera Próby rekonstrukcji są tylko przeszłością, oderwaną od teraźniejszości, która przybiera kształt „bezludnej wyspy”. Otoczenie z jego perspektywy jest wrogie, czuje się on osaczony, „odklejony” od świata. Czasami tylko ulega „przyjemnemu złudzeniu, że jest potrzebny”.

Bohaterka opowiadania Na placówce dyplomatycznej we Włoszech – stara kobieta, mieszkająca z synem i synową we Włoszech, czuje się osamotniona w obcym kraju, w innych warunkach kulturowych i wśród nieznanych ludzi, często odczuwa smutek. Nie ma również dobrego kontaktu z najbliższymi, spotkania z nimi okazują się powierzchowne i krótkie, syn i synowa prawie z matką nie rozmawiają, to co o niej naprawdę myślą, dowiaduje się z przypadkowo podsłuchanych rozmów.

Ludwik (W najpiękniejszym mieście świata) ma wrażenie, że jego życie jest „szare”, a Paryż „szmirowaty”. Mimo że uczestniczy w życiu kulturalnym Paryża, chodzi do opery, muzeów, czuje się „wypełniony ciężkimi wnętrznościami” i osamotniony. Pesymizm wypełnia też skargi jego znajomej (nazwanej tylko inicjałem – M.), cierpiącej na nieuleczalną chorobę, która wyznaje, że jest jej „ciężko i źle”, myśli o popełnieniu samobójstwa. Podkreśleniem jej uczuć są naturalistyczne rysunki, które wykonuje: maluje własną chorobę, rozwijającą się wewnątrz organizmu, co przypomina podręcznik biologii lub atlas medyczny. Na własne życie nastaje także Faust (w noc Wielkiego Piątku), nie mogąc się pogodzić z tym, że możliwości ludzkiego umysłu są ograniczone. W przypadku Fausta taki stan nie jest jednak długotrwałym, opuszcza on mroczne wnętrze swej pracowni i w Wielką Sobotę wybiera się przed bramę miasta. Wraz z dźwiękiem dzwonów rezurekcyjnych, jego postawa zaczyna ulegać przemianie, ma wrażenie, że w duszy znów „robi się jasno”.

Bohater prozy Różewicza jest przede wszystkim samotny, co zresztą jest charakterystyczne i dla Fausta, z tym, że u Różewicza jest to samotność pusta i jałowa, u Goethego czasami też – Spengler nazywa Fausta (obok Tristana i Hamleta) jednym z najsamotniejszych bohaterów wszystkich kultur – ale również sprzyjająca rozwojowi wewnętrznemu bohatera.

Pozostaje jeszcze kwestia: kim jest Mefisto? Demonicznym pragnieniem zadawania śmierci, jak w przypadku Michała z Mefisto-Walca? Zauroczeniem socjalizmem i marksizmem, jak chce Kołakowski? Poczuciem straty i braku, którego nie można niczym zapełnić, przyczyną współczesnej melancholii, jak zauważa Tischner? Zdaniem Leszka Kołakowskiego, określenie Mefista: „jam cząstką tej dziedziny, co pragnie zła, a dobro wciąż czyni”, oznacza, iż demon, żyjąc z negacji ładu, żyje tym samym z tegoż ładu”. Istnienie ładu jest współokreślone przez obecność siły negatywnej.

Mefisto jest trochę sceptykiem („ja jestem duch, co zawsze mówi nie”). Wątpienie i negowanie jest cechą charakterystyczną sceptyków, a ich ulubionym argumentem jest wykazywanie niezgodności różnych teorii i opinii. Diabeł stworzony przez Goethego, odznacza się ironicznym stosunkiem do rzeczywistości, drwi z dogmatów kościelnych i mistyki liczb, rozpowszechnionej w naukach katechetycznych w czasach współczesnych Goethemu (widoczne jest to w scenie Kuchnia Czarownicy). Mefisto to również racjonalista, znawca życia i człowieka. Faust, pomimo zdobytych czterech fakultetów, korzysta z pomocy szatana przy uwodzeniu prostej mieszczańskiej dziewczyny. Mefisto wprowadza niemieckiego uczonego w świat zmysłowych rozkoszy. Diabeł z dramatu Goethego jest też cyniczny i inteligentny: na dworze cesarskim zakłada maskę błazna, aby wytykać błędy świata dworskiego. Demon współczesności natomiast to demon pustki, chaosu i jałowości, a także poczucia samotności (w prozie Różewicza). To również, jak sądzi Ewa Kuryluk, „symbol intelektualnej ciekawości i aktywności poznawczej człowieka”.

Agnieszka Bal

Do góry strony
Copyright © "Konspekt". Kraków, marzec 2005 . Statystyka