Nauka 

Następny artykuł
Poprzedni artykuł
Strona główna

Henryk Markiewicz (ur. w 1922 r.) — historyk literatury, emerytowany profesor Uniwersytetu Jagielloń-skiego, członek krajowy czynny PAU, członek krajowy rzeczywisty PAN, były dyrektor Instytutu Filologii Polskiej (dziś — Instytutu Polonistyki) UJ. Wieloletni zastępca redaktora naczelnego „Pamiętnika Literackiego” i redaktor „Polskiego Słownika Biograficznego”, redaktor serii „Biblioteka Studiów Literackich”, członek redakcji naczelnej Obrazu Literatury Polskiej XIX i XX w. Doktor honoris causa WSP (aktualnie AP) w Krakowie (1996) i Uniwersytetu Gdańskiego (1996).
Zajmuje się historią literatury polskiej lat 1864-1939, teorią literatury i metodologią badań literackich, historią nauki o literaturze i krytyki literackiej. Autor m.in. książek Prus i Żeromski 1954, 1964, Tradycje i rewizje 1957, monografii literatury pozytywizmu [Literatura pozytywizmu 1986; Pozytywizm 1978, 1999), dzieł z zakresu teorii literatury i metodologii literaturoznawstwa (Główne problemy wiedzy o literaturze 1965, Przekroje i zbliżenia dawne i nowe 1976, Wymiary dzieła literackiego 1984, Literaturoznawstwo i jego sąsiedztwa 1989, Teoria powieści za granicą 1995, Polskie teorie powieści 1998) oraz historii nauki o literaturze i krytyki literackiej [Polska nauka o literaturze 1981, Świadomość literatury 1985). Współautor (wraz z Andrzejem Romanowskim) słownika cytatów Skrzydlate słowa (seria 2 — 1998). Prace wybrane Henryka Markiewicza ukazały się w 6 tomach w latach 1995-1998.

 

Henryk Markiewicz

O polonistyce literackiej
w krakowskiej AP

 

Moje kontakty z polonistyką literacką tejże Uczelni, rozpoczęte blisko pół wieku temu, były częste i różnorakie. Nazwisko moje jako „redaktora naukowego” (takie były wówczas obyczaje wydawnicze) figuruje na książce Wincentego Danka „Publicystyka Józefa Ignacego Kraszewskiego” z roku 1957. Występowałem potem wielokrotnie jako recenzent w przewodach doktorskich, habilitacyjnych i profesorskich młodszych kolegów. Znam więc nieźle znaczną część historycznoliterackiego dorobku tej Uczelni. Dopiero teraz jednak, zaproszony przez redakcję „Konspektu” do wypowiedzi o tym dorobku, uświadamiam sobie ile mu współczesna wiedza o literaturze polskiej zawdzięcza

H. Markiewicz

Ze względów chronologicznych i merytorycznych zacząć trzeba od literatury XIX w. Takie ukierunkowanie nadali badaniom „ojcowie założyciele” polonistyki literackiej w WSP — Wincenty Danek i Jan Nowakowski. Pierwszy z nich ze zdumiewającą energią i systematycznością przeorał się przez całą twórczość Kraszewskiego, ale główną uwagę skupił na jego powieściach historycznych, publicystyce, udziale w życiu kulturalnym i literackim. Osiągnął rezultaty, które stanowią do dziś niezbędny fundament dalszych studiów nad tym fenomenem pisarskim. Kontynuowali je w WSP owocnie Stanisław Burkot (popowstaniowe powieści współczesne) i Jerzy Jarowiecki (powieści historyczne). Tym pracom interpretacyjnym towarzyszyły ważne przedsięwzięcia edytorskie — wydanie kilku bloków korespondencji Kraszewskiego. W sąsiedztwie studiów nad Kraszewskim znajdują się prace Burkota o sporach wokół powieści w XIX wieku i romantycznym podróżopisarstwie oraz sumienne studia Antoniego Jopka nad „współzawodnikami Sienkiewicza” — Zygmuntem Kaczkowskim i Adamem Krechowieckim.

W kręgu zainteresowań Jana Nowakowskiego, który debiutował rozprawą Spór o Zolę w Polsce, powstała jedna z najlepszych w swoim czasie książek popularyzatorskich — monografia Danuty Brzozowskiej o Dygasińskim oraz analizy techniki nowelistycznej tegoż autora (Barbara Dyduchowa) i Sewera-Maciejowskiego (Eugenia Łoch).

Główną domeną własnych badań Nowakowskiego stała się jednak międzypowstaniowa poezja w kraju i dramaturgia Wyspiańskiego. W pracach swych wydobywał walory artystyczne liryki Lenartowicza, w nowych wymiarach (np. funkcja mitu, sposoby organizacji czasu i przestrzeni), ukazywał twórczość autora Nocy listopadowej. Łączył w nich „wnikliwość i subtelność interpretacji z podejmowaniem zadań popularyzacyjnych i gruntowną filologiczną robotą edytorską”. Pod kierunkiem Nowakowskiego powstała też monografia Zenona Jagody o literaturze Wolnego Miasta Krakowa.

