|
Furioso |
|
|
Grzegorz FabinGram AttykaCzłowiek to rzeczobnik. Czyli osobnik gromadzący rzeczy. Biały guzik, chusteczka do nosa, telefon jednokomórkowy, notatniczek. Lista zakupów w supermegahipermarkecie, szklany słonik otrzymany na osiemnaste urodziny od cioci z Australii, analogowa płyta zapomnianego gwiazdora. Wizytówka agenta ubezpieczeniowego, fotografie z balu maturalnego, opaska na rękę z imieniem i datą urodzenia jedynego syna. Pordzewiały tandetny medalik z wizerunkiem Matki Boskiej, wycinek z gazety sprzed lat, bilet kolejowy do Warszawy. Bo człowiek to także miejscownik. Pragnie mieć na świecie swoje miejsce, do którego mógłby często i z utęsknieniem wracać. Skałki pod Tyńcem, kawiarnia w centrum Pragi, ławka w Nowym Jorku. Wiosenna łąka, mały hotel w górach, wiejska samotnia. Podium ważnych zawodów sportowych, dom spokojnej starości, półka w księgarni. Miejsce w konfesjonale, za ladą w sklepie z używaną odzieżą, za sterami samolotu. Człowiek to niepewnik. Nigdy nie jest niczego pewny. Zwłaszcza swego następnego dnia. Nie wie, czego za moment się dowie i kto go za chwilę spotka lub zaczepi. Nie ma pojęcia, jak długo będzie żyć albo czy na coś zachoruje. Nie podejrzewa, co myśli o nim jego najbliższy przyjaciel, czego nie mówi mu żona, co opowiadają o nim ci, z którymi pracuje. Ludzie, których co dzień mija na ulicy to nieznajomi. O większości z nich nigdy nic się nie dowie, nie pozna nawet ich imion. Jakby ich nie było. Bo przecież coś, co nie ma imienia, nie istnieje. Dlatego człowiek to mianownik. Musi być mianowany, bo jeśli nie jest nazwany, nie istnieje. Nie ma go na liście obecności w zakładzie pracy, nie ma go w rejestrze osób karanych, a w książce telefonicznej nie ma jego nazwiska. Próżno go więc szukać na nagrobkowej tabliczce, napisach końcowych filmu czy fiolce z próbką krwi. Człowiek nienazwany nie jest określany nawet literami NN, bo są one znakiem jego istnienia, jakąś formą imienia. A przecież jego nie ma. Jak po użyciu klawisza delete. Człowiek to zmyślnik. Zmyśla z wielu powodów różne rzeczy. Że zrobił to czy tamto, był tam i tu, kupił to i to. Opowiada o rzeczach, które nigdy nie miały miejsca. Czyni to z pełną świadomością fałszu, jakim karmi swych słuchaczy. Doskonale wie o tym, że ludzie lubią, gdy opowiada się im niezwykłe historie. Pełne pięknych barw, obrazów i dźwięków. Takich, których nie ma w codzienności. To zadziwiające, ale człowiek dysponuje ogromną ilością takich opowieści... Trzeba więc zaznaczyć, że człowiek to cudzoust. Nieustannie powtarza gdzieś zasłyszane, a wypowiedziane cudzymi ustami frazy, frazesy i frazeologie (nie należy ich mylić z frazoologiami, bo te są wyłącznie powiedzeniami z zakresu flory i fauny, by wspomnieć chociażby słówko „zbaranieć”). Skutkiem tego staje się szafą grającą najnowsze wiadomości, skandale, afery korupcyjne i plotki. Oczywiście przerywa je reklamami. Mówi to, co usłyszał, a że czasami nie słyszy wszystkiego, sam wymyśla resztę. Dlatego człowiek to również dopowiednik (lub wykrzywnik). Kiedy dopowiada, świadomie wykrzywia rzeczywistość. Plotki stają się wówczas bardziej splotkowane, afery zaaferowane, skandale jeszcze mocniej skandalizują, a wszystkie wiadomości to złe wiadomości. Bez wyjątków. Bo człowiek to wydawka. Oprócz — co oczywiste — pieniędzy, wydaje osądy i opinie. Zazwyczaj uprzednio, bez analizy faktów. Są to zdania wielokrotnie złożone z czerstwych oszczerstw, obelg i zarzutów. Pomówienia i niedomówienia także mają w nich swoje miejsce, tuż obok podmiotu. Dlatego więc tak zwane formułki