Książka, którą czytam 

Następny artykuł
Poprzedni artykuł
Strona główna

 

J. Pieszczachowicz
Jan Pieszczachowicz

Dar serca i dowód wdzięczności

 

Tak właśnie określili intencje towarzyszące wydaniu zbioru prac „Zbliżenia historycznoliterackie” ofiarowanego prof. Stanisławowi Burkotowi na pięćdziesięciolecie jego pracy w Akademii Pedagogicznej redaktorzy. Oczywiście nie idzie wyłącznie o dar serca — ten jest niewątpliwy, zważywszy sympatię i poważanie, jakim cieszy się prof. Burkot nie tylko w swojej macierzystej Uczelni — ale i rozumu oraz trafnego namysłu

Bo ta księga jest paralelna w stosunku do naukowych zainteresowań jubilata, do przebiegu jego kariery naukowej i krytycznoliterackiej. Trzeba bowiem podkreślić, że dorobek Burkota obejmuje szerokie obszary, od literatury XIX w. po dziś, i od bardzo poważnych, pracochłonnych i cechujących się rzadko dziś spotykaną sumiennością badawczą prac historycznoliterackich po wnikliwe analizy literatury najnowszej, gdzieś z pogranicza nauki oraz eseistyki.

Przestrzeń między J.I. Kraszewskim, którym Burkot zajmował się owocnie w początkach kariery naukowej i później pod wpływem swego mistrza prof. Wincentego Danka, oraz poezją i prozą współczesną jest ogromna, wypełniona solidnie, ze znawstwem i pomysłowością interpretacyjną. Podobnie jest w poświęconej mu księdze, podzielonej na dwie części: Między dawnymi... a nowszymi laty, począwszy od F. Karpińskiego po uwikłane w najnowsze metody dociekań teoretycznoliterackich rozważania Z. Bauera. Współbrzmienie autorów księgi z jej patronem polega m.in. na tym, że starają się — każdy na swój sposób — wykazać dociekliwość i solidność, a także otwarty stosunek do dzieł i czasów, w jakich powstały. Polega to na łączeniu aspektu historycznego ze współczesnym punktem widzenia. Cechy te występują oczywiście w różnym natężeniu, w większej i mniejszej skali.

Wśród tej obfitości recenzent ma prawo przypomnieć prace, które szczególnie zwróciły jego uwagę z różnych powodów, bo na omówienie całości nie ma szans. Z zainteresowaniem przeczytałem relację F. Ziejki pod trafnym tytułem Śmierć proroka — o echach zgonu A. Mickiewicza. My dziś z trudem możemy sobie wyobrazić, czym była dla poprzednich pokoleń literatura, gdy S. Goszczyński pisał w Pieśni pogrobnej Mickiewiczowi:

„Na kolana, Polsko cała!
Czoło w proch i na kolana —
I uderzaj pierś twą w skrusze!”

Ujęła mnie relacja J. Kolbuszewskiego Z dziejów romantycznego podróżopisarstwa... o wyprawie M. Morzkowskiego na szczyt Brockenu — by sprawić przyjemność jubilatowi, który bardzo ciekawie opisał podróże romantyków i ich kulturowe znaczenie. A z prac dotyczących Kraszewskiego (wszystkie godne uznania) chciałbym wyróżnić — oczywiście bardzo subiektywnie — artykuł J. Bachórza noszący podtytuł Kraszewski o lasach i drzewach. No cóż, kiedyś o ekologii się nie rozprawiało, za to wszystko, co rosło i żyło obdarzało się miłością, i łatwiej było z tym żyć. Zaś T. Bujnicki pomógł mi raz jeszcze uświadomić sobie, jak świetną mieliśmy ongiś nowelistykę w artykule Jeden rok polskiej noweli (między Prusem a Sienkiewiczem): ten rok to 1880.

Wyraźnie con amore — choć z zachowaniem rygorów badawczych — zostały napisane prace Henryka Markiewicza Żeromski w Krakowie i wśród krakowian oraz Bolesława Farona o Listach ze wsi Władysława Orkana czytanych dzisiaj. Markiewicz interesująco kreśli ambiwalencję odczuć Żeromskiego w odniesieniu do Krakowa — od „patetyczno-szyderczej dwoistości” po „elegijne wzruszenie”. Farona, zaangażowanego w przeszłość kultury chłopskiej (czy też wiejskiej) kusi myśl, czy pisarstwo Orkana mogłoby pełnić dziś rolę inspiratorską w pewnych dziedzinach, m.in. w marzeniach o „prawdziwie demokratycznej Rzeczypospolitej”.

Wśród analiz tyleż subtelnych, co mądrych metodologicznie wyróżnić należy studium o jednym z wierszy Bolesława Leśmiana pt. Dom na granicy świata Elżbiety Feliksiak, rozważania Jerzego S. Ossowskiego Egzystencjalizm Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego (choć można się z autorem nieco pospierać, jeśli idzie o snucie może nazbyt szerokich paralel), Strategię obcego w prozie lat dwudziestych Stanisława Jaworskiego, Pochwałę Fortynbrasa Adama Kulawika nieulegającego narosłym już stereotypom twórczości Zbigniewa Herberta, a także pracę poświęconą temuż poecie Jacka Rozmusa. Szeroki horyzont poznawczy prezentują też: B. Tokarz w Poetyckim dyskursie o poezji, Bogusław Gryszkiewicz w O czerni czarnego humoru i Zbigniew Bauer w Opowiedzcie chwilę. Nie można pominąć rozprawy Czesława Kłaka Stanisław Pigoń. Trzydziestolecie ostatnie.

Uogólnień nie będzie, choć zaryzykujmy takie: metody zaprezentowane w księdze poświęconej Stanisławowi Burkotowi zdają się dowodzić, że najlepsza jest — by tak rzec — metodologia stosowana, nie ulegająca zbytnio modom oraz różnego rodzaju rygoryzmom, elastyczna, humanistyczna w dawnym znaczeniu czyli ludzka, a nie mechaniczna, fascynująca się chwytami, z których często nie wynika nic, poza popisaniem się np. znajomością dekonstrukcjonizmu.

Cieszę się, że mój przyjaciel, prof. Stanisław Burkot, takiej księgi doczekał.

Zbliżenia historycznoliterackie. Prace ofiarowane Profesorowi Stanisławowi Burkotowi, pod red. T. Budrewicza, M. Busia i A. Gurbiela. Wydawnictwo Naukowe AP, Kraków 2003, 522 s.

Do góry strony
Copyright © "Konspekt". Kraków, sierpień-wrzesień 2004 . Statystyka