„Ojcowie założyciele” kierowali prace swych uczniów poza tereny własnej praktyki badawczej — w stronę literatury XX wieku. Początkowo była to przede wszystkim ówczesna krytyka literacka. Ludwik Fryde i Karol Wiktor Zawodziński dzięki Józefowi Zbigniewowi Białkowi, Stefan Kołaczkowski — dzięki Bolesławowi Faronowi otrzymali kompetentną prezentację swych poglądów. Faron stał się też monografistą Zbigniewa Uniłowskiego. Burkot zajął się kolejno Młodożeńcem, Różewiczem i Białoszewskim. Uprawiał też z powodzeniem krytykę literacką, zarówno w dziedzinie poezji, jak i prozy. Wszystkie te jego prace zaowocowały z czasem klarowną i wyważoną w sądach syntezą literatury polskiej lat 1939–1999. Poezję krakowskiego „Helionu” i „Litartu” przypomniała Regina Lubas-Bartoszyńska.

Z czasem w dorobku polonistycznym krakowskiej WSP ważne miejsce zajęły prace o okresie II wojny światowej — i trzeba podkreślić, że były to prace pionierskie. Zapoczątkował je Stanisław Sierotwiński kroniką okupacyjnego życia literackiego, kontynuowali Jerzy Jarowiecki, pisząc o prasie i literaturze podziemnej oraz Krzysztof Woźniakowski, który zajął się z kolei ich obiegiem legalnym w Generalnej Guberni.

Z natury rzeczy stałym przedmiotem zainteresowań badawczych była na WSP literatura dla dzieci i młodzieży. Spośród licznych prac Białka wymienić należy przede wszystkim syntezę tej literatury w latach 1918–1939. O poezji i baśni dla dzieci, jej aspektach zarówno mitycznych i ludycznych pisała wnikliwie Alicja Baluch.

Omawiałem dotąd te dziedziny literatury polskiej, których badania uprawiane były w Instytucie Filologii Polskiej na szerszą skalę. Ale front badań stale się poszerzał. I tak, w dziedzinie staropolszczyzny cenione są przez znawców studia Jana Okonia o epice romansowej Samuela Twardowskiego i teatrze szkolnym oraz Romana Mazurkiewicza o idei deesis i średniowiecznej pieśni maryjnej. Na teren wielkiego romantyzmu wkroczyła Ewa Łubieniewska śmiałą interpretacją Fantazego i rozważaniami o antropologii poetyckiej Słowackiego. Badania nad wielkimi pisarzami pozytywizmu, dawniej ubogie, są reprezentowane studiami Haliny Bursztyńskiej o Sienkiewiczu, rozprawą Haliny Kosętki o recepcji Trylogii, a przede wszystkim ważną książką o Lalce Tadeusza Budrewicza, która zainaugurowała nową fazę interpretacji tej powieści oraz erudycyjnymi rozprawami tegoż autora, m.in. o Marii Konopnickiej. H. Bursztyńska i T. Budrewicz byli zarazem redaktorami wydanych przez Akademię Pedagogiczną prac zbiorowych poświęconych Konopnickiej, Orzeszkowej i Bałuckiemu.

Przegląd to na pewno niepełny. W zastosowanym tu uporządkowaniu materiału nie zmieścił się np. pierwszy w Polsce i w swoim czasie bardzo użyteczny Słownik terminów literackich Sierotwińskiego, monografia Maryli Wolskiej tegoż autora, gruntowne studium Marka Busia o losach edytorskich pism Norwida, bibliografia prasy lwowskiej XIX i XX wieku sporządzona przez Jarowieckiego. Należy się przynajmniej wzmianka przynależnej tu twórczości polonistów i romanistów zarazem, zatrudnionych w Instytucie Neofilologii. Regina Lubas-Bartoszyńska poszerzyła znacznie wiedzę teoretyczną o tak ważnym dziś pisarstwie autobiograficznym. Jan Prokop zaś w swych esejach podejmuje odważnie i poważnie problemy współczesnej kultury polskiej.

Mimo nieuniknionych pominięć i przeoczeń w tym przeglądzie, rozmiary literaturoznawczego dorobku Instytutu Filologii Polskiej, jego poziom i wielopostaciowość rysują się z dostateczną wyrazistością. Ale właśnie ta wielopostaciowość — tematyczna i metodologiczna — utrudnia uogólniającą charakterystykę. Próbując ją sformułować, należałoby w pierwszym rzędzie uwydatnić pieczołowitość wobec całego dziedzictwa literackiego, a w konsekwencji koncentrację na jego sektorach dotąd nieoświetlonych naukowo lub zaniedbanych przez historiografię literacką, odwagę podejmowania zadań trudnych i wytrwałość w ich realizacji. A dalej faktograficzną skrupulatność, otwarcie na innowacje metodologiczne, ale zarazem wystrzeganie się efekciarskich nadinterpretacji. Cechy to w dzisiejszym literaturoznawstwie bynajmniej niepowszechne, więc tym bardziej zasługujące na wyeksponowanie i szacunek.

Henryk Markiewicz

Do góry strony
Copyright © "Konspekt". Kraków, sierpień-wrzesień 2004 . Statystyka