grzecznościowe coraz częściej znajdują swoje miejsce wyłącznie w słownikach języków i wyrazów obcych oraz w literaturze specjalistycznej, dostępnej tylko wybranym jednostkom. Ale za to jaka radość nas ogarnia, gdy ktoś, z sobie tylko wiadomych powodów, powie nam „dzień dobry” albo „dziękuję”. Wtedy otwiera się niebo. Człowiek to biornik. Bierze wszystko, co się da i ile się da. Bierze narkotyki, łapówki, udział w teledurniejach, tokszołach i protestach (wtedy ujawnia się inna cecha człowieka — wojacz, wojuje on bowiem wszystkim i ze wszystkimi). Zwyrodniała forma biornika to odbiornik. Odbiornik to taki człowiek, który wszystko odbiera innym. Pieniądze, miłość, nadzieję, jedzenie, życie. Zwyczajnie im to kradnie, dlatego można nazwać go kradnikiem, a co tym związane, oko-licznikiem. Wszystko musi okiem swym policzyć, zliczyć i wyliczyć, czy coś się opłaca. Czy opłaca mu się kogoś kochać, czy opłaca mu się z kimś przyjaźnić, czy opłaca mu się czegoś nauczyć. U takiego osobnika wszystko jest „na oko”, którym musi widzieć dla siebie korzyści. Ale jego wzrok wcale nie sięga tak daleko, jakby się wydawało. Koncentruje się wyłącznie na czubku własnego nosa, a cały świat mógłby nie istnieć. Byleby tylko się to opłacało. Taki to czasem z człowieka jest półprzygłówek. Bardzo ważnym jest stwierdzenie faktu, że człowiek to utyskuła, narzeknik i zrzędnik. Bez tych trzech cech nie mógłby on przecież normalnie funkcjonować. Dzień musi być wypełniony utyskiwaniem, narzekaniem i zrzędzeniem. Że pada deszcz, że jest upał, że nic nie ma do roboty, że ludzie są egoistyczni, że skończył się weekend, że kolejki w banku, że biurokracja… Co ciekawe, największymi narzeknikami są urzędnicy. Urzędnik to osoba, która nawet jeśli stara się być uprzejma, programowo jej to nie wychodzi. Tego uczono jej na urzędniczych kursach. Po zachowaniu niektórych urzędasów można wywnioskować, że ukończyli oni owe kursy z wyróżnieniem. I nie mieli dostępu do specjalistycznych słowników dobrego wychowania, a miłe słowa znają tylko ze słyszenia. Z jakiegoś powodu boją się je powtarzać. Widocznie na kursie nie mieli zajęć z cudzoustwa. Wyrzeczenie i popełnienie to również istotne cechy człowieka, leżą one w jego naturze. Na każdym kroku człowiek się czegoś wyrzeka. Miłości na rzecz przyjaźni, prawdomówności na rzecz obłudy, wiary na rzecz realności sytuacji. Doradcy na rzecz pochlebcy, mistrza na rzecz fanatyka, wolności na rzecz świętego spokoju. Wszystkiego można się wyrzec, wszystko się deklinuje, wszystko można odmienić, odpowiednio nagiąć — a wszelkie normy w pierwszej kolejności. Zresztą nie trzeba, już ktoś to zrobił. Dziś wszystko ma szyk przestawny… Człowiek nieustannie coś popełnia. Najczęściej są to gafy, błędy (nie tylko ortograficzne) i zbrodnie. Mniejsze lub większe niewybaczalne i niewytłumaczalne czyny, których nie da się odwrócić. Zdrada, obraza, zabójstwo, gwałt, kłamstwo, pycha. Wszystkie one niszczą człowieka, dlatego należy unikać popełnień, wypatrywać za to spełnień. Spełnień w życiu. Żyć tak, by nigdy niczego nie żałować… Człowiek to wielokropek. Niepoznany, wieloznaczny, nieokreślony, złożony. Otwarty i jednocześnie zamknięty. Mówi wszystko i nie mówi nic. Jest potrzebny i niepotrzebny. Jest jakością, ale i tej jakości nie posiada. I przez to wszystko sprawia kłopoty. Można go wtedy zmienić na inny, mniej skomplikowany znak przestankowy. Kropka. Utwór zdobył III miejsce w konkursie prozy i poezji „O Złoty Kałamarz i Złamane Pióro” w roku 2004. |
|
|
Copyright © "Konspekt". Kraków, sierpień-wrzesień 2004 . Statystyka |